oleg3
31.01.13, 11:49
W dyskusjach o paramałżeństwach i preferowaniu przez państwo małżeństwa, rodziny i rodzicielstwa pojawia się wątek bezdzietnych małżeństw i próby zrównania ich statusu ze związkami jednopłciowymi. Moim zdaniem, sprawy mają się tak.
Małżeństwo, takie jak je definiuje konstytucja, jest zdolne do płodzenia dzieci. Oczywiście nie każde. A państwo preferuje każde, choć te dzieciate bardziej. Czy słusznie? A jaka jest alternatywa? Upokarzające i zawodne badania lekarskie i przedstawianie zaświadczeń, że państwo Malinowscy mogą sobie zrobić dziecko? Rozsądne jest więc domniemanie, że każde małżeństwo jest potencjalnie płodne. Z kolei jest pewne, że każdy związek jednopłciowy nie ma zdolności prokreacyjnych.