Dodaj do ulubionych

Jedwabne geszefty

IP: *.156.146.247.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 29.03.02, 07:01
Przemilczane zbrodnie Zydo-Kazarow
na Kresach w 1939-46


Dlaczego dotad oficjalne kola zydowskie nie potepily jawnej zdrady
i innych zbrodni, jakich sie wobec Polski i polskich obywateli
[Zydzi] dopuszczali przez caly czas okupacji sowieckiej?

Gen. Wladyslaw Sikorski do Agencji Zydowskiej 11 czerwca 1942


Zeznania swiadkow:

Antypolska dywersja Zydow w Grodnie

Zbrojna ruchawka zydowska w Grodnie zadala ciezkie straty oddzialom wojska
przeznaczonym na obrone przed bolszewikami.

Zostala ona stlumiona, ale przez nastepne miesiace Zydzi tropili obroncow
Grodna denuncjujac ich u bolszewikow. „Zemsta” Zydow byla identyczna do
niemieckich rozstrzeliwan za „Krwawa Niedziele” w Bydgoszczy.

“Nim jeszcze nastapila obrona Grodna przed wojskami sowieckimi, wybuchla w
miescie zakrojona na szeroka skale dywersja komunistycznej V Kolumny. Zlozona
byla ona prawie wylacznie z miejscowych Zydow, ktorzy (…wink stanowili w 1939 roku
polowe ludnosci miasta. Wsrod Zydow tych istnial silny odlam probolszewicki.
Wielu z nich zywilo zreszta niechec czy wrecz nienawisc do Polakow i do
Polski »w ogole«, natomiast Rosja – kazda Rosja – niektorym z nich imponowala.”
„Od 17 wrzesnia 1939 czesc ludnosci zydowskiej na Kresach entuzjastycznie
witala wojska sowieckie, masowo zapelnila szeregi tworzonej przez
okupantow »milicji ludowej«, denuncjowala i aresztowala licznych Polakow.
Istnieja na ten temat setki czy wrecz tysiace swiadectw. Najbardziej »bojowy«
okazal sie jednak ow odlam komunistyczny w Grodnie, ktory doprowadzil tam do
jakiegos na mala skale powstania.
Naszemu wojsku, policji, a nawet uzytej czesciowo strazy pozarnej dla
zwalczania dywersantow strzelajacych ze strychow wiekszych domow udalo sie w
duzym stopniu te dywersje zlikwidowac.”
Zydowscy terrorysci w Grodnie nie byli wcale slabo uzbrojeni, jak na owczesne
warunki grodzienskie, poniewaz mieli m.in. karabiny maszynowe i granaty.” (Z
monografii prof. Ryszarda Szawlowskiego.)

Zeznanie Wiktorii Dudy spisane przez Tadeusza Mikulskiego:
„W mojej pamieci najbardziej utkwily mi przerazajace sceny, jakie sie wtedy [we
wrzesniu 1939] rozgrywaly na ulicach i przedpolach Grodna. Przyklad – na
szkrzyzowaniu ulicy Orzeszkowej i Dominikanskiej, kiedy na chwile zatrzymal sie
samochod, w ktorym jechalo dwoch oficerow i kierowca, z pobliskich domow
wybiegla grupa uzbrojonych Zydow, wyciagneli zolnierzy i zakatowali ich, a
pozniej ciala ich porabali siekiera i poukladali na ulicy.”

Mark Paul w udokumentowanej relacji pt. „The Story of Two Shtetls”
opublikowanej w Toronto w 1998:
„Miejscowi Zydzi garneli sie tlumnie do szeregow sowieckiej milicji i NKWD, i
wraz ze swymi zwolennikami brali udzial w wylapywaniu polskich zolnierzy,
dzialaczy i studentow, ktorzy sie zglosili do obrony miasta. Byly serie
egzekucji w calym Grodnie. Zydzi wrzeszczac wskazywali Sowietom uciekajacych
Polakow. W otaczajacych [Grodno] terenach miejscowi komunisci, Zydzi i
Bialorusini, za blogoslawienstwem sowieckich najezdzow mordowali polskich
wielkich wlascicieli ziemskich, tak zwanych wrogow ludu.”

Jan Sieminski, harcerz, tak wspomina te wydarzenia: ”Poznym wieczorem z 18 na
19 wrzesnia 1939 roku, w miescie wybuchla gwaltowna strzelanina zorganizowana
przez komunistow, glownie Zydow i nacjonalistow bialoruskich. Inicjatorami tej
rebelii byli najprawdopodobniej tajni wspolpracownicy stalinowskiego NKWD.
Potwierdzaja to fakty, ze w pierwszych czolgach, atakujacych nazajutrz miasto
znajdowali sie grodzienscy Zydzi, ktorzy uciekli do Rosji Radzieckiej przed
wybuchem drugiej wojny swiatowej. Widziano: Aleksandrowicza, Lipszyca,
Margulisa i innych. Wskazywali oni zalogom czolgow strategiczne punkty w
miescie. Kwestii tej dotychczas nie udalo sie wyjasnic, gdyz radzieckie archiwa
wojenne pozostaja szczelnie zamkniete.
Tej nocy rebelianci z bronia dluga i krotka atakowali rodziny inteligencji
polskiej, urzednikow, a nawet zolnierzy w pobliskich miasteczkach: w Skidlu,
Lunnie, Jeziorach i innych. Z rozkazu plka B. Adamowicza, przy wspolpracy
wiceprezydenta miasta Romana Sawickiego – rebelie w miescie stlumiono.”

Zbrojne wystapienie Zydow w Skidlu

Antypolska dywersja w Skidlu kolo Grodna zaczela sie 18 wrzesnia 1939.
Miejscowi komunisci zydowscy i bialoruscy oglosili sie lokalna wladza i
aresztowali licznych Polakow. Nazajutrz Komendant Grodna, plk. Bronislaw
Adamowicz, wyslal ciezarowkami 100 ludzi wojska i policji.

„Po niedlugim czasie dotarlismy do miasteczka Skidel, ktore palilo sie. Bylo
ono ponoc podpalone przez nasze wojsko, zdradziecko zaatakowane przez miejscowa
bande komunistyczna, zlozona przewaznie z wyrostkow zydowskich i ukrainskich.”

„[Bandyci] zabili duzo ludzi idacych w kierunku Wilno, Lida, Wolkowysk,
uciekajacych przed wkraczajacymi wojskami sowieckimi.”

Wojskowi i policjanci przywrocili porzadek: rozpedzili tlum Zydow i
Bialorusinow, uwolnili Polakow, w tym pietnastu oficerow i junakow PW, oraz
komendanta Rejonowej Komisji Uzupelnien z Bialegostoku, pplk. Szafranskiego,
poczem rozstrzelali schwytanych z bronia w reku.

20 wrzesnia wieczorem wdarla sie do Skidla piechota bolszewicka wsparta
czolgami,oraz oddzial dywersantow, wobec czego szwadrony rtm. Wiszowatego
musialy wycofac sie.

Pozniej zamordowano pieciu polskich oficerow, oraz Swietopelka Czetwertynskiego
i jego zone Roze.

Napasci Zydow na oddzialy polskie w Rózyszczach
- w dwoch relacjach -

Relacja Zyda Daniela Golombka: „Nastepnego ranka komunistyczna mlodziez, Zydzi
i Ukraincy wyszla pelna radosci na ulice... Komunisci utworzyli milicje z
lokalnej mlodziezy. Oni entuzjastycznie podjeli decyzje uformowania gwardii
honorowej dla powitania Armii Czerwonej, udekorowania skweru portretami Stalina
i innych wielkich postaci komunistycznych oraz sprowadzenia orkiestry strazy
pozarnej.
Zamiast zwycieskiej Armii Czerwonej przybyl jednak pociag zaladowany polskimi
wojskami, ktore najwyrazniej nie slyszaly o porozumieniu Ribbentrop-Molotow.
Nowo uformowana milicja entuzjastycznie zabrala sie do chwytania oddzialow
polskich do niewoli. W calym miescie doszlo do strzelaniny i ogolnego chaosu.”

Relacja Polki Krystyny Bucholz: W trzeciej dekadzie wrzesnia „po kolejowych
torach przejezdzaja na wschod transporty wojska polskiego. W miescie nie ma
polskiej wladzy. Po ulicach chodza Zydzi i chwala Czerwona Armie. Maja karabiny
i czerwone opaski na ramieniu. Krzywo patrza na polskie pociagi. Pewnego dnia
postanowili zainterweniowac.
Do kilku oficerow, ktorzy wyszli na peron, podeszli uzbrojeni cywile. Jeden z
nich uderzyl kapitana w twarz i powiedzial: – Ty polska morda, oddaj bron!
Kapitan wyciagnal pistolet i strzelil do napastnika, po czym krzyknal do
wagonow: – Chlopcy ognia! Polscy zolnierze otworzyli ogien, wysypali sie z
wagonow i rozpoczeli poscig. Kule swistaly na ulicach, w ogrodach, trafiono
dziewieciu napastnikow. Uciekajacy Zydzi krzyczeli: - Sigit polskie wojsko!”

Antypolska ruchawka w Stepaniu na Wolyniu

Czeslaw Piotrowski wspomina:
„Natomiast najstragiczniejszy wyraz miala akcja swego rodzaju »powstania
ukrainskiego« w Stepaniu na wiadomosc o przekroczeniu w dniu 17 wrzesnia przez
wojska radzieckie granicy polskiej. Zjawili sie tam nagle jacys »dywersanci« ,
wyszli z podziemia uzbrojeni Ukraincy i kilku Zydow, ktorzy w sposob brutalny
aresztowali kilkudziesieciu Polakow pelniacych rozne funkcje w Stepaniu i
zamkneli ich na posterunku policji w budynku gminy (dawne koszary) ...
Tymczasem kawalerzysci ze szwadronu KOP Bystrzyca przeprawili sie przez Horyn,
kilk
Obserwuj wątek
    • Gość: # Jedwabne geszefty -bedzie cd.2? No txt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.03.02, 08:27
      • Gość: cd Re: Jedwabne geszefty IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.03.02, 09:37
        Szkoda, ze zycie jeszcze
        jednego pokolenia, naszego pokolenia, zmarnowala zydokomuna, zydosowieci,
        syjonisci i szarancza pasoZydow. Moze nasi wnukowie ujrza wyeradykowanie tego
        czerwu, co nas toczy. Tymczasem pesymizm tych co maja oczy otwarte jest
        powszechny.
        Kresowianka Maria Antonowicz tak powiedziala:
        „Za polski holocaust nikt nas nawet nie przeprosil poza Niemcami. My,
        Kresowiacy,
        stracilismy nie tylko swoich bliznich, ale takze domy, ziemie, rodzinne
        pamiatki, caly dobytek i groby, ktore pokrywa niepamiec, zeby wszelki slad po
        nas zaginal. Polacy znaja holocaust Zydow i „akcje Wisla”, a nie znaja „akcji
        Syberia”. Polacy znaja mord kielecki, a nie znaja liczby ofiar naszych dzieci,
        ktore zginely na Syberii z glodu i zimna oraz hekatomby ofiar zsylek,
        wiezien i lagrow sowieckich. A przeciez do tych ofiar przyczynili sie w duzej
        mierze Zydzi, wspolpracujacy z NKWD, a potem z UB.”

        Przemilczane zbrodnie Zydo-Kazarow
        na Kresach w 1939-46:


        Dlaczego dotad oficjalne kola zydowskie nie potepily jawnej zdrady
        i innych zbrodni, jakich sie wobec Polski i polskich obywateli
        [Zydzi] dopuszczali przez caly czas okupacji sowieckiej?

        Gen. Wladyslaw Sikorski do Agencji Zydowskiej 11 czerwca 1942


        Zeznania swiadkow:

        Antypolska dywersja Zydow w Grodnie

        Zbrojna ruchawka zydowska w Grodnie zadala ciezkie straty oddzialom wojska
        przeznaczonym na obrone przed bolszewikami.

        Zostala ona stlumiona, ale przez nastepne miesiace Zydzi tropili obroncow
        Grodna denuncjujac ich u bolszewikow. „Zemsta” Zydow byla identyczna do
        niemieckich rozstrzeliwan za „Krwawa Niedziele” w Bydgoszczy.

        “Nim jeszcze nastapila obrona Grodna przed wojskami sowieckimi, wybuchla w
        miescie zakrojona na szeroka skale dywersja komunistycznej V Kolumny. Zlozona
        byla ona prawie wylacznie z miejscowych Zydow, ktorzy (…wink stanowili w 1939 roku
        polowe ludnosci miasta. Wsrod Zydow tych istnial silny odlam probolszewicki.
        Wielu z nich zywilo zreszta niechec czy wrecz nienawisc do Polakow i do
        Polski »w ogole«, natomiast Rosja – kazda Rosja – niektorym z nich imponowala.”
        „Od 17 wrzesnia 1939 czesc ludnosci zydowskiej na Kresach entuzjastycznie
        witala wojska sowieckie, masowo zapelnila szeregi tworzonej przez
        okupantow »milicji ludowej«, denuncjowala i aresztowala licznych Polakow.
        Istnieja na ten temat setki czy wrecz tysiace swiadectw. Najbardziej »bojowy«
        okazal sie jednak ow odlam komunistyczny w Grodnie, ktory doprowadzil tam do
        jakiegos na mala skale powstania.
        Naszemu wojsku, policji, a nawet uzytej czesciowo strazy pozarnej dla
        zwalczania dywersantow strzelajacych ze strychow wiekszych domow udalo sie w
        duzym stopniu te dywersje zlikwidowac.”
        Zydowscy terrorysci w Grodnie nie byli wcale slabo uzbrojeni, jak na owczesne
        warunki grodzienskie, poniewaz mieli m.in. karabiny maszynowe i granaty.” (Z
        monografii prof. Ryszarda Szawlowskiego.)

        Zeznanie Wiktorii Dudy spisane przez Tadeusza Mikulskiego:
        „W mojej pamieci najbardziej utkwily mi przerazajace sceny, jakie sie wtedy [we
        wrzesniu 1939] rozgrywaly na ulicach i przedpolach Grodna. Przyklad – na
        szkrzyzowaniu ulicy Orzeszkowej i Dominikanskiej, kiedy na chwile zatrzymal sie
        samochod, w ktorym jechalo dwoch oficerow i kierowca, z pobliskich domow
        wybiegla grupa uzbrojonych Zydow, wyciagneli zolnierzy i zakatowali ich, a
        pozniej ciala ich porabali siekiera i poukladali na ulicy.”

        Mark Paul w udokumentowanej relacji pt. „The Story of Two Shtetls”
        opublikowanej w Toronto w 1998:
        „Miejscowi Zydzi garneli sie tlumnie do szeregow sowieckiej milicji i NKWD, i
        wraz ze swymi zwolennikami brali udzial w wylapywaniu polskich zolnierzy,
        dzialaczy i studentow, ktorzy sie zglosili do obrony miasta. Byly serie
        egzekucji w calym Grodnie. Zydzi wrzeszczac wskazywali Sowietom uciekajacych
        Polakow. W otaczajacych [Grodno] terenach miejscowi komunisci, Zydzi i
        Bialorusini, za blogoslawienstwem sowieckich najezdzow mordowali polskich
        wielkich wlascicieli ziemskich, tak zwanych wrogow ludu.”

        Jan Sieminski, harcerz, tak wspomina te wydarzenia: ”Poznym wieczorem z 18 na
        19 wrzesnia 1939 roku, w miescie wybuchla gwaltowna strzelanina zorganizowana
        przez komunistow, glownie Zydow i nacjonalistow bialoruskich. Inicjatorami tej
        rebelii byli najprawdopodobniej tajni wspolpracownicy stalinowskiego NKWD.
        Potwierdzaja to fakty, ze w pierwszych czolgach, atakujacych nazajutrz miasto
        znajdowali sie grodzienscy Zydzi, ktorzy uciekli do Rosji Radzieckiej przed
        wybuchem drugiej wojny swiatowej. Widziano: Aleksandrowicza, Lipszyca,
        Margulisa i innych. Wskazywali oni zalogom czolgow strategiczne punkty w
        miescie. Kwestii tej dotychczas nie udalo sie wyjasnic, gdyz radzieckie archiwa
        wojenne pozostaja szczelnie zamkniete.
        Tej nocy rebelianci z bronia dluga i krotka atakowali rodziny inteligencji
        polskiej, urzednikow, a nawet zolnierzy w pobliskich miasteczkach: w Skidlu,
        Lunnie, Jeziorach i innych. Z rozkazu plka B. Adamowicza, przy wspolpracy
        wiceprezydenta miasta Romana Sawickiego – rebelie w miescie stlumiono.”

        Zbrojne wystapienie Zydow w Skidlu

        Antypolska dywersja w Skidlu kolo Grodna zaczela sie 18 wrzesnia 1939.
        Miejscowi komunisci zydowscy i bialoruscy oglosili sie lokalna wladza i
        aresztowali licznych Polakow. Nazajutrz Komendant Grodna, plk. Bronislaw
        Adamowicz, wyslal ciezarowkami 100 ludzi wojska i policji.

        „Po niedlugim czasie dotarlismy do miasteczka Skidel, ktore palilo sie. Bylo
        ono ponoc podpalone przez nasze wojsko, zdradziecko zaatakowane przez miejscowa
        bande komunistyczna, zlozona przewaznie z wyrostkow zydowskich i ukrainskich.”

        „[Bandyci] zabili duzo ludzi idacych w kierunku Wilno, Lida, Wolkowysk,
        uciekajacych przed wkraczajacymi wojskami sowieckimi.”

        Wojskowi i policjanci przywrocili porzadek: rozpedzili tlum Zydow i
        Bialorusinow, uwolnili Polakow, w tym pietnastu oficerow i junakow PW, oraz
        komendanta Rejonowej Komisji Uzupelnien z Bialegostoku, pplk. Szafranskiego,
        poczem rozstrzelali schwytanych z bronia w reku.

        20 wrzesnia wieczorem wdarla sie do Skidla piechota bolszewicka wsparta
        czolgami,oraz oddzial dywersantow, wobec czego szwadrony rtm. Wiszowatego
        musialy wycofac sie.

        Pozniej zamordowano pieciu polskich oficerow, oraz Swietopelka Czetwertynskiego
        i jego zone Roze.

        Napasci Zydow na oddzialy polskie w Rózyszczach
        - w dwoch relacjach -

        Relacja Zyda Daniela Golombka: „Nastepnego ranka komunistyczna mlodziez, Zydzi
        i Ukraincy wyszla pelna radosci na ulice... Komunisci utworzyli milicje z
        lokalnej mlodziezy. Oni entuzjastycznie podjeli decyzje uformowania gwardii
        honorowej dla powitania Armii Czerwonej, udekorowania skweru portretami Stalina
        i innych wielkich postaci komunistycznych oraz sprowadzenia orkiestry strazy
        pozarnej.
        Zamiast zwycieskiej Armii Czerwonej przybyl jednak pociag zaladowany polskimi
        wojskami, ktore najwyrazniej nie slyszaly o porozumieniu Ribbentrop-Molotow.
        Nowo uformowana milicja entuzjastycznie zabrala sie do chwytania oddzialow
        polskich do niewoli. W calym miescie doszlo do strzelaniny i ogolnego chaosu.”

        Relacja Polki Krystyny Bucholz: W trzeciej dekadzie wrzesnia „po kolejowych
        torach przejezdzaja na wschod transporty wojska polskiego. W miescie nie ma
        polskiej wladzy. Po ulicach chodza Zydzi i chwala Czerwona Armie. Maja karabiny
        i czerwone opaski na ramieniu. Krzywo patrza na polskie pociagi.
        • Gość: cd Re: Jedwabne geszefty IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.03.02, 09:40
          . Pewnego dnia
          postanowili zainterweniowac.
          Do kilku oficerow, ktorzy wyszli na peron, podeszli uzbrojeni cywile. Jeden z
          nich uderzyl kapitana w twarz i powiedzial: – Ty polska morda, oddaj bron!
          Kapitan wyciagnal pistolet i strzelil do napastnika, po czym krzyknal do
          wagonow: – Chlopcy ognia! Polscy zolnierze otworzyli ogien, wysypali sie z
          wagonow i rozpoczeli poscig. Kule swistaly na ulicach, w ogrodach, trafiono
          dziewieciu napastnikow. Uciekajacy Zydzi krzyczeli: - Sigit polskie wojsko!”

          Antypolska ruchawka w Stepaniu na Wolyniu

          Czeslaw Piotrowski wspomina:
          „Natomiast najstragiczniejszy wyraz miala akcja swego rodzaju »powstania
          ukrainskiego« w Stepaniu na wiadomosc o przekroczeniu w dniu 17 wrzesnia przez
          wojska radzieckie granicy polskiej. Zjawili sie tam nagle jacys »dywersanci« ,
          wyszli z podziemia uzbrojeni Ukraincy i kilku Zydow, ktorzy w sposob brutalny
          aresztowali kilkudziesieciu Polakow pelniacych rozne funkcje w Stepaniu i
          zamkneli ich na posterunku policji w budynku gminy (dawne koszary) ...
          Tymczasem kawalerzysci ze szwadronu KOP Bystrzyca przeprawili sie przez Horyn,
          kilka kilometrow w gore rzeki od Stepania i podeszli od tylu do dywersantow,
          znajdujacych sie na pozycjach w miasteczku. Bylo to dla nich kompletnym
          zaskoczeniem. Rozegrala sie krotka walka. Kilku dywersantow zginelo, kilkunastu
          zostalo rannych, 65 zostalo schwytanych i aresztowanych, czesc zas uciekla z
          bronia i ukryla sie w Stepaniu oraz okolicy.

          Wsrod KOP bylo rowniez kilku zabitych i kilkunastu rannych. ...

          Uzbrojona grupa stawiajaca opor w Stepaniu skladala sie ze skierowanych z
          zewnatrz faktycznych dywersantow sowieckich, jako prowodyrow oraz miejscowych
          Ukraincow i Zydow o antypolskim nastawieniu.”

          Pare dni pozniej po opanowaniu Stepania przez wojska sowieckie w Hucie
          Stepanskiej powstala samozwancza czerwona milicja, w sklad ktorej weszlo
          czterech Ukraincow z miejscowych osiedli i dwoch miejscowych Zydow.

          Znamienne, ze w ramach represjonowania roznych podejrzanych „wrogow ludu”
          aresztowano miejscowego gospodarza a zarazem piekarza Henryka Sawickiego.
          Oskarzono go o antysemityzm. Jego przewinienie polegalo na dostawach pieczywa
          na Slone Bloto, gdzie piekarnie zydowskie ze Stepania ustanowily swoj monopol
          prawem kaduka i nie chcialy dopuscic goja do konkurencji.

          Zydowscy komunisci przejeli sila kontrole nad Byteniem, malym miastem na
          polnocy Baranowicz, odbierajac polskiej policji karabiny i przekazujac je nowo
          tworzonej czerwonej milicji. Ciezko zraniono polskiego oficera, ktory probowal
          sforsowac barykade wzniesiona przez miejscowych komunistow.

          Byly pulkownik broni pancernej Wlodzimierz Samira opisal w swych wspomnieniach
          dramatyczne wydarzenia w dniu 19 wrzesnia 1939 w poblizu Zborowa.
          „Dochodzac na wysokosc miasteczka Zborow, otrzymalismy ogien recznej broni, ze
          skraju tej miejscowosci. Azeby moc posuwac sie dalej wykonano krotkie natarcie.
          Okazalo sie, ze ogien prowadzila grupa dywersantow zlozona z miejscowych
          Ukraincow oraz zydowskiej czerwonej milicji. Od miejscowej polskiej ludnosci
          dowiedzielismy sie, ze ci dywersanci czesciowo opanowali miasto i »rozprawiali«
          sie z miejscowa panstwowa policja – niemilosiernie ich mordujac.”

          Rozbrajanie polskich zolnierzy

          Ksiadz Czeslaw Stanislaw Bartnik napisal: „W Szcebrzeszynie i okolicach
          ujawnili sie komunisci, prawie wylacznie mlodzi Zydzi. Zalozyli czerwone
          opaski, zaczeli sprawowac »wladze«, zalozyli »milicje ludowa«, a przede
          wszystkim zaczeli rozbrajac pojedynczych zolnierzy polskich, obrabowywac ich,
          sciagac z nich mundury, strzelac do oficerow jako »burzujow«, popierajac Rosje
          Sowiecka a Polsce przepowiadajac zemste i smierc. Raduja sie z upadku Polakow.
          Zmobilizowani do wojska polskiego w wiekszosci zdezertowali zaraz po
          rozpoczeciu wojny. Na miescie porozwieszali czerwone sztandary, nawet na
          dzwonnicy koscielnej niedaleko rynku.”

          Zenobiusz Janicki wspomina: „Z Lucka do Przebraza bylo 25 km. Po powrocie do
          domu wyczuwalem wielka wrogosc Ukraincow i Zydow do zolnierzy polskich.
          Sytuacja stala sie niebezpieczna. Mniejsze grupy i pojedynczych zolnierzy,
          powracajacych z frontu, rozbrajano, zabierano mundury i koce, a w wielu
          przypadkach nawet zabijano. Kiedy wrocilem do domu sam bylem swiadkiem tekiego
          incydentu. Moj sasiad Zyd, Dawid Gilden, wlasciciel sklepu spozywczego (w
          wojsku sluzyl w stopniu kaprala), wyszedl na droge z pistoletem i zabral koc
          zolnierzowi wracajacemu z frontu.”

          Wedlug prof. Ryszarda Szawlowskiego Zydzi w Kolomyi pomogli zalogom trzech
          czolgow sowieckich rozbroic tamtejsza kompanie policji i Strazy Granicznej w
          dniu 19 wrzesnia 1939.

          Nie brak rowniez zydowskich swiadectw udzialu Zydow w rozbrajaniu polskich
          zolnierzy. Zydowski autor, Thomas Toivi Blatt, piszac o czerwonej milicji w
          Izbicy kolo Krasnegostawu stwierdzil: „Czerwona milicja zostala zorganizowana
          przez miejscowych komunistow, ktorym przewodzil Zyd nazwiskiem Abram Wajs,
          niegdys latacz starego obuwia. ... W czasie gdy czesc polskich zolnierzy i
          oficerow przebywala jeszcze w miescie, miejscowi komunisci, do spolki z
          rosyjskimi zolnierzami, zabrali sie do ich natychmiastowego rozbrajania.”

          Calkowitym fiaskiem i bezwzgledna riposta polska skonczyla sie proba
          rozbrajania zolnierzy polskich podjeta przez Zydow w Lubomlu. Barbara
          Stanislawczyk opisywala w ksiazce Czterdziesci twardych przy okazji historii
          przejsc jednego ze swych bohaterow Wlodzimierza Wojciechowskiego: „W Lubomlu
          Wlodzimierz zobaczyl uzbrojonych Zydow z bialymi opaskami i
          transparentami: »Witajcie«. W oczekiwaniu na bolszewikow rozbrajali polskich
          zolnierzy i zrywali im orzelki z plaszczy i mundurow. Na rynku pietrzyla sie
          sterta karabinow. Cywilow nie zaczepiali. Niedaleko, w Maciejowicach,
          Wlodzimierz spotkal polskich lotnikow. Ta jednostka jak dotad uniknelo losu
          tych, ktorych widzial w Kamieniu Koszyrskim i Lubomlu. Mieli bron i troche
          prowiantu. Dali nawet Wlodzimierzowi bochenek chleba. Lotnicy wiedzieli co sie
          dzieje w Lubomlu. Podjechali tam nastepnego dnia pociagiem, wybili Zydow, a
          miasteczko – w wiekszosci zydowskie – podpalili. Wlodzimierz slyszal odglosy
          walk, a potem zobaczyl czerwone luny.”

          Zydowscy milicjanci pomagali w przerozny sposob sowieckim najezdzcom w
          pacyfikowaniu zajetych polskich Kresow. Miedzy innymi poprzez pilnowanie i
          eskortowanie wzietych do niewoli przez Sowietow polskich zolnierzy.

          Mlody Polak, K. T. Celny, ktory towarzyszyl swojemu ojcu, majorowi rezerwy
          korpusu medycznego Wojska Polskiego zapisal we wspomnieniach: „W miastac
          • Gość: cd Jedwabne geszefty IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.03.02, 09:43
            : „W miastach
            bylismy ostrzeliwani przez zydowska milicje uzbrojona w kradzione polskie
            karabiny wojskowe i noszaca czerwone opaski na ramieniu. Jak zblizylismy sie do
            przedmiesc Lwowa, to trafilismy na tragikomiczny spektakl. Na lace obok glownej
            drogi okolo 10 zydowskich milicjantow pilnowalo sporych rozmiarow szwadronu
            jednego z elitarnych pulkow polskiej kawalerii. Sowieckie sily pancerne
            rozbroily polski pulk i powierzyly swym nowym sojusznikom zadanie pilnowania
            Polakow. Pamietam uczucie bolu i odrazy z powodu tak zdradzieckiego zachowania
            sie tych, ktorzy byli polskimi obywatelami.”

            (Inzynier K. T. Celny zostal odznaczony w 1973 roku Orderem Imperium
            Brytyjskiego za zaslugi dla brytyjskiego przemyslu samochodowego.)

            Zamordowanie Polakow w okolicach Branska

            Historyk Zbigniew Romaniuk, znany z niefortunnego wystapienia w
            polakozerczym „Shtetl-u” rezyserii niewdziecznego Zyda Marzynskiego,
            stwierdzil, ze „Glowna Komisja Badan Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu bada
            obecnie sprawe szokujacego mordu na 40 osobach z Ciechanowca, Branska i
            otaczajacych je terenow. W czerwcu 1941 roku, doslownie na godziny przed
            wejsciem Niemcow do Branska, sowieckie NKWD w towarzystwie dwoch zydowskich
            policjantow z Branska eskortowalo wyzej wspomniana grupe do wiezienia w
            Bialymstoku. Po drodze natrafili oni na dzialania wojenne i musieli zrobic
            odwrot. Blisko wioski Folwarki Tylwickie, niektorych wiezniow rozstrzelano,
            inych z braku kul zabito bagnetami i kolbami karabinow.”
            Ponadto – ze wsrod zamordowanych 23 czerwca 1941 roku w Folwarkach Tylwickich
            byly nauczycielki Helena Zaziemska i Szlezinger (z domu Klukowska?), oraz
            przedsiebiorca, Ignacy Plonski.

            Morderca Szechter

            „Wspolwlasciciel kamienicy [przy ulicy sw. Kingi 10 we Lwowie] Szechter [mlody,
            zonaty] wraz ze swym bratem i matka mieli przed wojna duzy sklep spozywczy. Po
            wkroczeniu 22 wrzesnia 1939 roku Sowietow do Lwowa rozpoczal on prace w NKWD.
            Jego sluzaca, mloda Zydowka o imieniu Tinka, w tym czasie przychodzila do nas i
            opowiadala, ze jej pan przychodzi z pracy czesto w pokrwawionej koszuli.
            Przekonywala nas, ze jej pan morduje wiezniow politycznych w wiezieniach
            lwowskich.” - relacja lwowianina w czasach wojny, Zbigniewa Schultza w liscie
            do J. R. Nowaka z 28 marca 1996.

            Zainicjowali i nadzorowali deportacje Polakow na Syberie

            „Nadeszla niezwykle sniezna i mrozna zima 1939/1940, a z nia tragiczny swit 10
            lutego 1940. Do bydlecych wagonow ladowano polskie rodziny, nie wylaczajac
            dzieci i starcow. Sluzbe porzadkowa przy wagonach pelnili Zydzi i Ukraincy.”

            Maria Karp, prosta kobieta, napisala: „ Dziesiatego lutego w sobote o godzinie
            wpol do szostej z rana przyszlo siedmiu sowietow z karabinami, i z ruskiej
            milicji dwoch, a Zydow pieciu tez z bronia. Nas bylo szesc osob w rodzinie, a
            ich bylo pietnastu z bronia! Jeden sowiet z tych siedmiu przeczytal nam pismo
            od wyzszych wladz jak wyrok smierci i dali nam pietnascie minut czasu do
            zebrania siebie i dzieci tak, ze nie zdazylismy sie dobrze zebrac, prawie wpol
            nago, ze krotki czas i ze strach co z nami bedzie nie dali nic a nic absolutnie
            nam ze soba wziac do naszej stacji. ... Gdy rodzina dowiedziala sie nasza, ze
            nas zabrano pod eskorta z naszego domu i nie dano nam nic wziac wiezli nam
            troche zywnosci to nie chieli rodzicow sowieci i Zydzi puscic blisko wagonow,
            to my z wielkim krzykiem i placzem wyskakiwalismy z wagonow nie zwazajac na
            straz, bo juz wszystko jedno, zeby tylko wziac zywnosc dla naszych dzieci, tak
            w nastepna noc uciekli ze Lwowa z nami, bylo nas w tym wagonie 58 osob. Jak
            ruszyli ze Lwowa, to tak jak diable grzeszny dusze porywaja do piekla, tak
            sowieci z Polakami uciekali do Rosji, my mysleli, ze te wagony z szyn
            powyskakuja tak uciekali przed sama granica dopiero oddychneli ze swoja
            zdobycza.”
            (Zachowana pisownia oryginalu.)

            Bronislaw Olejnik napisal do redakcji „Nowego Dziennika” w USA, 5.11.92:
            „ (...) skladajacej sie przewaznie z Zydow i Ukraincow (...) akcje rozpoczeto
            10 lutego 1940 roku. Zaskoczonym (...) dano pol godziny na zebranie sie, po
            czym ladowano wszystkich na sanie lub do ciezarowych samochodow i w trzaskajacy
            mroz dowieziono do stacji kolejowej. Brano starcow i niemowleta, kaleki. (...)
            Spedzono z lozek rodzace kobiety, ciagnieto obloznie chorych i sparalizowanych.”

            Opis deportacji widzianej oczami dziecka, 12-letniego Jana A., w relacji po
            uwolnieniu z zsylki:
            „Dnia 12 VI 1941 r. O godzinie 6 rano, gdy mamusia przyszla z pracy, dom nasz
            obstapili bolszewicy. Do domu wszedl Zyd Szerman z piecioma enkawudzistami. Nam
            kazano siedziec na kanapie. Gdy zrobiono rewizje, wtedy kazano nam sie pakowac.
            Powiedziano nam, ze nas przesiedlaja w inne miejsce, bo nasz dom zajmuja
            zolnierze bolszewiccy. Po niejakim czasie podjechaly wozy i nas zawieziono na
            stacje. Tam zobaczylem szereg wagonow w liczbie 70. Okna zakratowane. ... Od
            razu zrozumialem, ze nas oszukano. ... W wagonie razem z nami bylo 60 osob. W
            wagonie bylo bardzo goraco. Wody nie bylo nawet po trzy dni. Starcy i dzieci
            mdlaly z goraca. Tylko na wiekszych stacjach dostawalismy jedno wiadro wody,
            ktora zostala od razu rozchwytana. Po dwoch tygodniach takiej ciezkiej jazdy
            dojechalismy do miasta Nowosybirska”.
            (Zachowana pisownia oryginalu.)

            Hania Fedorowicz z Ottawy w liscie do dyrektora Yad Vashem w Jerozolimie
            upomniala sie o uczciwe przedstawienie losow nie-Zydow: „moj dziadek zostal
            deportowany na Syberie wraz ze swoja zona i czworgiem rodzenstwa mego ojca – po
            zadenuncjowaniu przez zydowskiego wspolpracownika, ktoremu pomogl w zdobyciu
            pracy.”

            Jak scigana zwierzyna...

            Yitzhak Arad, zydowski autor, napisal w „The Partisans”:
            „Wiekszosc aresztowanych stanowili urzednicy polskiego rzadu, obszarnicy,
            oficerowie polskiej armii... Tej nocy [14.VI.40 w Swiecianach] podobne akcje
            mialy miejsce na terenie calej Litwy; blisko 30 tysiecy ludzi, calymi
            rodzinami, zostalo aresztowanych i deportowanych na Syberie i do Kazachstanu.
            Zydzi grali relatywnie wielka role w komunistycznym aparacie partyjnym, ktory
            stal za ta akcja.”

            Stefan Niesiolowski w katolickim „Ladzie” z 1993 roku:
            „Jeden z wybitnych profesorow (byc moze nie zyczy sobie podawania nazwiska)
            poinformowal mnie o ufundowaniu nagrody dla Zyda, ktory na terenach Polski
            okupowanej przez Sowiety w latach 1939-1941 ukrywal chocby jednego Polaka, i
            ze - jak dotychczas - po nagrode nikt sie nie zglosil.”

            Zydowska masakra w Berezweczu

            Maria Antonowicz o udziale zydowskiej bojowki w masakrze w Berezweczu:
            „Prawie wszystkich mezczyzn z naszego transportu, w tym mojego ojca,
            przetransportowano do wiezienia w Berezweczu (dawny klasztor) kolo Glebokiego i
            tu zaczela sie ich gehenna, wolajaca na prozno o pomste do nieba. Wiemy o tym
            od mojej matki, ktora juz nie zyje, tak jak wiekszosc z pokolenia rodzicow,
            ktorzy tyle mieliby do powiedzenia, a musieli milczec przez pol wieku i
            najcenniejsze fakty z zakresu „bialych plam” zabrali do grobu (...) Po
            wkroczeniu Niemcow otwarto bramy wiezienia w Berezweczu. Mijescowi Polacy
            szukali swoich bliskich. Na terenie wiezienia zastali doly pelne okaleczonych
            trupow, powiazanych drutem. Czesc cial nie posiadala konczyn, uszu, jezyka,
            Wszystko wskazywalo na to, ze przed smiercia byli okrutnie torturowani. Wedlug
            relacji swiadkow mordu dokonalo NKWD przy udziale zydowskiej bojowki. Wiezniow
            ktorych nie zdazono zamordowac (podobno okolo 2000) pedzono na wschod (...) Na
            drodze kolo wsi Nikolajewo NKWD wymordowalo cala kolumne wiezniow (...)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka