Dodaj do ulubionych

bog jest w detalach... 3000 trupow i perskie oko

IP: 61.49.198.* 30.04.04, 07:28
czyli przesluchania komisji senackiej w sprawie wypadkow z 9/11

"there were no tense moments in the Oval Office, said former Gov. Jim Thompson, a Republican
commission member. He called Bush "a bit of a tease" and said there was laughter at time"

czy w kraju w ktorym prezydentowi nie wolno zdradzac zony w owalnym gabinecie
wolno rozmawiac o tragedii ponad 3000 ludzi spowodowanej wlasnymi decyzjami
i jednoczesnie stroic malpie miny i drapac sie po nieowlosionym tylku?

widac wolno
ale czy to tak ladnie?

nostromo
Obserwuj wątek
    • groszek.741.com Re: bog jest w detalach... 3000 trupow i perskie 30.04.04, 07:54
      Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

      > tragedii ponad 3000 ludzi spowodowanej wlasnymi decyzjami

      Interesujące nowe osiągnięcie w dziedzinie teorii powiązań przyczynowo-skutkowych.

      Do tej pory ludzie myśleli, że śmierć 3000 ludzi spowodowana była decyzjami
      tych, którzy wlecieli w WTC porwanymi maszynami oraz decyzjami ich mocodawcow.
      Dzis wreszcie dowiedzieliśmy się, kto naprawdę SPOWODOWAŁ smierć owych 3000 ludzi.

      Ale żarty na bok
      • Gość: AndrzejG Re: bog jest w detalach... 3000 trupow i perskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 08:00
        nie chciałem już się odzywać,aby nie wpędzić Cię n0str0m0 w ponowną złość na mnie,ale cały czas chodzi mi o sposób uzywania słów,które ostatnio nazwałem manipulacją.

        CS wyżej wyłożył Ci problem.

        A.
      • Gość: polishAM Re: bog jest w detalach... 3000 trupow i perskie IP: *.nas26.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 30.04.04, 08:18
        groszek.741.com napisała:

        "Do tej pory ludzie myśleli, że śmierć 3000 ludzi spowodowana była decyzjami
        tych, którzy wlecieli w WTC porwanymi maszynami oraz decyzjami ich mocodawcow."

        To w końcu kto, Ces. Ci co wlecieli w budynki czy kto inny, bo wprowadziłeś
        nowe pojęcie mocodawców. Więc zdecyduj się. Jedni albo drudzy. Bo jeżeli winisz
        mocodawców, to możesz pójść troszeczkę dalej np. i zastanowić się jakim motywem
        kierowali się mocodawcy. A wtedy dojdziesz do sedna sprawy, którą tak
        oczywiście przedstawił autor wątku.
        • groszek.741.com PolishAM, zajrzyj do Słownika Języka Polskiego.. 30.04.04, 08:24
          ..i nie zawracaj głowy.
      • n0str0m0 "powody" czyli jak wykonywac swoj zawod 30.04.04, 08:22
        bez narazania sie na oskarzenia o konspiracje

        jak wobec tego ocenic prace urzednika (!)
        ktory dostaje do rak wlasnych dokument
        "uwaga na deszcz gowien"
        a nawet nie siega po parasolke?

        gdyby to oczywiscie chodzilo o zwykle gowno i osobe jedna

        osoba prezydenta jest
        (szczegolnie w ameryce - uwarunkowanie kulturowe)
        PERSONALNIE ODPOWIEDZIALNA
        za ZYCIE (!) obywateli

        dokument o ktorym mowie to
        CODZIENNY BRIEF PREZYDENCKI
        ktrego tytul brzmial
        "OSAMA ZAMIERZA DOKONAC AKTOW TERRORU W AMERYCE"
        a tresc mowila wyraznie o uzyciu samolotow w tym celu

        jesli dokument taki zamiata sie pod dywan
        to staje sie WSPOLSPRAWCA TRAGEDII

        "mowa, mysla, uczynkiem, ZANIEDBANIEM"

        manipulacja?

        nostromo
        • groszek.741.com Nostromo, jesteś tak zadufany w sobie i tak bardzo 30.04.04, 08:31
          ...mnie nie lubisz, że nie jesteś po prostu w stanie przyznac się do dość
          oczywistego błędu polegającego na niewłaściwym użyciu słowa.

          Czy Tobie w ogóle kiedykolwiek jeast w stanie przejśc przez klawiaturę:
          "istotnie, nie miałem racji..."? Z moichj obserwacji wynika, że nie jesteś w
          stanie przyznać się do nawet małego błedu. Jesteś jak Gini. Gratukuję!
          • n0str0m0 tabula rasa 30.04.04, 08:46
            rozmawiamy o lingwistyce, dobrych manierach czy o odpowiedzialnosci?

            wycofac nietrafne slowo jest najlatwiej
            wpisz sobie zamiast niego jakiekolwiek inne
            tys mi dawal karte blansze
            w innym watku

            dam ci i ja - jest juz ok?

            a teraz powiedz
            jak wyglada "dyminor" osoby odpowiedzialnej za kraj caly
            w swietle spychania odpowiedzialnosci pod dywan
            i strojenia sobie przy tym zarcikow?

            nostromo
        • panidanka Re: "powody" czyli jak wykonywac swoj zawod 30.04.04, 08:46
          n0str0m0 napisał:

          > bez narazania sie na oskarzenia o konspiracje
          >
          > jak wobec tego ocenic prace urzednika (!)
          > ktory dostaje do rak wlasnych dokument
          > "uwaga na deszcz gowien"
          > a nawet nie siega po parasolke?
          >
          > nostromo

          "zawodowiec" urzędnik w takiej sytuacji rozejrzy się wokół
          stwierdzi, że przez sufit w jego gabinecie żadne "gówno" nie przeleci
          a po pracy...
          jakby zaczął paradować z otwartą parasolką przy słónecznej pogodzie czego
          poprzednio nigdy nie robił to...
          na dziwne zapytania po co mu ta parasalka "zawodowy" urzędnik miałby
          odpowiedzieć, że po to aby nie spadło na niego "gówno" z przelatującego samolotu

          tak to sobie nostromo wyobrażasz?

          danka
          • Gość: polishAM Re: "powody" czyli jak wykonywac swoj zawod IP: *.nas26.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 30.04.04, 08:51
            To gówno na Amerykę nie spadło przez ostatnie dwieście lat, pomimo, że otyły
            grubas srał na prawo i lewo bez oglądania się na innych, bekając przy tym
            głośno i plując.
          • n0str0m0 problem polega na tym 30.04.04, 08:58
            ze wiekszosc chce oceniac prace prezydencka
            z pozycji swoich nieprezydenckich perspektyw
            zamykajac oczy na rozum
            i podpierajac sie kosturkiem telewizyjnej propagandy

            obawiasz sie o zarzuty smiesznosci dla urzednika spacerujacego z parasolem w sloneczny dzien?

            wlasnie takim "parasolem" sa dzis wszelkie dzialania policyjne i militarne w usa i na swiecie
            pomimo, ze deszcze gowien na nich nie spadaja
            kondoliza przekonywujaco twierdzila (wielokrotnie) ze powstrzymanie ataku 9/11 bylo niemozliwe
            a jednoczesnie w piec minut PO ataku wprowadzono zabezpieczenia jak do tej pory 100%

            w calym tym pozornym chaosie jest jednak element niepokojacy
            oto od paru dekad rzad pracuje ciezko nad proklamowaniem swego wlasnego braku wiarygodnosci
            tak ze dzis zaden amerykanin nie oburzy sie gdy dowie sie iz go wlasny prezydent oklamal
            a ODPOWIEDZIALNOSC tak niegdys w ameryce gloryfikowana
            (the buck stops here! - cala odpowiedzialnosc ponosze JA)
            zostaje rozmyta w nieokreslonosciach typu: "NIKT nie byl w stanie przewidziec"

            tobie danusiu moze trudno jest to ogarnac
            ale rzady i ich szefowie
            nie musza sie martwic trendami mody
            (parasolki itepe)
            oni sami moga je dyktowac

            nie

            nie "moga"
            MUSZA

            nostromo
            • panidanka Re: problem polega na tym 30.04.04, 09:07
              n0str0m0 napisał:

              > ze wiekszosc chce oceniac prace prezydencka
              > z pozycji swoich nieprezydenckich perspektyw
              > zamykajac oczy na rozum
              > i podpierajac sie kosturkiem telewizyjnej propagandy
              >
              > obawiasz sie o zarzuty smiesznosci dla urzednika spacerujacego z parasolem w
              sl
              > oneczny dzien?
              >
              > nostromo

              nie obawiam się ani swojej śmieszności ani tym bardziej śmiesznosci urzędnika z
              parasolką w słoneczny dzień
              problem raczej jest w tym, i tu już nie ma nic śmiesznego, że jedna parasalka
              nad jednym urzędnikiem nie uchroni innych przed "spadającymi gównami"
              i to jest też test odpowiedzialności innych czy zechcą narażać się na
              smieszność także paradując przy słońcu z parasolkami jak to jeszcze nie jest w
              modzie

              i nie pomyl przypadkiem tej parasolki z parasolką ochraniająca przed
              naturalnym "spadnięciem gówna" przelatujacego ptaka co bardzo łatwo pomylić jak
              się nie ma wiedzy o innych "gównach z nieba" i nie tylko z nieba ale i z ziemi,
              ale i spod ziemi

              danka
        • Gość: AndrzejG Re: "powody" czyli jak wykonywac swoj zawod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 09:05
          wsółuczestniczyć ,a spowodować to jednak rózne znaczenia

          wystarczyło dopisać 'również spowodował',a wtedy mozna dyskutować na ile to jest prawda.


          A.
          • n0str0m0 brac odpowiedzialnosc 30.04.04, 09:56
            byloby bardziej wlasciwe?

            dla mnie dyskusja o poprawnosci jednego slowa
            na forum od ktorego nie zalezy niczyje zycie
            jest tak wazna jak dyskusja aramisa
            o tym czy sie blogoslawi dwoma czy trzema palcami
            (a jesli to nie aramis byl to i tak nie ma znaczenia)

            problemem jest kryminalny brak odpowiedzialnosci
            i strojenie glupich min i zarcikow
            zamiast

            ciagle sie chcesz czepiac marginesa?

            nostromo
            • cs137 Re: brac odpowiedzialnosc 30.04.04, 10:27
              Są ludzie, którzy uważaja, że przyznanie się do jakiegokolwiek błedu, nawet
              małego, powoduje, że "stracą twarz".

              Wiele lat temu miałem pewną znajomą, która mówiła "pomarańcz" na wiadomy owoc.
              Któregos razu w rozmowie z nią zauważyłem, że poprawniej jest mówić
              "pomarańcza". Z tej małej sprawy wynikła wielka afera. Pan szła w zaparte i
              powtarzała, że nie ma czegoś takiego, jak "pomarańcza". Wreszcie ja przytargałem
              odpowiedni tom Słownika Języka Polskiego prof. Witolda Doroszewskiego i
              pokazałem jej, że hasło w słowniku jest "pomarańcza", przy czym zaznaczono, że
              dopuszczlna jest rowniez forma "pomarańcz", aczkolwiek rzadko stosowana. No i
              jaka była reacja tej pani? Stwierdziła, że ten słownik jest dziełem dyletantów.

              Pani owa nie zyje już. Jeśli jednak wierzyć w teorię reinkarnacji, to odrodziła
              sie po śmierci w kims innym. Dzięki naszej dyskusji, Nostromo, ja sie chyba
              dowiedziałem, kto jest reinkarnacją mojej zmarłej znajomej.

              Życzę Ci dobrego dnia, droga Ewo!
              • andrzejg Re: brac odpowiedzialnosc 30.04.04, 10:32
                wiesz co cees
                Twój problem na forum leży w osobistych wycieczkach

                A.
                • cs137 Re: brac odpowiedzialnosc 30.04.04, 10:35
                  andrzejg napisał:

                  > wiesz co cees
                  > Twój problem na forum leży w osobistych wycieczkach
                  >
                  > A.
                  Wyjasnij bliżej, Andrzju
                  • andrzejg Re: brac odpowiedzialnosc 30.04.04, 10:37
                    cs137 napisał:

                    > andrzejg napisał:
                    >
                    > > wiesz co cees
                    > > Twój problem na forum leży w osobistych wycieczkach
                    > >
                    > > A.
                    > Wyjasnij bliżej, Andrzju
                    • cs137 Re: brac odpowiedzialnosc 30.04.04, 10:40
                      andrzejg napisał:

                      > cs137 napisał:
                      >
                      > > andrzejg napisał:
                      > >
                      > > > wiesz co cees
                      > > > Twój problem na forum leży w osobistych wycieczkach
                      > > >
                      > > > A.
                      > > Wyjasnij bliżej, Andrzju
              • Gość: n0str0m0 czesiek IP: 61.149.200.* 30.04.04, 13:09
                pani ewa byla szlachcianka z litwy?
                bo tak mi prostemu teskno do szlacheckiej krwi...

                brak dobrej woli uniemozliwil ci przeczytanie poprawne mojego postu
                w ktorym od slowa sie odzegnujac daje ci swobode pelna?

                jeszcze raz udowadniasz
                ze twoja zdolnosc dyskusji merytorycznej
                zredukowana jest do anegdotek ciotki klotki

                nostromo
            • andrzejg Re: brac odpowiedzialnosc 30.04.04, 10:31
              n0str0m0 napisał:

              > byloby bardziej wlasciwe?
              >
              > dla mnie dyskusja o poprawnosci jednego slowa
              > na forum od ktorego nie zalezy niczyje zycie
              > jest tak wazna jak dyskusja aramisa
              > o tym czy sie blogoslawi dwoma czy trzema palcami
              > (a jesli to nie aramis byl to i tak nie ma znaczenia)
              >
              > problemem jest kryminalny brak odpowiedzialnosci
              > i strojenie glupich min i zarcikow
              > zamiast
              >
              > ciagle sie chcesz czepiac marginesa?
              >
              > nostromo

              marginesa???
              co jest większą zbrodnią?
              zaniedbanie ,czy wykonanie?

              A.
              • Gość: n0str0m0 zaniedbanie=wykonanie IP: 61.149.200.* 30.04.04, 13:35
                aby zrozumiec pelnie problmu
                musisz uswiadomic sobie cala skale jego

                rzad amerykanski ma do dyspozycji
                jeden z najpotezniejszych na swiecie
                aparat gromadzenia informacji
                bez niego nie przezylby tygodnia

                obecna administracja w czasie przechwalanek przedwyborczych
                piala z zachwytu nad wlasnymi planami ulepszenia tego i tak wspanialego instrumentu
                mowila o tym wielokrotnie sama kondoliza

                do czasu ataku 9/11 nie tylko nie podjeto zadnych krokow w tym celu
                zrobiono jeszcze gorzej
                zamieciono pod dywan cale stosy dokumentow i donosow
                swiadczacych o przygotowywanym ataku

                zignorowano nie tylko WLASNE ale tez informacje
                pochodzace od sluzb wywiadu krajow zaprzyjaznionych
                (pisaly o tym jakies bildy czy frankfurtery w reichu)

                zamiast "potrzasnac drzewo" organizowano jakies niezrozumiale akcje
                przeciwko STUDENTOM ZYDOWSKIM
                oskarzajac ich o penetracje budynkow rzadowych pod pozorem sprzedazy dziel sztuki... (?)
                w sumie ponad sto osob...
                (podawal to FOX i CNN)

                calosc zachowan tego rzadu
                PLUS bezczelne zaprzeczanie swojej odpowiedzialnosci za przeoczenia (slowo lagodne)
                kieruja uwage na "nazajutrz"

                nazajutrz bowiem
                gdy ameryka byla w szoku wiekszym od pearl harbour
                wszystkie szczeliny zatkano
                tamy umocniono
                i to co NIE BYLO MOZLIWE dzien wczesniej
                nagle bylo mozliwe

                dziwne?
                ale prawdziwe

                nostromo
          • wojcd Re: "powody" czyli jak wykonywac swoj zawod 30.04.04, 13:14
            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

            wsółuczestniczyć ,a spowodować to jednak rózne znaczenia

            wystarczyło dopisać 'również spowodował',a wtedy mozna dyskutować na ile to jest
            prawda.
            _______________________________________________________________
            W polityce nie ma tu roznicy. Mozna jeszcze mocniej to sformulowac:
            nie przewidziec = spowodowac.

            Wojciech
    • Gość: Perła zamachu terrorystycznego nie da uniknąć się IP: *.blue-net.com.pl 30.04.04, 10:38
      tak twierdzą fachowcy od zwalczania tego. Informacja, którą dostał prezydent,
      była ŻADNĄ informacją.
      Natomiast JEDYNYM skutecznym sposobem na zminimalizowanie realności zamachu,
      niewpuszczanie Arabów na swoje terytorium jest.
      No, ale wtedy to dopiero n0str0m0 byś miał pole do popisu w atakach na
      prezydenta właśnie.

      Perła
      • panidanka Re: zamachu terrorystycznego nie da uniknąć się 30.04.04, 10:59
        Gość portalu: Perła napisał(a):

        > tak twierdzą fachowcy od zwalczania tego. Informacja, którą dostał prezydent,
        > była ŻADNĄ informacją.
        > Natomiast JEDYNYM skutecznym sposobem na zminimalizowanie realności zamachu,
        > niewpuszczanie Arabów na swoje terytorium jest.
        > No, ale wtedy to dopiero n0str0m0 byś miał pole do popisu w atakach na
        > prezydenta właśnie.
        >
        > Perła

        teraz
        teraz jedynie można minimalizować realność zamachów-i do tego miejsca się z
        tobą Perła zgadzam
        ale perspektywicznie patrząc, to trzeba dać dostęp europeizującym się Arabom
        aby...im samym też zależało na walce z terroryzmem islamskim

        danka
      • Gość: n0str0m0 zamachu terrorystycznego mozna uniknac bylo IP: 61.149.200.* 30.04.04, 13:20
        powidzial weteran rzadu amerykanskiego
        pan dik klark

        widzisz perla - twoje zdanie amatora
        przeciw zdaniu fachury

        co do twojej nacechowanej osobistym przesadem recepty na powstrzymanie atakow terrorystycznych
        to znowu sie mylisz jak cholera - choc nie tak jak mi zarzucasz

        po pierwsze - nie mam obsesji politycznej poprawnosci
        jesli jakiekolwiek panstwo powie ze od jutra
        nie wpuszcza arabow
        nie wpuszcza zydow
        nie wpuszcza kangurow i prawnikow
        albo chodzi na czworaka

        to mnie to nic nie obchodzi
        robia to u siebie

        nie ja bede namawial do ataku zbrojnego na jakis kraj
        bo u nich kobiety zle traktuja
        albo za czesto sie myja

        natomiast bledem jest prostackie pomowienie arabow o wszystkie zamachy terrorystyczne
        jesli masz czas zobacz jak wiele z nich na terenie usa
        popelnili sami amerykanie
        rozne makwaje czy inne sekty dnia dziewiatego z uako

        jesli poczytasz uwazniej
        to pewnie dojdziesz do wniosku
        ze wszystkich TRZEBA WPUSZCZAC
        bo jednym z terrrorystow ostatniemi czasy BYL ZYD
        taaaaa, ten co wysylal listy w antraksem...

        no to co - jak wszystkich to wszystkich
        czy "zyd zawinil - araba powiesili"?

        raz jeszcze
        nie bede winil nikogo
        co podnosi bezpieczenstwo swoich obywateli

        winie tych
        co (przez glupote? plan perfidny?)
        umozliwili ataki terrorystyczne
        i nie chca zadnej odpowiedzialnosci za nie wziac

        nostromo
    • wojcd Ceesa, AndrzejG - infamia = wina 30.04.04, 12:30
      Ceesie
      oto Twoje slowa:
      "Tutaj w żadnym wypadku nie można użyć czasownika "spowodować". Nawet człowiek
      maksymalnie niechętnie nastawiony do Busha nie powinien tak robić, bo to bład
      logiczny."

      Niestety nie masz (z Andrzejem) racji. Polityk to zawod zaufania spolecznego. I jesli
      cos sie zdarzy, to glupota, brak wyobrazni, .... sa WINA. Rowniez
      wiarygodna infamia = wina.
      Zasady orzekania winy w polityce sa podobne jak w procesach kanonizacyjnych w Kk,
      tzn. nieodparty NAWET absurdalny zarzut jest wina. Calkiem inaczej ma sie sprawa w
      prawie cywilnym.

      Wojciech
      • wojcd infamia = wina - dodatek 30.04.04, 12:51
        Dobra ilustracja moze byc tu zdarzenie, ktore mialo miejsce kiedys w Anglii. Otoz
        pewien minister mial kochanke. Ona dzielila sie swoimi wdziekami takze ze szpiegiem
        sowieckim. Gdy taka sprawa wychodzi na jaw do ministra stosuje sie dwie sankcje.
        Pierwsza polityczna - natychmiastowe zwolnienie ze stanowiska.
        Druga karna - ustala sie jakie informacje przeplynely tym kanalem.

        Prosze teraz porownac to ze sprawa Oleksego. Przeciez ten czlowiek powinien byc
        niebytem politycznym, NAWET jesli...... .

        Wojciech
        • Gość: AndrzejG Re: infamia = wina - dodatek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 13:35
          Wojciechu

          Nie chodzi o wine Busha ,winę zaniedbania ,jak sam to określił n0str0m0
          O jej stopień możemy sie spierać.

          Chodzi mi o jednostronnośc n0str0m0,bo Bush może coś tam zaniedbał,
          ale na pewno nie spowodował ataku na WTC.Możemy pisać jedynie o współwinie,
          ale tez nalezy zachować odpowiednie proporcje.

          N0str0m0 pała tak wielka niechęcią do USA,że przegina co trochę
          a to mimochodem wspomni o warkoczykach i strzelających żołnierzach amerykańskich,
          a to znowu o spowodowaniu tragedii - nie zajaknowszy się o drugiej stronie.

          A.
          • Gość: n0str0m0 i kto tu uprawia manipulacje? IP: 61.149.200.* 30.04.04, 14:01
            nostromo nie pala nienawiscia do USA

            nostromo USA zupelnie lubi
            a amerykanow ocenia jak im sie nalezy
            ofiarujac im od obojetnosci do przyjazni
            po uwazaniu

            zeby jednak nie przeciagac
            tego watku milosnego
            to nostromo
            majac na uwadze precyzyjnosc wypowiedzi
            i chcac za wszelka cene uniknac nieporozumien
            spoowdowanych andrzejowa manipulacja
            nie lubi obecnej administracji tego kraju

            andrzej rowniez w poscie swoim
            celnie zauwaza
            ze aby ocenic wine nalezy znac przyczyny
            ("[busz]nie spowodowl ataku na WTC")

            i tu otwiera sie puszka pandory
            gdyz wlasnie polityka amerykanska
            na bliskim wschodzie
            (NAWET bez brania izraela pod uwage)
            jest pelna pomylek i fopasow nie do wybaczenia
            (chodzi mi glownie o iran w ktorym cia dokonywala zamachow stanu
            i irak gdzie krwawy dyktator obcalowywal sie z amerykanskim rzadem)

            nie wiem co amerykanie przeskrobali w afganistanie
            lecz wiem ze ich glowny sprzymierzeniec z czasow wojny z sowietami
            dzis ich atakuje

            nie ma andrzeju klaskania JEDNA reka
            co chcesz swiadomie czy nie zasugerowac
            (bo "oni" zaatakowali ameryke)

            nostromo
          • wojcd Re: infamia = wina - dodatek 30.04.04, 14:42
            Andrzeju
            nie widze nawet cienia naduzycia w tym co pisze Nostromo. Nie wspomne o
            posadzaniu go o manipulacje. Jest standard oceny takich sytuacji. To nie jest wymysl
            ani Nostromo, ani moj. Jesli bedziesz mial chwile czasu, to zapoznaj sie z pojeciem
            "advocatus diaboli". Otoz w ocenie czyjegos dzialania obowiazuja dwa rozne tryby.
            Jesli jest oceniany Jan Kowalski w procesie cywilnym, to
            watpliwosc = niewinny
            Jesli jest oceniany polityk (w Kk kandydat na swietego), to
            watpliwosc = winny.

            To co robi tu Nostromo, to RUTYNOWE zastosowanie jedynie wlasciwej w tym
            przypadku optyki. Wlasnie tak nalezy przesuwac akcenty.

            Bush zachowuje sie jak PAJAC.

            Wojciech
            • pan.scan Znany jest Ci agent "Bolek"? 30.04.04, 15:10
              Wg mnie to wątpliwość.

              Co pisałeś o agencie "Olin"? Inne standardy?

              wojcd napisał:

              Jesli jest oceniany polityk (w Kk kandydat na swietego), to
              watpliwosc = winny.
              • wojcd Re: Znany jest Ci agent "Bolek"? 30.04.04, 15:46
                pan.scan napisał:

                > Wg mnie to wątpliwość.
                >
                > Co pisałeś o agencie "Olin"? Inne standardy?
                >
                > wojcd napisał:
                >
                > Jesli jest oceniany polityk (w Kk kandydat na swietego), to
                > watpliwosc = winny.
                ______________________________________________________________
                Zaden z szefow odpowiednich resortow, czy to z UW, SLD, AWS nie postawil tej
                sprawy. (Maciarewicza nie traktuje powaznie). Maja przeciez wglad do archiwow.
                Przeciwnik polityczny Walesy Michnik nazwal ten argument smiesznym (widzialem to w
                tv kilka miesiecy temu). Nie mam zadnych RACJONALNYCH argumentow by o tym
                myslec. Czy uwazasz, ze powinienem?
                Natomiast z Oleksym sprawa jest prosta. Ignorowal BEZCZELNIE sluzby kontrwywiadu,
                ktore wprost mowily mu, ze ze szpiegiem kontaktow miec NIE NADA.
              • Gość: n0str0m0 podwojne standardy IP: 61.149.200.* 30.04.04, 15:56
                trudno jest przyjac
                ze czysty i zadbany pan z telewizora
                moze byc czemus winny z definicji?

                a czemu pozwala sie
                na obszczekiwanie calego arabstwa
                jako winnego swiatowemu terrorowi?

                juz pisalem danusi
                o protezie telewizyjnego myslenia
                ono pomaga rozgrzeszac niesprawiedliwe pomiary

                nostromo
                • institoris1 Re: podwojne standardy 30.04.04, 22:08
                  Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                  > trudno jest przyjac
                  > ze czysty i zadbany pan z telewizora
                  > moze byc czemus winny z definicji?

                  masz z tym problemy?

                  > a czemu pozwala sie
                  > na obszczekiwanie calego arabstwa
                  > jako winnego swiatowemu terrorowi?

                  co to znaczy pozwala sie? kto komu?, kto ma pozwalac?, kto ma sluchac?, kto
                  steruje?
                  • wojcd Re: podwojne standardy 30.04.04, 22:43
                    institoris1 napisał:
                    > co to znaczy pozwala sie? kto komu?, kto ma pozwalac?, kto ma sluchac?, kto
                    > steruje?
                    ______________________________________________________________
                    Jesli chcesz rozumiec nasze stanowisko, to przyjmij do wiadomosci nastepujace
                    stwierdzenie:
                    cywilizacyjnie szczep Umba-Umba ma takie samo znaczenie jak USA.

                    Wojciech

                    PS. Moze znasz stanowisko w podobnej sprawie antropologa Bronislawa
                    Malinowskiego? Czytales "Zycie seksualne dzikich"?
            • institoris1 Re: infamia = wina - dodatek 30.04.04, 22:16
              wojcd napisał:

              > Andrzeju
              > nie widze nawet cienia naduzycia w tym co pisze Nostromo. Nie wspomne o
              > posadzaniu go o manipulacje. Jest standard oceny takich sytuacji. To nie jest
              w
              > ymysl
              > ani Nostromo, ani moj. Jesli bedziesz mial chwile czasu, to zapoznaj sie z
              poje
              > ciem
              > "advocatus diaboli". Otoz w ocenie czyjegos dzialania obowiazuja dwa rozne
              try
              > by.
              > Jesli jest oceniany Jan Kowalski w procesie cywilnym, to
              > watpliwosc = niewinny
              > Jesli jest oceniany polityk (w Kk kandydat na swietego), to
              > watpliwosc = winny.
              >
              > To co robi tu Nostromo, to RUTYNOWE zastosowanie jedynie wlasciwej w tym
              > przypadku optyki. Wlasnie tak nalezy przesuwac akcenty.
              >
              > Bush zachowuje sie jak PAJAC.

              atak na WTC byl swego rodzaju aktem wypowiedzenia wojny Ameryce. Pisze swego
              rodzaju, bo dokonany nie przez inne panstwo, ale przez organizacje
              terrorystyczna (choc ze wsparciem panstwa Talibow)
              O odpowiedzialnosci (czy wspolodpowiedzialnosci) Busha za ten akt moglibysmy
              mowic tylko wtedy, gdyby byl on bezposrednia odpowiedzia na prowokacje ze
              strony administracji Busha. Tak oczywiscie nie bylo, ale koledzy Nostromo i
              Wojciech sa juz niedaleko od stwierdzenia tej wlasnie bezposredniej prowokacji.
              Niezle Wam idzie Panowie i tak trzymac!!
              i.
              • wojcd Re: infamia = wina - dodatek 30.04.04, 22:38
                institoris1 napisał:
                > atak na WTC byl swego rodzaju aktem wypowiedzenia wojny Ameryce. Pisze swego
                > rodzaju, bo dokonany nie przez inne panstwo, ale przez organizacje
                > terrorystyczna (choc ze wsparciem panstwa Talibow)
                > O odpowiedzialnosci (czy wspolodpowiedzialnosci) Busha za ten akt moglibysmy
                > mowic tylko wtedy, gdyby byl on bezposrednia odpowiedzia na prowokacje ze
                > strony administracji Busha. Tak oczywiscie nie bylo, ale koledzy Nostromo i
                > Wojciech sa juz niedaleko od stwierdzenia tej wlasnie bezposredniej prowokacji.
                > Niezle Wam idzie Panowie i tak trzymac!!
                ___________________________________________________________
                Czy do Ciebie nie dociera prosta prawda, ze w polityce
                glupota = wina.
                Twierdzimy, ze Amerykanie byli inteligentni inaczej i za to powinna byc SANKCJA, ktora
                powinien poniesc obywatel Krzak.

                Wojciech
                • cs137 Wojciechu: 30.04.04, 22:46
                  Nie mógłbys po prostu napisac, że nie znosisz Ameryki i że to są, w Twoim
                  przekonaniu, zwyczajne skurwysyny ponure, motherfuckers, shiteaters, etc. I
                  zaoszczędzić nam i sobie tej całej ekwilibrystyki. O ileż uczciwsze postawienie
                  sprawy!

                  Nostromo powinien zrobic to samo.
                  • wojcd Re: Wojciechu: 30.04.04, 23:00
                    cs137 napisał:

                    Nie mógłbys po prostu napisac, że nie znosisz Ameryki i że to są, w Twoim
                    przekonaniu, zwyczajne skurwysyny ponure, motherfuckers, shiteaters, etc. I
                    zaoszczędzić nam i sobie tej całej ekwilibrystyki. O ileż uczciwsze postawienie
                    sprawy!
                    Nostromo powinien zrobic to samo.
                    ________________________________________________________________
                    Ceesie zlituj sie.
                    Przeciez expressis verbis wykladamy przeslanki naszych rozumowan. Czujemy
                    SZACUNEK do szczepu Umba-Umba. I uwazamy, ze nikt nie ma prawa dyktowac im
                    jak maja zyc. Czy to takie trudne zrozumiec???
                    Stad wynika nasza krytyka USA.
                    Nie ulegamy polityczno poprawnemu opetaniu nakazujacymi miec misje wobec innych
                    spolecznosci. TO WSZYSTKO.

                    Wojciech
                    • cs137 Re: Wojciechu: 30.04.04, 23:12
                      wojcd napisał:

                      _______________________________________________
                      > Ceesie zlituj sie.
                      > Przeciez expressis verbis wykladamy przeslanki naszych rozumowan.

                      Ja nie widzę "rozumowań". Ja widzę u was filter, któy bardzo selektywnie
                      przepuszcza wszystko, co źle mówi o Stanach, a odrzuca każdą informacje, która w
                      jakikolwiek sposób jest dla USA korzystna.

                      Nostromo bardzo misternie nam tu wywiódł, ze całkowitą winę za 9/11 ponosi...
                      G.W. Bush. Jacyś Arabowie byli w to zamieszani, to prawda, ale ich rola była
                      tak marginalna, ze możemy o nich całkowicie zapomnieć...

                      Jesteście obaj dziećmi PRL-owskiej i sowieckiej propagandy, którą ja doskonale
                      pamiętam, przeżywszy N lat w PRL-u i ok. 2 lat w ZSRR w latach 70-tych. Też
                      stosowali takie filtry. Może Wy nawet używacie tego samego egzemplarza filtra,
                      co PAP za PRL-u? Przyznaj sie, kochasiu!

                      Serdeczności, Cees
                      • wojcd Re: Wojciechu: 30.04.04, 23:21
                        cs137 napisał:

                        Jesteście obaj dziećmi PRL-owskiej i sowieckiej propagandy, którą ja doskonale
                        pamiętam, przeżywszy N lat w PRL-u i ok. 2 lat w ZSRR w latach 70-tych. Też
                        stosowali takie filtry. Może Wy nawet używacie tego samego egzemplarza filtra,
                        co PAP za PRL-u? Przyznaj sie, kochasiu!
                        _________________________________________________________________
                        Ceesie
                        gdybys znal mnie prywatnie, to bys zobaczyl jak smieszne jest to co napisales.

                        Wojciech
                        • cs137 Re: Wojciechu: 30.04.04, 23:48
                          wojcd napisał:

                          > cs137 napisał:
                          >
                          > Jesteście obaj dziećmi PRL-owskiej i sowieckiej propagandy, którą ja doskonale
                          > pamiętam, przeżywszy N lat w PRL-u i ok. 2 lat w ZSRR w latach 70-tych. Też
                          > stosowali takie filtry. Może Wy nawet używacie tego samego egzemplarza filtra,
                          > co PAP za PRL-u? Przyznaj sie, kochasiu!
                          > _________________________________________________________________
                          > Ceesie
                          > gdybys znal mnie prywatnie, to bys zobaczyl jak smieszne jest to co napisales.
                          >
                          > Wojciech

                          No to nie dzieckiem, a lustrzanym odbiciem. Lustrzne odbicie jest, z jednej
                          strony, całkowita odwrotnością oryginału
                          • wojcd Re: Wojciechu: 01.05.04, 00:04
                            cs137 napisał:
                            > A na takiego wielkiego Europejczyka nie pozuj. Twoj staż Europpejczyka w tej
                            > chwili wynosi jeszcze... minus 16 minut. Zawsze mnie to niezmiernie śmieszy,
                            > kiedy Polak, obywatel kraju, który dopiero wychodzi z głebokiego dołka
                            > sowietyzacji i do wyjscia z niego całkowiecie ma jeszcze ho, ho, ile!
                            • cs137 Re: Wielkie mecyje, Wojciechu! 01.05.04, 00:24
                              wojcd napisał:


                              > Ceesie
                              > jesli ja spotykam sie z Amerykaninem, Francuzem,...... z mojej profesji, to on
                              > ma sie
                              > tlumaczyc, ze cos umie nie ja. Rozumiesz????
                              >
                              > Wojciech

                              Przeciż w tym celu wystarczy po prostu byc zawodowym Polakiem. A takich przecież
                              w Polsce na pęczki. Nic a nic mi nie imponujesz.

                              Serdeczności, Cees
                              • wojcd Re: Wielkie mecyje, Wojciechu! 01.05.04, 00:30
                                cs137 napisał:
                                Przeciż w tym celu wystarczy po prostu byc zawodowym Polakiem. A takich przecież w
                                Polsce na pęczki. Nic a nic mi nie imponujesz.
                                ______________________________________________________________
                                No dobrze Ceesie udajesz, ze nie rozumiesz.
                                Co tam slychac w Cosmos Cub w Washington DC. Przybylo portretow noblistow???
                                Wyobraz sobie, ze tam umieli poslugiwac sie sztuccami.

                                Wojciech
                                • cs137 Re: Wielkie mecyje, Wojciechu! 01.05.04, 01:04
                                  wojcd napisał:


                                  > ______________________________________________________________
                                  > No dobrze Ceesie udajesz, ze nie rozumiesz.
                                  > Co tam slychac w Cosmos Cub w Washington DC. Przybylo portretow noblistow???
                                  > Wyobraz sobie, ze tam umieli poslugiwac sie sztuccami.
                                  >
                                  > Wojciech

                                  Nie wiem, już nie mieszkam od 9 lat.
                                  To jest bardzo typowo polska reakcja, co Ty tu reprezentujesz. Przyjeżdża Polak,
                                  ma do czynienia z jakimiś Amerykanami naogól stojacymi w skali społecznej o
                                  dwie warstwy niżej od niego samego, i wyciąga na podstawie tego wnioski
                                  dotyczące wszystkich Amerykanów. Potem mówi z wyższoscia: "Amerykanie nie umieją
                                  jeść nożem widelcem".

                                  Potem ten sam Polak robi kompromitujące błędy, bo sam nie zna amerykańskiej
                                  etykiety, a nie jest w stanie sobie wyobrazic, że w róznych krajach konwencje
                                  moga być troche inne. W Ameryce istnieją np. bardzo określone reguły, jeśli sie
                                  komus dziekuje za coś
                                  • wojcd Re: Wielkie mecyje, Wojciechu! 01.05.04, 01:30
                                    Mylisz sie Ceesie
                                    nie zabiegalem o to, ale tak sie zlozylo, ze zarowno w Londynie jak i Waszyngtonie
                                    obracalem w elitarnych srodowiskach. Ty chyba mieszkales w polskim gettcie pod
                                    Waszyngtonem. nazywalo to sie chyba Silver Spring. A Ty w ogole wiesz, ze istnieje
                                    takie cos jak Cosmos Club?

                                    Wojciech

                                    PS. Ile obiad kosztowal nie wiem. Nie mialem okazji za nie placic.
                                    • cs137 Re: Wielkie mecyje, Wojciechu! 01.05.04, 10:02
                                      wojcd napisał:

                                      > Mylisz sie Ceesie
                                      > nie zabiegalem o to, ale tak sie zlozylo, ze zarowno w Londynie jak i Waszyngto
                                      > nie
                                      > obracalem w elitarnych srodowiskach. Ty chyba mieszkales w polskim gettcie pod
                                      > Waszyngtonem. nazywalo to sie chyba Silver Spring.

                                      O! Masz doskonałe informacje... Jestem pełen uznania. Z tym, że ja mieszkałem w
                                      różnych miejszcach: w samym D.C., na Reservoir Av., niedaleko Georgetown U.,
                                      potem w Gaihersburgu, gdzie była moja praca, potem w Chevy Chase, ale na koniec
                                      istotnie kupiliśmy dom w Silver Spring. Z tym, że to jest ogromny obszar,
                                      zaczyna sie w D.C., ale potem ciągnie sie w Marylandzie ok. 20 km wzdłuż Georgia
                                      Av. i ma cały szereg "podobszarów". Nasz dom był w takim co sie nazywa Glenmont.
                                      Było to istotnie polskie getto. W tym "neighborhood", gdzie mieszkaliśmy,
                                      akurat żadnych Polaków nie było, ale wielu mieszkało rzeczywiście blisko.
                                      Niestety, jak sobie teraz o nich myślę, to wychodzi na to, że bardzo wielu z
                                      naszych sąsiadów już nie zyje. O 5 minut od nas mieszkał Jacek Kalabiński, juz
                                      od kilku lat nieżyjący. Zaraz obok niego Wicio Sułkowski, redaktor "Głosu
                                      Ameryki"
                                      • wojcd Re: Wielkie mecyje, Wojciechu! 01.05.04, 13:33
                                        Ceesie
                                        rozmowa zeszla na boczny tor. By bylo jasne, co siedzi w tym co mowie, jak dobieram
                                        przeslanki.... Moje poglady polityczne sa neokonserwatywne. Ten sam nurt nadaje ton
                                        obecnej polityce USA. Krytyka moja streszcza sie w prostym stwierdzeniu -
                                        amerykanscy polityczni pobratyncy pojmuja rzeczywistosc zewnetrzna w sposob
                                        NASKORKOWY. Wiara, ze Ameryka jest tyglem mentalnosci i w zwiazku z tym posiada
                                        UNIWERSALNE recepty dla swiata jest bledna. Inne, zewnetrzne spolecznosci zyja w
                                        innym rytmie, stosuja inne miary we wszystkim. Nie da sie tych spolecznosci nagiac do
                                        wymagan USA. Mozna je zniszczyc, ale nie nagiac. I wlasnie USA przystapilo do ich
                                        niszczenia. Amerykanscy neokonserwatysci mowia otwartym jezykiem - czas na
                                        restauracje neokolonializmu. Powiem cynicznie - wsio OK. Kupuje to. Ale trzeba umiec
                                        to zrobic. Arogancja amerykanskiej polityki wraz ze wspomniana naskorkowoscia rodzi
                                        protesty. Z tego bedzie wiecej zla niz dobra. Nie wolno zmieniac wewnetrznych relacji
                                        w podbijanych krajach. To juz bylo cwiczone przez Kk w pracy misyjnej i znane sa tego
                                        koszta. I tu masz punkt wyjscia z ktorego ja atakuje.

                                        Wojciech
                    • cs137 Re: Wojciechu: jeszcze jedno 30.04.04, 23:20
                      Z moich wypowiedzi na FA, nieczęstych w danym temacie, ale jednak od czasu do
                      czasu cos mówię
                      • wojcd Re: Wojciechu: jeszcze jedno 30.04.04, 23:28
                        cs137 napisał:

                        > Z moich wypowiedzi na FA, nieczęstych w danym temacie, ale jednak od czasu do
                        > czasu cos mówię
                • institoris1 Re: infamia = wina - dodatek 01.05.04, 00:08
                  wojcd napisał:


                  > Czy do Ciebie nie dociera prosta prawda, ze w polityce
                  > glupota = wina.
                  > Twierdzimy, ze Amerykanie byli inteligentni inaczej i za to powinna byc
                  SANKCJA
                  > , ktora
                  > powinien poniesc obywatel Krzak.

                  niestety ale nie jset to tak, jak starasz sie tutaj przedstawic.
                  W polityce mamy do czynienia z wieksza odpowiedzailnoscia. To fakt
                  nizaprzeczalny, a stwierdzenie, ze Bush odpowiada w wiekszym stopniu niz
                  Kowalski, to zwykly truizm. jesli wydaje Ci sie, ze temu przecze, to sie
                  mylisz.
                  Dla naprostowania- polityk odpowiada za bledy wlasnego obozu politycznego.
                  Tak wiec Bush odpowiada osobiscie za swoich doradcow, za dzialania wynikle z
                  ich ocen itd.
                  Nie odpowiada natomiast (osobiscie) za dzialania niejakiego Osama bin Laden.
                  Nie odpowiada z tej prostej przyczyny, ze Osama nie zalicza sie do jego
                  wspolpracownikow.
                  Dodam jeszcze, ze Bush nie odpowiada osobiscie rowniez za cala dotychczasowa
                  polityke USA, nie odpowiada osobiscie za dwubiegunowy swiat z ktorym mielismy
                  do czynienia przed kilkunastoma laty. I jeszcze za wiele roznych spraw nie
                  odpowiada osobiscie. Nie twierdze, ze jest konieczne bys to zrozumial, ale
                  twierdze, ze byloby uczciwiej gdybys to pojal.
                  pozdrawiam (skierowane oczywiscie do Wojtka)
                  i.

    • andrzejg n0str0m0 i wojcd 30.04.04, 15:08
      dziś już nie chce mi się spierać
      cieszmy sie wspólnie ,bo wchodzimy do UE

      Pozdrawiam

      A.
      • Gość: n0str0m0 andrzeju IP: 61.149.200.* 30.04.04, 16:17
        milego swietowania

        choc jak pisal wiech czy wankowicz moze:
        "slub oraz inne zalobne okolicznosci"
        zawsze swietowac mozna

        mam nadzieje ze entuzjazmu masz za dwu
        to usrednisz moj sceptycyzm

        nostromo
        • Gość: AndrzejG Re: andrzeju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 21:54
          Wrócę jeszcze do rozważań o winie większej i mniejszej,
          bo nie do końca się rozumiemy.

          Są dni kiedy się świętuje,ale świętowanie nigdy mi nie przesłoniło realnego spojrzenia na świat.Wiem,że nie będzie lekko,ale damy radę

          Pozdr.
          A.
          • andrzejg tak więc n0str0m0 01.05.04, 15:01
            ciesze się ,że potwierdziłes wczesniej ( winnym to wątu),że Amerykanie nie pojechali do Iraku zabijac dzieci,
            że wojnan niesie za sobą różego rodzaju nieszczęścia....

            Rozumiem Twoją niechęć do rządu Busha,który to normalnie okłamał społeczestwo,nie tylko amerykańskie.Dla Ciebie fakt nie wzięcia pod uwagę dokumentów odpowiednich służb wywiadowczych informujących o zamiarze zamchów w USA jest dyskwalifikującym,jest nie do wynaczenia,bo przecież,jak pisałeś,mogli wprowadzić środki które zastosowali po zaistnieniu zamachu na WTC.

            Owszem.Mogli.

            Ale zastanów się jai byłby odbiór społeczny tak wprowadzonych srodków zapobiegawczych na podstwaie jakichs tam doniesień służb wywiadowczych.Czy wprowadzone srodki bezpieczeństwa w postaci sciagania odcisków palców cieszą sie ogólna aprobatą?nie ma sprzeciwów?A ty sam jak sie odnosiłeś do tego typu rozwiązań?Też to pamiętam - negatywnie,przesmiewczo.Wobec tego mam prawo domniemac,że w przypadku wprowadzenia takich restrykcji bez zaistnienia zamachu terrorystycznego.Twoje objekcje byłyby o wiele większe,a co dpopiero inych ,bardziej spolegliwych ludzi.

            Tak bardzo się buntuesz na zamiecienie pod dywan doniesien słuby bezpieczeństwa.Ano miało to miejsce.Urząd prezydenta nie wziął sobie do serca tego typu doniesień,bo jak sądzę,nie wierzył w ich realność.Rozumiem,że ich to nie tłumaczy,bo po to się szkolili ,aby przewidywac rózne działania sił wrogich państwu.Jednak tego nie zrobili, a co zrobili?

            Ano wzieli sobie do serca następne doniesienia służb wywiadowczych o broni masowego rażenia(rozumiem ,że było im to na ręke,ale to jest drugorzedna sprawa) i rozpętali wojnę.Nie wmietli tych ostrzeżen pod dywan ,tylko wzięli je sobie poważnie do serca.W tym przypadku wywołali Twój wielki sprzeciw.

            I tak : w jednym przypadku złościsz sie ,że nie wzięli na serio doniesień wywiadu,a w drugim ,że wzieli je zupełnie na serio.Czyż nie nalezy być konsekwentnym w swoich ocenach?

            A.
    • cs137 Nostromciu: 30.04.04, 21:22
      OK, nie będe sie spierał z Tobą
    • wojcd do Nostromo 30.04.04, 23:39
      Nostromo
      zapedzilem sie troche i zaczalem pisac w naszym imieniu.
      Przepraszam.

      Wojciech
      • cs137 Re: do Nostromo 30.04.04, 23:51
        wojcd napisał:

        > Nostromo
        > zapedzilem sie troche i zaczalem pisac w naszym imieniu.
        > Przepraszam.
        >
        > Wojciech

        Na Studium Wojskowym UW był kiedyś płk. Matuszyk, którego liczne powiedzenia
        przeszły do historii. Jedno z nich: "Wy dwaj! Coście za jeden?"

        To świetnie pasuje właśnie do was dowjga , Wojciechu.

        Serdeczności, Cees
        • wojcd Re: do Nostromo 01.05.04, 00:06
          cs137 napisał:

          > Na Studium Wojskowym UW był kiedyś płk. Matuszyk, którego liczne powiedzenia
          > przeszły do historii. Jedno z nich: "Wy dwaj! Coście za jeden?"
          >
          > To świetnie pasuje właśnie do was dowjga , Wojciechu.
          _________________________________________________________________
          Przykro mi. Nie znam zwyczajow w PRL-owskim wojsku. Nie chcieli mnie, chociaz
          zglosilem sie jako OCHOTNIK.

          Wojciech
          • cs137 PRL-owksie wojsko 01.05.04, 00:18
            Jakbyś studiował w latach 60-tych na UW, to by nie było chcieli ani nie chcieli,
            iśc musiał każdy.

            Ja byłem w jednym działonie z Jasiem Lityńskim, a propos, który juz wówczas
            zapowiadał sie na niezłego dysydenta.

            Serdecnzości, Cees
            • wojcd Re: PRL-owksie wojsko 01.05.04, 00:24
              cs137 napisał:

              > Jakbyś studiował w latach 60-tych na UW, to by nie było chcieli ani nie chcieli,
              > iśc musiał każdy.
              >
              > Ja byłem w jednym działonie z Jasiem Lityńskim, a propos, który juz wówczas
              > zapowiadał sie na niezłego dysydenta.
              __________________________________________________________________
              Zaczalem studia w czasach poznego Wieslawa. Chcialem isc do szkoly oficerskiej.
              Moje liceum wystawilo mi opinie podpisana ZIELONYM atramentem. Jak skonczylem
              chyba 26 lat przepisali mnie do rezerwy. Jakos im nie pasowalem.

              Wojciech
    • cs137 Wojciechu, 01.05.04, 20:17
      Wojciechu,
      Z tego, co piszesz, wynika, że jesteś "quite a celebrity". Zapewne będziesz więc
      miał jakąś okazję spotkać Chrisa Hilla, ambasadora USA w Polsce
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka