oleg3
12.03.12, 15:57
- Zniechęcanie do oglądania to już działanie biznesowe na szkodę naszych interesów ekonomicznych. Mam dane dotyczące frekwencji w kinach przed wypowiedziami tego pana i po nich. I będę domagał się zwrotu moich strat w wysokości kilku milionów złotych - mówił producent filmu "Kac Wawa" dla "Super Expressu".
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11325615,Producent__Kac_Wawa__pozywa_Raczka___Stracilem_przez.html
Chodzi o druzgocące wypowiedzi o filmie, które Tomasz Raczek zamieścił na swoim profilu na Facebooku. "Szczerze i nieodwołalnie odradzam pójście na KAC WAWA do kina. Ten film powinien ponieść klęskę frekwencyjną - może to nauczyłoby czegoś producentów. WSTYD!" - napisał Raczek. Tłumaczył, że "już nie pamięta, aby w kinie był tak głęboko zażenowany". "To nie jest po prostu zły film. Ten film jest jak choroba, jak nowotwór złośliwy: zabija wiarę w kino i szacunek do aktorów" - pisał.
______________________________________________________________
Strach coś napisać. O lodówce, parówce czy piwie.
Pisać mogą tylko bankruci.