Gość: OK
IP: *.de / 141.78.101.*
18.09.04, 15:01
Jan Maria smutną ma twarz
Na ten temat
» Przedterminowe wybory do Sejmu i Senatu?
Aż o 7%, według ostatniego sondażu OBOP, spadła popularność Platformy
Obywatelskiej. Partia Donalda Tuska i Jana Rokity uzyskała 19% poparcia i
tylko o 4% wyprzedziła LPR. Na plecach czuje też oddech Samoobrony i PiS -
pisze w "Trybunie" Jarosław Karpiński.
To nie pierwszy sondaż, który pokazuje regres notowań Platformy. Zgodnie z
niedawnym badaniem PBS dla "Rzeczpospolitej", partia straciła w porównaniu z
sierpniem 3 pkt. proc. i chce na nią głosować 24% respondentów. Tylko w
sondażu CBOS notowania PO utrzymały się na stałym poziomie 25%. Jednak w
żadnym badaniu popularność Platformy nie wzrosła - podkreśla publicysta.
Jeśli tendencja spadkowa się utrzyma, PO może mieć problem z utworzeniem po
wiosennych wyborach stabilnej większości. Nawet ewentualna koalicja z PiS nie
gwarantuje poparcia dla koalicyjnego rządu w Sejmie. Analitycy podkreślają,
że do wyborów polska scena polityczna może przejść jeszcze wiele przeobrażeń -
niewykluczone, że nowy rząd powstanie bez udziału PO.
Donald Tusk nie traci nadziei. Jego zdaniem, popularność PO wzrośnie dzięki
nowej kampanii - zbierania podpisów poparcia dla referendum konstytucyjnego.
W ciągu tygodnia udało się uzyskać 100 tys. autografów. Jestem gotów
przyjmować zakłady, że już w październiku będzie widać efekty naszej
kampanii - powiedział "Trybunie" Tusk. Z mojego punktu widzenia, jako szefa
PO, gorszy niż kilka miesięcy temu sondaż może przynieść zbawienne skutki.
Ludzie w Platformie też muszą zrozumieć, że wybory są dopiero za rok i nie ma
już czasu na wypoczynek - dodaje. Przyznaje, że bardzo poważnie traktuje
obniżenie notowań.
Wyczerpuje się zasób Platformy związany z czyszczeniem polskiej polityki.
Autokreacja Jana Rokity przy okazji afery Rywina to już historia. Nowe
pomysły PO są słabe. Myślę, że zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum
konstytucyjne nie przełoży się na wzrost poparcia dla PO - komentuje prof.
Wojciech Łukowski, socjolog. Poza tym bardzo tragicznie może się skończyć dla
tej partii szpagat, który wykonała. Z jednej strony zabiega bowiem o
przychylność klasy średniej, ludzi sukcesu, a z drugiej używa argumentów
populistycznych, by przyciągnąć ludzi niezadowolonych i sfrustrowanych. Dla
obu tych grup wyborców przestaje być wiarygodna. (PAP)