Przemilczane zbrodnie Zydo-Kazarow
na Kresach w 1939-46
Dlaczego dotad oficjalne kola zydowskie nie potepily jawnej zdrady
i innych zbrodni, jakich sie wobec Polski i polskich obywateli
[Zydzi] dopuszczali przez caly czas okupacji sowieckiej?
Gen. Wladyslaw Sikorski do Agencji Zydowskiej 11 czerwca 1942
Zeznania swiadkow:
Antypolska dywersja Zydow w Grodnie
Zbrojna ruchawka zydowska w Grodnie zadala ciezkie straty oddzialom wojska
przeznaczonym na obrone przed bolszewikami.
Zostala ona stlumiona, ale przez nastepne miesiace Zydzi tropili obroncow
Grodna denuncjujac ich u bolszewikow. „Zemsta” Zydow byla identyczna do
niemieckich rozstrzeliwan za „Krwawa Niedziele” w Bydgoszczy.
“Nim jeszcze nastapila obrona Grodna przed wojskami sowieckimi, wybuchla w
miescie zakrojona na szeroka skale dywersja komunistycznej V Kolumny. Zlozona
byla ona prawie wylacznie z miejscowych Zydow, ktorzy (…

stanowili w 1939 roku
polowe ludnosci miasta. Wsrod Zydow tych istnial silny odlam probolszewicki.
Wielu z nich zywilo zreszta niechec czy wrecz nienawisc do Polakow i do
Polski »w ogole«, natomiast Rosja – kazda Rosja – niektorym z nich imponowala.”
„Od 17 wrzesnia 1939 czesc ludnosci zydowskiej na Kresach entuzjastycznie
witala wojska sowieckie, masowo zapelnila szeregi tworzonej przez
okupantow »milicji ludowej«, denuncjowala i aresztowala licznych Polakow.
Istnieja na ten temat setki czy wrecz tysiace swiadectw. Najbardziej »bojowy«
okazal sie jednak ow odlam komunistyczny w Grodnie, ktory doprowadzil tam do
jakiegos na mala skale powstania.
Naszemu wojsku, policji, a nawet uzytej czesciowo strazy pozarnej dla
zwalczania dywersantow strzelajacych ze strychow wiekszych domow udalo sie w
duzym stopniu te dywersje zlikwidowac.”
Zydowscy terrorysci w Grodnie nie byli wcale slabo uzbrojeni, jak na owczesne
warunki grodzienskie, poniewaz mieli m.in. karabiny maszynowe i granaty.” (Z
monografii prof. Ryszarda Szawlowskiego.)
Zeznanie Wiktorii Dudy spisane przez Tadeusza Mikulskiego:
„W mojej pamieci najbardziej utkwily mi przerazajace sceny, jakie sie wtedy [we
wrzesniu 1939] rozgrywaly na ulicach i przedpolach Grodna. Przyklad – na
szkrzyzowaniu ulicy Orzeszkowej i Dominikanskiej, kiedy na chwile zatrzymal sie
samochod, w ktorym jechalo dwoch oficerow i kierowca, z pobliskich domow
wybiegla grupa uzbrojonych Zydow, wyciagneli zolnierzy i zakatowali ich, a
pozniej ciala ich porabali siekiera i poukladali na ulicy.”
Mark Paul w udokumentowanej relacji pt. „The Story of Two Shtetls”
opublikowanej w Toronto w 1998:
„Miejscowi Zydzi garneli sie tlumnie do szeregow sowieckiej milicji i NKWD, i
wraz ze swymi zwolennikami brali udzial w wylapywaniu polskich zolnierzy,
dzialaczy i studentow, ktorzy sie zglosili do obrony miasta. Byly serie
egzekucji w calym Grodnie. Zydzi wrzeszczac wskazywali Sowietom uciekajacych
Polakow. W otaczajacych [Grodno] terenach miejscowi komunisci, Zydzi i
Bialorusini, za blogoslawienstwem sowieckich najezdzow mordowali polskich
wielkich wlascicieli ziemskich, tak zwanych wrogow ludu.”
Jan Sieminski, harcerz, tak wspomina te wydarzenia: ”Poznym wieczorem z 18 na
19 wrzesnia 1939 roku, w miescie wybuchla gwaltowna strzelanina zorganizowana
przez komunistow, glownie Zydow i nacjonalistow bialoruskich. Inicjatorami tej
rebelii byli najprawdopodobniej tajni wspolpracownicy stalinowskiego NKWD.
Potwierdzaja to fakty, ze w pierwszych czolgach, atakujacych nazajutrz miasto
znajdowali sie grodzienscy Zydzi, ktorzy uciekli do Rosji Radzieckiej przed
wybuchem drugiej wojny swiatowej. Widziano: Aleksandrowicza, Lipszyca,
Margulisa i innych. Wskazywali oni zalogom czolgow strategiczne punkty w
miescie. Kwestii tej dotychczas nie udalo sie wyjasnic, gdyz radzieckie archiwa
wojenne pozostaja szczelnie zamkniete.
Tej nocy rebelianci z bronia dluga i krotka atakowali rodziny inteligencji
polskiej, urzednikow, a nawet zolnierzy w pobliskich miasteczkach: w Skidlu,
Lunnie, Jeziorach i innych. Z rozkazu plka B. Adamowicza, przy wspolpracy
wiceprezydenta miasta Romana Sawickiego – rebelie w miescie stlumiono.”
Zbrojne wystapienie Zydow w Skidlu
Antypolska dywersja w Skidlu kolo Grodna zaczela sie 18 wrzesnia 1939.
Miejscowi komunisci zydowscy i bialoruscy oglosili sie lokalna wladza i
aresztowali licznych Polakow. Nazajutrz Komendant Grodna, plk. Bronislaw
Adamowicz, wyslal ciezarowkami 100 ludzi wojska i policji.
„Po niedlugim czasie dotarlismy do miasteczka Skidel, ktore palilo sie. Bylo
ono ponoc podpalone przez nasze wojsko, zdradziecko zaatakowane przez miejscowa
bande komunistyczna, zlozona przewaznie z wyrostkow zydowskich i ukrainskich.”
„[Bandyci] zabili duzo ludzi idacych w kierunku Wilno, Lida, Wolkowysk,
uciekajacych przed wkraczajacymi wojskami sowieckimi.”
Wojskowi i policjanci przywrocili porzadek: rozpedzili tlum Zydow i
Bialorusinow, uwolnili Polakow, w tym pietnastu oficerow i junakow PW, oraz
komendanta Rejonowej Komisji Uzupelnien z Bialegostoku, pplk. Szafranskiego,
poczem rozstrzelali schwytanych z bronia w reku.
20 wrzesnia wieczorem wdarla sie do Skidla piechota bolszewicka wsparta
czolgami,oraz oddzial dywersantow, wobec czego szwadrony rtm. Wiszowatego
musialy wycofac sie.
Pozniej zamordowano pieciu polskich oficerow, oraz Swietopelka Czetwertynskiego
i jego zone Roze.
Napasci Zydow na oddzialy polskie w Rózyszczach
- w dwoch relacjach -
Relacja Zyda Daniela Golombka: „Nastepnego ranka komunistyczna mlodziez, Zydzi
i Ukraincy wyszla pelna radosci na ulice... Komunisci utworzyli milicje z
lokalnej mlodziezy. Oni entuzjastycznie podjeli decyzje uformowania gwardii
honorowej dla powitania Armii Czerwonej, udekorowania skweru portretami Stalina
i innych wielkich postaci komunistycznych oraz sprowadzenia orkiestry strazy
pozarnej.
Zamiast zwycieskiej Armii Czerwonej przybyl jednak pociag zaladowany polskimi
wojskami, ktore najwyrazniej nie slyszaly o porozumieniu Ribbentrop-Molotow.
Nowo uformowana milicja entuzjastycznie zabrala sie do chwytania oddzialow
polskich do niewoli. W calym miescie doszlo do strzelaniny i ogolnego chaosu.”
Relacja Polki Krystyny Bucholz: W trzeciej dekadzie wrzesnia „po kolejowych
torach przejezdzaja na wschod transporty wojska polskiego. W miescie nie ma
polskiej wladzy. Po ulicach chodza Zydzi i chwala Czerwona Armie. Maja karabiny
i czerwone opaski na ramieniu. Krzywo patrza na polskie pociagi. Pewnego dnia
postanowili zainterweniowac.
Do kilku oficerow, ktorzy wyszli na peron, podeszli uzbrojeni cywile. Jeden z
nich uderzyl kapitana w twarz i powiedzial: – Ty polska morda, oddaj bron!
Kapitan wyciagnal pistolet i strzelil do napastnika, po czym krzyknal do
wagonow: – Chlopcy ognia! Polscy zolnierze otworzyli ogien, wysypali sie z
wagonow i rozpoczeli poscig. Kule swistaly na ulicach, w ogrodach, trafiono
dziewieciu napastnikow. Uciekajacy Zydzi krzyczeli: - Sigit polskie wojsko!”
Antypolska ruchawka w Stepaniu na Wolyniu
Czeslaw Piotrowski wspomina:
„Natomiast najstragiczniejszy wyraz miala akcja swego rodzaju »powstania
ukrainskiego« w Stepaniu na wiadomosc o przekroczeniu w dniu 17 wrzesnia przez
wojska radzieckie granicy polskiej. Zjawili sie tam nagle jacys »dywersanci« ,
wyszli z podziemia uzbrojeni Ukraincy i kilku Zydow, ktorzy w sposob brutalny
aresztowali kilkudziesieciu Polakow pelniacych rozne funkcje w Stepaniu i
zamkneli ich na posterunku policji w budynku gminy (dawne koszary) ...
Tymczasem kawalerzysci ze szwadronu KOP Bystrzyca przeprawili sie przez Horyn,
kilk