Dodaj do ulubionych

Homeopatia-największe oszustwo w dziejach medycyny

IP: *.net.bialystok.pl 09.03.02, 16:19
jako że krasnal Psychiatruś i Psychologikuś poszli na pifko!
anty-wykłady poprowadze ja! czyli ... Homeopatuś (:}
oczywistem jest że ten no Kowal ( wild? ) nie może wydrukować sobie na drukarce
dyplomu "koncesja-łąkowego-lekarza" ale ja mogie! ( bo tak gwiazdy sie ułożyły )
koniec.

------------------------------------------------------------------------------
Nic. Zero. Null. Próżnia absolutna. Oto farmakopea "lekarzy homeopatów".
------------------------------------------------------------------------------

Homeopatia - największe oszustwo w dziejach medycyny

PROF. DR HAB. MED. ANDRZEJ GREGOSIEWICZ

ŚMIESZNE? Nie. To interes wszechczasów. Sprzedawać nic za pieniądze.
Podkreślać, że to nic jest istotą leku. Informować klientów, że dostają nic.
Nikt nigdy nie wymyśli już nic lepszego. Oto próg transcendencji.
Technologia produkcji leków homeopatycznych polega na wielokrotnym
rozcieńczaniu różnych substancji wybranych przy pomocy klucza okultystyczno-
astrologicznego. Rodzaj substancji nie ma żadnego znaczenia, gdyż w ostatecznym
rozcieńczeniu zazwyczaj nie ma już po niej śladu. Jednak dzięki specjalnemu
sposobowi rozcieńczania (wstrząsanie) sam płyn staje się "duchowy" na
skutek "dynamicznego uwolnienia energii kosmicznej leku". Rozcieńczenia te
określane są w skali dziesiętnej i setnej. Skala dziesiętna: l kroplę zawiesiny
odpowiedniej substancji miesza się z 9 kroplami obojętnej cieczy. Po ich
wymieszaniu otrzymuje się roztwór drugi dziesiętny, oznaczony symbolem D2. Z
tego roztworu pobiera się l kroplę i rozpuszcza ją w kolejnych 9 ml itd., itd.
W skali setnej wyjściową kroplę leku miesza się z 99 kroplami cieczy. Jest to
drugi roztwór setny oznaczony jako C2 lub CH2. Rozcieńczenia takie powtarzane
są wielokrotnie, wg uznania producenta.
Eksperyment naukowy (z NaCl) wykazał, że po powtórzeniu takiej operacji 12 razy
(oznaczenie CH12) w badanym roztworze nie ma już ani jednej cząsteczki tego
związku. Na etykietach leków homeopatycznych widzimy zaś często symbole CH30,
CHIOO, a nawet CH1000. Czy ktoś tu z kogoś nie robi wariata?
Jednak homeopaci nie ukrywają wcale tej mistyfikacji. Próbują natomiast
objaśniać naturę tych pozornych wg nich sprzeczności. Wg nich, aktywność leku
jest tym większa, im bardziej jest on rozcieńczony, lecz rozcieńczony w
specjalny sposób. Dopiero w tym miejscu zaczynamy rozumieć sedno sprawy.
Okazuje się bowiem, że nie chodzi tu o zwykłe rozcieńczenie, ale o procedurę
zwaną dynamizacją lub potencjalizacją, która polega na powtarzanych przy każdym
rozcieńczeniu wstrząśnięciach. Pomagają one wydobyć "niematerialną naturę
substancji" posiadającą "energię witalną".

"Odkrywca" homeopatii dr Samuel Hahnemann wielokrotnie podkreślał, że choroba,
to tylko "duchowy dynamiczny rozstrój".

OBJAWIENIE

Tylko tak można nazwać początki homeopatii. Nie jest to bowiem "medycyna
naturalna" gromadząca przez wieki mniej lub bardziej prawdziwą wiedzę,
najczęściej zabobony na temat leczenia. Homeopatia wywodzi się z powszechnego w
XVIII wieku okultyzmu i "objawiła się" nagle w umyśle jednego człowieka, dr
Samuela Hahnemanna (1755-1843). Sam autor wielokrotnie podkreślał, że podczas
seansów spirytystycznych zrozumiał, że "choroba to tylko duchowy, dynamiczny
rozstrój". W podobny sposób rozumują zwolennicy medycyny holistycznej i tutaj
koło się zamyka, gdyż wiemy, że Hahnemann był wyznawcą ideologii panteistycznej
Spinozy, która jest istotą holizmu. Stąd już tylko krok do uwzględnienie w jego
teoriach naukowych "leczniczych energii kosmicznych". Myślę, że wspólnie, ze
swoim przyjacielem Mesmerem, któremu "objawił" się "magnetyzm", na tyle mocno
podbijali "pseudonaukowy" bębenek, że doszli do wniosku, że są autorami
wiekopomnych odkryć. W takim stanie psychicznym zanika uczucie wstydu i można
wbrew zdrowemu rozsądkowi opublikować każdą bzdurę.
Objawienie musi posiadać swój przedmiot kultu, by przyszli wyznawcy mieli się
do czego odwoływać. Najlepiej gdyby to było coś na kształt Biblii. I
rzeczywiście. W 1810 roku powstaje Organon sztuki leczenia, który zawiera
podstawy filozofii homeopatii. W 1960 roku na międzynarodowym kongresie
homeopatii w Montreux (150 rocznica wydania) uczestnicy stwierdzili, że Organon
dla homeopaty jest tym, czym Biblia dla chrześcijanina. Jeden z uczestników
kongresu, Kunzli, tak to ujmuje: "Suche i teoretyczne studia zdają się na nic i
waszym chorym nie przyniosą żadnej pomocy. Trzeba, byście przeniknęli ducha tej
niezwykłej książki, byście rozmyślali i medytowali nad wszystkim, co zawiera.
Im więcej będziecie ją studiować, tym większy będzie pożytek, który z niej
wyciągniecie". Jest w tym dużo racji, bo tylko w stanie "alfa-theta"
(osiągnięcie skupienia nazywanego "wewnętrznym sanktuarium") można zrozumieć
teksty zawarte w Organonie. Przeczytajmy np. fragment paragrafu 16: "Lekarz
jest więc w stanie usunąć owe chorobowe zaburzenia jedynie przez oddziaływanie
na ową niematerialną energię przy pomocy substancji obdarzonych mocami
modyfikującymi, także niematerialnymi (dynamicznymi), a odbieranymi przez
unerwioną wrażliwość obecną w całym organizmie. Tak oto jedynie dzięki ich
dynamicznemu oddziaływaniu na energię witalną mogą leki przywrócić zdrowie i
rzeczywiście odnawiają równowagę biologiczną chorego".
Za czasów komuny można było wziąć każde odpowiednio długie przemówienie
sekretarzy partyjnych, także lekarzy (nazwiska u autora), przemieszać w nich w
dowolny sposób rozdziały, akapity, zdania i słowa, by w efekcie otrzymać
logiczny wywód o rozwoju socjalizmu, nienaruszalności paktów wojskowych i
geopolitycznym przymusie kochania Związku Radzieckiego. Taką samą nowomową
posługują się wszystkie medycyny holistyczne, homeopatyczne, naturalne, a także
bioenergoterapie, radiestezje i Bóg wie jakie jeszcze systemy leczenia
paranormalnego. Wymusza to logika języka. Nie mogą przecież te "paranauki"
zaanektować języka stricte naukowego, bo natychmiast stałyby się źródłem
dowcipów. Posługują się więc filozoficznymi popłuczynami, które nie dostarczają
żadnej interpretowalnej informacji.

--------------------------------------------------------------------------------
Dziś leki homeopatyczne to duża część specyfików sprzedawanych w
profesjonalnych aptekach. Czy pacjenci aby na pewno wiedzą, że kupują za grube
pieniądze specyfiki warte tyle co placebo?
--------------------------------------------------------------------------------

DOKTRYNA I JĘZYK HOMEOPATII
Homeopatia opiera się na czterech zasadach:
1. Podobieństwo: Słowo homeopatia składa się z dwóch greckich słów - homoion
(podobne) i pathos (ból, choroba). Podobne leczy się podobnym (similla
similibus Curantur). Oznacza to, że jeśli jakiś patogen powoduje objawy
choroby, to może też z niej wyleczyć. Np. nic nie stoi na przeszkodzie, by
odpowiednio rozcieńczone (1/1018), sproszkowane kamienie nerkowe leczyły kamicę
nerkową (Guide practiąue d'homeopathie, J. Hodler). Kompletny absurd jest tu
oczywisty i żaden normalnie myślący człowiek nie podejmie dyskusji
z "similirarystami". Moi nauczyciele z lubelskiej Alma Mater uczyli mnie, że
patogen trzeba zwalczać środkiem skierowanym przeciwko niemu i o dziwo sprawdza
się to do dzisiaj.
2. Rozcieńczanie pozwala na zastosowanie zasady najmniejszej dawki leku. Wg
homeopatów, im większe rozcieńczenie, tym silniejsze działanie leku. Działanie
terapeutyczne wykazuje także roztwór, w którym leku już nie ma. Dla celów
artystycznych zasadę tę można odwrócić, jak to zrobiła Natalia Kukulska,
śpiewając: "im więcej Ciebie, tym mniej...".
3. Potencjalizacja: Fakt, że rozcieńczanie samo w sobie nic nie wnosi do
aktywności leku, był zrozumiały nawet dla Hahnemanna. Nie mając pewnie pojęcia
o brzytwie Ockhama wprowadził więc nową jakość. Było to wstrząsanie (jeden raz
przy pierwszym rozcieńczaniu, dwa razy przy drugim itd.). Proc
Obserwuj wątek
    • Gość: wild Nic.Zero.Null.Próżnia absolutna.[wstrząsanie?]:) IP: *.net.bialystok.pl 09.03.02, 16:22
      Było to wstrząsanie (jeden raz przy pierwszym rozcieńczaniu, dwa razy przy drugim
      itd.). Proces ten nazwał dynamizacją lub potencjalizacją. Cóż to takiego jest ta
      potencjalizacja? Otóż potencjalizacja w najgłębszym sensie tego słowa jest
      pojęciem w największym stopniu zbliżonym do potencjalizacji i służy uzyskaniu
      właściwej potencji leku. Potencja leku jest zaś miarą jego potencjalizacji, którą
      uzyskuje się drogą potencjalizacji. Tu leży istota aktywności leku. Poproście
      jakiegokolwiek homeopatę, by wytłumaczył wam, co znaczy potencjalizacja.
      Przygotowując się do napisania artykułu, przeprowadziłem dyskusję z farmaceutą
      stojącym za ladą swojej apteki o potencji różnych leków homeopatycznych.
      Występowałem w roli klienta i za wszelką cenę chciałem dowiedzieć czegoś o
      potencjalizacji. Rozmawialiśmy jak gęś z prosięciem. Jak się zorientowałem,
      równie dobrze można by używać w dyskusji słowa maksymalizacja, naturalizacja,
      energetyzacja, sublimacja, centralizacja, synchronizacja, homogenizacja,
      mobilizacja, multiplikacja, mistyfikacja i kretynizacja. Język zniesie wszystko,
      tyle że przez to nie nabiera cech naukowości. Wprost przeciwnie: jak drogowskaz
      wskazuje pustkę myślową kryjącą się za takimi wyrażeniami. Zbędna już wydaje się
      uwaga, że z punktu widzenia współczesnej wiedzy chemicznej, fizycznej,
      mechanicznej i molekularnej opisywane zabiegi wpływają jedynie na zmęczenie ręki
      potrząsającej probówką. Pisanie, że jest to magia czy szamaństwo, byłoby
      dowartościowaniem dziecinnej zabawy w fabrykę lekarstw.
      4. Personalizacja. Zanim wspomnę o "odkryciach" Hahnemanna, muszę powiedzieć, że
      żaden zdrowy na umyśle lekarz nie rozpocznie leczenia chorego bez dokładnego
      przestudiowania historii jego dolegliwości i określenia możliwych reakcji na
      zastosowane leki. Fakt, że należy wykonać odpowiednie badania i dostosować
      postępowanie do osobowości chorego i jego warunków środowiskowych, nie wymaga
      przypominania. Tego uczą na studiach medycznych. A oto co uroiło się w głowach
      homeopatów: nie ma potrzeby poszukiwać konkretnej choroby czy dysfunkcji organu.
      Należy jedynie znaleźć "lekarstwo", które wywołuje objawy podobne do chorobowych.
      Po odpowiednim rozcieńczeniu ma ono mieć skutek terapeutyczny. Dobór leku jednak
      musi być zindywidualizowany (personalizacja), co zapewnia uwzględnienie typu
      konstytucji i charakteru chorego.
      Typy konstytucyjne wg A. Nebela i L. Yannier:
      1. karboniczny (węglowo-wapienny),
      2. fosforyczny (fosfo-wapienny),
      3. fluoryczny (fluoro-wapienny).
      Typy charakteru:
      1. ignatia (typ płaczliwy),
      2. pulsatilla (typ płochliwy, romantyczny i czuły),
      3. nux vomica (typ aktywny i ambitny),
      4. siarka (typ niezależny)
      itd., itd.
      "Typy" te odpowiadają nazwom specyfików homeopatycznych. Z podobnych majaczeń
      składają się teksty prac na temat homeopatii.

      BADANIA NAUKOWE (MISTYFIKACJE I OSZUSTWA)
      Literatura naukowa na temat homeopatii finansowana jest wyłącznie przez dwa
      francuskie koncerny Boiron i Dolissos produkujące leki homeopatyczne. Żaden
      niezależny naukowiec nie potwierdził nigdy wyników tych badań. Żadne czasopismo
      naukowe nie zamieszcza prac na temat homeopatii. Tylko jeden raz (1988) zdarzyło
      się, że tygodnik "Naturę" opublikował wstępny komunikat dr Benveniste i jego
      współpracowników. Warunkiem publikacji całego artykułu była weryfikacja danych.
      Komisja, w której składzie był Jakób Randi, iluzjonista, bez trudu wykazała
      oszustwo podczas eksperymentów laboratoryjnych, co zostało opublikowane w tymże
      periodyku. Koncerny działają dalej.

      MIEJSCE HOMEOPATII WE WSPÓŁCZESNEJ MEDYCYNIE
      Homeopatia sama w sobie nie jest ani lepsza, ani gorsza od różnych szamańsko-
      magicznych działań bioenergo-terapeutycznych wywołujących efekt placebo. Smuci
      tylko fakt, że zajmują się nią osoby posiadające dyplomy lekarza medycyny. Są to
      więc ludzie, którzy posiedli w odpowiednim stopniu m.in. wiedzę farmaceutyczną,
      która nijak nie przystaje do homeopatycznego bełkotu. Gdyby byli ludźmi honoru,
      zwróciliby dyplomy lekarskie. W przeciwnym wypadku jedyne, co przychodzi na myśl,
      to świadome oszustwo. Tak też powinno być traktowane. Wprowadzanie na rynek leków
      homeopatycznych niczym się nie różni od wprowadzania do obiegu fałszywych
      pieniędzy. O ile jednak fałszywe pieniądze nie czynią większej szkody (są
      wychwytywane przez banki i policję), to stosowanie leków homeopatycznych może
      prowadzić do zaniechania lub opóźnienia właściwego leczenia ze wszystkim i z tego
      wynikającymi tragicznymi skutkami.
      Podczas pisania tego artykułu korzystałem m.in. z "Biuletynu Sceptycznego" i
      znakomitego tekstu Adama Pietrasiewicza pt. "Słodkie granulki są dobre na
      wszystko". Autor ten zaproponował by na opakowaniach leków homeopatycznych
      umieszczać bardziej szczegółowe zalecenia np.:

      "Nie należy nadużywać bez zasięgnięcia opinii dozorcy".
      Pozwalam sobie dodać jeszcze kilka:
      "Przed zażyciem napisać ulotkę"
      "Lek przechowywać w górnej części otwartej lodówki"
      "Przed zażyciem wyrzucić natychmiast"
      "Zawsze podawać tylko jedną dawkę leku (5 razy nic = nic)"
      "U dzieci do 17 roku życia można zamiennie stosować cukierki miętowe"
      "U kobiet lek stosować doustnie"
      "Uwaga! Lek nie wywołuje interakcji z pawulonem"
      "Uwaga! Nie stosować leku odwrotnie"
      "Po zażyciu leku usiądź i zastanów się, co ci odbiło".

      Prof. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz - Katedra i Klinika Ortopedii Dziecięcej
      w Lublinie
      --------------------------------------------------------------------------------
      • do_gory Re: Nic.Zero.Null.Próżnia absolutna.[wstrząsanie?]:) 10.03.02, 08:50
    • Gość: doku Bardzo jednostronne, chociaż bardzo aktualne IP: *.mofnet.gov.pl 11.03.02, 12:56
      Jednak istnieje druga, zapomniana tradycja, będąca faktycznym źródłem
      homeopatii. Opisana przez Ciebie psychotroniczna twarz homeopatii przetrwała do
      czasów dzisiejszych, gdyż tylko taka, nieszkodliwa forma mogła odeprzeć
      medyczno-prawne ataki. Jeżeli "lek" rozcieńczymy do stężenia, że w buteleczce
      płynu znajduje się co najwyżej jedna (!) cząsteczka leku, a i to z nikłym
      prawdopodobieństwem, to żaden lekarz czy prawnik nie może wykazać szkodliwości
      takiej terapii. Jednak kiedyś homeopatia wyglądała inaczej, a przynajmniej jej
      pierwotny nurt. Istniały dwa pierwotne zastosowania.

      Pierwsze to zwyczajne leczenie wg zasady, którą najlepiej objaśnia przykład
      zaziębienia objawiającego się kichaniem. Wierzono, że kichanie jest rodzajem
      autoleczenia, gdyż przynosi ulgę (dawniej ludzie byli bardzo prostolinijni),
      więc pobudzano (np. przy pomocy tabaki) kichanie jaszcze dodatkowo, aby
      przyspieszyć leczenie. Podobnie obserwowano inne "objawy" choroby i stosowano
      "leki", które wywoływały podobne objawy, np. przy biegunce dawano środki na
      przeczyszczenie, przy gorączce zalecano wygrzanie się pod stosem pierzyny. Na
      różne bóle czy inne dolegliwości podawano czasem egzotyczne trucizny, które
      wywoływały podobne z pozoru objawy. Sztuką homeopaty było, aby podać taką dawkę
      trucizny, aby wywołała wyraźne objawy zatrucia, ale nie zagrażała śmiercią czy
      uszkodzeniem narządów. Niestety była to "sztuka" bardzo niebezpieczna dla
      pacjentów.

      Drugie zastosowanie to profilaktyka poprzez nabywanie odporności. Tutaj
      najbardziej znane praktyki miały miejsce wśród dawnej arystokracji, gdzie
      popularnymi praktykami było uodparnianie na trucizny. Zaobserwowano, że
      zażywanie niewielkich dawek trucizny, na tyle jednak dużych, aby wywołać
      odczuwalne objawy zatrucia, może doprowadzić do nabycia odporności tak
      wysokiej, że po takiej kuracji nawet dawkę kilkakrotnie większą niż śmiertelna
      organizm tolerował. W ten sposób arystokraci chronili się przed otruciem, w ten
      sposób szkolono zawodowych trucicieli, którzy razem z ofiarami zażywali taką
      truciznę, na którą akurat ofiara była nieodporna. Takie praktyki stosowali np.
      piastowscy książęta czy władcy włoskich państewek.

      Pierwotna homeopatia upadła wraz z rozkwitem nowoczesnej medycyny, nie dlatego,
      że nie zawierała w sobie skutecznych terapii, ale dlatego, że zasada "pomóc za
      wszelką cenę, nie siedzieć z założonymi rękami" została zwyciężona przez zasadę
      "przede wszystkim nie szkodzić". Tradycyjni homeopaci zostali okrzyknięci
      alchemikami, szarlatanami i trucicielami. Przetrwali tylko ci, co umieli się
      przystosować, byli na tyle elastyczni, że potrafili zrezygnować ze
      skuteczności, z której słynęli (chociaż często skutki ich terapii były
      fatalne), a zamiast tego postawili na jawną nieskuteczność wspartą mistycyzmem
      - trafiając idealnie w zapotrzebowanie społeczne.
      • Gość: siedem a ja myślę IP: *.tgory.pik-net.pl 11.03.02, 13:12
        że medycyna akademicka
        zachowuję się troszkę
        schizo-cośtam

        przypominam że M.A. "wylecza"*
        kilkadziesiąt chorób ze znanych
        kilku tysięcy
        jednocześnie śmie korzystać
        np z akupunktury której, do naszych
        "oświeconych w nauce" czasów,
        mechanizmy działania są nieznane
        etc
        etc


        -nie komentuję twoich bzdur nt homeopatii

        za to przytocze ci anegdotke tego jełopa
        od "kliniki zdrowego człowieka"

        jak chińczyk wynalazł akupunkturę? hmmm
        ano bolała go głowa. szedł sobie drogą [boso]
        i ukłuł się w piętę szkłem [a było wtedy szkło]
        i przestała go boleć...
        jakie to proste no nie?
        prawie jak Aztecy co jedli wątróbkę dziecięcą z cebulką
        bo im bogowie kazali


        *-wylecza a "leczy" to jest roznica
        • Gość: doku Akupunktura została częściowo wyjaśniona IP: *.mofnet.gov.pl 11.03.02, 15:56
          Gość portalu: siedem napisał(a):

          > np z akupunktury której, do naszych
          > "oświeconych w nauce" czasów,
          > mechanizmy działania są nieznane
          >

          Jakieś dwa lata temu w Świecie Nauki lub w Wiedzy i Życiu przytoczono badania z
          ochotniczym udziałem największych sław akupunktury z całego Świata. Kilka
          instytutów otrzymało identyczne wyniki. Metoda była następująca: Badanych chorych
          podzielono losowo na trzy grupy, tak żeby każda z nich była reprezentatywna dla
          całości (podobne choroby miały ten sam udział w każdej grupie).

          Pierwszą grupę leczyli prawdziwi specjaliści od akupunktury przy pomocy swojej
          sztuki. Wiedzieli oni o istnieniu drugiej grupy (kontrolnej), ale nie wiedzieli o
          istnieniu trzeciej grupy. Byli przekonani, że ich metoda leczenia będzie
          skuteczniejsza niż w grupie drugiej i byli przekonani, że tylko z nimi konkurują.

          Druga grupa otrzymywała placebo, czyli taki "lek" który jest substancją
          chemicznie obojętną (jak np. woda z jakimś barwnikiem mineralnym), ale mówi się
          chorym, że to jest silny, skuteczny lek. Tzw. efekt placebo jest faktem
          udowodnionym, tzn. placebo działa leczniczo, skuteczniej zresztą niż leki
          homeopatyczne (to też jest udowodnione), gdyż sugestia jest silniejsza.

          Trzecia grupa była leczona przez lekarzy prowadzących eksperyment. Przebrali się
          oni za mistrzów akupunktury i przy użyciu typowego repertuaru ceremonii
          akupunktury wbijali takie same igły w losowo wybrane punkty ciała pacjentów.

          Wyniki eksperymentów za każdym razem były identyczne. Poprawa stanu zdrowia w
          grupie drugiej była wyraźnie mniejsza niż w grupach pierwszej i trzeciej, ale
          pomiędzy pierwszą grupą a trzecią nie stwierdzono różnicy. Eksperymenty te
          udowodniły skuteczność akupunktury, ale obaliły dawne hipotezy tłumaczące
          mechanizmy jej skuteczności, w szczególności obaliły tradycyjny model meridian.

          • Gość: siedem Re: Akupunktura została częściowo wyjaśniona IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 08:36
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Gość portalu: siedem napisał(a):
            >
            > > np z akupunktury której, do naszych
            > > "oświeconych w nauce" czasów,
            > > mechanizmy działania są nieznane
            > >
            >
            > Jakieś dwa lata temu w Świecie Nauki lub w Wiedzy i Życiu przytoczono badania z
            >
            > ochotniczym udziałem największych sław akupunktury z całego Świata. Kilka
            > instytutów otrzymało identyczne wyniki. Metoda była następująca: Badanych chory
            > ch
            > podzielono losowo na trzy grupy, tak żeby każda z nich była reprezentatywna dla
            >
            > całości (podobne choroby miały ten sam udział w każdej grupie).
            >
            > Pierwszą grupę leczyli prawdziwi specjaliści od akupunktury przy pomocy swojej
            > sztuki. Wiedzieli oni o istnieniu drugiej grupy (kontrolnej), ale nie wiedzieli
            > o
            > istnieniu trzeciej grupy. Byli przekonani, że ich metoda leczenia będzie
            > skuteczniejsza niż w grupie drugiej i byli przekonani, że tylko z nimi konkuruj
            > ą.
            >
            > Druga grupa otrzymywała placebo, czyli taki "lek" który jest substancją
            > chemicznie obojętną (jak np. woda z jakimś barwnikiem mineralnym), ale mówi się
            >
            > chorym, że to jest silny, skuteczny lek. Tzw. efekt placebo jest faktem
            > udowodnionym, tzn. placebo działa leczniczo, skuteczniej zresztą niż leki
            > homeopatyczne (to też jest udowodnione), gdyż sugestia jest silniejsza.
            >
            > Trzecia grupa była leczona przez lekarzy prowadzących eksperyment. Przebrali si
            > ę
            > oni za mistrzów akupunktury i przy użyciu typowego repertuaru ceremonii
            > akupunktury wbijali takie same igły w losowo wybrane punkty ciała pacjentów.
            >
            > Wyniki eksperymentów za każdym razem były identyczne. Poprawa stanu zdrowia w
            > grupie drugiej była wyraźnie mniejsza niż w grupach pierwszej i trzeciej, ale
            > pomiędzy pierwszą grupą a trzecią nie stwierdzono różnicy. Eksperymenty te
            > udowodniły skuteczność akupunktury, ale obaliły dawne hipotezy tłumaczące
            > mechanizmy jej skuteczności, w szczególności obaliły tradycyjny model meridian.
            >

            brednia brednista...
            co najwyżej udowodniły efekt placebo w tym wypadku igło-placebo.

            Chciałem Pana poinformować że w GB [nie wiem czy to państwo kocha Pan tak bardzo
            jak Holandię] stosuje się akupunkturę w leczeniu... PSÓW [sic! do kwadratu].
            Pytanie brzmi: jak taki Azor może się zasugerować?
            c. n. d.

            2
            sprawa - homeopatia
            Prezentujecie obywatelu mocno zwietrzałą wiedzę fizyczną. Proszę zapoznać się z
            najnowszymi odkryciami 'naukowej nauki' dotyczącymi wody i jej nieprawdopodobnych
            właściwości, wtedy metody homeopatyczne staną w zupełnie innym świetle.
            Konwencjonalna "marksistowska" fizyka w dużym uproszczeniu widzi cząsteczkę jako
            ziarnko piasku które co najwyżej moża położyć na kowadle i rozbić młotem na pył
            [vide VC atom wisi nad światem [nabijam się]]. Muszę też uzmysłowić Panu jak
            niewiele WIE "nauka". Ot choćby zjawisko tak przyziemne jak grawitacja, masa są
            wciąż N I E W Y J A Ś N I O N E !!!

            dlatego proszę Waszą Przemądrzałość by zaprzestała nauczać:
            -skąd wzion się człowiek
            -jak wypączkował wszechświat
            -dlaczego Boga nie ma
            -etc

            chętnie wysłucham kazania o szympansie przemienionym w człowieka gdy Wasza
            Fiskalność ze 100% pewnością powie mi co się znajduje 100Km pod ziemią. zacznijmy
            od prostych pytań potem weźmiemy się za Boga

            sajonara
            7,00

            • Gość: doku Akupunktura nie działa na zasadzie efektu placebo IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 09:43
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              > co najwyżej udowodniły efekt placebo w tym wypadku igło-placebo.
              > ...
              > stosuje się akupunkturę w leczeniu... PSÓW [sic! do kwadratu].
              > Pytanie brzmi: jak taki Azor może się zasugerować?
              > c. n. d.

              Akupunktura działa pobudzająco na system odpornościowy i mechanizmy
              regeneracyjne, ale działanie to jest ogólne i niezależne od miejsc wkłuwania
              igieł. Jest to bezpośrednie pobudzenie, inne niż w wypadku placebo. Absurdem jest
              uogólnianie wiary w skutecznośc terapii i nazywanie tego placebo (antybiotyko-
              placebo?, a może skalpelo-placebo?)

              2. Fizyka widzi już od dawna cząsteczkę jako zmaterializowaną na chwilkę funkcję
              falową podczas tzw. aktu dekoherencji funkcji falowej, wywołanej oddziaływaniem z
              inną funkcją falową, przeczytaj sobie jakiś popularny wykład fizyki kwantowej.
              Materia na poziomie mikroświata jest w tym sensie epizodyczna i zawsze jakby
              nowonarodzona. Każdy akt dekoherencji tworzy cząstkę od nowa, bez żadnej pamięci
              swojego poprzedniego stanu - w tym sensie każda cząsteczka wody musi być uznana w
              każdej chwili za nowonarodzoną i nieoznaczoną żadnym faktem mającym miejsce w
              poprzednim "życiu" wcześniejszych materializacji okolicznych funkcji falowych.
              Innymi słowy cząsteczka wody nie może niczego "pamiętać" ani nie może być w żaden
              sposób wyróżniona jakimkolwiek piętnem.

              Nie ma już powrotu do mrocznych czasów, kiedy próbowano głosić prawdy objawione,
              sprzeczne z prawami przyrody. Teraz ludzie wierzący głoszą swoje prawdy w
              sprawach przez fizykę nieopisanych. Współczesne chrześcijaństwo np. uznaje już od
              dawna fakt, że fizyka jest nadrzędna wobec dogmatów wiary - jest jedynym
              prawdziwym opisem rzeczywistości (stworzonej przez Boga). Nie ma już sporów
              pomiędzy Kościołem a fizykami, istnieją już tylko spory między fizykami a
              głupcami. Nie udawaj więc głupszego od Papieża, bo twojej wiary w homeopatyczny
              zabobon nie da się obronić, gdyż jest on sprzeczy z prawami fizyki.
              • Gość: siedem chciałem być. *****, miły IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 10:04
                Gość portalu: doku napisał(a):

                Nie ma już sporów
                > pomiędzy Kościołem a fizykami, istnieją już tylko spory między fizykami a
                > głupcami. Nie udawaj więc głupszego od Papieża, bo twojej wiary w homeopatyczny
                >
                > zabobon nie da się obronić, gdyż jest on sprzeczy z prawami fizyki.

                Tłumoku jeden!
                prosiłem grzecznie żebyś poczytał conieco o najnowszych odkryciach tej twojej
                kochanej fizyki [przyznając tym samym rację Tobie i mi]. Nie możesz wciąż opierać
                się na swoich pożółkłych zeszytach ze szkoły średniej. Myślisz że zalejesz mnie
                bełkotem na śmierć, że się w tym utopie? niedoczekanie.
                To właśnie TWOJA fizyka dowodzi, obecnie, skuteczności homeopatii i kreśli jej
                podstawy naukowe. Co do zabobonu to niestety wyszło na to, że to W. Sz. Pan w nim
                tkwi. Bo ja idę z postępem i z osiągnięciami [loreal]

                Prosiłbym też o wyjaśnienie dlaczego igła wbita w dupę nie pobudza śledziony?
                [musi byś wbita w odpowieni kanał energetyczny ludzkiego organizmu. a to że go
                NIE widac oscyloskopem NIE dowodzi jego NIE-istnienia[vide prof. Kaganowicz -
                rozprawa o nieistnieniu Boga]]

                Nie eskalujmy tego konfliktu. Pan sobie ładnie podniesie zasób wiedzy fizycznej a
                ja odpuszcze z bronieniem homoeopatii dla czystej rozrywki. takie są z grubsza
                warunki rozejmu.

                Popatrzmy na fakty: np koncerny farmaceutyczne z wielomiliardowymi zyskami. czy
                są w stanie oddać pole bez walki? Odp: nie nigdy. Stąd obecnie mamy 2 nurty w
                homeopatii: tzw lekowy [koncerny zdobywaja nowe obszary] i bezlekowy.

                jeszce jedno:
                -...albo nie
                -zostawie sobie na potem

                7,49
                • Gość: doku Chyba nie umiesz IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 11:35
                  Gość portalu: siedem napisał(a):

                  > prosiłem grzecznie żebyś poczytał conieco o najnowszych odkryciach tej twojej
                  > kochanej fizyki [przyznając tym samym rację Tobie i mi].


                  Bardzo grzecznie... czy ty w ogóle rozumiesz to słowo?! Ja jestem na bieżąco,
                  wiem o wszystkich nowych odkryciach, prenumeruję Świat Nauki i kupuję najnowsze
                  wydawnictwa, a twoja chamska rada świadczy jedynie o mrokach w jakich błąka się
                  twój umysł. Miesza ci się fizyka z psychotroniką, a Denikena masz pewnie za
                  astronoma. Nie ma czegoś takiego jak "moja fizyka". Fizyka jest jedna, tak jak
                  świat w którym żyjemy. "Fizyczne podstawy" homeopatii są jeszcze słabsze niż
                  astrologii. W ogóle się dziwię, że taki przedstawiciel ciemnogrodu próbuje
                  wymądrzać się na tematy, których w ogóle nie rozumie. Przeciez to cię tylko
                  ośmiesza.
                  • Gość: siedem na pewno nie umię IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 11:48
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > Gość portalu: siedem napisał(a):
                    >
                    > > prosiłem grzecznie żebyś poczytał conieco o najnowszych odkryciach tej two
                    > jej
                    > > kochanej fizyki [przyznając tym samym rację Tobie i mi].
                    >
                    >
                    > Bardzo grzecznie... czy ty w ogóle rozumiesz to słowo?! Ja jestem na bieżąco,
                    > wiem o wszystkich nowych odkryciach, prenumeruję Świat Nauki i kupuję najnowsze
                    >
                    > wydawnictwa, a twoja chamska rada świadczy jedynie o mrokach w jakich błąka się
                    >
                    > twój umysł. Miesza ci się fizyka z psychotroniką, a Denikena masz pewnie za
                    > astronoma. Nie ma czegoś takiego jak "moja fizyka". Fizyka jest jedna, tak jak
                    > świat w którym żyjemy. "Fizyczne podstawy" homeopatii są jeszcze słabsze niż
                    > astrologii. W ogóle się dziwię, że taki przedstawiciel ciemnogrodu próbuje
                    > wymądrzać się na tematy, których w ogóle nie rozumie. Przeciez to cię tylko
                    > ośmiesza.

                    Ty tak uważasz.
                    nic mi sie nie miesza
                    na pewno mnie osmiesza w oczach karolkówW, frimanow, lechówkropkaniedzielskich i
                    innych przedstawicieli światłogrodu.
                    ale jakoś dziwnie mnie to nie martwi

                    Dokuciński czy możecie mi przytoczyć fragment w którym powołuję się na
                    psychtronikę???
                    co to jest psychotronika?
                    gdzie mógłbym o tym poczytać?
                    jak to jest z tym Azorem wyleczonym akupunkturą?
                    on też jest ciemnogrodzkim psem?
                    czy weterynarze z wysp brytyjskich też są ciemnogrody?
                    czy w/w weterynarze stosuja "sugestię" psom?
                    ...

                    7,00

                    ps
                    tak
                    jestem chamski i lubie to
                    gdzie można dostać to parafialne pisemko "świst naóki"?
                    • Gość: doku Odpowiadam IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 12:14
                      Gość portalu: siedem napisał(a):

                      > co to jest psychotronika?

                      Wiara w to, że istnieją nieznane fizykom oddziaływania, które wykrywane są przez
                      zmysły lub inne zdolności zwierzęce (ludzkie), ale nie są wykrywane przez
                      współczesne przyrządy fizyków.

                      > gdzie mógłbym o tym poczytać?

                      Jestem przeciwnikiem psychotroniki, nie będę szkodził ludziom, nawet tobie na
                      twoją prośbę.

                      > jak to jest z tym Azorem wyleczonym akupunkturą?

                      Tuszę, że jest zdrowy, dzięki leczniczemu działaniu akupunktury. Już pisałem jak
                      to działa i nie jest to bynajmniej placebo - nieuważnie czytasz.

                      > czy weterynarze z wysp brytyjskich też są ciemnogrody?

                      Oczywiście że nie, bo nie leczą psów homeopatią. To homeopatia (ta współczesna,
                      mistyczna) jest atrybutem ciemnogrodu, nie akupunktura.

                      > czy w/w weterynarze stosuja "sugestię" psom?

                      Nie. Kłują je.

                      • Gość: siedem a powoli traciłem wiarę w to, IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 12:17
                        że można cię spacyfikowac.

                        7,10
      • Gość: wild więc likwidacja koncesji na zawód lekarza! :) IP: *.net.bialystok.pl 11.03.02, 22:13
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Jednak istnieje druga, zapomniana tradycja, będąca faktycznym źródłem
        > homeopatii. Opisana przez Ciebie psychotroniczna twarz homeopatii przetrwała do
        >
        > czasów dzisiejszych, gdyż tylko taka, nieszkodliwa forma mogła odeprzeć
        > medyczno-prawne ataki. Jeżeli "lek" rozcieńczymy do stężenia, że w buteleczce
        > płynu znajduje się co najwyżej jedna (!) cząsteczka leku, a i to z nikłym
        > prawdopodobieństwem, to żaden lekarz czy prawnik nie może wykazać szkodliwości
        > takiej terapii. Jednak kiedyś homeopatia wyglądała inaczej, a przynajmniej jej
        > pierwotny nurt. Istniały dwa pierwotne zastosowania.
        >
        > Pierwsze to zwyczajne leczenie wg zasady, którą najlepiej objaśnia przykład
        > zaziębienia objawiającego się kichaniem. Wierzono, że kichanie jest rodzajem
        > autoleczenia, gdyż przynosi ulgę (dawniej ludzie byli bardzo prostolinijni),
        > więc pobudzano (np. przy pomocy tabaki) kichanie jaszcze dodatkowo, aby
        > przyspieszyć leczenie. Podobnie obserwowano inne "objawy" choroby i stosowano
        > "leki", które wywoływały podobne objawy, np. przy biegunce dawano środki na
        > przeczyszczenie, przy gorączce zalecano wygrzanie się pod stosem pierzyny. Na
        > różne bóle czy inne dolegliwości podawano czasem egzotyczne trucizny, które
        > wywoływały podobne z pozoru objawy. Sztuką homeopaty było, aby podać taką dawkę
        >
        > trucizny, aby wywołała wyraźne objawy zatrucia, ale nie zagrażała śmiercią czy
        > uszkodzeniem narządów. Niestety była to "sztuka" bardzo niebezpieczna dla
        > pacjentów.
        >
        > Drugie zastosowanie to profilaktyka poprzez nabywanie odporności. Tutaj
        > najbardziej znane praktyki miały miejsce wśród dawnej arystokracji, gdzie
        > popularnymi praktykami było uodparnianie na trucizny. Zaobserwowano, że
        > zażywanie niewielkich dawek trucizny, na tyle jednak dużych, aby wywołać
        > odczuwalne objawy zatrucia, może doprowadzić do nabycia odporności tak
        > wysokiej, że po takiej kuracji nawet dawkę kilkakrotnie większą niż śmiertelna
        > organizm tolerował. W ten sposób arystokraci chronili się przed otruciem, w ten
        >
        > sposób szkolono zawodowych trucicieli, którzy razem z ofiarami zażywali taką
        > truciznę, na którą akurat ofiara była nieodporna. Takie praktyki stosowali np.
        > piastowscy książęta czy władcy włoskich państewek.
        >
        > Pierwotna homeopatia upadła wraz z rozkwitem nowoczesnej medycyny, nie dlatego,
        >
        > że nie zawierała w sobie skutecznych terapii, ale dlatego, że zasada "pomóc za
        > wszelką cenę, nie siedzieć z założonymi rękami" została zwyciężona przez zasadę
        >
        > "przede wszystkim nie szkodzić". Tradycyjni homeopaci zostali okrzyknięci
        > alchemikami, szarlatanami i trucicielami. Przetrwali tylko ci, co umieli się
        > przystosować, byli na tyle elastyczni, że potrafili zrezygnować ze
        > skuteczności, z której słynęli (chociaż często skutki ich terapii były
        > fatalne), a zamiast tego postawili na jawną nieskuteczność wspartą mistycyzmem
        > - trafiając idealnie w zapotrzebowanie społeczne.

        tj. jeżeli Kowal chce być lekarzem niech sobie bedzie! i każde narzucenie
        mu "reguł" i sposobu "leczenia" bedzie fanatycznym totalizmem! smile

        Ps. a apropos psychiatrii słyszałes motyw : "niech Pani to mówi a dostanie pani
        lek psychotropowy na recepte"


        i po co są "recepty" jezeli domestos w kiosku ruchu może dziecko kupić? smile

        umrze? luz! przeżyje? brawo! smile
        • Gość: doku koncesje i recepty są potrzebne IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 11:13
          Weźmy receptę, jako sprawę prostrzą. Receptę powinniśmy traktować jako dokument
          cywilno-prawny. Pamiętać trzeba o pierwotnej funkcji recepty - przepisu na
          ukręcenie leku. Jeżeli sklep sporządzi lek wg recepty, jest zwolniony z
          odpowiedzialności prawnej za ewentualne skutki spożycia. Sprzedanie leku bez
          recepty pozwala dochodzić roszczeń od sprzedawcy. Mówiąc najprościej - aptekarz
          nie chce wydać leku bez recepty, bo boi się odpowiedzialności za skutki
          działania leku.

          Aptekarz sam więc powinien decydować o sprzedarzy leku bez recepty, powinien
          mieć prawo odmowy sprzedaży każdego leku, który wydaje mu się niebezpieczny,
          nie powinien mieć prawa do odmowy sprzedaży leku wymienionego na recepcie.
          Powinna istnieć też urzędowa lista leków, taka jakby zbiorcza recepta dla
          wszystkich, aby aptekarz nie mógł odmówić sprzedaży takiego leku. Natomiast
          zakaz sprzedaży czegokolwiek jest z założenia tyranią.

          Sprawa koncesji nie jest taka prosta. Trzeba sobie uzmysłowić, że chory może
          znaleźć się w miejscu lub sytuacji, kiedy nie ma dostępu do znanego sobie lub
          renomowanego usługodawcy (w zakresie sztuk medycznych). Kiedy chcę kupić coś w
          nieznanym sobie sklepie, gdzie nie widzę znanych marek, to mogę towar
          przymierzyć, skosztować czy jakoś inaczej ocenić i przenieść uwagę na
          substytut, a nawet spróbować w innym sklepie. W przypadku usług medycznych
          często mamy sytuację, kiedy pomocy udziela nam osobnik, którego nie możemy
          przetestować i wymienić.

          Oczywiście istnieje też druga strona medalu, cywilno-prawna. Żaden normalny
          człowiek nie zaryzykuje operacji na sąsiedzie, bo jak się nie uda, to będzie
          odpowiadał za spowodowanie śmierci. Lekarzy muszą być z góry zwolnieni od
          odpowiedzialności za porażki (ale nie za zaniedbania), inaczej nie ryzykowaliby.

          Nie ma więc ucieczki przed jakąś formą koncesji. Musi istnieć jednolita
          ogólnoświatowa sieć instytucji (teraz są to uczelnie medyczne), która zapewnia
          lekarzom minimum bezpieczeństwa prawnego, a pacjentom - gwarancje minimalnych
          standardów higieny i kompetencji. Jednak każdy hochsztapler powinien mieć prawo
          do świadczenia usług zgodnie ze swoją ofertą, gdyż zakazy są tyranią.

          W świecie bez tyranii lekarz powinien być sądzony za zaniedbania (zlekceważenie
          wymogów higieny, odstępstwo od zasad sztuki medycznej), a hochsztapler - za
          spowodowanie uszczerbków na zdrowiu (także za niedotrzymanie obietnicy
          wyleczenia). Innych różnic między nimi może nie być.
          • wild panstwowa koncesja to ograniczanie wolnego rynku.. 12.03.02, 12:10
            lepper: potrzeba kontroli tej chlewni!
            lepper2: potrzeba kontroli w jaki sposob sie leczy! ( moge popełnić samobójstwo? )
            lepper3: potrzeba kontroli opon w rowerach!
            lepper4: kontrola jedzenia w domowej kuchni (sanepid )
            itd. totalizm

            -----------------------------------------------------------------------------
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Weźmy receptę, jako sprawę prostrzą. Receptę powinniśmy traktować jako dokument
            >
            > cywilno-prawny. Pamiętać trzeba o pierwotnej funkcji recepty - przepisu na
            > ukręcenie leku. Jeżeli sklep sporządzi lek wg recepty, jest zwolniony z
            > odpowiedzialności prawnej za ewentualne skutki spożycia. Sprzedanie leku bez
            > recepty pozwala dochodzić roszczeń od sprzedawcy. Mówiąc najprościej - aptekarz
            >
            > nie chce wydać leku bez recepty, bo boi się odpowiedzialności za skutki
            > działania leku.
            >
            > Aptekarz sam więc powinien decydować o sprzedarzy leku bez recepty, powinien
            > mieć prawo odmowy sprzedaży każdego leku, który wydaje mu się niebezpieczny,
            > nie powinien mieć prawa do odmowy sprzedaży leku wymienionego na recepcie.
            > Powinna istnieć też urzędowa lista leków, taka jakby zbiorcza recepta dla
            > wszystkich, aby aptekarz nie mógł odmówić sprzedaży takiego leku. Natomiast
            > zakaz sprzedaży czegokolwiek jest z założenia tyranią.
            >
            > Sprawa koncesji nie jest taka prosta. Trzeba sobie uzmysłowić, że chory może
            > znaleźć się w miejscu lub sytuacji, kiedy nie ma dostępu do znanego sobie lub
            > renomowanego usługodawcy (w zakresie sztuk medycznych). Kiedy chcę kupić coś w
            > nieznanym sobie sklepie, gdzie nie widzę znanych marek, to mogę towar
            > przymierzyć, skosztować czy jakoś inaczej ocenić i przenieść uwagę na
            > substytut, a nawet spróbować w innym sklepie. W przypadku usług medycznych
            > często mamy sytuację, kiedy pomocy udziela nam osobnik, którego nie możemy
            > przetestować i wymienić.
            >
            > Oczywiście istnieje też druga strona medalu, cywilno-prawna. Żaden normalny
            > człowiek nie zaryzykuje operacji na sąsiedzie, bo jak się nie uda, to będzie
            > odpowiadał za spowodowanie śmierci. Lekarzy muszą być z góry zwolnieni od
            > odpowiedzialności za porażki (ale nie za zaniedbania), inaczej nie ryzykowaliby
            > .
            >
            > Nie ma więc ucieczki przed jakąś formą koncesji. Musi istnieć jednolita
            > ogólnoświatowa sieć instytucji (teraz są to uczelnie medyczne), która zapewnia
            > lekarzom minimum bezpieczeństwa prawnego, a pacjentom - gwarancje minimalnych
            > standardów higieny i kompetencji. Jednak każdy hochsztapler powinien mieć prawo
            >
            > do świadczenia usług zgodnie ze swoją ofertą, gdyż zakazy są tyranią.
            >
            > W świecie bez tyranii lekarz powinien być sądzony za zaniedbania (zlekceważenie
            >
            > wymogów higieny, odstępstwo od zasad sztuki medycznej), a hochsztapler - za
            > spowodowanie uszczerbków na zdrowiu (także za niedotrzymanie obietnicy
            > wyleczenia). Innych różnic między nimi może nie być.

            słyszałeś o tym "po odejsciu od kasy reklamacji sie nie uwzglednia"
            lub
            własciciel (Microsoft) nieodpowiada za szkody ( zniszczenie partycji dysku
            twardego? )

            mnie nie obchodza umowy cywilne zawierane miedzy panem A i panem B (ktos lubi
            papierkowe roboty to prosze bardzo! dodatkowy koszt za usługe wynajecia
            "kontrolera"? ) mnie irytuje uzurpator który narzuca to wszystkim jak leci! smile
            ja nie widze róznicy miedzy lekiem, mlekiem, ziemniakiem, domestosem jest to
            towar smile jest koncesja panstwowa koncesja? jest kołchoz

            • Gość: doku Jeżeli nie widzisz tej różnicy, to na początek ... IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 15:03
              wild napisał(a):

              >
              > ja nie widze róznicy miedzy lekiem, mlekiem, ziemniakiem,

              ... coś łatwiejszego, na rozgrzewkę: czy widzisz różnicę pomiędzy trucizną a
              mlekiem, ziemniakiem, ...?
              • wild manipulator?:] 13.03.02, 08:45
                mnie nie obchodza umowy cywilne zawierane miedzy panem A i panem B (ktos lubi
                papierkowe roboty to prosze bardzo! dodatkowy koszt za usługe wynajecia
                "kontrolera"? ) mnie irytuje uzurpator który narzuca to wszystkim jak leci! smile
                ja nie widze róznicy miedzy lekiem, mlekiem, ziemniakiem, domestosem jest to
                towar smile jest koncesja panstwowa koncesja? jest kołchoz


                Gość portalu: doku napisał(a):

                > wild napisał(a):
                >
                > >
                > > ja nie widze róznicy miedzy lekiem, mlekiem, ziemniakiem,


                > ... coś łatwiejszego, na rozgrzewkę: czy widzisz różnicę pomiędzy trucizną a
                > mlekiem, ziemniakiem, ...?

                wyciąłes kawałek tekstu i jak na michnikowego manipulatora go cynicznie omawiasz?

                mi nie chodziło o różnice w składzie chemicznym, domestos, ziemniaki, mleko,
                mi chodziło ze to są towary! gdy wchodzisz do sklepu z szyldem "Mikro@soft"
                wchodzisz na własną odpowiedzialność i kupujesz na własną odpowiedzialność...


                PS. czy mleko po fermentacji może być trucizną? czy żadasz z tej okazji kontroli
                lodówek i mleka w domach?? ( komunizm rad robotniczych pogłebia sie? )
                • Gość: doku cóż za drażliwość! IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 11:29
                  wild napisał(a):

                  > > ... coś łatwiejszego, na rozgrzewkę: czy widzisz różnicę pomiędzy trucizną
                  > a
                  > > mlekiem, ziemniakiem, ...?
                  >
                  > wyciąłes kawałek tekstu i jak na michnikowego manipulatora go cynicznie omawias
                  > z?
                  >
                  > mi nie chodziło o różnice w składzie chemicznym, domestos, ziemniaki, mleko,
                  > mi chodziło ze to są towary!

                  O to mi właśnie chodziło, o pełne zrozumienie w tak kontrowersyjnych kwestiach.
                  Chciałem uzyskać pewność, że jesteś za wolnym handlem nawet truciznami. Nie było
                  tu żadnej manipulacji, a tylko lekkie uatrakcyjnienie formy. Mogłem zapytać
                  równie dobrze, czy uważasz, że heroina a może nawet chemikalia używane jako broń
                  chemiczna powinny być jak mleko dostępne w wolnej sprzedaży? Przebiłeś nawet
                  Holendrów w wolnościowych poglądach.
                  • wild o! w kiosku ruchu moge kupić domestos i kret?:)) 13.03.02, 11:54
                    czy domestos to bron chemiczna? (X) :]


                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > wild napisał(a):
                    >
                    > > > ... coś łatwiejszego, na rozgrzewkę: czy widzisz różnicę pomiędzy tru
                    > cizną
                    > > a
                    > > > mlekiem, ziemniakiem, ...?
                    > >
                    > > wyciąłes kawałek tekstu i jak na michnikowego manipulatora go cynicznie om
                    > awias
                    > > z?
                    > >
                    > > mi nie chodziło o różnice w składzie chemicznym, domestos, ziemniaki, mlek
                    > o,
                    > > mi chodziło ze to są towary!
                    >
                    > O to mi właśnie chodziło, o pełne zrozumienie w tak kontrowersyjnych kwestiach.
                    >
                    > Chciałem uzyskać pewność, że jesteś za wolnym handlem nawet truciznami. Nie był
                    > o
                    > tu żadnej manipulacji, a tylko lekkie uatrakcyjnienie formy. Mogłem zapytać
                    > równie dobrze, czy uważasz, że heroina a może nawet chemikalia używane jako bro
                    > ń
                    > chemiczna powinny być jak mleko dostępne w wolnej sprzedaży? Przebiłeś nawet
                    > Holendrów w wolnościowych poglądach.

                    a w wolnosciowym domu mam kwas siarkowy ( ile razy toksyczniejszy niz hera? ) w
                    butelce po frugo! używam go do lutowania! horrrendum! kiedy kontrola?? smile))
                    • Gość: doku No ile? IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 12:53
                      wild napisał(a):

                      >
                      > a w wolnosciowym domu mam kwas siarkowy ( ile razy toksyczniejszy niz hera? ) w
                      > butelce po frugo! używam go do lutowania! horrrendum! kiedy kontrola?? smile))

                      A masz dzieci?
                      • Gość: wild z dwie, ale tez w mniejszych butelkach... IP: *.cezar.pl 13.03.02, 13:31
                        a ten domestos to w lodówce trzymam! smile

                        schłodzony! smile


                        Gość portalu: doku napisał(a):

                        > wild napisał(a):
                        >
                        > >
                        > > a w wolnosciowym domu mam kwas siarkowy ( ile razy toksyczniejszy niz hera
                        > ? ) w
                        > > butelce po frugo! używam go do lutowania! horrrendum! kiedy kontrola?? smile)
                        > )
                        >
                        > A masz dzieci?

                        nie! ale na drzwiach do mojego domu jest wizytówka - napis Pan Kto Chce Wejsc
                        Niech Sobie Wchodzi! smile

                        PS. a pytasz sie bo chcesz porozmawiac o "aborcji" jakbym te dzieci miał i
                        świadopogladowo uwazał dziecko za człowieka wtedy gdy ma np. 12 lat? ( kołtuństwo
                        wiary? )


                        czy jest różnica miedzy zarżnieciem wbijając chirurgicznego noża w plecy a
                        wypiciem frugo ze skrzynki na narzędzia przez przypadek? błąd w sztuce lekarza
                        czy błąd nienalepienia nalepki??? karać czy nie? dobry tatuś wybije oko za złą
                        usługe szarlatana-lekarza? raz czy dwa razy?
                        • Gość: doku Coż za podejrzliwość! IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 14:06
                          Gość portalu: wild napisał(a):

                          >
                          > > A masz dzieci?
                          >
                          >
                          > PS. a pytasz sie bo chcesz porozmawiac o "aborcji"

                          Pytam dlatego, bo dzieci mogłyby się napić. Mimo że nie moje, to byłoby mi ich
                          szkoda. Dlatego nie popieram twoich poglądów w 100%.
                      • Gość: wild z dwie, ale tez w mniejszych butelkach... IP: *.cezar.pl 13.03.02, 13:31
                        a ten domestos to w lodówce trzymam! smile

                        schłodzony! smile


                        Gość portalu: doku napisał(a):

                        > wild napisał(a):
                        >
                        > >
                        > > a w wolnosciowym domu mam kwas siarkowy ( ile razy toksyczniejszy niz hera
                        > ? ) w
                        > > butelce po frugo! używam go do lutowania! horrrendum! kiedy kontrola?? smile)
                        > )
                        >
                        > A masz dzieci?

                        nie! ale na drzwiach do mojego domu jest wizytówka - napis Pan Kto Chce Wejsc
                        Niech Sobie Wchodzi! smile

                        PS. a pytasz sie bo chcesz porozmawiac o "aborcji" jakbym te dzieci miał i
                        świadopogladowo uwazał dziecko za człowieka wtedy gdy ma np. 12 lat? ( kołtuństwo
                        wiary? )


                        czy jest różnica miedzy zarżnieciem wbijając chirurgicznego noża w plecy a
                        wypiciem frugo ze skrzynki na narzędzia przez przypadek? błąd w sztuce lekarza
                        czy błąd nienalepienia nalepki??? karać czy nie? dobry tatuś wybije oko za złą
                        usługe szarlatana-lekarza? raz czy dwa razy?
                        • wild lagi tepsy! :] 13.03.02, 13:37
                          jak ja ich lubie...
    • wild lekarz "leczy" i wciska "dobry" kit?:] 12.03.02, 09:51
      to trwac bedzie az słuzba zdrowia nie zostanie sprywatyzowana smile
      jak to "genialnie" ( bolszewicko? ) nazywa "handlem" chorobami GW...
      gdy lekarz otrzymuje kaske nie za wyleczenie a tylko za siedzenie ( czy sie leży
      itd. ) wtedy nie zwraca uwagi na wyleczenie a tylko na wcisniecie kitu! smile
      czy w tym wypadku "homepatycznego"? nie wiem! a to nie ma zadnego znaczenia!


      -------------------------------------------------------------------------------
      info.onet.pl/468182,12,1,0,120,686,item.html

      Koncern farmaceutyczny korumpuje lekarzy

      Prokuratura w Monachium wszczęła postępowanie przeciwko 3,5 tys. niemieckich
      lekarzy klinicznych, podejrzewanych o przyjmowanie łapówek od koncernu
      farmaceutycznego Smiths Kline Beecham.


      Wiadomość taką podała agencja DPA. W zamian lekarze mieli stosować w podległych
      sobie placówkach produkty koncernu.

      Spółka Smiths Kline Beecham z siedzibą w Monachium połączyła się w grudniu 2000
      roku z hamburskim Glaxo w farmaceutyczny superkoncern Glaxo Smiths Kline.
      Praktyki łapownicze dotyczą głównie lat 1997-1999, czyli okresu sprzed fuzji.
      Postępowanie toczy się także przeciwko niektórym obecnym menedżerom Glaxo Smiths
      Kline.

      Poza gratyfikacjami pieniężnymi, lekarzy wynagradzano również atrakcyjnymi
      wyjazdami, np. na zawody Formuły 1 czy finały piłkarskich mistrzostw świata w
      Paryżu w 1998 roku.
      • Gość: siedem czytałem IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 10:08
        wild napisał(a):

        > to trwac bedzie az słuzba zdrowia nie zostanie sprywatyzowana smile
        > jak to "genialnie" ( bolszewicko? ) nazywa "handlem" chorobami GW...
        > gdy lekarz otrzymuje kaske nie za wyleczenie a tylko za siedzenie ( czy sie leż
        > y
        > itd. ) wtedy nie zwraca uwagi na wyleczenie a tylko na wcisniecie kitu! smile
        > czy w tym wypadku "homepatycznego"? nie wiem! a to nie ma zadnego znaczenia!
        >
        >
        > -------------------------------------------------------------------------------
        > <a href="http://info.onet.pl/468182,12,1,0,120,686,item.html"target="_blank">in
        > fo.onet.pl/468182,12,1,0,120,686,item.html</a>
        >
        > Koncern farmaceutyczny korumpuje lekarzy
        >
        > Prokuratura w Monachium wszczęła postępowanie przeciwko 3,5 tys. niemieckich
        > lekarzy klinicznych, podejrzewanych o przyjmowanie łapówek od koncernu
        > farmaceutycznego Smiths Kline Beecham.
        >
        >
        > Wiadomość taką podała agencja DPA. W zamian lekarze mieli stosować w podległych
        >
        > sobie placówkach produkty koncernu.
        >
        > Spółka Smiths Kline Beecham z siedzibą w Monachium połączyła się w grudniu 2000
        >
        > roku z hamburskim Glaxo w farmaceutyczny superkoncern Glaxo Smiths Kline.
        > Praktyki łapownicze dotyczą głównie lat 1997-1999, czyli okresu sprzed fuzji.
        > Postępowanie toczy się także przeciwko niektórym obecnym menedżerom Glaxo Smith
        > s
        > Kline.
        >
        > Poza gratyfikacjami pieniężnymi, lekarzy wynagradzano również atrakcyjnymi
        > wyjazdami, np. na zawody Formuły 1 czy finały piłkarskich mistrzostw świata w
        > Paryżu w 1998 roku.

        kiedyś o koncernie F
        który w brutalny, stalinowski
        sposób torpedował metody leczenia
        raka
        za pomocą np "niejedzenia" z odsetkiem
        wyleczonych 90%

        proponując na KOŃferencji prasowej
        swój specyfik skuteczny w 6%
        za 4tys USD / umierający / miesiąc

        7,07
      • Gość: # Bog, lekarz, kowal, fizyk i Doku. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 12.03.02, 10:24
        Zacznijmy od poczatku - Doku twierdzi, iz:

        "Nie ma już powrotu do mrocznych czasów, kiedy próbowano głosić prawdy
        objawione, sprzeczne z prawami przyrody."

        Ignorujac, jak zwykle dla niego, znana historie, ze tym mocniejsza wiare w Boga
        Stworce, zyskiwali kolejni wielcy fizycy, im wieksze kamienie milowe odwalali
        na drodze poznania regul i zjawisk rzadzacych materia.

        Slynne Einsteina: - "Bog nie gra w kosci".

        Czyli i w mrocznych i jasnych czasach - mieli te same wnioski,
        A TAK KRANCOWO ROZNE od skolowanego metnymi finansami w Polsce - Doku!!!!!!


        Potem znow, jakby cos wiedzial o teorii pola, falach, koherencji,
        rownaniach Schroeingera, funkcji falowej psi...
        ...pisze, kompromitujac sie:

        "2. Fizyka widzi już od dawna cząsteczkę jako zmaterializowaną na chwilkę
        funkcję falową podczas tzw. aktu dekoherencji funkcji falowej, wywołanej
        oddziaływaniem z inną funkcją falową, przeczytaj sobie jakiś popularny wykład
        fizyki kwantowej."

        zwrocic prosze uwage na iscie balcerowiczowski rozumowanie:

        "dekoherencja wywolana oddzialywaniem innej fali"

        A ostateczne zrozumienie bytu materii wykazal nizej:

        "Materia na poziomie mikroświata jest w tym sensie epizodyczna i zawsze jakby
        nowonarodzona. Każdy akt dekoherencji tworzy cząstkę od nowa, bez żadnej
        pamięci swojego poprzedniego stanu - w tym sensie każda cząsteczka wody musi
        być uznana w każdej chwili za nowonarodzoną i nieoznaczoną żadnym faktem
        mającym miejsce w poprzednim "życiu" wcześniejszych materializacji okolicznych
        funkcji falowych.
        Innymi słowy cząsteczka wody nie może niczego "pamiętać" ani nie może być w
        żaden sposób wyróżniona jakimkolwiek piętnem."

        I to wlasnie cechuje m. inn. synapsy i neurony mozgu DOKU
        - tak jakby czastka pary zapomniala o pozyskanej temperaturze
        i zamienila sie niechcacy w lod !!!!

        Na dowod, co sie stalo z "szara masa upadlosciowa" przedwzgorza finasow
        i jego pamiecia wyzlomowana przez transformacje,
        cytuje wlasciciela:

        "Teraz ludzie wierzący głoszą swoje prawdy w sprawach przez fizykę
        nieopisanych. "

        A juz Hawkings znalazl rozwiazania rownan sprzed poczatku swiata.
        I wyszlo mu zero czyli NIC. Prymitywni fizycy oglosili,
        to jako dowod nieistnienia Boga, bo swiat mogl powstac z niczego
        wg tych rownan. Ale kto stworzyl te rownania (prawa) ?

        Pozdrawiam Cie DOKU serdecznie i napominam; wyplac wreszcie dlug Luce,
        bo macisz w glowkach mlodzierzy - marnujac cenny czas ministerialny.
        • Gość: siedem ufff... ulga IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 10:37
          dzieki # za fachowe wsparcie techniczne.
          bo już chciałem Doka wziąść na kolana
          pogłaskac po głowce i głosem pełnym ciepła
          i miłości wyjaśnić na przykładzie "blachy
          z pamięcią kształtu", ze jednak nie ma racji
          co do tych "chwilowych cząsteczek"

          acha
          Doku jak będziesz dziś grzeczny
          to dam ci opis eksperymyntu
          w 100% dowodzącego energetyczności
          istoty ludzkiej
          /do wykonania w biurze/

          6,79
          • d_nutka Re: ufff... ulga 12.03.02, 11:53
            Gość portalu: siedem napisał(a):


            > acha
            > Doku jak będziesz dziś grzeczny
            > to dam ci opis eksperymyntu
            > w 100% dowodzącego energetyczności
            > istoty ludzkiej
            > /do wykonania w biurze/
            >
            > 6,79

            zabawne i prawdziwe
            smile))
        • Gość: doku mieszasz efekty kwantowe z opisem makroskopowym IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 13:19
          Gość portalu: # napisał(a):

          >
          > Slynne Einsteina: - "Bog nie gra w kosci".
          >

          On był ostatnim takim fizykiem. Po nim (począwszy od Bohra) mówi się raczej:
          "Nikt nie może zabronić Bogu grania w kości". Ten fakt grania w kości kilka
          miesięcy temu próbowano podważyć, ale wykazano ostatnio, że popełniono przy tym
          błędy i nadal fizyka uznaje granie w kości za fakt niepodważalny.

          > Innymi słowy cząsteczka wody nie może niczego "pamiętać" ani nie może być w
          > żaden sposób wyróżniona jakimkolwiek piętnem."
          >
          > I to wlasnie cechuje m. inn. synapsy i neurony mozgu DOKU
          > - tak jakby czastka pary zapomniala o pozyskanej temperaturze
          > i zamienila sie niechcacy w lod !!!!
          >

          Synapsy i temperatura to byty makroskopowe. Wielkie zbiory cząsteczek mają
          "pamięć" wzajemnych powiązań. Pojedyncza cząsteczka nie może być parą ani lodem,
          mieszasz pojęcia w sposób niedopuszczalny.

          > Prymitywni fizycy oglosili,
          > to jako dowod nieistnienia Boga

          Oszczerstwo. Jakichś debilnych wniosków nie masz prawa przedstawiać jako
          reprezentatywnych dla środowiska.

          > Ale kto stworzyl te rownania (prawa) ?

          Równania się zmieniają w miarę pogłębiania wiedzy, stare równania stają się
          szczególnymi przypadkami nowoodkrywanych praw ogólniejszych, bardziej
          uniwersalnych. Kosmologiczne pomysły Hawkinga teraz wyglądają prymitywnie przy
          bardziej zaawansowanych teoriach inflacyjnego wszechświata.

          Jeżeli założyć, że Bóg istnieje, to prędzej czy później coraz bardziej
          uniwersalne prawa fizyki obejmą w końcu Boga i opiszą świat w którym on żyje.
          Będziemy mieli równania opisujące oddziaływania pomiędzy Bogiem a materią,
          pomiędzy Bogiem a duszami, pomiędzy duszami a aniołami itd, a prawdziwe cuda
          otrzymają fizyczne wyjaśnienie. Mimo swojego ateizmu uważam, że taka przyszłość
          fizyki jest bardzo optymistyczna - tyle nowych praw i bytów czekałoby na odkrycie
          i zbadanie. To byłoby piękne - tworzenie prawdziwych bogów i aniołów w
          nowoczesnych laboratoriach, badanie materii duszy, składającej się z samych
          egzotycznych cząstek, ... Wyobraź sobie wolną i spontaniczną wolę Boga, a jednak
          opisaną równaniami, które w piękny, matematyczny sposób definiują wolność i
          spontaniczność, oraz pokazują fizykę aktu tworzenia.

          Jeżeli fizykom uda się dokonać pełnej unifikacji oddziaływań, to otrzymamy
          równania opisujące wszystkie możliwe oddziaływania i akty tworzenia we wszystkich
          możliwych aspektach. Jeżeli potem zostanie przeprowadzony dowód formalny, że nie
          może istnieć żadne oddziaływanie, które nie należy do zbioru opisanych
          oddziaływań, to wiernym nie pozostanie nic innego, niż utożsamić Boga z którąś
          częścią opisanego w ten sposób świata i dostosować swoją doktrynę do wybranych
          równań.

          Każdy fizyk rozumie, że wcześniej nie ma prawa nic mówić o Bogu. Ale ja nie
          jestem fizykiem i nie obowiązują mnie ograniczenia etyki ich zawodu, dlatego mogę
          śmiało głosić tę prawdę, że żadnych bogów nie ma. Każdy kto zrozumiał dowód
          twierdzenia Gogla wie, że Bóg (ze swoimi dotychczasowymi atrybutami) jest jak
          dotychczas jedynie niepoprawną konstrukcją myślową, nie mówiąc już o możliwości
          istnienia czy nieistnienia.

          Pojęcie Boga ulega zmianie ze stulecia na stulecie. Może kiedyś wykształceni
          wierni zaczną wyobrażać sobie Boga w sposób niesprzeczny z Twierdzeniem Godla
          (przynajmniej zrezygnują z nieomylności i wszechwiedzy), a wtedy będą mogli
          wydostać się z mroków zabobonu i włączyć konstruktywnie w główny nurt rozwoju
          ludzkości.


          Pozdrawiam serdecznie
          • wild eh zabobonne dotacje dla naukowych lepperków sf!:) 12.03.02, 13:30
            gdy zacznął tropic byty za swoje lub nie wymuszone na drodze (l.) a wtedy...

            Gość portalu: doku napisał(a):

            > a wtedy będą mogli
            > wydostać się z mroków zabobonu i włączyć konstruktywnie w główny nurt rozwoju
            > ludzkości.

            wolnych ludzi?smile lepsze pifko? i fajki??
            • Gość: doku Lepszy świat IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 13:44
              wild napisał(a):

              >
              > wolnych ludzi?smile lepsze pifko? i fajki??

              Mniej cierpień, mniej dzieci, brak wojen, więcej zieleni, więcej sztuki, harmonia
              z droboustrojami, zwiedzanie innych planet, nieśmiertelność dla chętnych, wieczna
              młodość dla tych, których stać na odpowiednie zabiegi (ciało jak ubranie), zdrowe
              pifko i lecznicze, pyszne fajki.
              • Gość: siedem Wielki Diakonie Fiskalizmu IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 13:54
                Gość portalu: doku napisał(a):
                > Mniej cierpień, mniej dzieci,..."

                Skoro, słusznie oczywiście, wyznajecie teorię entropii w ekonomii to dlaczego
                odmawiacie tego prawa ludziom? [dzieci to też ludzie]. Dlaczego ludzi nie ma być
                coraz więcej i więcej. W dalszej części swojego plastikowego wywodu coś dziwnie
                majaczycie o podróżach kosmicznych. Dlaczego tego wyentropowanego nadmiaru
                rodzących się dzieci nie wysłać w kosmos tak by zasiedliły inne planety?
                Czy wy Wasza Segregatorowość nie lubicie Gatunku ludzkiego?
                Co mam sobie o was myśleć?

                7,14
                • Gość: doku Lubię ludzi, ale pod warunkiem, że się nie tłoczą IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 15:26
                  Gość portalu: siedem napisał(a):

                  > majaczycie o podróżach kosmicznych. Dlaczego tego wyentropowanego nadmiaru
                  > rodzących się dzieci nie wysłać w kosmos tak by zasiedliły inne planety?

                  Bo podróże to jeszcze nie emigracja. Podróżowałeś kiedyś? Najpierw wyemigruj, a
                  potem mnóż się jak królik. Szczęśliwa ludzkość nie będzie czynić odwrotnie.

                  > Czy wy Wasza Segregatorowość nie lubicie Gatunku ludzkiego?
                  > Co mam sobie o was myśleć?
                  >

                  Myśl, że jestem wirtualnym bytem na tym forum (jako wierzący możesz to rozumieć
                  jako coś na kształt duszy bez ciała). Gwarantuję ci, że jeśli spotkasz mojego
                  fizycznego stwórcę, np. gdzieś w pubie, i zaczniesz przez przypadek dyskutować z
                  nim o sprawach róznych, to nie zorientujesz się, że to on mnie stworzył. Napisz
                  dokładniej o kogo pytasz, czy o mnie, czy o mojego stwórcę - o tego zwierzaka
                  siedzącego przy klawiaturze i przebierającego paluchami. Jeśli pytasz o niego, to
                  wybacz, ale obowiązuje mnie zasada dyskrecji - podstawowa zasada wirtualnego
                  świata.
                  • Gość: siedem przykro mi IP: *.tgory.pik-net.pl 13.03.02, 08:43
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > Gość portalu: siedem napisał(a):
                    >
                    > > majaczycie o podróżach kosmicznych. Dlaczego tego wyentropowanego nadmiaru
                    >
                    > > rodzących się dzieci nie wysłać w kosmos tak by zasiedliły inne planety?
                    >
                    > Bo podróże to jeszcze nie emigracja. Podróżowałeś kiedyś? Najpierw wyemigruj, a
                    >
                    > potem mnóż się jak królik. Szczęśliwa ludzkość nie będzie czynić odwrotnie.
                    >
                    > > Czy wy Wasza Segregatorowość nie lubicie Gatunku ludzkiego?
                    > > Co mam sobie o was myśleć?
                    > >
                    >
                    > Myśl, że jestem wirtualnym bytem na tym forum (jako wierzący możesz to rozumieć
                    >
                    > jako coś na kształt duszy bez ciała). Gwarantuję ci, że jeśli spotkasz mojego
                    > fizycznego stwórcę, np. gdzieś w pubie, i zaczniesz przez przypadek dyskutować
                    > z
                    > nim o sprawach róznych, to nie zorientujesz się, że to on mnie stworzył. Napisz
                    >
                    > dokładniej o kogo pytasz, czy o mnie, czy o mojego stwórcę - o tego zwierzaka
                    > siedzącego przy klawiaturze i przebierającego paluchami. Jeśli pytasz o niego,
                    > to
                    > wybacz, ale obowiązuje mnie zasada dyskrecji - podstawowa zasada wirtualnego
                    > świata.

                    to nie jest odpowiedź na moje pytanie. jako optymista
                    ufny w dobro głeboko zakorzenione w każdej jednostce
                    spytam prościej i zwięźlej:

                    na świecie jest coraz więcej dobr materialnych?
                    dlaczego nie ma być więcecj ludzi?
                    tylko dlatego ze nie lubisz tłoku?

                    7,00


                    przypominam o terenach w których liczba mieszkańców na 1km kw nie przekracza 2 i
                    nie jest to antarktyda


                    • Gość: doku tłok to przenośnia - chodzi o nadmiar ludzi IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 12:26
                      Gość portalu: siedem napisał(a):

                      >
                      > na świecie jest coraz więcej dobr materialnych?
                      > dlaczego nie ma być więcecj ludzi?
                      > tylko dlatego ze nie lubisz tłoku?
                      >

                      Jest coraz więcej dóbr, więc ludzi może przybywać. I na odwrót, ludzi przybywa,
                      więc mamy coraz więcej dóbr. Samo to nie stanowiłoby problemu, gdyby tempo tego
                      wzrostu było w harmonii z przyrodą. Gdybym był absolutnym władcą świata (nie
                      tylko Agentowi wolno marzyć), to wprowadziłbym prawo, że ilość ludzi może
                      wzrastać tylko pod warunkiem, że wzrasta także ilość drzew, krzewów i zwierząt
                      innych gatunków - trudniej mi sobie wyobrazić środki wymuszenia tego prawa, ale
                      przecież chodzi na razie tylko o to, aby wyjaśnić dlaczego uważam, że ludzie
                      mnożą się zbyt szybko.

                      A o tym, że zbyt szybko się mnożymy świadczy malejąca powierzchnia lasów,
                      wzrastająca ilość niuzutylizowanych odpadów, malejąca ilość zwierząt egzotycznych
                      (nie żyjących w środowisku ludzkim - nie jaskółek, much, psów czy krów, ale
                      sępów, żab, wilków itd.). Wzrost produkcji dóbr jest zbyt szybki, bo nie nadążamy
                      z utylizacją - jest to pośrednie świadectwo zbyt szybkiego rozmnażania. Zbyt
                      wiele jest cierpień (epidemii) wynikających z tłoku i zbyt częstych kontaktów
                      między ludźmi. Miliony ludzi ludzi rocznie umiera na różnego rodzaju dezynterie,
                      ilość ofiar AIDS zaczyna niebezpiecznie zbliżać się do tego makabrycznego rzędu
                      wielkości, a malaria szerzy się wciąż mimo wysiłków.

                      Na tym głównie polaga w moim odczuciu różnica pomiędzy ateizmem a religią. Ja
                      żądam od ludzi: "mniej dzieci, więcej troski o dzieci", a religia żąda: "więcej
                      dzieci, więcej troski o kościoły". Religie trzymają ludzkość w stanie zwierzęcej
                      dzikości: "rozmnażajcie się i nie patrzcie na konsekwencje, niech dzieci cierpią
                      i umierają młodo, byle było ich jak najwięcej".

                      Twoja nadzieja w kolonizowaniu innych planet jest złudą. Wystarczy skojarzyć
                      podstawowe prawa fizyki i ekonomii, aby zrozumieć, że tempo wywożenia ludzi i ich
                      wyposażenia na inne planety nie może mieć wpływu na ogólny bilans przyrostu
                      naturalnego na Ziemi - spróbuj sobie wyobrazić wywożenie miliarda ludzi rocznie!
                      Tylko wielkie wojny i wielkie epidemie mogą być przyszłością cywilizacji ludzi
                      religijnych.
                      • Gość: siedem BÓG RA RE: IP: *.tgory.pik-net.pl 13.03.02, 12:56
                        Gość portalu: doku napisał(a):
                        >
                        > przecież chodzi na razie tylko o to, aby wyjaśnić dlaczego uważam, że ludzie
                        > mnożą się zbyt szybko.


                        powiedz mi to prostym językiem masz na całość 200 znaków jak przekroczysz to nie
                        dostaniesz experymentu dowodzacego energetycznosci człowieka


                        > A o tym, że zbyt szybko się mnożymy świadczy malejąca powierzchnia lasów,
                        > wzrastająca ilość niuzutylizowanych odpadów, malejąca ilość zwierząt egzotyczny
                        > ch
                        > (nie żyjących w środowisku ludzkim - nie jaskółek, much, psów czy krów, ale
                        > sępów, żab, wilków itd.). Wzrost produkcji dóbr jest zbyt szybki, bo nie nadąża
                        > my
                        > z utylizacją - jest to pośrednie świadectwo zbyt szybkiego rozmnażania. Zbyt
                        > wiele jest cierpień (epidemii) wynikających z tłoku i zbyt częstych kontaktów
                        > między ludźmi. Miliony ludzi ludzi rocznie umiera na różnego rodzaju dezynterie
                        > ,
                        > ilość ofiar AIDS zaczyna niebezpiecznie zbliżać się do tego makabrycznego rzędu


                        W telewizorze pokazywali Pana Murzyna co twierdził że ejc Było w afryce od zawsze
                        dlatego mieli MONOGAMIE i śluby tylko i wyłącznie z dziewicami. Misjonarze i
                        Cywilizacy [pochodna kozaków] przynieśli osiągnięcia wojującego ateizmu mn seks
                        od 12 roku zycia ze wszystkim co sie rusza i ma dziurę. Efekty wszyscy znamy.

                        ps
                        nie wiem czy w to wierzyc ale ten nigger mówił do rzeczy


                        >
                        > wielkości, a malaria szerzy się wciąż mimo wysiłków.
                        >
                        > Na tym głównie polaga w moim odczuciu różnica pomiędzy ateizmem a religią. Ja
                        > żądam od ludzi: "mniej dzieci, więcej troski o dzieci", a religia żąda: "więcej
                        >
                        > dzieci, więcej troski o kościoły". Religie trzymają ludzkość w stanie zwierzęce
                        > j
                        > dzikości: "rozmnażajcie się i nie patrzcie na konsekwencje, niech dzieci cierpi
                        > ą
                        > i umierają młodo, byle było ich jak najwięcej".

                        No nie wiem czy z tym twoim katechizmem się zgodzę. Wolę chyba jednak katolicki
                        [jeśli pozwolisz mi wybierać]


                        > Twoja nadzieja w kolonizowaniu innych planet jest złudą. Wystarczy skojarzyć

                        Wykpiwałem twoją landrynkową wizję z kilku postów wyżej. Też niezrozumieliśmy sie
                        obywatelu. Zamiana całej materi z której jest uczyniona Ziemia i przetworzenie
                        jej w czystą, efektywną energię ledwie starczy na lot w jedna stronę do
                        najbliższych gwiazd. Mówiac językiem dresa "jesteśmy z leksza udupieni na ziemi
                        koleś".

                        7,00
                        • Gość: doku IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 13:33
                          Gość portalu: siedem napisał(a):

                          >
                          >
                          > powiedz mi to prostym językiem masz na całość 200 znaków jak przekroczysz to ni
                          > e
                          > dostaniesz experymentu dowodzacego energetycznosci człowieka
                          >

                          Ludzie mnożą się zbyt szybko, czego dowodzi malejąca ilość drzew.

                          >
                          > nie wiem czy w to wierzyc ale ten nigger mówił do rzeczy
                          >

                          Pewna debilka Margaret Maed (czy jakoś tam) też kiedyś dała się nabrać tubylcom
                          na śmieszne kawałki o wolnej miłości od dziecka i bezstresowym wychowaniu
                          seksualnym. Tubylcy (a szczególnie młode dziewczęta) robili sobie z niej jaja (do
                          czego się przyznały późniejszym badaczom, którzy po latach zdemaskowali ich
                          kłamstwa), a ta głupia Maed wzięła wszystko za dobrą monetę, spisała to i tak
                          powstała nowa nauka, nazwana socjologią. To było w ogóle najśmiesznie zdarzenie w
                          historii nauki i jednocześnie najbardziej przykre dla pokoleń socjologów
                          wychowanych na tych bzdurach - to najokrótniejszy kawał, jaki "dzicy" zrobili
                          aroganckim białym badaczom.

                          Monogamia to osiagnięcie cywilizacji zachodniej. Chiny, islam i w ogóle wszędzie
                          dawniej na całym świecie dominował system haremowy.

                          > "jesteśmy z leksza udupieni na ziemi koleś".
                          >

                          A konieczne wnioski z tego faktu prędzej czy później zostaną wyciągnięte.
              • wild Nowy wspaniały Świat?:)) 12.03.02, 13:58
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > wild napisał(a):
                >
                > >
                > > wolnych ludzi?smile lepsze pifko? i fajki??
                >
                > Mniej cierpień, mniej dzieci, brak wojen, więcej zieleni, więcej sztuki, harmon
                > ia
                > z droboustrojami, zwiedzanie innych planet, nieśmiertelność dla chętnych, wiecz
                > na
                > młodość dla tych, których stać na odpowiednie zabiegi (ciało jak ubranie), zdro
                > we
                > pifko i lecznicze, pyszne fajki.

                tylko kopsnij na przymusową tacke? <=smilesmile)
          • Gość: siedem do wikarego Kościoła Świata Nauki IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 13:32
            Proboszcz kościoła Dokumencizmu: doku nabazgrał

            >>>> /Jeżeli/ fizykom uda się dokonać pełnej unifikacji oddziaływań, to otrzymamy
            równania opisujące wszystkie możliwe oddziaływania i akty tworzenia we wszystkich
            możliwych aspektach. /Jeżeli/ potem zostanie przeprowadzony dowód formalny, że
            nie może istnieć żadne oddziaływanie, które nie należy do zbioru opisanych
            oddziaływań, to wiernym nie pozostanie nic innego, niż utożsamić Boga z którąś
            częścią opisanego w ten sposób świata i dostosować swoją doktrynę do wybranych
            równań.

            Poprosiłbym o jakieś konkrety
            Bo słowo "jeżeli" ma zbyt małą wagę by się
            przyłaczyć do Waszego Kościoła Sfiskalizow
            anych Ateistów. Dajcie znać Kolego jak to:
            JEŻELI się spełni. Jak dotąd każecie nam
            maluczkim wszystko barać na "wiare" jak te
            klechy z konkurencyjnego KK. A siedem bard
            zo lubieć konkrety.

            7,00
            • Gość: doku jest tylko ekstrapolacja IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 14:56
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              >
              > Poprosiłbym o jakieś konkrety

              Elektryczność i magnetyzm dały elektromagnetyzm

              ... plus oddziaływania słabe - mamy elektrosłabe

              Grawitacja Newtona plus mechanika dały teorię względności

              Fizycy próbują połączyć teorię oddziaływań elektosłabych z chromodynamiką kwantową
              także próbują od razu połączyć to z teorią względności.

              Kwantowa teoria czasoprzestrzeni prawdopodobnie zaowocuje dyskretnym (a nie
              ciągłym) opisem czasu w pewnych warunkach. Taka teoria niewątpliwie wymusi zmianę
              opisu niektórych atrybutów (np. wieczność) Boga, gdy zostanie zrozumiana przez
              Kościół. To jest prawie pewny konkret.

              Kto z prominentnych członków Kościoła rozumie bardzo konkretne twierdzenie Godla?
              Dlaczego Kościół nie wycofał się jeszcze z dogmatów nieomylności i wszechwiedzy?
              Konkretne odkrycia nie przekładają się od razu na konkretne zmiany dogmatów. A
              przyszłość cechuje się niekonkretnością.
              • Gość: siedem mam wrażenie IP: *.tgory.pik-net.pl 13.03.02, 08:29
                że chcecie mnie, kolego, zaślinić słowotokiem
                na amen. chyba wyraźnie prosiłem żebyście nie
                kazali przyjmowac waszych dyrdymał na wiarę
                a zgłosili się w momencie gdy owe 'swiatłe'
                prawdy sie ziszczą.

                7,00
                • Gość: doku O co ci chodzi? Cóż to za wykręty? IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 12:50
                  Gość portalu: siedem napisał(a):

                  > kazali przyjmowac waszych dyrdymał na wiarę
                  > a zgłosili się w momencie gdy owe 'swiatłe'
                  > prawdy sie ziszczą.
                  >

                  Twierdzenie Godla jest udowodnione. Rozumiesz co znaczy "udowodnione
                  twierdzenie"?! Tu nie ma w ogóle miejsca na jakąkolwiek wiarę. Upraszczając
                  rzecz: nie ma i być nie może pełnych teorii, a żaden Bóg nie może rozstrzygnąć
                  czy pewne poprawnie sformułowane twierdzenia są prawdziwe czy nie.

                  Wiem że to trudniej zrozumieć niż fakt, że Ziemia nie leży w centrum Galaktyki,
                  ale wszechwiedza i nieomylność w rozumieniu chrześcijańskim są niemożliwe, nawet
                  w wypadku Boga (oczywiście jeżeli coś takiego w ogóle istnieje). Tak jak
                  musieliście uznać peryferyjne położenie Ziemi, tak będziecie musieli
                  przeformułować opisy swoich bogów, choćbyście nawet powtarzali w odniesieniu do
                  nauki słowo "dyrdymały" jak zaklęcie czy modlitwę.
                  • Gość: siedem zróbmy interes IP: *.tgory.pik-net.pl 13.03.02, 13:09
                    ty
                    przestaniesz manipulowac odpowiadaniem na pytania

                    ja
                    postaram sie dostrzec w tobie jednostkę ludzką

                    ok?

                    7,00
                    • Gość: doku Re: zróbmy interes IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 13:59
                      Gość portalu: siedem napisał(a):

                      > ty
                      > przestaniesz manipulowac odpowiadaniem na pytania
                      >
                      > ja
                      > postaram sie dostrzec w tobie jednostkę ludzką
                      >

                      Chciałbym, abyś traktował mnie jako wirtualny byt o nazwie "doku". Mój stwórca,
                      ta jednostka ludzka, nie chciałby, abyś pisząc do mnie, jednocześnie przemawiał
                      do niego.
                  • Gość: # Cóż to za wykręty? Pytanie do Doku !!! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 13.03.02, 13:15
                    Przytocz no tego Godla.
                    Cos mi sie kojarzy z mlodym profesorem 30-latkiem matematykiem
                    wroclawskim, ktory zajmuje sie aksjomatyka
                    czy teoria "niesprzecznosci i zupelnosci powiazanych zbiorow twierdzen"
                    - czy to ten sam ?

                    Nie chcialbym Cie pozostawiac w niezasluzonym
                    zwycieskim samozadowoleniu... obserwuje efekty
                    tego stanu u Twych "idoli" w mediach.

                    • Gość: doku Przytaczam, ale nie dokładnie formę tylko sens IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 13:49
                      Gość portalu: # napisał(a):

                      > Przytocz no tego Godla.

                      W każdej teorii zawierającej (jawnie lub niejawnie) liczby naturalne można
                      poprawnie sformułować twierdzenie (zdanie opisujące świat modelu), którego
                      prawdziwości ani fałszywości nie da się udowodnić.

                      Nie znam jego biografii, ale dorzucę informację że tak naprawdę, to on nie nazywa
                      się Godel tylko ma coś innego zamiast "o", coś z dwoma kropkami na górze.
                  • Gość: # Cóż to za wykręty? Pytanie do Doku !!! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 13.03.02, 13:15
                    Przytocz no tego Godla.
                    Cos mi sie kojarzy z mlodym profesorem 30-latkiem matematykiem
                    wroclawskim, ktory zajmuje sie aksjomatyka
                    czy teoria "niesprzecznosci i zupelnosci powiazanych zbiorow twierdzen"
                    - czy to ten sam ?

                    Nie chcialbym Cie pozostawiac w niezasluzonym
                    zwycieskim samozadowoleniu... obserwuje efekty
                    tego stanu u Twych "idoli" w mediach.

                  • Gość: # Cóż to za wykręty? Pytanie do Doku !!! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 13.03.02, 13:15
                    Przytocz no tego Godla.
                    Cos mi sie kojarzy z mlodym profesorem 30-latkiem matematykiem
                    wroclawskim, ktory zajmuje sie aksjomatyka
                    czy teoria "niesprzecznosci i zupelnosci powiazanych zbiorow twierdzen"
                    - czy to ten sam ?

                    Nie chcialbym Cie pozostawiac w niezasluzonym
                    zwycieskim samozadowoleniu... obserwuje efekty
                    tego stanu u Twych "idoli" w mediach.

              • Gość: Senin Re: jest tylko ekstrapolacja IP: *.prem.tmns.net.au 13.03.02, 13:16
                Doku, nie probuj szukac jakiejkolwiek spojnosci fizyki kwantowej z wiara w
                boga - czy tez udowadniac niespojnosci( to nie jest, zdaje sie trudne).
                Sam Einstein powiedzial, ze nowa nauka (fizyka ) i religia, jesli maja
                znalezc wspolna plaszczyzne, to bedzie to buddyzm ( ja dodalabym hinduizm). Nie
                probuj wiec dyskutowac z chrzescijanstwem ( w swej oficjalnej obecnie formie),
                bo to psu na bude. Pojecie Boga w chrzescijanstwie jet bardzo uproszczone.
                Zajrzyj do innych systemow religijnych. Tam wszystko wydaje sie ukladac w
                niezla puzzle ( a te sa do rozwiazania przez zwyklego smiertelnika)
                Jest tez pare niezlych pozycji, ktore mi daly do myslenia. Taki np "Course in
                Miracles" wierzysz slowo po slowie, czy nie, jest oszalamiajacym polaczeniem
                doktryny chrzescijanskiej z buddyjska.
                Wydaje mi sie z tego watku, ze probujac obalic idee Boga osobowego ( tego z
                tradycji judaistycznej) zepchnales sie w czelusc niezamierzonego/niechcianego
                ateizmu.

                ( bo gdybys byl prawdziwym ateista, to nie probowalbys udowadniac nikomu
                bezsensownosci wiary w Boga. Takie udawadnianie jest zazwyczaj udawadnianiem
                samemu sobie, nieprawdaz?

                Senin
                • Gość: siedem Re: jest tylko ekstrapolacja IP: *.tgory.pik-net.pl 13.03.02, 13:45
                  Gość portalu: Senin napisał(a):

                  > Doku, nie probuj szukac jakiejkolwiek spojnosci fizyki kwantowej z wiara w
                  > boga - czy tez udowadniac niespojnosci( to nie jest, zdaje sie trudne).
                  > Sam Einstein powiedzial, ze nowa nauka (fizyka ) i religia, jesli maja
                  > znalezc wspolna plaszczyzne, to bedzie to buddyzm ( ja dodalabym hinduizm). Nie
                  >
                  > probuj wiec dyskutowac z chrzescijanstwem ( w swej oficjalnej obecnie formie),
                  > bo to psu na bude. Pojecie Boga w chrzescijanstwie jet bardzo uproszczone.
                  > Zajrzyj do innych systemow religijnych. Tam wszystko wydaje sie ukladac w
                  > niezla puzzle ( a te sa do rozwiazania przez zwyklego smiertelnika)
                  > Jest tez pare niezlych pozycji, ktore mi daly do myslenia. Taki np "Course in
                  > Miracles" wierzysz slowo po slowie, czy nie, jest oszalamiajacym polaczeniem
                  > doktryny chrzescijanskiej z buddyjska.
                  > Wydaje mi sie z tego watku, ze probujac obalic idee Boga osobowego ( tego z
                  > tradycji judaistycznej) zepchnales sie w czelusc niezamierzonego/niechcianego
                  > ateizmu.
                  >
                  > ( bo gdybys byl prawdziwym ateista, to nie probowalbys udowadniac nikomu
                  > bezsensownosci wiary w Boga. Takie udawadnianie jest zazwyczaj udawadnianiem
                  > samemu sobie, nieprawdaz?
                  >
                  > Senin

                  KK
                  już w 5ym wieku cenzurował niewygodnych teologów
                  a gdyby tego nie robil nie bylo by dzis piekła
                  a czysciec okazalby sie rzeczywistoscia w ktorej
                  obecnie plywamy. reinkarnacja narzedziem meki w
                  tymze czysccu ... etc. wszystko sie w tedy ladnie
                  laczy z reszta wielkich religii
                  nie bede wiecej pisal bo krzysio52 zacznie do mnie
                  zalotnie mrugac slepiami smile

                  co do tego matematyka gogola, gogla czy jakmutam
                  przy odrobinie zlej woli jestem w stanie udowdnic
                  Panu Dokucińskiemu ze 2=3 i chocby przyszło tysiac
                  Stoików-matematyków do konca swoich dni nie podwaza
                  tego dowodu

                  dziekuję za kooperację
                  terminator 2
                  7,12
                • Gość: doku chyba inaczej rozumiemy ateizm IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 15:04
                  Gość portalu: Senin napisał(a):

                  >
                  > ( bo gdybys byl prawdziwym ateista, to nie probowalbys udowadniac nikomu
                  > bezsensownosci wiary w Boga.

                  Dotychczas nie spotkałem się z takim rozumieniem ateizmu. Żyłem w przekonaniu, że
                  ateista tym różni się od niewierzącego, że próbuje uzasadnić niemożność istnienia
                  Boga lub przynajmniej udowodnić, że "wiedza" o Bogu jest w 100% ludzkim
                  urojeniem, a nie wiedzą nabytą.

                  Ale zgadzam się z jednym, że nawet z tego punktu widzenia nie jestem rasowym
                  ateistą, gdyż moim głównym przesłaniem w materii religii jest pokazanie, że
                  religie są źródłem zła, a czyny motywowane wiarą religijną są z natury
                  niemoralne. Zachęcam konsekwentnie do tego, aby kochać dzieci, szanować tych, co
                  kochają dzieci i olewać kapłanów, którzy każą nam szanować swoje nędzne osoby i
                  kochać swoich obrzydliwych bogów.
                  • Gość: Senin Re: chyba inaczej rozumiemy ateizm IP: *.prem.tmns.net.au 13.03.02, 23:05
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > Gość portalu: Senin napisał(a):
                    >
                    > >
                    > > ( bo gdybys byl prawdziwym ateista, to nie probowalbys udowadniac nikomu
                    > > bezsensownosci wiary w Boga.
                    >
                    > Dotychczas nie spotkałem się z takim rozumieniem ateizmu. Żyłem w przekonaniu,
                    > że
                    > ateista tym różni się od niewierzącego, że próbuje uzasadnić niemożność istnien
                    > ia
                    > Boga lub przynajmniej udowodnić, że "wiedza" o Bogu jest w 100% ludzkim
                    > urojeniem, a nie wiedzą nabytą.

                    Ja mowie tu o 'udowadnianiu' . Istnienia, czy nieistnienia Boga nie da sie
                    udowodnic. Bo jak mozna to zrobic bedac uzywajac wspolczesnych "narzedzi"
                    naukowych.
                    Ci, ktorzy w Boga wierza z zalorzenia nie moga byc przekonani metodami naukowymi
                    o jego nieistnieniu, bo ich przekonania opierja sie na wierze. I Jakbys na to nie
                    patrzyl, taka jest istota religii. Wiara. Przekonac o nieistnieniu Boga mozna
                    wiec tylko tych, ktorzy w niego nie wierza.

                    Poza tym moj list byl o czyms innym. Byl o rozumieniu Boga jako energii. I tu
                    odsylam do hinduizmu/buddyzmu czy tez fizyki kwantowej, do wyboru. (Ja to tez
                    znam tylko z ksiazek.)
                    Choc zgodze sie, ze po takim cwiczeniu latwo dojsc do wniosku ze Bog w tym
                    rozumieniu nie jest sila sprawcza, lecz ...umysl ???



          • Gość: d_nutka Re: mieszasz efekty kwantowe z opisem makroskopowym IP: *.port.gdynia.pl 13.03.02, 11:02
            Ja myślę i myślę i myślę, ze myślę i my wyszło, że Bóg zna wszystki gry ,które
            wymyślili ludzie. Przecież we wszystkim On byl pierwszy. Czy kturyś z fizyków
            to neguje?
            Nie spotkałam współcześnie żadnego takiego, ale fizyka to nie jest moja
            specjalność, może poza wymyślonym kwantem uśmiechu, A gdzie nagroda???
            • Gość: doku Godel udowodnił że tak nie jest IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 13:02
              Gość portalu: d_nutka napisał(a):

              > Bóg zna wszystki gry ,które wymyślili ludzie. Czy kturyś z fizyków
              > to neguje?

              Nie fizycy. Godel to matematyk i udowodnił to na gruncie teorii mnogości.

              > wymyślonym kwantem uśmiechu, A gdzie nagroda???

            • Gość: doku Godel udowodnił że tak nie jest IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 13:03
              Gość portalu: d_nutka napisał(a):

              > Bóg zna wszystki gry ,które wymyślili ludzie. Czy kturyś z fizyków
              > to neguje?

              Nie fizycy. Godel to matematyk i udowodnił to na gruncie teorii mnogości.

              > wymyślonym kwantem uśmiechu, A gdzie nagroda???

    • lisa2 Re: Homeopatia-największe oszustwo w dziejach medycyny 12.03.02, 11:51
      Czy dobrze zrozumiałam?

      Jeśli chory na AIDS - to można go wyleczyć jednym (liczbowo: 1) wirusem HIV?

      lisa2
      • Gość: siedem Re: Homeopatia-największe oszustwo w dziejach medycyny IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 11:57
        lisa2 napisał(a):

        > Czy dobrze zrozumiałam?
        >
        > Jeśli chory na AIDS - to można go wyleczyć jednym (liczbowo: 1) wirusem HIV?
        >
        > lisa2

        osiągnełaś właśnie wyżyny
        intelektu dobrego światłogrodzianina
        też czytujsz "świat nauki"

        bo jeśli tak
        to może mi powiesz
        co to jest masa?
        co jest w środku Ziemi?
        [dokucińskiemu chyba zginęły te numery]

        jeśli mnie przekonasz pogadamy o wiarusie ejc

        7,22
        • Gość: siedem suche facta dla wiernego czytelnika nie - świat IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 12:03
          nauki.

          w latach 20ych w prasie naukowej twierdzono wciąż, że obiekty o większej gęstości
          od powietrza nie są w stanie latać. [proszę sprawdzić datę pierwszego lotu
          samolotem]

          na 3 lata przed 1ym lotem Apollo pewien noblista wypowiadał się o tym jak to
          człowiek nigdy nie będzie w stanie polecieć na Księżyc

          ...

          7,14
      • Gość: doku Źle zrozumiałaś IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 13:31
        lisa2 napisał(a):

        >
        > Jeśli chory na AIDS - to można go wyleczyć jednym (liczbowo: 1) wirusem HIV?
        >

        Homeopata tego jednego wirusa rozcieńcza jeszcze 10 razy w czystej wodzie za
        każdym razem biorąc tylko jedną setną mieszanki, aby mieć pewność, że żadnemu
        pacjentowi taki wirus się nie przytrafi w jego leku.

        Kluczem jest sposób mieszania. Homeopata tak znacząco potrafi zamieszać, że woda
        uczy się i pamięta, że ten wirus to zło, i tę wiedzę przekazuje po wypiciu
        organizmowi. Ostatnio nawet przeczytałem, że homeopaci ten proces uczenia wody
        nazywają "fizyką".
        • Gość: # Re: Źle zrozumiałaś IP: *.wroclaw.tpnet.pl 12.03.02, 14:45
          Gość portalu: doku napisał(a):

          Teoria inflacji - a moze wykluczajaca ja nowsza tez nieudowodniona teoria strun ?

          Albo kilkanascie nastepnych teorii
          - ktore Twoim zdaniem ujma Boga w kleszcze
          rownan z warunkami brzegowymi.


          Przymknij oczy i wyobraz sobie 11 wymiarow
          w punkcie zanurzonym w wielosci swiatow -
          a potem w jednym z nich swa utopijna, nieludzka doktryne
          z totalna propaganda za moje pieniadze w radio, TV, prasie, rozrywce
          i tu na Forum - "doganiania najbardziej rozwinietych krajow zachodu".

          Z ta nachalna propaganda o Polsce,ze to kraj zacofany kulturowo,
          technicznie i ekologicznie zaludniony "homo savieticus", z wyjatkiem
          nagle przemalowanych z czerwonego na rozowy - socliberalow
          Twoich idoli z bylego PZPR, dzieki ktorej stalismy sie przedmiotem przetargow,
          rynkiem 38 mln i rezerwuarem taniej sily roboczej w morzu bezrobocia.

          Z Polski zdazono wypompowac wg najostrozniejszych szacunkow 120 mlrd $
          tak jak z Argentyny i innych krajow Am. Lacinskiej 600 mrd $, z krajow
          Afryki 360 mlrd $ a ogolem z calego swiata 1.700 mlrd $ !!!!

          Czy byl tam glod, nedza, epidemiczne choroby i raj dla przestepcow ?

          Czy byl w Rosji carskiej glod ? Do czsu narzucenia Rosjanom przez zawodowe
          bojowki rewolucjonistow finansowanych ( pisalem o 22 mln cara u Rotschilda i
          Liebe@co) przez ponadnarodowy kapital, ktoremu udalo sie zniewolic Rosjan i
          opanowac niezmierzone bogactwa Rosji po 1918.

          Tak, ze jestes specjalista od utopii. A propos od ilu czastek
          liczy sie para albo lod ? PARA to dwie. A dwie pary to 4.
          Lod to efekt zmrazania gospodarki przez Balcerowicza
          mimo ostzrezen od wielu lat przez nieutopistow.

          Czy nie znasz naprawde firm w Posce, ktore po wejsciu na gielde
          staly sie najnowoczesniejszemi na swiecie, zdaniem amerykanskich firm
          cosultingowych, a potem doprowadzono je do "plajty" i sprzedano za czastke
          aktywow nie liczac zdobytych rynkow zbytu np. na Ukrainie ?

          Co Wy tam wiecie w Min Fin. - Tyle co H_Z95, ze w Polsce jest sam "zlom" ?




          • Gość: siedem proponuje wrócic do głównego nurtu IP: *.tgory.pik-net.pl 13.03.02, 14:13
            tego watku czyli do jak to *.doc okreslił
            medycyny szamanskiej. przypomnijmy zalozenia
            *.doc kocha USA i Królewstwo Holandii a nie
            przepada za polskim ciemnogrodem. zaczytuje
            w pelnym_fotonów_swiatla_swiecie_nauki

            do rzeczy:
            prosiłbym o ustosunkowanie sie *.doc'a
            do numeru Lancet'a w calości poświęconego
            medycynie naturalnej i to nie w tonacji
            "pośmiechujek" rzeczonego pana i lisyNo2

            -czy lancet przezentuje nurt ciemnogrodzki?
            -czy aby wyznając medycyne pigularną [za jedynie słuszna] nie belta sie pan w
            ciemnogrodzie?
            -czy obywatele Holandii wydajac 50% na 'szamanów' i 50% na szamanów akademickich
            są ciemniakami?
            -czy za 10 lat zmieni pan zdanie nt. homeopatii powołując sie na niebycie KROWĄ?


            uwaga:
            moim zamiarem nie jest gloryfikowanie tzw medycyny holistycznej ani osmieszanie
            tzw akademickiej [wystarczajaco osmieszonej i skompromitowanej]

            7,00
            • Gość: doku proponuje wrócic do podstaw, czyli jasnej komunikc IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 16:17
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              >
              > do rzeczy:

              o tak

              > prosiłbym o ustosunkowanie sie *.doc'a
              > do numeru Lancet'a

              Co to jest? Z góry uprzedzam, że po angielsku czytam wolniej niż po polsku i nie
              będę sie wysilał.

              >
              > medycynie naturalnej

              bardzo lubię medycynę naturalną

              > -czy aby wyznając medycyne pigularną [za jedynie słuszna]

              I bez insynuacji proszę! Nie lubię medycyny pigularnej, nie lubię aroganckich
              lekarzy, jedynie chirurgów szanuję, bo zabijanie ludzi (oczywiście niechcący,
              niczego nie insynuuję) to bardzo niewdzięczna praca, a niestety konieczna.

              Medycyna naturalna ma duże osiągnięcia, np. wyjaśnienie psychosomatycznej natury
              wielu chorób. Sam pamiętam z czasów, kiedy byłem nauczycielem, jak często
              nauczyciele chorują na zapalenie strun głosowych - taka choroba zawodowa, której
              nic nie mogło uleczyć. Medycyna pigularna głosiła, że nauczyciel przeciąża swoje
              struny, które są przez to podatne na atak droboustrojów (oczywiście nie
              wyjaśniało to dlaczego np. piosenkarze nie chorują).

              Kiedy wreszcie odkryto prawdziwą przyczynę, było to olśnieniem dla środowiska
              (przynajmniej tej światłej jego części) i nagle okazało się, że wyleczenie jest
              możliwe i całkowite. A przyczynę podała psychosomatyka. Otóż nauczyciel ucieka
              przed stresem i frustracją w taki sprytny sposób, że pozbawia swoje struny
              głosowe ochrony immunologicznej właśnie po to, aby drobnoustroje mogły pozbawić
              go głosu, co jest najskuteczniejszym sposobem na odebranie sobie możliwości
              uczenia. Jest to sposób ucieczki od szkoły. A terapia jest prosta: zdobyć
              szacunek swoich uczniów (nie jest to wcale trudne). Praca zaczyna wtedy sprawiać
              przyjemność, a nauczyciel, który lubi swoją pracę, nigdy na tę chorobę nie
              choruje.

              O wspaniałych osiągnięciach medycyny naturalnej (zioła, ruch, dieta, masaż) można
              by długo pisać, ale akurat homeopatia w wydaniu współczesnym jest oszustwem
              czystej wody, a w dodatku jest mniej skuteczna niż zwyczajne placebo, bo jej
              bełkotliwy mistycyzm nie brzmi przekonująco nawet dla ciemniaków.
              • Gość: siedem hmmm IP: *.tgory.pik-net.pl 14.03.02, 08:13
                znowu mataczysz!
                ale nieważne

                odsyłam więc na lancet.com
                archiwum jest płatne
                jak na GW chyba,,,
                wiec pozostanie analiza
                nagłówków
                papierowej wercji raczej nie podrzuce
                az tak cie nie lubie

                7,00
          • Gość: siedem proponuje wrócic do głównego nurtu IP: *.tgory.pik-net.pl 13.03.02, 14:13
            tego watku czyli do jak to *.doc okreslił
            medycyny szamanskiej. przypomnijmy zalozenia
            *.doc kocha USA i Królewstwo Holandii a nie
            przepada za polskim ciemnogrodem. zaczytuje
            w pelnym_fotonów_swiatla_swiecie_nauki

            do rzeczy:
            prosiłbym o ustosunkowanie sie *.doc'a
            do numeru Lancet'a w calości poświęconego
            medycynie naturalnej i to nie w tonacji
            "pośmiechujek" rzeczonego pana i lisyNo2

            -czy lancet przezentuje nurt ciemnogrodzki?
            -czy aby wyznając medycyne pigularną [za jedynie słuszna] nie belta sie pan w
            ciemnogrodzie?
            -czy obywatele Holandii wydajac 50% na 'szamanów' i 50% na szamanów akademickich
            są ciemniakami?
            -czy za 10 lat zmieni pan zdanie nt. homeopatii powołując sie na niebycie KROWĄ?


            uwaga:
            moim zamiarem nie jest gloryfikowanie tzw medycyny holistycznej ani osmieszanie
            tzw akademickiej [wystarczajaco osmieszonej i skompromitowanej]

            7,00
          • Gość: doku Polska tak szybko rozkwitła. Skąd ten pesymizm? IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 15:36
            Narzekasz jak baba

            Gość portalu: # napisał(a):

            >
            > Co Wy tam wiecie w Min Fin. - Tyle co H_Z95, ze w Polsce jest sam "zlom" ?
            >

            Dobrze wiesz, że nie zgadzam się z tą opinią. Polska to kraj kwitnący (może
            chwilowo wolniej) i wszystkie nowe prywatne firmy, a także inwestycje zachodniego
            kapitału, to w żadnym wypadku nie jest złom. Złom to tylko te ruiny socjalizmu
            (np. niektóre kopalnie, fabryki, PKP), które gdzieniegdzie jeszcze są nazywane
            "majątkiem narodowym" przez siedzących w tych ruinach niedobitków homo
            sovieticus, którzy strajkują, domagaja się podwyżek, jakichś gwarancji czy
            zamówień rządowych.

            To dzięki Balcerowiczowi i nam na początku lat 90-tych dokonał się przełom -
            ilość rozkwitającego niezłomu przeważyła nad złomem i od tej pory złomu jest
            coraz mniej, a coraz więcej prawdziwego majątku, nie "narodowego", ale prywatnego.
    • Gość: wild lekarz to tylko lekarz! no lekarz inaczej lekarz.. IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 02.06.02, 12:55
      "lekarz" "leczy"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka