Dodaj do ulubionych

Kodeks pracy i kodeks karny

IP: 202.67.117.* 17.04.02, 11:07
Artukul Korwina z Angory smile))


Kodeks pracy i Kodeks karny

Trwają spory o "Kodeks pracy". Jak mawiał założyciel UPR, Stefan
Kisielewski, "Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się
trudności - nieznane w innych ustrojach". Otóż w normalnym kraju po prostu nie
ma "Kodeksu pracy", umowy zawiera p. Kowalski z p. Wiśniewskim, a każda umowa
o pracę jest inna; ktoś może chcieć mieć np. 37 dni urlopu płatnego w 30% - a
dlaczego nie, jeśli p. Kowalskiemu (pracobiorcy) i p. Wiśniewskiemu
(pracodawcy) to odpowiada? Dlaczego muszę mieć 26 dni - z czego co najmniej 10
w jednym kawałku??? Dlaczego terroryści z Parlamentu wtrącają się w sprawy
między mną i moim pracodawcą, grożąc nam sądem, jeśli postąpimy inaczej, niż
każe "Kodeks pracy"?!!!?

Jak Państwo zapewne NIE zauważyli, nie istnieje Związek Zawodowy Kręcących
Lody ani Konfederacja Producentów Lodów - i dlatego NIE MA "sporów zbiorowych"
w lodziarstwie, lody mieliśmy zawsze (nawet za najgorszej "komuny") w soboty i
w niedziele, i nikt nigdy nie widział lodziarzy domagających się wolnych
sobót...

Nie istnieje również Konfederacja Szefów Gangów
("Otwock", "Pruszków", "Wołomin" i inni) ani nie istnieje Związek Zawodowy
Szeregowych Gangsterów - i dlatego gangi działają sprawnie; w odróżnieniu od
firm państwowych (oraz tych prywatnych, w których istnieją związki zawodowe).
Kalifornia kwitnie, bo w Kalifornii nie ma ani jednego związkowca - a
Pensylwania, gdzie chyba ze 20% pracowników to związkowcy, trwa w recesji.

Trzeba tu jeszcze zauważyć, że jeśli istnieje Związek Zawodowy oraz
Konfederacja Przedsiębiorców, to obydwie te organizacje mają interes, by
konfliktów między pracobiorcami i pracodawcami było jak najwięcej! Wtedy
bowiem obydwie organizacje są POTRZEBNE! Gdyby natomiast nie było Kodeksu
pracy, a w Polsce było ze 200.000 rozmaitych typów umów o pracę - to nie
byłoby "sporów zbiorowych", a Związków Zawodowych ani Konfederacyj nie trzeba
by było nawet rozwiązywać! Same by się rozwiązały - bo kto traciłby pieniądze
na składki w instytucji, która niczego nie może załatwić. Bo skoro umowa o
pracę p. Zielińskiego jest inna niż umowa o pracę p. Ciaćkowskiego - to nie
można niczego załatwić kolektywnie. Ewentualny spór p. Zielińskiego z p.
Wiśniewskim odbywałby się przed jakimś sądem (może być prywatny, arbitrażowy,
składający się z trzech kolegów z sąsiedniego zakładu pracy - jest to w Polsce
legalne!!) - i tyle.

"Kodeksy pracy", Związki Zawodowe, Konfederacje Pracodawców, Komisje
Trójstronne - i Rząd, który się w to wszystko miesza, robiąc sobie przy okazji
wrogów - to wszystko XX-wieczny (albo i XIX-wieczny!) zabytek z Epoki
Kolektywizmu. Im prędzej się tego pozbędziemy - tym lepiej.

I na zakończenie: w gospodarce nie jest ważne, jaki procent łupu dostanie
herszt gangu (czyli kapitalista), a jaki szeregowi gangsterzy (czyli jego
robotnicy); ważne jest dobro konsumenta! Motorem gospodarki nie są ani
kapitaliści, ani robotnicy - tylko miliony gospodyń domowych, starannie
wybierających w sklepach najlepsze i najtańsze towary. To one - nieznane
Bohaterki Pracy Kapitalistycznej - wymuszają na producentach, by robili to, co
my chcemy.

Obserwuj wątek
    • Gość: AndrzejG Re: Kodeks pracy i kodeks karny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.04.02, 20:03
      Pomysł szaleńczy.

      Siłą rzeczy pracodawca i pracownik są stronami 'konfliktu'.
      Piszę o konflikcie ponieważ kierują nimi przeciwstawne intencje.
      Dla każdego z nich zysk jednego oznacza koszt drugiego. Przy czym
      koszty pracy obejmują nie tylko płace , ale również różnego rodzaju
      ubezpieczenia wynikające bezpośrednio z wynagrodzenia , jak i również
      innego rodzaju. Kosztem pracy są opłaty za ubrania robocze, kursy
      dokształcające , badania itp. Jeżeli nie byłoby kodeksu pracy
      regulujące w sposób sensowny stosunki pomiędzy pracodawcą i pracobiorcą,
      i wszystko miałoby opierać się na indywidualnych umowach o pracę
      to rozwój wydarzeń widzę tak.
      Załóżmy ,że jestem dobrym pracodawcą i zgadzam się na lepsze warunki
      dla moich pracowników, czyli urlopy płatne ,nadgodziny też itp.
      Równocześnie moja konkurencja jako bezwzględna wymusza rezygnację
      z tych przywilejów i w związku z tym ma niższe koszty , co pociąga za
      sobą możliwość obniżenia ceny na produkt.

      Piszesz:
      >Motorem gospodarki nie są ani kapitaliści, ani robotnicy - tylko miliony
      >gospodyń domowych, starannie wybierających w sklepach najlepsze i najtańsze
      >towary. To one - nieznane Bohaterki Pracy Kapitalistycznej - wymuszają na
      >producentach, by robili to, co my chcemy.

      Te gospodynie domowe będzie guzik obchodziła moja dobroć. Zmuszą mnie,
      żebym stosował te same metody i tak wnioskuję, że z punktu widzenia
      pracownika jest to bardzo niekorzystne rozwiązanie.
      Dla mnie też , bo lubię jasne i czytelne reguły gry zwanej rynkiem.

      Andrzej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka