Dodaj do ulubionych

Koniec pseudolewicy

10.08.04, 21:33
"W degenerujących się strukturach partii postkomunistycznych nie ma
lewicowości. Dziś rodzi się ona z bogatej mozaiki społeczeństwa
obywatelskiego
(...)
Z partyjnych wyżyn trudno dostrzec nowy charakter współczesnych społecznych
dylematów. Tradycyjne problemy poszerzyły się o nowe kwestie związane z
uelastycznieniem rynku pracy, popularnością niestandardowych form
zatrudnienia, wejściem na rynek pracy kobiet i młodych profesjonalistów o
zupełnie innej mentalności niż dotychczasowi pracownicy. Poza tym pojawiły
się wątki zupełnie nowe, takie jak niehumanitarne traktowanie zwierząt,
dyskryminacja etniczna, seksualna i płciowa albo nielegalne praktyki wielkich
korporacji działających na styku polityki i biznesu. Przede wszystkim jednak
zmieniło się podejście do ich rozwiązywania. Potrzebny jest inny rodzaj
uprawiania polityki."
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2220511.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Stanislaw S. Re: Koniec pseudolewicy IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 10.08.04, 22:10
      bardzo dobre streszczenie problemow wszystkich krajow w ktorych lewica badz
      dominowala badzs wspolrzadzila. Niestety jest to praktycznie cala Europa.
      Polska nie zmienila konia, tylko jest troche inne siodlo. Nie sadze, aby to
      wystarczylo na poprawe sytuacji gospodarczej. W USA jest teraz 6% bezrobocia i
      to przy naplywie 10 mln. nielegalnych emigrantow. Srednia europejska wynosi (o
      ile sie nie myle) okolo 10 %. Czekam na zawalenie sie struktury zabezpieczen
      spolecznych w Europie. Przeciez w odroznieniu od Stanow, prawie 60 % emigrantow
      islamskich w Zach. Europie jest na zasilkach. nawet zapluty, jednooki imam w
      Londynie i jego liczna rodzina byl na zasilku, jak wzywal do zamordowania
      Blair'a. Czy kontynent jest juz tak glupi ?
      • Gość: V.C. do Stanislawa S. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 23:41
        Widzę , że bardzo źle życzysz Europie . A nie martwi Cię to :

        1) USA jest na przedostatnim miejscu wsrod 13 najbogatszych panstw swiata
        jesli chodzi o wskazniki zdrowotnosci.
        2) 43 miliony Amerykanow nie ma zadnego ubezpieczenia na wypadek choroby.
        3) USA ma najkosztowniejszy system opieki zdrowotnej na swiecie.
        4) Miliony Amerykanow umiera na choroby, ktore w innych rozwinietych
        panstwach sa skutecznie leczone i to po rozsadnym koszcie.
        5) Amerykanscy lekarze sa zainteresowani tylko zwiekszaniem swych dochodow.


        Zrodlo: Bob Herbert "MILLIONS DIE IN US BECAUSE OF POOR ACCESS TO HEALTH CARE".
        Oryginalnie w "New York Times", przedruk w "The Strait Times" (Singapur) z
        dnia 29 czerwca 2004.
        • Gość: ember Re: do Stanislawa S. IP: *.derbynet.pl / 217.153.187.* 10.08.04, 23:49
          I co Ty na to Stanislaw? Widocznie jeszcze nie miales okazji chorowac albo Ci
          sie dobrze powodzi i masz wykupione b.dobre ubezpieczenie. Jak sie kogos
          wychwala trzeba brac pod uwage wszystko.
          • Gość: Stanislaw S. Re: do Stanislawa S. IP: *.detroit-20rh16rt.mi.dial-access.att.net 11.08.04, 02:19
            Nogi wedrujacej ludnosci wskazuja zawsze, gdzie ludzie maja lepiej. Zauwazyli
            to juz starozytni. A teraz na serio.
            Ameryka nie jest panstwem socjalistycznym jak wiekszosc Europy. Ale Amerykanie
            nie jezdza na operacje do Europy lecz odwrotnie. Podobnie wiekszosc przywodcow
            tego swiata byla leczona w USA lub przy zastosowaniu amerykanskiej technologii.
            Mimo, ze olbrzymia ilosc ludzi przybywa ciagle do Stanow to dlugosc srednia
            zycia nie spadla i jest wyzsza niz w wielu krajach Europy. Oznacza to, ze mimo
            przyjmowania ludzi , ktorzy generalnie nie mieli opieki zdrowotnej w "starym
            kraju" musza ja miec w USA. Inaczej srednia dlugosc zycia spadala by.
            Wy podchodzicie zupelnie inaczej niz Amerykanie do wielu spraw. Mozna sie np.
            zapytac dlaczego wielkie domy, duze samochody, brak wielu ograniczen dla
            byznesu, duzo nizsze podatki sa w USA niz w Europie. Co kraj to obyczaj.
            Europejczycy zgodzili sie na wysokie podatki (srednio 56%) celem pokrywania
            kosztow spolecznych jak leczenie czy emerytury panstwowe. W USA wybrano model
            prywatnego inwestowania w przyszlosc - wydajesz teraz albo oszczedzasz na
            przyszlosc. To sa roznice ktore zauwazono juz sto lat temu. Toczy sie walka o
            to aby ubezpieczyc wszystkich ale wiekszosc spoleczenstwa byla dotychczas
            przeciwna. To jest demokracja i nie wyobrazam sobie aby to sie zmienilo. Tu
            ludzie maja tez prawo do bycia niewyksztalconymi, otylymi, itd. Ameryka nie
            jest latwym krajem do wytlumaczenia obcym.
            Dla mnie wazne to, ze przyjechalem do obcego kraju, bez jezyka i z
            niepotrzebnym nikomu wyksztalceniem humanistycznym. Jako azylantowi
            politycznemu przyznano mi Pell Grant (darowizne na studia zawodowe). Uczono
            mnie najpierw jezyka a potem zawodu za darmo. Przezylem dzieki dorywczej pracy
            i skonczylem studia komputerowe. Dlatego po 17 latach pracy w obcym kraju wiem
            co mu zawdzieczam. W Niemczech byla lista wielu prac tylko Fur Deutche. Kolega
            z Wegier nie mogl otworzyc sklepu filatelistycznego w Monachium. To sa fakty.
            byc moze wielu ludziom nie powiodlo sie w USA. Polacy radza sobie tak dobrze,
            ze zanikaja stare, polskie sasiedztwa jak Jackowo w Chicago. Ludzie sie
            dorabiaja i wynosza sie na przedmiescia do lepszych domow.
            Nie wierze, ze panstwa opieki spolecznej w Europie dadza sobie rade zrosnacym
            bezrobociem i emigrantami. Zakladam, ze w pewnym momencie Wasz system
            socjalistycznych swiadczen zawali sie. Wtedy porozmawiamy. Podobnie jak
            Francuzi smieli sie z Amerykanskich gett. Teraz maja swoje, duzo gorsze, z
            ludnoscia , ktora nigdy sie nie zasymiluje. uwazajcie na Polske moze tam moze
            tak byc.
            • dokowski Dlatego w USA lewicowości praktycznie nie ma 12.08.04, 10:58
              Gość portalu: Stanislaw S. napisał(a):

              > Polacy radza sobie tak dobrze, ze zanikaja stare, polskie sasiedztwa jak
              > Jackowo w Chicago. Ludzie sie dorabiaja i wynosza sie na przedmiescia

              Ameryka się nie degeneruje, ale rozkwita. Źródłem lewicowości jest rozkład.
              Dlatego właśnie SLD jest wciąż lewicowy, mimo bliskich związków z biznesem.

              Natomiast społeczeństwo obywatelskie, państwo prawa i duża aktywność
              organizacji pozarządowych, to cechy państwa prawicowego lub liberalnego,
              takiego jak USA.
              • Gość: babariba przyszło doku ze urlopa i znowu pierdoły... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 13:51
                ...tutaj nam posuwa.
                Oczywiście jako zdegenerowany beneficjent socjalistycznych, lub postsocjalistycznych układów w minfinie.
                Bo z jednej strony na jaki komu organ płciowy doku w ministerstwie. A z drugiej, ględzenie godzinami w miejscu pracy ( w necie i nie tylko) dowodzi dodatkowo jednoznacznie, że jest tam całkowicie zbędny.
                Kiedyś jeden profesor etyki na UW mawiać miał zwyczaj, że 'drogowskaz nie chodzi drogą, którą wskazuje', jak go studenci pytali, czego tyle chleje a i panienkom nie odpuszcza.
                Podobnie doku. Z jednej strony niby zdeklarowany zwolennik koncepcji skrajnie wolnorynkowych, a z drugiej kurczowo się trzyma układu socjalistycznego, w którym także ja muszę do niego dołożyć. A i premię ze środków specjalnych dostanie...
                Schizofrenia by to była?
                • dokowski Co za uparty głupek! Nie pracuję w MF. 12.08.04, 16:50
                  Gość portalu: babariba napisał(a):

                  > kurczowo się trzyma układu socjalistycznego

                  Poza tym MF jest w każdym kapitalistycznym kraju najważniejszym ministerstwem.
                  Tylko w krajach socjalistycznych ministerstwa gospodarki czy spraw wewnętrznych
                  są ważniejsze. Ty jesteś czerwonym debilem, skoro nie widzisz, że czerwoni
                  doprowadzili do tego, że minister finansów nie jest wicepremierem - to pokazuje
                  antykapitalistyczny kierunek polityki rządów SLD.

            • Gość: babariba Mr Stanislaus S. IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 13:39
              ja ma tylko jedno pytanie (bo wiedzy pożądam.
              Czy 'boomy' są liczone w statystykach amerykańskiego bezrobocia???
              Czy tylko bezrobotni 'rejestrowani'???
              Będę bardzo zobowiązany za miarodajną odpowiedź
              • Gość: piotr Re: Mr Stanislaus S. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 13:49
                Typowo socjalistyczne myślenie. Co ci po rejestracji bezrobotnego? Liczy się to czy masz pracę. Do USA ludzie masowo jeżdżą, bo tam bezrobocie jest dużo niższe niż w Polsce. Gdyby było inaczej to Amerykanie przyjeżdżaliby masowo do Polski w poszukiwaniu do pracy. Przyjeżdżają, ale to są jednostkowe przypadki.
                • Gość: babariba typowe niezrozumienie problemu IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 14:19
                  bezrobotność jest kategorią statystyczną i prawną, określającą stosunek liczby osób zarejestrowanych, jako nie mające pracy do liczby osób w tzw. wieku produkcyjnym.
                  W każdym kraju występuje 'ciemna liczba' ludzi, którzy nie zgłaszają się do Urzędów Pracy - z różnych względów. W okolicach, w których mieszkam znam osobiście bardzo wiele osób, które nie figurują w rejestrach Powiatowego Urzędu Pracy, ponieważ nie przysługuje im status 'bezrobotnego' (łączący się z pewnymi uprawnieniami), a za to mogą być wpisani do rejestru 'poszukujących pracy', co jest całkowicie bezpłodne, bo mało kto ta droga pracę znalazł w ostatnich latach. W innych krajach wielu ludzi zapewne nie wpisuje się do rejestrów z wielu różnych przyczyn.
                  Takie zróżnicowanie kategorii jest wyłącznie prawna ekwilibrystyką, mającą na celu poprawienie statystyk. Znam konkretny przykład, kiedy dziewczyna, jako jedyny w okolicy specjalista dostała pracę na 1/9 etatu w szkole (to były 2 godz/tyg). Jednocześnie utraciła status bezrobotnej, a nawet poszukującej pracy - wykreślono ją z rejestrów i statystyk. Podobnych przykładów mam wiele. W razie potrzeby służę.
                  I dlatego niespecjalnie rozumiem twoją frazę:
                  "Gość portalu: piotr napisał(a):
                  > Typowo socjalistyczne myślenie. Co ci po rejestracji bezrobotnego? Liczy się to czy masz pracę. Do USA ludzie masowo jeżdżą, bo tam bezrobocie jest dużo niższe niż w Polsce.(...)"
                  *****
                  To nie musi być wcale kwestia wysokości bezrobocia, lecz wysokości zarobków i relacji cen. Inna znana mi osobiście kobieta od dziesięciu przeszło lat mieszka w Brukseli i pracuje tam na czarno, na "godzinkach" maks. 20 godzin tygodniowo. I stać ją na utrzymanie drugiego mieszkania (w Brukseli, bo z tego w Polsce nie zrezygnowała), na utrzymanie siebie i czasem pomoc dzieciom.
                  Nie ma to nic wspólnego z żonglowaniem statystycznymi danymi dotyczcymi poziomu bezrobocia, bo nie mówia one zupełnie nic.
                  Tego tylko dotyczyło moje konkretne pytanie do Stanislausa S.
                  • Gość: piotr Typowo biurokratyczne podejście IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 17:51
                    > bezrobotność jest kategorią statystyczną i prawną, określającą stosunek liczby

                    Nie "bezrobotność" tylko bezrobocie.
                    Bezrobocie to problem społeczny w indywidualnym wymiarze oznacza niezdolność do znalezienia pracy przez osoby tej pracy szukające.

                    > To nie musi być wcale kwestia wysokości bezrobocia, lecz wysokości zarobków i r
                    > elacji cen. Inna znana mi osobiście kobieta od dziesięciu przeszło lat mieszka

                    To też. Tylko jak się utrzymasz za 20 godzin tygodniowo pracy, jesli tej pracy nie dostaniesz?

                    > Nie ma to nic wspólnego z żonglowaniem statystycznymi danymi dotyczcymi poziomu
                    > bezrobocia, bo nie mówia one zupełnie nic.

                    To akurat polska specjalność i to rządów lewicowych - zmiana kryteriów, żeby zmniejszyło się bezrobocie. Jakby powiedział Wałęsa: "stłucz pan termometr, nie będziesz pan miał gorączki"
                    • Gość: V.C. Bezrobocie na Śląsku maleje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 23:22
                      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2219943.html
          • Gość: Stanislaw S. Re: Dodatek. IP: *.detroit-20rh16rt.mi.dial-access.att.net 11.08.04, 02:24
            ember. Czy ty zauwazylas, ze artykul byl o III Rzczp. a nie o USA. czy Tobie
            tez odmowiono wizy do USA i teraz chcesz sie odegrac. V.C. (a raczej WC) jest
            chory. Dziala mu tylko instynkt antyamerykanski. Co ma postkomunistyczny swiat
            do Stanow?
            • Gość: Astra A z tym ubezpieczeniem... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 11.08.04, 22:56
              Moj syn jest lekarzem. Pracuje w szpitalu do ktorego co rusz przywoza ludzi bez
              ubezpieczenia. I co? Biora, operuja, skladaja lecza a potem apeluja do
              rozmaitych fundacji o pokrycie kosztow. To co z tego ze w Polsce WSZYSCY maja
              ubezpieczenie jesli dializa czy sztuczne pluca (life support) nie sa dla
              wszystkich dostepne? To co ze w Kanadzie maja ubezpieczenie jesli moj syn
              operuje conajmniej jednego Kanadyjczyka tygodniowo bo kolejka do oczyszczenia
              aorty z pokladow cholesterolu jest 3-letnia?
              • Gość: Astra Re: A z tym ubezpieczeniem... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 11.08.04, 23:14
                Aha, i nikt nie daje lekarzom lapowek. Nawet ci co nie maja ubezpieczenia.
                Lapowki, sadzac po Polsce, to lewicowa choroba.
                • Gość: Stanislaw S. Re: A z tym ubezpieczeniem... IP: *.detroit-20rh16rt.mi.dial-access.att.net 11.08.04, 23:51
                  Gratuluje dziecka. Moj syn jest inzynierem. Wprowadza nowe rozwiazania do
                  wnetrz sanmochodow. ostatnio to TV pod sufitem dla pasazerow w tyle. Mozna
                  wyjac i zabrac do domu.
                  • Gość: Astra Re: A z tym ubezpieczeniem... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 12.08.04, 00:26
                    Ja rowniez gratuluje. To tylko jeden z mojej trojki synow. Rzeczywiscie moje
                    dzieci maja SUV z telewizorem pod naciskiem wnukow.
      • Gość: patience Jakie znowu dobre? Bardzo cienki tekst IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.04, 19:02
        Gość portalu: Stanislaw S. napisał(a):

        > bardzo dobre streszczenie problemow wszystkich krajow w ktorych lewica badz
        > dominowala badzs wspolrzadzila.

        Postmoderna w akcji...
        ""W degenerujących się strukturach partii postkomunistycznych nie ma
        lewicowości. Dziś rodzi się ona z bogatej mozaiki społeczeństwa
        obywatelskiego ".

        Komentarz do 1 zdania: A kiedy ta lewicowosc byla? Lewicowy - oznacza
        orientacje na wartosci spoleczenstwa obywatelskiego. Od kiedy to komuna miala
        taka orientacje? To jest ugrupowanie posttotalitarne i postimperialne,
        posiadajace tyle wspolnego z lewica co ja z lotami na Marsa. Komuna to nie
        socjaldemokracja. A scislej biorac, socjaldemokraci po 2 wojnie swiatowej
        zostali wycieci w pien, wlasnie za lewicowa orientacje. Sporo ich zreszta bylo
        w AK, o czym swiadczyc moze m.in. Testament Polski Podziemnej z powstania
        warszawskiego, w ktorym miedzy innymi mowa o reformie rolnej - znacznie sie
        rozniacej od 'rozkulaczania kulakow', delikatnie mowiac.

        Zdanie drugie ' Dziś rodzi się ona z bogatej mozaiki społeczeństwa
        obywatelskiego' - dwoja z nauk politycznych. Spoleczenstwo obywatelskie jest
        PRODUKTEM relacji miedzy spoleczenstwem a panstwem a nie odwrotnie. Nawiasem
        mowiac, ta 'bogata bozaika' w cyfrach wygladda tak, ze dzisiaj mamy mniej
        stowarzyszen niz w 1989 roku, wlasnie na skutek polityki panstwa. Autor
        artykulu do jednego wora 'spoleczenstwa obywatelskiego' wrzucil rozmaite
        stowarzyszenia oraz partie polityczna ktora wyrotowala sie z Unii Wolnosci. Na
        tej samej zasadzie mogl wymienic cala reszte sceny politycznej jako
        spoleczenstwo obywatelskie, partii postkomunistycznych nie wylaczajac.

        Koncowa uwaga - formacje polityczne -obojetnie prawicowe czy lewicowe - biora
        sie z idei, czegos, co sie nazywa swiadomosc zalozycielska'. Glosy w tej
        dysklusji sa doprawdy madrzejsze niz ten artykul, gdyz ludzie ty potrafia sie
        wypowiadac wlasnie w obszarze swiadomosci zalozycielskiej (glosy na temat
        róznic w podejsciu do polityki zdrowotnej miedzy europejska socjaldemokracja a
        republikanami) Tu sobie pozwoile zauwazyc, ze wbrew prezentowanym tu opiniom to
        nieprawda, ze w USA brakuje klasycznie socjaldemokratycznego podejscia -
        kwestia ubezpieczen spolecznych wraca praktycznie przy kazdych wyborach.

        Adasiowi (Michnikowi, a nie naszemu Adasiowi) proponowalabym, zeby zauwazyl, ze
        postmodernizm wyczerpal swoje mozliwosci tworcze jakis czas temu. Szkoda
        wydawac kase na takie teksty.
    • dokowski A to co za bełkot?! 12.08.04, 10:26
      a.adas napisał:

      > "W degenerujących się strukturach partii postkomunistycznych nie ma
      > lewicowości.

      Przecież lewicowość jest właśnie objawem degeneracji.

      Zrozumiałbym, gdyby ktoś napisał, np.: "W degenerujących się strukturach partii
      postkomunistycznych nie ma już prawdziwego złodziejstwa".

      Niestety, dalej zamiast wyjaśnienia, jest bełkot jeszcze gorszy
      • Gość: Stanislaw S. Re: A to co za bełkot?! IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 12.08.04, 14:11
        to nie a.adas. To lewica tak ocenia komune. Chce aby ludzie zapomnieli, ze
        lewica byla komuna i odwrotnie. Winston Churchill powoedzial, ze
        dwudziestolatek bez socjalistycznych mrzonek nie ma serca, ale jak juz ma 40
        lat i nie jest konserwatysta to znaczy , ze jest idiota. Postkomuna nie moze
        nie krascz. przeciez nowe nazwy kryja tylko tych samych ludzi i ich metody.
        Bylem zawsze za prawem nie dajacym im szans do okradania Polski. ZAKAZ
        ZAJMOWANIA KIEROWNICZYCH STANOWISK jest w dalszym ciagu opcja wyborcow.
        • dokowski Pamiętam, że jedynie Moczulski miał to w programie 12.08.04, 16:54
          Gość portalu: Stanislaw S. napisał(a):

          > ZAKAZ
          > ZAJMOWANIA KIEROWNICZYCH STANOWISK jest w dalszym ciagu opcja wyborcow.

          Ale tylko podczas pierwszej kampanii prezydenckiej. Później żadna partia, nawet
          KPN, już tego nie wpisała do swojego programu, a szkoda, bo właśnie to podobało
          mi się w programie Moczulskiego.

          Ale może coś przegapiłem, skoro piszesz o tym? Jakaś partia ma to w programie?
    • Gość: Nina Koniec pseudolewicy i ODRODZENIE ŻYDO-komuny IP: *.twmi.rr.com 12.08.04, 19:39
      pod dyrekcją żyda karierowicza KOMUNISTY Borowskiego pod szyldem jego nowej
      hucupy parti żydowsko-stalinowskich LEWAKÓW.

      czyli natarcie ODRODZONEJ zydo-komuny lewaka trockisty Marka Borowskiego !

      • Gość: Stanislaw S. Re: Koniec pseudolewicy i ODRODZENIE ŻYDO-komuny IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 12.08.04, 19:44
        mocno powiedziane. Ale czy mozesz cos interesujacego np. dlaczego
        trockistowska. Czy czytalas Kolakowskiego trzytomowe opracowanie o komunizmie ?
        Zleniwilem sie ostatnio i licze na Twoja pomoc w ocenie Borowskiego.
        • Gość: Piksi KARIEROWICZ lewak Borowski: IP: *.twmi.rr.com 12.08.04, 19:51
          Od stalinizmu i "komandosów", poprzez sprzedawanie spodni w Domach Centrum, aż
          do afery Banku Śląskiego i fotela marszałka Sejmu. Droga jednego z najbardziej
          prominentnych działaczy SLD.

          http://www.forum.leg.pl/read.php?f=3&i=20&t=20

          Na kłopoty Borowski?

          Niedawne wydarzenia w parlamencie - użycie Straży Marszałkowskiej przeciwko
          posłom oraz wniosek o odwołanie marszałka Sejmu - sprawiły, iż osoba Marka
          Borowskiego znalazła się w centrum uwagi wszystkich obserwatorów życia
          politycznego.

          Jest więc okazja, aby polscy wyborcy przypomnieli sobie, kto sprawuje trzeci (a
          formalnie drugi) co do ważności urząd w państwie. Zwłaszcza że Borowski jest
          postacią bardzo charakterystyczną dla obecnej elity politycznej naszego kraju.

          Na początku był Eliasz Berman


          Jeśli tegoroczna nagroda "Nike" miała za zadanie wyznaczyć pewien standard sagi
          rodzinnej, to zastosujmy go także w przypadku rodziny marszałka Sejmu. Zacząć
          więc wypada od Eliasza Bermana (później zmienił imię na Michał), warszawskiego
          urzędnika prywatnego, któremu na początku XX wieku urodziło się dwóch synów -
          starszy Bronisław i młodszy Aron. Jak wielu przedstawicieli swojego pokolenia,
          już od wczesnej młodości asymilowali się nie do polskości, ale do komunizmu.
          Bronisław, mając 19 lat, znalazł się w Komitecie Centralnym Związku Młodzieży
          Komunistycznej w Polsce, a dwa lata później otrzymał pierwszy wyrok za
          działalność komunistyczną. Po wyjściu na wolność udał się do Moskwy na Kongres
          Międzynarodówki Komunistycznej, potem kierował Centralną Redakcją
          Komunistycznej Partii Polski i należał do Sekretariatu Krajowego KC KPP. Lata
          30. spędził w ZSRR, gdzie prawdopodobnie w 1936 r. stracił nie tylko wolność,
          ale i życie. W pracy partyjnej używał nazwiska Wiktor Stasiak.

          Aron uciekł do Sowietów

          Jego brat Aron również działał w ZMK i KPP, był także kilkakrotnie skazywany
          przez polskie sądy. W przeciwieństwie do Bronisława ocalił życie, gdyż od 1933
          r. znajdował się w więzieniach - w Radomiu, Wronkach i Rawiczu. Z tego
          ostatniego wydostał się tuż po wybuchu wojny i udał się do Białegostoku, czyli
          pod okupację sowiecką. Wiosną 1941 r. był już pracownikiem politycznym
          Państwowych Kursów Budowlanych w Wilnie, a po napaści Niemiec na ZSRR został
          ewakuowany do Republiki Czuwaskiej. Dopiero w kwietniu 1944 r. zgłosił się do I
          Korpusu Polskiego, gdzie został zastępcą dowódcy 6. pułku artylerii lekkiej 4.
          Dywizji Piechoty, a także lektorem dywizji i redaktorem dywizyjnej gazety.

          Jesienią 1944 r. w wyzwolonej od Niemców prawobrzeżnej części Warszawy założył
          dziennik "Życie Warszawy", którego redaktorem naczelnym był do 1951 r. Pod
          koniec lat 40. został też szefem Wydziału Dziennikarskiego w Szkole Partyjnej
          przy KC PZPR. Od kwietnia 1951 r. do grudnia 1967 r. był z kolei zastępcą
          naczelnego "Trybuny Ludu", a następnie przeszedł na emeryturę. Przez wiele lat
          zasiadał we władzach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Całą powojenną
          karierę Aron Berman robił już pod nazwiskiem Wiktor Borowski.

          Marek wychowywał się w partyjnej elicie

          Jeszcze pod koniec wojny porucznik Borowski - jak wspominał inny komunistyczny
          dziennikarz Zygmunt Broniarek - ożenił się z córką jubilera z ulicy Wileńskiej
          na warszawskiej Pradze, co podobno było źle widziane w kierownictwie
          politycznym wojska. 4 stycznia 1946 r. urodził im się syn, Marek. Od
          dzieciństwa wychowywał się w kręgach ówczesnej władzy, jego kolegą ze szkolnej
          ławki był Jan Lityński (późniejszy poseł UW), również związany rodzinnie ze
          stalinowską żydokomuną. W wieku 15 lat młody Borowski wstąpił do Związku
          Młodzieży Socjalistycznej, a później dostał się na Wydział Handlu Zagranicznego
          warszawskiej SGPiS. W 1967 r. zapisał się do PZPR, ale już w następnym roku
          stracił partyjną legitymację za zorganizowanie wiecu na uczelni pod hasłami
          wznowienia przedstawienia Dziadów, zniesienia cenzury itd.

          Sprzedawał męskie spodnie w Domach Centrum

          W przeciwieństwie do "komandosów" z Uniwersytetu Warszawskiego Borowski nie
          został uwięziony, mógł też skończyć studia, ale musiał się pożegnać z obiecaną
          mu pracą na uczelni. Został zatrudniony w stołecznych Domach Towarowych
          Centrum, gdzie zaczynał jako sprzedawca męskich spodni i koszul, a skończył
          jako główny specjalista ds. ekonomicznych. W latach 90. posłowie KPN ustalili,
          że przyszły marszałek prowadził tam sklepik za "żółtymi firankami", czyli dla
          uprzywilejowanych członków partii. W 1973 r. dzięki znajomości języka został
          służbowo wysłany do Francji, a dwa lata później powrócił w szeregi PZPR. Odtąd
          jego kariera gwałtownie przyspieszyła i w czasie stanu wojennego, w 1982 r.
          otrzymał posadę wicedyrektora departamentu ekonomicznego w Ministerstwie Rynku
          Wewnętrznego.

          Razem z Wiatrem i Siemiątkowskim, a potem z Mazowieckim

          W ostatnim roku istnienia PZPR, już po czerwcowych wyborach z 1989 r., związał
          się z wewnątrzpartyjnym Ruchem 8 Lipca, z którego później wyszła część
          przywódców SLD (m.in. Zbigniew Siemiątkowski, Sławomir Wiatr, Danuta Waniek) i
          Unii Pracy (Tomasz Nałęcz). We wrześniu tego samego roku ówczesny premier
          Tadeusz Mazowiecki mianował go wiceministrem rynku wewnętrznego, którą to
          funkcję sprawował do lipca 1991 r. W resorcie nadzorował m.in. prywatyzację
          handlu i turystyki, był także wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej Banku PKO SA
          (Radzie przewodniczył Janusz Sawicki, później oskarżony w aferze FOZZ).

          Przekonywał do NFI

          Już w momencie utworzenia Socjaldemokracji RP Borowski znalazł się w jej
          ścisłym kierownictwie jako jeden z najbliższych współpracowników Aleksandra
          Kwaśniewskiego. W wyborach do Sejmu w 1991 r. partia skierowała byłego
          wiceministra do kandydowania z okręgu pilskiego, chociaż nigdy wcześniej tam
          nie był. Posłem z Piły jednak został i przez następne 10 lat reprezentował ten
          teren w parlamencie (dopiero w ubiegłym roku kandydował z Warszawy). Już w
          Sejmie I kadencji wyrobił sobie opinię głównego eksperta ekonomicznego lewicy,
          a zarazem gospodarczego liberała, którego poglądy niewiele się różnią od
          polityków UD i KLD. Udowodnił to wiosną 1993 r., gdy przekonał część
          postkomunistów do poparcia projektu ustawy o Narodowych Funduszach
          Inwestycyjnych, forsowanego przez rząd Suchockiej. To właśnie dzięki głosom
          posłów SLD wszedł w życie program NFI, o którym dziś wiadomo, że zakończył się
          całkowitą klęską.

          Bronił Banku Śląskiego

          Po wygranych przez SLD wyborach w 1993 r. Marek Borowski został wicepremierem i
          ministrem finansów w rządzie Waldemara Pawlaka. Niedługo jednak cieszył się tą
          funkcją, gdyż w styczniu 1994 r. wyszły na jaw nieprawidłowości związane z
          prywatyzacją Banku Śląskiego. Premier odwołał wtedy odpowiedzialnego za tę
          prywatyzację wiceministra finansów Stefana Kawalca, a w proteście przeciwko
          temu podał się do dymisji sam Borowski. Zanim to zrobił, przedstawił Pawlakowi
          swoiste ultimatum (dotyczące m.in. podejmowania decyzji personalnych w
          rządzie), a po jego odrzuceniu próbował namówić innych SLD-owskich ministrów do
          ustąpienia z gabinetu.

          Przygarnięty przez Oleksego


          Ostatecznie znalazł się poza rządem, ale nie na długo, bo już na początku 1995
          r. został szefem Urzędu Rady Ministrów u nowego premiera Józefa Oleksego. Gdy
          zaś i ten rząd upadł po roku, były wicepremier na stałe zainstalował się w
          Sejmie, gdzie w latach 1996-2001 był wicemarszałkiem, a od ostatnich wyborów
          jest marszałkiem. Od czasu objęcia kierownictwa obozu postkomunistycznego przez
          Leszka Millera pięć lat temu Borowski jest także jego zastępcą (w SdRP, a
          obecnie w SLD). Zresztą już przed laty wpływowy tygodnik "Polityka", analizując
          skład kierownictwa lewicy, pisał o nim: Jako jeden z nielicznych w centrali ma
          dość powszechną opinię człowieka, który może objąć każde stanowisko w państwie
          ("Polityka", 14.09.1996 r.).

          Wystartuje na prezydenta?

          Nic dziwnego, że już dzisiaj nieoficjalnie wymienia się
          • Gość: Stanislaw S. Re: KARIEROWICZ lewak Borowski: IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 12.08.04, 20:16
            Dziekuje za info. Jak ja bylem przeciw komuchom to on handlowal, dlatego nie
            zetknalem sie z ....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka