Dodaj do ulubionych

Beethoven w Warszawie

01.04.04, 20:56



Ludwig van Beethoven (1770-1827) uważany jest za pierwszego "wyzwolonego"
kompozytora w historii muzyki


W Warszawie rozpoczyna się VIII. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van
Beethovena. Wielka muzyka, blisko 1200 wykonawców, 17 koncertów – oto
wizytówka największego na wschód od Odry festiwalu Beethovenowskiego.

Od 1997 do ubiegłego roku Festiwal odbywał się w Krakowie. Elżbieta
Penderecka, kierownik artystyczny Festiwalu, uznała jednak, że władze starej
stolicy Polski niezbyt szczodrze wychodzą naprzeciw jej życzeniom finansowym.
Pogniewana na Kraków, mecenasa znalazła w osobie prezydenta nowej stolicy,
Lecha Kaczyńskiego. Na Festiwal Beethovenowski wyasygnował prawie 2,5 mln
złotych czyli 5 razy tyle, ile miasto wydaje na Warszawską Jesień. Salonką
PKP zabrała pani Penderecka głównych wykonawców na śniadanie do Krakowa;
niech ci pod Wawelem, wiedzą, co stracili.

Co więc stracili w tym roku? Kolejne edycje festiwalu nawiązują do wybranego
tematu przewodniego. Pierwszym był “Beethoven i poprzednicy”, ostatnim
krakowskim – “Beethoven i muzyka baroku”, a pierwszy, warszawski
to “Beethoven i muzyka narodów”. Twórczość “pierwszego wyzwolonego artysty",
jak o wielkim synu Bonn piszą często krytycy, spotyka się z twórczością
kompozytorów mu współczesnych, a kontrapunkt stanowią utwory epoki
romantyzmu, modernizmu i XX wieku. Wśród nich muzyka zmarłego 10 lat temu
Witolda Lutosławskiego

Program Festiwalu obejmuje koncerty oratoryjne, symfoniczne, kameralne. Na
otwarcie – IX Symfonia Beethovena, warszawscy filharmonicy i amerykański
dyrygent, James Conlon. Na zakończenie wykonanie "Stabat Mater", Antonina
Dworzaka, które poprowadzi szef Opery Narodowej, Jacek Kaspszyk. Spośród
licznych wykonawców niemieckich usłyszymy m. in. renomowany chór symfoników z
Bambergu. TO wielkie muzyczne święto zakończy się 9 kwietnia. Elżbieta
Penderecka nie może narzekać na warszawską publiczność - bilety na te
festiwalowe koncerty są już od dawna wyprzedane.

Michał Jaranowski, Warszawa



Obserwuj wątek
    • Gość: pollak Re: Beethoven w Warszawie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.04, 21:34
      Ponoć Beethoven napisał muzykę do hymnu Unii Europejskiej. Czy ten wielki
      kompozytor o tym wiedział? Dlaczego więc tak głupio nazwał to jakąś symfonią?


      PS. Jeśli Beethoven, to tylko II część VII symfonii. smile
      • pollak Co, nikt więcej Beethovena na FA nie lubi? 02.04.04, 21:26
        To mata chamy ten wontek na gure i óczta się kóltóry. wink



        Dobra, niepodoba się Allegretto z VII symfonii to może druga część III
        symfonii? Marcia funebre............ Adagio assai czy jakoś tak smile
        • ada08 Re: Co, nikt więcej Beethovena na FA nie lubi? 02.04.04, 22:33
          pollak napisał:

          > To mata chamy ten wontek na gure i óczta się kóltóry. wink
          >
          >
          >
          > Dobra, niepodoba się Allegretto z VII symfonii to może druga część III
          > symfonii? Marcia funebre............ Adagio assai czy jakoś tak smile

          No, dobra.
          To ja Ci teraz przyłożę na dobranoc !

          ''Koncert potrójny'' (Triple concerto, czy jakoś tak, z tym polonezem
          oszałamiającym)

          Z symfonii to, owszem, Siódma i Następna ale najbardziej Pastoralna
          z finałem, jak raz na wiosenny dzień (jutro).
          Ale przecież i Druga, jeszcze całkiem klasyczna , tam jest taki fajny
          menuecik, nawet go umiem zagwizdać (prawie).

          No i jeszcze z sonat: ''Wiosenna'' i ''Kreutzerowska'' (Tołstoja czytał, a ? )

          I wszystkie pięć koncertów fortepianowych, a z nich mój ukochany Czwarty,
          najmniej lubię Drugi i Trzeci, ale Piąty to mnie zawsze powala. Jednak nie
          ma jak Czwarty.

          Aha, i jeszcze uwertury do Leonory smile

          No i ta sonata fortepianowa, co to była w powieści Kundery smile
          I tak pięknie zakończyła film według tej powieści, co to grała
          w nim Juliette Binoche i ten słynny aktor (nazwiska chwilowo
          nie pamiętam), który grał jak stołowa noga , ale sławny jest
          nadzwyczaj, w powieści i w filmie miał na imię Tomasz.
          Tytuł za to pamiętam: ''Nieznośna lekkość bytu'' smile

          No, więc się tak nie popisuj, Pollak, bo ja zawsze mogę wejść
          do gogla i wyjdę na erudytkę jeszcze lepszą niz Ty smile
          Dbrnc.
          a.
          • Gość: pollak Re: Co, nikt więcej Beethovena na FA nie lubi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 21:19
            > No, dobra.
            > To ja Ci teraz przyłożę na dobranoc !
            >
            > ''Koncert potrójny'' (Triple concerto, czy jakoś tak, z tym polonezem
            > oszałamiającym)

            Witaj Ado. smile

            Jeśli piszesz o tym koncercie, w którym pierwsze skrzypce grają wiolonczela,
            fortepian i ............ hm, skrzypce to .... tak tak tak! smile Polonez może nie
            oszałamia (mnie przynajmniej) ale chwyta mocno.

            > Z symfonii to, owszem, Siódma i Następna ale najbardziej Pastoralna
            > z finałem, jak raz na wiosenny dzień (jutro).

            Dlaczego Pastoralna?

            > Ale przecież i Druga, jeszcze całkiem klasyczna , tam jest taki fajny
            > menuecik, nawet go umiem zagwizdać (prawie).

            Raz słyszałem. W życiu bym nie poznał. Hm, ...... myślisz że to wstyd? smile

            > No i jeszcze z sonat: ''Wiosenna''

            To ta co ją tak zbeszcześcili w reklamie czekoladek (na skrzypce i fortepian)?

            > i ''Kreutzerowska'' (Tołstoja
            > czytał, a ? )>

            Kogo co? wink

            > I wszystkie pięć koncertów fortepianowych, a z nich mój ukochany
            > Czwarty,
            > najmniej lubię Drugi i Trzeci,

            Ja trzeci bardzo lubię, C,Es,G...F,Es,D,C..G,C..G,C.. Tak, wiem.... ale mam
            jeszcze czas aby przestać to lubić, i zacząć interesować się czymś bardziej
            wartościowym smile

            > ale Piąty to mnie zawsze powala.

            Piąty, piąty.... hm, jak sobie przypominam to jedyne co może powalać, to pasaże
            na wstępie. A i ten spokojny motyw, który przewija się czasem (zwykle zaczyna
            sie w tonacji molowej, po chwili jest jakby mniej smutny) - pod koniec występuje
            w kadencji. Wiesz, wycisza sie do minimum i powoli fortepian zaczyna swoje.
            Można rzec, że ciąży on nad całą pierwszą częścią. A Rondo coś jakby za
            bardzo skoczne (chyba że nie słuchałem tego co trzeba, a nie mam teraz niestety
            żadnego nagrania) wink To się może podobać za pierwszym, drugim czy trzydziestym
            razem. Po setnym, jest jakby nudnawe, hihihi smile

            > Jednak nie ma jak Czwarty.

            Tak.. tak... tak. smile

            > Aha, i jeszcze uwertury do Leonory smile

            nuuuuuuuda....... wink ..... jeszcze nie dorosłem chyba. Poważnie, to tak,
            ale jest jeszcze, jak to piszą 'Coriolan overture'. Leonora to dla
            wytrawnych, a ja jestem gość z FA.

            > No i ta sonata fortepianowa, co to była w powieści Kundery smile
            > I tak pięknie zakończyła film według tej powieści, co to grała
            > w nim Juliette Binoche i ten słynny aktor (nazwiska chwilowo
            > nie pamiętam), który grał jak stołowa noga , ale sławny jest
            > nadzwyczaj, w powieści i w filmie miał na imię Tomasz.
            > Tytuł za to pamiętam: ''Nieznośna lekkość bytu'' smile
            >
            > No, więc się tak nie popisuj, Pollak, bo ja zawsze mogę wejść
            > do gogla i wyjdę na erudytkę jeszcze lepszą niz Ty smile

            smile A żebym ja był choć w połowie tak obeznany z tematem jak Ty....


            PS. Odpowiadam z opóźnieniem, ale nie miałem za wiele czasu. Co wszedłem na F.
            to musiałem znikać. Jeszcze nie góglałem, ale zadasz kilka dodatkowych
            pytań, to ..... będę zmuszony. smile
          • Gość: pollak PS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 19:05
            > Aha, i jeszcze uwertury do Leonory smile

            Suchałem już namietnie, kilka razy (ostatnio). Muszę jeszcze trochę.... smile
            • ada08 Re: PS 10.04.04, 20:44
              Cześć, Pollaku !!! smile)

              Z tym beethovenowskim motywem w ''Nieznośnej lekkosci bytu''
              to ja się pomyliłam. Bo tam nie było sonaty, tylko fragment
              ostatniego kwartetu, piękny, piękny... smile

              Za karę smile wklepuję odnośny fragment powieści smile

              (...)

              Dyrektor był naprawdę dotknięty.
              Tomasz wzruszył ramionami i powiedział: ''Es muss sein.
              Es muss sein''. Była to aluzja. Ostatnie zdanie z
              ostatniego kwartetu Beethovena jest napisane ne te
              dwa motywy:

              Grave
              (tu w tekście motyw na pięciolinii)
              Muss es sein ? (Czy tak być musi ?)

              Allegro
              (tu znowu nuty)
              Es muss sein ! Es muss sein ! (Tak być musi !)

              Ażeby uczynić sens tych słów całkowicie jasnym, Beethoven
              zatytułował całą ostatnią frazę ''der schwer gefasste Entschluss''
              (ciężko powzięta decyzja).
              Poprzez tę aluzję do Beethovena Tomasz już jak gdyby powracał
              do Teresy, bo to ona właśnie go przymusiła do kupowania płyt z
              kwartetami i sonatami Beethovena.

              Aluzja okazała się bardziej na miejscu, niż mógł przypuszczać,
              ponieważ dyrektor był wielkim miłośnikiem muzyki. Uśmiechnął się
              łagodnie i powiedział cicho, naśladując głosem melodię Beethovena:
              ''Muss es sein ?''
              Tomasz odpowiedział jeszcze raz:''Ja, es muss sein''
              (...)


              smile

              I jeszcze zapomniałam poprzednio wspomnieć o koncercie skrzypcowym
              (chyba D-dur ?), znam go również w transkrypcji na fortepian.
              Bardzo warto, bardzo smile

              Pozdrawiam i Wesołych Świąt smile
              a.

              PS Gdzie są tacy muzykalni dyrektorzy, jak ten z powieści ?
              Chyba tylko w powieściach smile)
              a.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka