Dodaj do ulubionych

Zamach i pogrzeb

25.04.10, 09:13

"Fala 49". Niejaki Martyka Stefan. Nie mam pewności, nawet nie mam możliwości sprawdzenia. Ale --- czy sprawozdania z procesu zabójców nie czytał dla "Kroniki filmowej" sam maestro Andrzej Ł.?

Pogrzeb był wspaniały.

Ówczesna prasa donosiła: Od samego rana pod Teatrem Narodowym gromadzą się kolejki mieszkańców stolicy. Powiewają flagi narodowe i robotnicze. U stóp katafalku spoczywa wieniec z cyklamenów i róż od Ministerstwa Kultury i Sztuki. Po południu na placu Teatralnym gromadzi się ponad 25 tys. osób. Stoją wokół wysokiego, pokrytego czerwienią podwyższenia, na którym spoczywa trumna.

Przemawia Włodzimierz Sokorski, wiceminister kultury i sztuki: Stefan Martyka brzydził się kłamstwem i kłamstwo zwalczał. Jego spokojny, miękki głos na fali polskiego radia zrywał z zakrytych nienawiścią twarzy zdrajców i agentów anglosaskich maskę kłamstwa i pokazywał ich narodziny w nagiej prawdzie pospolitej zbrodni.

[...]

Po śmierci Stefana Martyki w Narodowej Kulturze ukazał się wiersz Jerzego Litwiniuka:

szli ulicami Warszawy
ślepi od nienawiści (...)
błąkali się po omacku a każdy obłędnie roił
Że jest ziarenkiem piasku
W żelaznych trybach historii
Gromieni naszą brawurą ofiarnym trudem i troską
Znaleźli wreszcie odpowiedź.
Jedyną. Faszystowską.
Tu mieszka Stefan Martyka?
To ja
Rzygnęli ołowiem.

Jerzy Litwiniuk dziś o swym wierszu mówi: - Miałem wtedy 28 lat, takie pisanie wynikało trochę ze strachu, trochę z chciwości.


--
Все это рок-н-ролл!
Obserwuj wątek
    • amamit Re: Zamach i pogrzeb 25.04.10, 09:48
      Jeśli tylko było, a nie wierzę, że nie - musiał on. Aksamitnym głosem.
      --
      BLUEBIRD/there's a bluebird in my heart that/wants to get out
      but I'm too tough for him,/I say, stay in there, I'm not going
      to let anybody see/you. - Charles Bukowski
      izrael.org.il/
    • eres2 Re: Zamach i pogrzeb 25.04.10, 22:28
      „Jerzy Litwiniuk dziś o swym wierszu mówi: - Miałem wtedy 28 lat,
      takie pisanie wynikało trochę ze strachu, trochę z chciwości.”


      eres: Nie ze strachu, bo za nie włażenie komunistycznej władzy w
      tyłek nie szykanowano, co najwyżej nie okazywano takim wierszokletom
      łaskawości i nie przyznawano przywilejów, natomiast wazeliniarski
      utwór p. Litwiniuka był nade wszystko przejawem mimikry człowieka o
      mentalności folksdojcza.

      Zresztą Litwiniuk w swojej „twórczości” nie był osamotniony, peanami
      wielbili komunistów i samego wodza Stalina nie tylko Litwiniuk i
      całe tabuny klienteli komunistycznej władzy, ale np.:
      Wisława Szymborska
      Niewzruszony drukarski znak
      Drżenia ręki mej piszącej nie przekaże
      Nie wykrzywi ból łza nie zmaże.

      czy
      Adam Ważyk
      Mądrość Stalina
      Rzeka szeroka
      W ciężkich turbinach
      Przetacza wody.
      • wikul Re: Zamach i pogrzeb 25.04.10, 23:30
        eres2 napisał:

        > eres: Nie ze strachu, bo za nie włażenie komunistycznej władzy w
        > tyłek nie szykanowano,co najwyżej nie okazywano takimwierszokletom
        > łaskawości i nie przyznawano przywilejów, natomiast wazeliniarski
        > utwór p.Litwiniuka był nade wszystko przejawem mimikry człowieka o
        > mentalności folksdojcza.


        Zbyt surowy osąd. O jakich latach piszesz ? Chyba nie o tych przed
        1955. Bo wtedy strach był wszechobecny.
        • eres2 Re: Zamach i pogrzeb 27.04.10, 17:34
          Strach był wszechobecny nie tylko przed rokiem ’53 (śmierć Stalina),
          ani też przed ’56 („przewrót” Gomułki). Nie byliśmy wolni od strachu
          po żadnej zmianie „genseka” i zapowiedzianego przez każdego
          kolejnego moskiewskiego wielkorządcę usunięcia „błędów i wypaczeń”
          władzy poprzednich genseków. Terror jest komunizmowi przyrodzony, a
          kolejni komunistyczni władcy w Polsce zmieniali tylko formy ucisku.
          Także konsekwencje dewizy: „kto nie z nami, ten przeciwko nam” były
          różne w różnych okresach komunistycznych rządów. Pisarze i inni
          twórcy kultury, którzy z pobudek patriotycznych nie chcieli
          współpracować z komunistami, uciekali w „emigrację wewnętrzną”,
          pisząc „do szuflady” i zarabiając na skromne utrzymanie wykonując
          nie rzadko najbardziej pogardzane i najgorzej płatne prace, np. jako
          palacze w kotłowniach. Inni, jak np. Jarosław Iwaszkiewicz, który
          przed wojną spędzał życie na salonach politycznych, nie zamierzał i
          po wojnie żyć inaczej, bez skrupułów przefarbował się pełniąc rolę
          wzorcowego, wiernopoddańczego, „bezpartyjnego” obywatela
          komunistycznej władzy, co też owa władza umiała hojnie wynagradzać.
          Ale też nikt nie dorównał Iwaszkiewiczowi w „wazelinie”; to właśnie
          on zasłynął upodlającym peanem wygłoszonym z trybuny sejmowej: „…
          jestem szczęśliwy, że mogę żyć w epoce towarzysza Gierka”. Jemu
          podobnych było wcale niemało, że wspomnę choćby Jana
          Dobraczyńskiego. Im lepiej wiodło się takim farbowanym patriotom,
          pogardzanym wazeliniarzom, tym gorzej mieli się ci, którzy swojej
          godności nie zamieniali na sowite wynagrodzenia i na lepsze deputaty
          i talony.
          Czy tak trudno dopatrzyć się u owych kolaborantów komuny mentalności
          folksdojczowskiej?

          NB. Znam dobrze czasy komuny (pracę zawodową podjąłem w roku 1947) i
          dobrze pamiętam strach tamtych czasów).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka