Gość: Remy
IP: *.ipt.aol.com
18.04.02, 14:11
Rzeczpospolita
Rosja Uchwała o Kościele katolickim
Decyzja Dumy odłożona
Komentarz: Niebezpieczne związki
Zgodnie z decyzją Rady Dumy Państwowej rosyjscy deputowani powinni byli
rozpatrzyć wczoraj projekt uchwały "o działalności Kościoła rzymskokatolickiego
na terytorium Rosji".
Uchwała ta jest w istocie apelem do prezydenta Władimira Putina, aby dał
polecenie ministerstwu sprawiedliwości i jego organom terytorialnym wydania
zakazu działalności w Rosji katolickich diecezji. Do późnych godzin wieczornych
Duma nie zdążyła rozpatrzyć projektu.
Głosowanie przełożono na piątek. Ze wstępnych szacunków wynika jednak, że
proponowana uchwała ma więcej zwolenników niż przeciwników.
Opinię tę potwierdza poranna dyskusja nad wnioskiem deputowanego Gadżi
Machaczewa z frakcji "Deputowany Ludowy", który wystąpił z wnioskiem, aby Duma
w ogóle zrezygnowała z rozpatrywania podobnej uchwały. Jego zdaniem szum, jaki
zrobiono wokół sprawy utworzenia w Rosji katolickich diecezji, jest sztucznie
rozdmuchiwany i w ogóle wymyślony. Poza tym - ostrzegał - jeśli taka uchwała
zostanie przyjęta, wówczas może to skłonić inne państwa do przyjęcia podobnego
rozstrzygnięcia, tyle że w odniesieniu do Cerkwi prawosławnej Patriarchatu
Moskiewskiego.
Machaczewowi odpowiedział inicjator uchwały, Wiktor Ałksnis z frakcji "Regiony
Rosji". Jego zdaniem, uchwała jest potrzebna, a problem, którego dotyczy -
rzeczywisty. Ałksnis jeszcze raz podkreślił też, iż proponowany w uchwale zakaz
dotyczy wyłącznie zakazu działalności diecezji rzymskokatolickich i - według
niego - w najmniejszym nawet stopniu nie narusza gwarantowanej w konstytucji
wolności wyznania, w tym również katolików.
Spór między Mochaczewem i Ałksnisem rozstrzygnęli deputowani. Większością
głosów odrzucili oni wniosek o rezygnację z rozpatrywania kwestionowanej
uchwały. Mochaczewa poparło 186 deputowanych, podczas gdy wymagana większość
wynosiła 226 głosów.
W projekcie uchwały - jak już informowaliśmy - potrzebę zakazu tworzenia
diecezji katolickich uzasadniano m.in. tym, iż "na przestrzeni wieków Kościół
rzymskokatolicki podejmował wielokrotne próby, aby narzucić naszemu narodowi
swoją wolę". Teraz zaś, "wykorzystując to, że Rosja znajduje się w trudnej
sytuacji, świadomie prowokuje terytorialne pretensje Japonii do Rosji",
zastępując rosyjskie nazwy geograficzne na południowym Sachalinie i na Kurylach
nazewnictwem japońskim. Zdaniem autorów projektu uchwały, jest to "działalność
zagrażająca bezpieczeństwu Rosji" i w pełni uzasadnia wydanie zakazu
działalności katolickich diecezji.
Wczoraj w tej samej sprawie po raz kolejny wypowiedział się też patriarcha
Aleksy II. W wywiadzie dla dziennika "Gazeta" stwierdził, iż przekształcenia
administratur apostolskich w żadnym przypadku nie można rozpatrywać wyłącznie w
kategoriach czysto prawnych. Zdaniem moskiewskiego patriarchy sprzeciw Cerkwi
prawosławnej dotyczy przede wszystkim stosunków między obu Kościołami, które
powinny opierać się na wzajemnej pomocy, a nie konkurencji czy wrogości. Aleksy
II przekonywał też, że utworzenie scentralizowanej struktury Kościoła
rzymskokatolickiego w Rosji daleko wyprzedza rzeczywiste potrzeby rosyjskich
katolików. Dodał też, że "nie wyklucza możliwości spotkania z papieżem Janem
Pawłem II, ale powinno to być spotkanie, które faktycznie pomoże rozwiązać
narastające latami problemy". Pod tym względem stanowisko patriarchy, na
zasadzie "tak, ale.. ", nie uległo żadnej zmianie i można jedynie zastanawiać
się nad tonacją poszczególnych sformułowań. -
Komentarz
Niebezpieczne związki
Wojna "trzeciego" Rzymu z "pierwszym" trwa i nic nie wskazuje, aby w
najbliższym czasie zakończyła się chrześcijańskim "pokojem bożym".
Po stronie Rzymu "pierwszego" są argumenty racjonalne: nie ma mowy o żadnym
prozelityzmie, nie chcemy nikogo na siłę nawracać na katolicyzm, a nasza
decyzja to jedynie zabieg administracyjny.
Z kolei racje Rzymu "trzeciego" mają przede wszystkim charakter emocjonalny.
Choćby dlatego, że odwołują się głównie do uczuć Rosjan, przed którymi
roztaczana jest wizja biednej Matuszki Rosji, po raz kolejny zagrożonej
zachodnią, "łacińską" ekspansją.
W rzeczywistości ważne jest to, co dotychczas znajduje się jakby poza całym tym
sporem. Po pierwsze - reakcja samych Rosjan, do których podobne argumenty
trafiają. Jest ona wynikiem tych wszystkich kompleksów, z którymi nie są się
oni w stanie uporać, odkąd stracili status supermocarstwa.
W tym kontekście obecną wojnę z Watykanem można również uznać za część
wewnątrzrosyjskiego sporu o przyszłą Rosję: czy będzie ona bardziej otwarta na
świat, czy też zwycięży ideologia właśnie owego "trzeciego" Rzymu, tworzonego w
opozycji oraz wrogości do świata łacińskiego.
Poza tym, podejmując wojnę z Rzymem "katolickim" i odwołując się do pomocy
prezydenta Putina, rosyjska Cerkiew prawosławna prowadzi walkę o
zagwarantowanie sobie nadrzędnego statusu religii państwowej. A takie związki
nigdy na dobre nie wychodziły - ani religii, ani państwu. Nie mówiąc już o
wiernych.
Sławomir Popowski