Dodaj do ulubionych

Kto robi dzieci?

31.01.13, 11:49
W dyskusjach o paramałżeństwach i preferowaniu przez państwo małżeństwa, rodziny i rodzicielstwa pojawia się wątek bezdzietnych małżeństw i próby zrównania ich statusu ze związkami jednopłciowymi. Moim zdaniem, sprawy mają się tak.

Małżeństwo, takie jak je definiuje konstytucja, jest zdolne do płodzenia dzieci. Oczywiście nie każde. A państwo preferuje każde, choć te dzieciate bardziej. Czy słusznie? A jaka jest alternatywa? Upokarzające i zawodne badania lekarskie i przedstawianie zaświadczeń, że państwo Malinowscy mogą sobie zrobić dziecko? Rozsądne jest więc domniemanie, że każde małżeństwo jest potencjalnie płodne. Z kolei jest pewne, że każdy związek jednopłciowy nie ma zdolności prokreacyjnych.
Obserwuj wątek
    • ada08 Kto ma dzieci? 31.01.13, 15:06
      Takie proste zastąpienie "robi" przez "ma" może ułatwiłoby życie wszystkim; i państwu też?
      a.
      • oleg3 Re: Kto ma dzieci? 31.01.13, 15:46
        ada08 napisała:

        > Takie proste zastąpienie "robi" przez "ma" może ułatwiłoby życie wszystkim; i p
        > aństwu też?
        > a.


        To nie to samo, Ado. Żeby mieć trzeba zrobić. Oczywiście nie zawsze ten kto ma zrobił i odwrotnie. To są jednak sprawy nie pokrywające się. Ideałem jest by tak było, ale lajf is brutal.
        • krates-8 Re: Kto ma dzieci? 31.01.13, 21:31
          robienie chyba nie wymaga wsparcia?
          to manie jest coraz mniej popularne
          primum proponowałbym
          non nocere
          teraz progresywne opodatkowanie dochodu
          i wysoki vat od dóbr codziennego użytku
          uderzają mocniej w rodziny wielodzietne
          aby utrzymać taka rodzinę
          powyżej poziomu nędzy
          rodzic rodzice muszą zarabiać więcej
          i więcej wydawać
          płacą zatem realnie większe podatki
          skutecznym wsparciem
          realną ulgą byłoby
          wspólne opodatkowanie dochodu rodziny
          per capita z uwzględnieniem dzieci
          lub kwoty wolne na każde dziecko i rodziców
          ale po co walczyć z problemem
          stworzonym przez progresję podatkową
          i bandycki fiskalizm
          lepiej znieść progresję i obniżyć podatki

          a vogoole to państwo spieprzy wszystko
          czym się zajmie
          więc lepiej niech się już zajmuje
          życiem prywatnym pedałów i lesbijek
          skoro sami się o to proszą
          a od rodzin niech się odp...
          • oleg3 Re: Kto ma dzieci? 01.02.13, 09:26
            krates-8 napisał:

            > robienie chyba nie wymaga wsparcia?
            Wymaga stabilności, przynajmniej statystycznie.

            > to manie jest coraz mniej popularne
            Opis, który zaprezentowałeś jest, w mojej ocenie, trafny.

        • t_ete Re: Kto ma dzieci? 31.01.13, 22:20
          oleg3 napisał:

          > To nie to samo, Ado. Żeby mieć trzeba zrobić. Oczywiście nie zaw
          > sze ten kto ma zrobił i odwrotnie. To są jednak sprawy nie pokryw
          > ające się. Ideałem jest by tak było, ale lajf is brutal.

          W zwiazku z tym ze nie kazdy kto 'zrobi' chce 'miec' - widzisz jakies rozwiazanie ?
          Np ... moze ten - kto nie zrobill' - chce miec ... dzieki temu 'zrobione' (niezbyt odpowiedzialnie) dziecie ma szanse na - chocby namiastke - rodziny ?

          Uprzedze. Jestem za. Jestem za tym by kazde dziecko mialo szanse na milosc i odpowiedzialna opieke.

          tete
          • oleg3 Re: Kto ma dzieci? 01.02.13, 09:22
            t_ete napisała:
            > W zwiazku z tym ze nie kazdy kto 'zrobi' chce 'miec' - widzisz jakies rozwiazanie ?

            Rozwiązanie jest znane od tysiącleci. Prawo, zwyczaj i obyczaj wymuszają odpowiednie postępowanie rodziców. W skrajnych sytuacjach obowiązki przejmują krewni, w ostateczności gmina czy państwo. Zarówno rodzice jak i gmina mogą - za ich zgodą - przenieść obowiązek wychowania dzieci na inne osoby czy instytucje. Porzucanie własnych dzieci zawsze i wszędzie było i jest naganne.
    • pikrat Re: Kto robi dzieci? 31.01.13, 16:09
      Dzieci przynosi bocian. Zawiniete w serberka przez borsuka...
      Robienie dzieci kojarzy mi się z Towarzystwem Świadomego Macierzynstwa.
      • oleg3 Re: Kto robi dzieci? 31.01.13, 16:47
        pikrat napisał:

        > Dzieci przynosi bocian.

        Nie chce przynosić parom jednopłciowym! Zrób z niego homofoba i antysemitę.
    • rycho7 glupota robi dzieci 31.01.13, 17:45
      oleg3 napisał:

      > Małżeństwo, takie jak je definiuje konstytucja, jest zdolne do płodzenia dzieci.

      Wybacz, ale do zrobienia dzieci wystarczy "chwila zapomnienia" u dziewczyny/kobiety oraz stalosc checi u chlopaka/mezczyzny. Przy pomocy kontraktu malzenskiego nigdy nie zrobiono zadnego dziecka. Przy pomocy swietosci sakramentu tym bardziej nie zrobiono bo by pokalano.

      Kluczowa jest wlasciwa dla wieku "prawie doroslego" glupota dziewczyn. Natura sprytnie osiaga ten stan poprzez hormonalne szalenstwo. Na zdrowy rozum nie urodziloby sie zadne dziecko. Konkordat w Bolanda przybliza nas do rozumnego katolstwa. Dzietnosc dazy do swietosci i niepokalania.
      • oleg3 Re: glupota robi dzieci 31.01.13, 17:59
        rycho7 napisał:

        > > Małżeństwo, takie jak je definiuje konstytucja, jest zdolne do płodzenia
        >> dzieci.

        > Wybacz, ale do zrobienia dzieci wystarczy "chwila zapomnienia" u dziewczyny/kob
        > iety oraz stalosc checi u chlopaka/mezczyzny.

        Miałem lepsze mniemanie o twoich kompetencjach logicznych. Przećwicz negacje zdania (sądu).
        • rycho7 Re: glupota robi dzieci 31.01.13, 18:20
          oleg3 napisał:

          > Miałem lepsze mniemanie o twoich kompetencjach logicznych.

          Chetnie sie posmieje. Wyjasnij co knujesz.
          • oleg3 Re: glupota robi dzieci 31.01.13, 18:38
            rycho7 napisał:

            > Chetnie sie posmieje. Wyjasnij co knujesz.

            Niczego nie knuję. Twoja teza nie jest negacją mojego stwierdzenia. Tylko tyle.
            • rycho7 Re: glupota robi dzieci 31.01.13, 19:02
              oleg3 napisał:

              > Twoja teza nie jest negacją mojego stwierdzenia.

              Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Spowiednik nie wskazal mi grzesznosci braku negacji.

              Ja po prostu zauwazylem, ze przez 4 miliony lat przed Stfurzeniem Swiata, Homo Sapiens rozmnazal sie bezmalzensko. To wlasnie grzech pierworodny. Lepiej bylo sie nie rozmnazac w ogole. Jezusik nie musialby sie fatygowac "zmazywac".
              • oleg3 Re: glupota robi dzieci 01.02.13, 09:13
                rycho7 napisał:


                > Ja po prostu zauwazylem, ze przez 4 miliony lat przed Stfurzeniem Swiata, Homo
                > Sapiens rozmnazal sie bezmalzensko.

                A zaledwie parę tysięcy lat temu Homo Sapiens odkrył związek przyczynowy: seks ==> dziecko. A jak się ucywilizował to zaczął chronić kobietę i jej dziecko tworząc instytucję małżeństwa.
                • rycho7 Re: glupota robi dzieci 01.02.13, 09:34
                  oleg3 napisał:

                  > A jak się ucywilizował to zaczął chronić kobietę i jej dziecko
                  > tworząc instytucję małżeństwa.

                  W Twoich ustach cywilizacja oznacza jedynie panstwo i terror panstwowy. Panstwo chroni jedynie fanty z kradziezy. Malzenstwo to fasada skrywajaca mienie zagarniete przez suwerena. Religianci daja sobie beltac mozg.

                  Dla przypomnienia panstwo Sparty chronilo jedynie dzieci ekonomiczne dla spolecznosci. Ewolucja stosunku do dzieci to osobny dzial historii, ze swa nazwa. Rekomenduje zapoznanie sie z tym grzesznym horrorem. Spytajs sie spowiednika przed, moze Ci odpusci.
                  • oleg3 Re: glupota robi dzieci 01.02.13, 10:28
                    > W Twoich ustach cywilizacja oznacza jedynie panstwo i terror panstwowy.

                    A co z tymi milionami lat, R-7?
                    Przerysowujesz słuszne poniekąd uwagi i popadasz w groteskę.
                    • rycho7 Re: glupota robi dzieci 01.02.13, 11:49
                      oleg3 napisał:

                      > A co z tymi milionami lat, R-7?
                      > Przerysowujesz słuszne poniekąd uwagi i popadasz w groteskę.

                      Glebia Twej mysli mnie przerasta. Nie rozumiem, blagam o laske wyjasnienia.

                      Co do milionow to po prostu przed Stfurzeniem Swiata panowala bezetatystyczna anarchia. Stan grzechu przed-pierworodnego. Raju niepokalanego czerwona glina i Ziobra.

                      Co do groteski to ja jedynie relacjonuje real. Niestety po zwerbalizowaniu brak chetnych do smiechu. Ale w ramach mej Milosci Blizniego zamiast mizerykordii oferuje Ci ser.
                      • oleg3 Re: glupota robi dzieci 01.02.13, 11:59
                        rycho7 napisał:

                        > Co do milionow to po prostu przed Stfurzeniem Swiata panowala bezetatystyczna a
                        > narchia. Stan grzechu przed-pierworodnego. Raju niepokalanego czerwona glina i
                        > Ziobra.

                        Zajrzyjmy do encyklopedii
                        Cytat
                        Człowiek rozumny, człowiek mądry (Homo sapiens), gatunek ssaka z rodzaju Homo, z rodziny człowiekowatych, z rzędu naczelne. Powstał w środkowym plejstocenie, ok. 100 tys. do 250 tys. lat temu (a być może jego początki sięgają nawet 400 tys. lat temu).
                        portalwiedzy.onet.pl/50198,,,,czlowiek_rozumny,haslo.html


                        Nie widzę milionów! To pewnie przez katolstwo.
                        • rycho7 dzieci formuja jezuici 02.02.13, 08:41
                          oleg3 napisał:

                          > Nie widzę milionów! To pewnie przez katolstwo.

                          Po to powolano jezuitow aby masowo produkowali falszywki. Totez nie dziwi mnie, ze masz szanse zacytowac jakiegos "Aftoriteta" na kazda bzdure. Ja dotychczas czytywalem, ze gatunek ludzki oddzielil sie od czlekoksztaltnych 4 miliony lat temu. Przez te 4 miliony lat oczywiscie ewoluowal i mutowal w rozne odmiany, odgalezienia. My pochodzimy od 1500 osobnikow, ktore przezyly katastrofe wybuchu superwulkanu na Jawie 75000 lat temu. Ze wzgledu na Twoje katolstwo dyskusja o darwinizmi z Toba jest bezprzedmiotowa ze wzgledu na religiancki obowiazek wiary w kreacjonizm. Panabozicek ulepil Twojego przodka niecale 6000 lat temu. Formowal gline ale nie doformowal pustki czerepa.
    • benek231 Jak to kto? Malo kto. :O) 31.01.13, 18:16
      Z punktu widzenia wynikow tego popierania przez panstwo, wychodzi na to, ze owo popieranie to wielka lipa.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13327740,Czeka_nas_katastrofa_demograficzna__Polska_sie_starzeje_.html#MT
      Kiedys panstwa nie popieraly a kobity byly permanentnie w ciazy, i nikt nie mowil o demograficznych katastrofach. smile
      • rycho7 Re: Jak to kto? Malo kto. :O) 31.01.13, 18:26
        benek231 napisał:

        > Kiedys panstwa nie popieraly a kobity byly permanentnie w ciazy

        To bylo w czasach gdy "medycyna" nie dorastala do piet szamanstwu.

        Wtedy 80% dzieci nie dorastalo do 5 roku zycia (sraczki) oraz srednio kobieta nie przezywala 15-tego porodu. Dzietnosc wynosila ciut ponad 2, czyli jak panabozicek przykazal.

        Ludzkosc "spieprzyla" to jakies 200 lat temu wkraczajac w ere postepactwa. Natura to wkrotce naprawi. Natura strajkuje w tworzeniu zasobow. Dopuszcza aby sie zasoby konczyly. Musi natura to jakis srogi Jahwe.
        • benek231 Re: Jak to kto? Malo kto. :O) 31.01.13, 18:36
          Przytoczylem dwa przyklady na dzietnosc w warunkach "popierania" przez panstwo, oraz w warunkach niepopierania.
          Chodzilo mi o zademonstrowanie, iz do rozmnazania sie ludziom nie jest potrzebne zadne poparcie panstwa. Innymi slowy swoje poparcie moze sobie panstwo w buty wsadzic, a w konsekwencji przestac obnosic sie ze swoja troska o dzietnosc obywateli, tak jakby to od niego ta dzietnosc zalezala, a wiec to panstwu nalezy byc wdziecznym za naturalny przyrost.
      • oleg3 Re: Jak to kto? Malo kto. :O) 31.01.13, 18:40
        benek231 napisał:

        > Kiedys panstwa nie popieraly a kobity byly permanentnie w ciazy, i nikt nie mow
        > il o demograficznych katastrofach. smile

        Kiedy? Ja nie znam państwa, które by nie popierało rodziny. Z jednym (chyba) wyjątkiem: Pol Pota/
        • benek231 Re: Jak to kto? Malo kto. :O) 31.01.13, 18:50
          oleg3 napisał:

          > benek231 napisał:
          >
          > > Kiedys panstwa nie popieraly a kobity byly permanentnie w ciazy, i nikt n
          > ie mow
          > > il o demograficznych katastrofach. smile
          >
          > Kiedy? Ja nie znam państwa, które by nie popierało rodziny. Z jednym (chyba) wy
          > jątkiem: Pol Pota/
          >
          >
          *A jak popierala rodziny np. I Rzeczpospolita? Czy placily one nizsze podatki, mialy prawo do przedszkoli i zlobkow, do finansowana przez panstwo opieke medyczna nad ciezarnymi, doplaty do mieszkan dla mlodych malzenstw... ?

          A jakie PITy wypelnialy rodziny w sredniowieczu, i wczesniej?
          • oleg3 Re: Jak to kto? Malo kto. :O) 31.01.13, 20:19
            benek231 napisał:

            A jakie PITy wypelnialy rodziny w sredniowieczu, i wczesniej?

            Wtedy nie było wynaturzeń socjalizmu. Ale prawo, zwyczaj i obyczaj wspierały instytucję małżeństwa. O to w tym przede wszystkich chodzi, nie o popisy polityków zabierających jednym by dać drugim, oczywiście po potrąceniu prowizji.
            • benek231 Re: Jak to kto? Malo kto. :O) 31.01.13, 20:39
              oleg3 napisał:

              >>.. prawo, zwyczaj i obyczaj wspierały instytucję małżeństwa. >>
              >
              >
              *Jesli sie nie myle to mowilismy o wspieraniu malzenstwa przez panstwo a nie przez obyczaj. Ten ostatni nakazywal pomagac ludziom w potrzebie - bez wzgledu na ich stan rodzinny. Ludzie pomagali wiec singlom ktorzy znalezli sie na litosciwi lodzie, jak i rodzinom z dzieciskami - rodzinom oczywiscie chetniej. Tak jak pomagali zebrakom pod kosciolem.

              Im dalej w historie tym mniej praw zainteresowanych pomaganiem rodzinom w potrzebie. A ludzie - popatrz - i tak sie rozmnazali. I wlasnie o tym ja mowie. O detym argumencie udzialu panstwa w windowaniu demografii.
              • oleg3 Re: Jak to kto? Malo kto. :O) 01.02.13, 13:58
                benek231 napisał:

                > *Jesli sie nie myle to mowilismy o wspieraniu malzenstwa przez panstwo a nie
                > przez obyczaj.

                Prawo i obyczaj są, a przynajmniej były dopóki za stanowienie prawa nie zabrali się inżynierowie społeczni, powiązane. A prawo to przede wszystkim państwo.

                Poza tym wydaje mi się, że ujmujesz wsparcie rodziny po marksistowsku czyli "kasa i kiełbasa". A tu raczej chodzi o stabilność norm (w tym prawnych) i zakorzenienie instytucji rodziny i małżeństwa w wielowiekowej tradycji. Ważne jest też bezpieczeństwo w sensie czysto fizycznym.
                • benek231 Re: Jak to kto? Malo kto. :O) 02.02.13, 19:54
                  Caly czas usiluje dotrzec do Ciebie, ze ludzie rozmnazali sie na potege i pod nieobecnosc panstw. Jak sie ma obyczaj, i normy, do ich rozmnazania sie wtedy - to juz inna sprawa. Wazne jest, ze rozmnazali sie, jednak.

                  Teraz panstwo udaje, ze jest zaangazowane w prokreacje, co bardzo wielu podkresla. Ja natomiast upieram sie przy podkreslaniu tego, iz panstwo nie ma najmniejszego wplywu na prokreacje, choc czasem, zbiegiem okolicznosci, moze i tak wygladac.

                  Innymi slowy, jak dla mnie, to panstwo, owszem pomaga rodzinom, ale bez wzgledu na ich zapal do robienia dzieci. Przy czym zdarza sie, ze przy okazji pomaga i rodzinom, ktore ten zapal mialy i narobily sobie dzieci - bez ogladania sie na panstwo. Jest to jednak pomoc dla rodzin jako takich - cos w rodzaju welfare, dla bardziej potrzebujacych.
                  • oleg3 Re: Jak to kto? Malo kto. :O) 02.02.13, 20:50
                    benek231 napisał:


                    > Innymi slowy, jak dla mnie, to panstwo, owszem pomaga rodzinom, ale bez wzgledu
                    > na ich zapal do robienia dzieci.

                    Zgadzam się z niektórymi uwagami. Podkreślam jednak, że historycznie nie idzie przede wszystkim o kasę tylko o stabilność instytucji małżeństwa i rodziny. Jeżeli idzie o kasę, to lepiej by zrobiła redukcja budżetu o połowę niż rozbudowywanie programów wsparcia.
                    • rycho7 zawlaszczanie myslenia historycznego 02.02.13, 21:11
                      oleg3 napisał:

                      > historycznie nie idzie
                      > przede wszystkim o kasę tylko o stabilność instytucji małżeństwa i rodziny.

                      Chodzi o dysponowanie przez spolecznosc wplywami na zabezpieczenie spoleczne. W tym glownie kasa na utrzymanie dzieci (wszystkie dzieci sa nasze). Panstwo okradajac spolecznosci lokalne z tych pieniedzy sprokurowalo fasade "rodziny". Panstwo kradnie i odpowiedzialnosc zrzuca na "rodzine".

                      > Jeżeli idzie o kasę, to lepiej by zrobiła redukcja budżetu o połowę niż
                      > rozbudowywanie programów wsparcia.

                      Uwzgledniajac faktyczne trendy taka mozliwosc bedzie dopiero po likwidacji panstw. Ale przeciez o tym nie podyskutujemy.
          • piq ongiś posiadanie dzieci było inwestycją... 01.02.13, 00:46
            ...na przyszłość, gdy istniały jeszcze rodziny wielopokoleniowe (starochiński ideał "pięć pokoleń pod jednym dachem"), a jeszcze bardziej, gdy istniały wspólnoty rodowe i klanowe. Posiadanie dzieci na pewno zabezpieczało człowieka na starość (przynajmniej do momentu, gdy nie zostawał rytualnie i z szacunkiem zabity i zjedzony, jak u niektórych naszych scytyjskich przodków), przekazanie rodowego nazwiska, majątku oraz ręce do pracy i obrony. Nie trzeba było tego wspierać.

            W dobie rodzin dwupokoleniowych i domów opieki dla chorych lub starych ta motywacja przestaje coraz bardziej działać.

            Inwestycja państwa w małżeństwo ma charakter "do ut des", "daję, byś dał" i przekłada się na konkretne ciaćki, gdyż budowanie wielopokoleniowych więzi rodzinnych zdejmuje z państwa np. finansowanie owych domów opieki. Pytanie "czy związek partnerski jest skuteczny w budowaniu wielopokoleniowych więzi rodzinnych przynajmniej tak, jak małżeństwo?" jest jednym z istotnych w rozważaniu społecznej sensowności tworzenia częściowej czy całkowitej alternatywy dla małżeństwa. Gdyż posiadanie dzieci i ich wychowanie to nie jedyna funkcja małżeństwa. To również zachowywanie i tworzenie więzi rodzinnych.

            Warto zwrócić uwagę, że małżeństwo to nie tylko specjalność katoli i zapyziałej konserwy. W każdej społeczności i bez względu na liczbę narzeczonych, mężów i żon w rodzinie (patrz pięciu braci - synów Pandu z jego dwóch żon - i ich jedna wspólna żona Draupadi) małżeństwo jest instytucją szczególną i pod szczególną opieką społeczności.
            • ada08 Re: ongiś posiadanie dzieci było inwestycją... 01.02.13, 09:09
              piq napisał:

              > Posiadanie dzieci na pewno zabezpieczało człowieka na sta
              > rość (przynajmniej do momentu, gdy nie zostawał rytualnie i z szacunkiem zabity
              > i zjedzony, jak u niektórych naszych scytyjskich przodków),

              i przynajmniej do momentu, gdy w polskiej tradycyjnej rodzinie chłopskiej nie został przez dzieci posłany na wycug.
              a.
              • rycho7 wet za wet 01.02.13, 09:16
                ada08 napisała:

                > przez dzieci posłany na wycug.

                Sredniostatystycznie dzieci wczesniej od 12 do 40 roku zycia robily za wyrobnikow. Dostawaly wikt i opierunek jedynie gdy tego dnia byla robota i zarobily na swe utrzymanie. W ekologii nazywane jest to przekroczeniem pojemnosci lowiska. Do ludzi stosuje sie jedynie ekoterroryzm.
            • rycho7 "silne" panstwo pasozyt 01.02.13, 09:12
              piq napisał:

              > Inwestycja państwa w małżeństwo

              Sa granice do ktorych mozesz sobie ze mnie kpic. "Panstwo" aby cokolwiek "dac" musi okrasc wczesniej rodzine, malzenstwo, zwiazek partnerski, samotnych prokreatorow.

              Wprowadzenie "emerytur" bylo kolejnym etapem nasilania okradania poddanych. Ja oddaje panstwu (dobrowolnie poprzez uswiadomiona koniecznosc) zbyt duzo aby mi oplacalo sie miec dzieci. Mam dzieci nieoplacalnie z przeoczenia progresizmu tradycji.

              > małżeństwo jest instytucją szczególną i pod szczególną opieką społeczności.

              To w seminarium duchownym nie musiales czytac Engelsa "O pochodzeniu rodziny, wlasnosci prywatnej i panstwa"? Malzenstwo jest fasada olewania przez panstwa kradziezy "wdowiego grosza" i calosci funduszy zabezpieczenia spolecznego, ktorym dysponowalo 300 osobowe plemie.

              Swietosc malzenstwa wynika ze wspoludzialu kaplanow w panstwowym zlodziejstwie. Kaplani robia na froncie ideologicznym wciskania, ze panstwowe zlodziejstwo jest Wola Boga(ow).
          • pitekeye Re: Jak to kto? Malo kto. :O) 28.03.13, 13:54
            Jeśli chodzi to rzeczpospolitą to korzytstam jedynie z ich darmowej aplikacji do rozliczania pit - rzeczpospolita pit 2013.
            Dla osób które rozliczają się samodzielnie bardzo polecam ten program. Jest dokładnie opisany w instrukcji tak więc nie ma problemu z wypełnieniem za jego pomocą formularza.

        • rycho7 gdy nie wiadomo o co chodzi 31.01.13, 18:56
          oleg3 napisał:

          > Kiedy?

          Poza Twym horyzontem historycznym o grubosci zyletki.

          > Ja nie znam państwa, które by nie popierało rodziny.

          Nie musisz, nie ma takiego obowiazku. Byly kiedys takie czasy gdy panstwa nie zajmowaly sie zawartoscia majtek swych poddanych. Ten problem pojawil sie dopiero gdy Kaka zadbala o zanik higieny likwidujac laznie. Zabraklo pracujacych na dziesiecine.
    • rycho7 dzieci robia statystyki 31.01.13, 21:32
      oleg3 napisał:

      > małżeństwo jest potencjalnie płodne

      Potencjalnie płodne sa osoby luckie rodzajowo menskie lub zenskie. Homilie sakramenckie zazwyczaj sa jak cymbal, ktory je wypowiada. Absolutnie bezplodne, co wiecej celibackie.
    • andrzejg robienie jest fajne 01.02.13, 14:06
      zrobienie pociąga za sobą konsekwencje ... no i tu należy się jakaś nagroda za skuteczność
      • oleg3 Re: robienie jest fajne 01.02.13, 14:14
        andrzejg napisał:

        > zrobienie pociąga za sobą konsekwencje ... no i tu należy się jakaś nagroda za
        > skuteczność

        Refundacja kosztów zapłodnienia in vivo? wink
        Proces robienia oderwał się już bardzo od zapłodnienia. Nieodwracalnie.

      • wikul Re: robienie jest fajne 01.02.13, 21:47
        andrzejg napisał:

        > zrobienie pociąga za sobą konsekwencje ... no i tu należy się jakaś nagroda za
        > skuteczność

        Takie nagradzanie działa we Francji, nawet kosztem pewnych wynaturzeń.

        obserwatoriumrodzinne.pl/francja/
        • pikrat Re: robienie jest fajne 02.02.13, 09:41
          wikul napisał:

          > Takie nagradzanie działa we Francji, nawet kosztem pewnych wynaturzeń.
          >
          > obserwatoriumrodzinne.pl/francja/

          No coz... Francja jeszcze dlugo nie stanie sie dla Polakow etalonem w kwestiach spolecznych czy religijnych. Tam kosciol by tak jak u nas nie fikal...
          Tam srodki budzetowe przeznacza sie na wsparcie rodziny u nas wspiera sie bezplodnych katabasow i takiez siostrzyczki...
          • andrzejg Re: robienie jest fajne 02.02.13, 10:33
            pikrat napisał:

            > Tam srodki budzetowe przeznacza sie na wsparcie rodziny u nas wspiera sie bezpl
            > odnych katabasow i takiez siostrzyczki...
            >
            >

            eee tam bezpłodnych. Toż nikt ich nie kastruje, a nawet jest kościelny fundusz alimentacyjny...najgorsze jest to ,że w stosunku do tych co się przyznają do zrobienia dziecka i występują z kościoła mamy do czynienia z ostracyzmem , zarówno społecznym ( w dużej mierze ) jak i samego kościoła ( w jeszcze większej mierze). W stosumku do tych co nie przyznają się do niczego i grzecznie umoralniają społeczeństwo nic się nie dzieje.

            A.
            • pikrat Re: robienie jest fajne 02.02.13, 11:25
              Slusznie prawisz, Andrzeju. Tak jest w rzeczy samej.
            • kalllka Re: robienie jest fajne 02.02.13, 13:23
              a nie bardzo slusznie prawisz andrzejgu,
              dlatego, ze kosciol katolicki jak kazde przedsiebiorstwo ( korporacja) rzadzi sie wlasnym regulaminem ujmujacym w klamry obyczaje korporacyjne.
              sprawy lozkowe, rece w nocniku czy fundusze alimentacyjne sa zatem ich wewnetrzna sprawa. zupelnie tak samo jak twoja wola jest nie wysluchiwanie umoralniajacych klechowa zas dawanie racji namolnym utyskiwaniom pikrata.
              rzecz tylko w tym, ze do kosciola idziesz badz nie idziesz, a wirtualnego body- pikrata, masz nad soba, pod soba i wokol siebie na jawie i we snie - bos ( jak kazdy chlop) w hibernacji technologicznej i uwielbieniu dla gadzetow, absolutnym kulcie- macierzy bosskiej
              (jak widac po dyskusji brak ci swiadomosci skutkow takiej slusznej dzialalnosci)

              • andrzejg Re: robienie jest fajne 02.02.13, 13:57
                kalllka napisała:

                > a nie bardzo slusznie prawisz andrzejgu,
                > dlatego, ze kosciol katolicki jak kazde przedsiebiorstwo ( korporacja) rzadzi s
                > ie wlasnym regulaminem ujmujacym w klamry obyczaje korporacyjne.

                Tylko zwróciłem uwagę na niekonsekwencję wiernych i pracowników owej koroporacji (jak juz mamy pozostać w tym klimacie określeń). Pewnie dla Ciebie to ,że ksiądz ma babę na boku , albo zrobił dziecko (Olegu - to w temacie wątku) jest bzdetem niewartym uwagi , ale zdrada i wystąpienie z korporacji ( z tych samych powodów) jest błędem nie do wybaczenia. Czyż tak?

                A.
                • kalllka Re: robienie jest fajne 02.02.13, 14:58
                  nie wiem, czyz tak i co to jest zdrada korporacyjna oraz czy i w jaki, dopuszczalny prawem sposob, jest karana.
                  a propo zdrad i karania. znasz przypadki publicznej ekskomuniki ( partyjno sejmowej) za dyskwalifikujace polityczny profesjonalizm i niezawislosc sadow poselskich ' trzepanie konia' oraz oddawanie uciechom cielesnym pozamalzenskim, w hotelu na wiejskiej?
                  i jeszcze jedna rzecz, a propo sposobu wypowiedzi.
                  nasza, krotka wymiana zdan, zdecydowanie szybciej ( nizli pikratowe walenie na oslep w kosciol) doprowadzila do konkluzji i rozpoznania czym sa wierni i pracownicy.

                  konkluzji, ktora poki co potwierdzajac nabuty sposob myslenia,, zaprzecza pytaniem (czyztak) twojej ( wlasciwej) wiedzy na temat.
                  (ale na szczescie mniej protekcjonalnie wykladanej)
                  • andrzejg Re: robienie jest fajne 02.02.13, 16:26
                    kalllka napisała:

                    > nie wiem, czyz tak i co to jest zdrada korporacyjna oraz czy i
                    > w jaki, dopuszczalny prawem sposob, jest karana.


                    to o tym napisalem wcześniej


                    > i jeszcze jedna rzecz, a propo sposobu wypowiedzi.
                    > nasza, krotka wymiana zdan, zdecydowanie szybciej ( nizli pikratowe walenie na
                    > oslep w kosciol) doprowadzila do konkluzji i rozpoznania czym sa wierni i
                    > pracownicy.

                    >
                    > konkluzji, ktora poki co potwierdzajac nabuty sposob myslenia,, zaprzecza pyt
                    > aniem (czyztak) twojej ( wlasciwej) wiedzy na temat.
                    > (ale na szczescie mniej protekcjonalnie wykladanej)


                    Chciałbym grzecznie zauważyć,że to Ty weszłaś na słownictwo 'korporacyjne', pewnie bojąc się nazwać kościół kościołem, o którym ja pisałem. A pisałem o przypadkach mi znanych z realu, gdzie jeden ksiądz spotkał się z ostrym ostracyzmem i wykluczeniem ( a przeciez kierowały nim szlachetne intencje chęci pomocy swojemu dziecku i wybranej kobiecie) i chowaniem pod dywan brudów z udawaniem ,że nic się nie stało , w drugim przypadku .
                    Masz na ten temat jakieś zdanie, czy będziesz tak owijac w bawełnę pisząc cos o korporacjach i zastanawiać się nad poziomem mojej wiedzy? Nie trzeba profesury, aby pewne zjawiska zauważyć i ocenić.

                    A.

                    A.
                    • kalllka Re: robienie jest fajne 02.02.13, 18:40
                      nie owijam w zadna bawelne.
                      uzylam korporacyjnej nomenklatury aby latwiej bylo wykazac, jak w dyskusji ( np z pikratem) latwo ulec wplywom i mieszajac kryteria z wartosciami, przeksztalcic ciezar wlasciwy ( dyskusji publicznej) w ciezar przewin litylko kosciola kat)
                      e
                      patrzac sie na wasze wzajemne watle podbijactwo widac jak pirackim sposobem wiedziony przezejmujesz system: myslisz/myslisz
                      ( 3/4 postu- odpowiedzi do mnie, miast zajac wyjasnieniem cos mial na mysli oraz ewentualnym sprostowaniem niewalsciwego spojenia rol 'wiernych i pracownikow' uderzasz domniemana- autorytarna profesura) dajmy jednak pokoj przykladom jalowizny i wrocmy do tematu
                      jest wspolna konkluzja- obowiazek audytu ( wlaczajac zycie prywatne) dla wszystkich osob pelniacych wazne role spoleczne?






                      • andrzejg Re: robienie jest fajne 04.02.13, 09:32
                        kalllka napisała:
                        > jest wspolna konkluzja- obowiazek audytu ( wlaczajac zycie prywatne) dla wszy
                        > stkich osob pelniacych wazne role spoleczne?
                        >

                        Nie ma żadnej wspólnej konkluzji. Rozmywasz problem , na który wskazałem. Napiszę jeszcze raz i bardzo powoli. Dla mnie potępianie występujących z kościoła księży ,występujących dla opieki nad rodziną , jest moralnym rozdwojeniem. Z jednej strony podkreśla sie rolę rodziny , a z drugiej nie pozwala na normalne zycie tej rodziny. Trudno dać rozgrzeszenie i krzyż na drogę?

                        A.
                • oleg3 Re: robienie jest fajne 02.02.13, 20:42
                  andrzejg napisał:

                  > kalllka napisała:
                  >
                  > > a nie bardzo slusznie prawisz andrzejgu,
                  > > dlatego, ze kosciol katolicki jak kazde przedsiebiorstwo ( korporacja) rz
                  > adzi s
                  > > ie wlasnym regulaminem ujmujacym w klamry obyczaje korporacyjne.
                  >
                  > Tylko zwróciłem uwagę na niekonsekwencję wiernych i pracowników owej koroporacj
                  > i (jak juz mamy pozostać w tym klimacie określeń). Pewnie dla Ciebie to ,że ksi
                  > ądz ma babę na boku , albo zrobił dziecko (Olegu - to w temacie wątku) jest bzd
                  > etem niewartym uwagi , ale zdrada i wystąpienie z korporacji ( z tych samych po
                  > wodów) jest błędem nie do wybaczenia. Czyż tak?

                  Mnie Andrzeju "księże" dzieci nie spędzają snu z oczu. To się oczywiście zdarzało i zdarza. Zawsze jest to grzech i tragedia paru osób oraz publiczne zgorszenie. Ksiądz, który został ojcem zawsze może podjąć obowiązki ojcowskie i rozstać się "z korporacją" w zgodzie, bez oskarżeń o "zdradę".
    • benek231 Powrocmy do zapisu Konstytucji z 1952r. :O) 02.02.13, 21:47
      Po czym nadal powolujmy sie na Konstytucje

      Konstytucja z 1997r.

      Art.18. Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
      >

      Konstytucja z 1952r.

      Art.67 1. Małżeństwo i rodzina znajdują się pod opieką i ochroną Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Rodziny o licznym potomstwie państwo otacza szczególną troską.
      2. Urodzenie poza małżeństwem nie uszczupla praw dziecka.

      W 1997r. konstytucyjny zapis zmodyfikowano wylacznie pod katem wykluczenia konkretnej grupy spolecznej. Od poczatku twierdze, ze jest to normalny bandytyzm. W uczciwym panstwie nie powstaja zapisy obliczone na wykluczenie grup spolecznych. Na zadanie kleru, pod wodza Wojtyly, narodzil sie polski bandytyzm panstwowy.

      Z uwagi na to, ze popieram prawa homoseksualistow do zawierania malzenstw, uwazam, ze takze z powodu powyzszego zapisu, obecna Konstytucja to kupa g. I to nalezy zmienic.
      • benek231 Francuzom kler nie dyktowal konstytucji :O) 02.02.13, 22:16
        "Małżeństwo to związek dwóch osób..."


        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,13338339,Francuski_parlament___Tak__dla_malzenstw_homoseksualnych_.html?lokale=lodz#BoxWiadTxt
        • marouder.com.pl Jebal pies France:)/nt 03.02.13, 05:32
        • krates-8 francuska też do zmiany 04.02.13, 01:22
          benek231 napisał:

          > "Małżeństwo to związek dwóch osób..."

          francuska konstytucja też do zmiany
          prędzej czy później
          no bo dlaczego
          tylko dwóch osób?
          dlatego właśnie postuluję
          wycofanie się państwa
          ze swatania rejestrowania
          i sprawowania kurateli
          nad życiem małżeńskim obywateli
          ślub to sprawa księdza rabina pastora imama popa
          czy mistrza ceremonii świeckiej
          a nie urzędnika
    • snajper55 Re: Kto robi dzieci? 28.03.13, 15:32
      oleg3 napisał:

      > Małżeństwo, takie jak je definiuje konstytucja, jest zdolne do płodzenia dziec
      > i. Oczywiście nie każde. A państwo preferuje każde, choć te dzieciate ba
      > rdziej.

      Państwo nie preferuje dzieciatych małżeństw. Państwo preferuje dzieciate osoby. Preferuje za pomocą różnych ulg dla osób posiadających dzieci - za pomocą zasiłków macierzyńskich, urlopów macierzyńskich i wychowawczych, becikowego, zapisów Kodeksu Pracy itp. Nie ma najmniejszego znaczenia, czy osoba dzieciata jest zamężna czy nie.

      S.
      • oleg3 Re: Kto robi dzieci? 28.03.13, 16:41
        snajper55 napisał:


        > Państwo nie preferuje dzieciatych małżeństw. Państwo preferuje dzieciate osoby.

        1. Słyszałeś może o logicznej zasadzie tożsamości? Masz okazję sobie przypomnieć
        pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_to%C5%BCsamo%C5%9Bci
        To co piszesz o osobach nie neguje tego co ja napisałem o małżeństwach.

        2. Utożsamiasz preferencje z kasą. To uproszczenie. Ale nawet w tej sprawie się mylisz. Konkubenci wychowujący dzieci nie mogą skorzystać ze wspólnego opodatkowania, a małżonkowie (nawet bezdzietni) mogą.

        3. Podam ci preferowanie przez prawo małżonków (choć może to jest dyskryminacja?): domniemuje się, że mąż matki jest ojcem dziecka.
        • a000000 Re: Kto robi dzieci? 28.03.13, 16:55
          oleg3 napisał:

          > 3. Podam ci preferowanie przez prawo małżonków (choć może to jest dyskryminacja
          > ?): domniemuje się, że mąż matki jest ojcem dziecka.

          i to nawet, gdy do 300 dni wcześniej się rozstali.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka