Gość: M79 IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.04, 13:05 Kogo popierasz i dlaczego? Ja osobiście głosowałbym za Bushem. Pan Kerry to "chorągiewka" i demagog. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: jacek Re: BUSH czy KERRY ? IP: *.w82-121.abo.wanadoo.fr 09.10.04, 14:46 Oczywiscie Bush!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lesio Re: BUSH czy KERRY ? IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 09.10.04, 14:50 Tak naprawde, nie ma miedzy nimi wiekszych roznic. Dotyczy to Iraku i wiekszosci spraw wewnetrznych. Jezeli wybiora Kerry'ego - przekonasz sie o tym dosc szybko. U K. niepokoi mnie fiskalizm, a u B. brak elastycznosci. A wybor tego czy tamtego bedzie mial na mnie (na reszte swiata prawdopodobnie tez) wplyw marginalny - wbrew histerycznym postom niektorych forumowiczow. Swoja droga, ciekawe, ze zwolennicy Demokratow wydaja sie zdecydowanie bardziej histeryczni ("Swiat sie zawali!!!!"). Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kingfish Nie BUSH:-( 09.10.04, 15:24 G.W.B oszukał wybranych przez nas przedstawicieli do Washingtonu, tak jak zreszta nas, w celu wyłudzenia naszego głosu który pozwolił mu na rozpoczęcie wojny w Iraku. Konstytucja USA nie pozwala na wojne z obcym krajem jeśli kraj ten nie przedstawia bezpośredniego, ‘natychmiastowego’ i nieodwracalnego zagrożenia dla bezpieczenstwa naszego kraju. Dzisiaj już wiemy ze ze strony Iraku takiego zagrożenia nie było. Demokracja w USA nie ma szansy na przetrwanie jeśli pozwolimy na tak bardzo jawne oszustwo ze strony prezydenta i całej jego administracji. Nie ma tez żadnego znaczenie czy wojna w Iraku była słuszna czy nie, czy wojna ta usunęła tyrana czy nie, czy wojna ta wyzwoliła Irakijczyków z pod dyktatorskiego jarzma czy nie. Chodzi o ochronę konstytucji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Kon sie smieje IP: *.nyc.rr.com 09.10.04, 15:43 Kazdy z nas zaglosuje wedlug wlasnego sumienia. Jedni na Bush inni na Kerry'ego. Wzajemne przekonywanie sie nie ma wiekszego sensu, gdyz kazdy z nas jest juz przekonany. Lesio pisze, ze nia ma wiekszych roznic pomiedzy kandydatami. Nie wiem czy lesio nie rozumie czy oslepl. Obaj kandydaci stoja niemal na przeciwnych biegunach. Kingfishowi podpowiem, ze konstytucja nic nie mowi na temat wojen. Wobec tego wywod logiczny jest bezwartosciowy. Dodam, ze jest cos takiego jak War Powers Act ( www.luminet.net/~tgort/wpa.htm ) Zarzut , ze Bush oszukal ukuty zostal na potrzeby kampanii politycznej w politycznym sezonie. Oszukal, oznacza ze celowo wprowadzil w blad. Wobec tego powinien byc postawiony w stan oskarzenia (impeachment) i usuniety z urzedu. Dlaczego zatem nie wszteto procedury. Drugi zarzut dotyczy mozliwosci przetrwania demokracji. Kon juz sie smieje. Demokracja ma sie dobrze i z pewnoscia przetrwa nastepne 4 lata Busha. Najlepszy dowod to obecne wybory. Odpowiedz Link Zgłoś
kingfish Do Felusiaka 09.10.04, 16:06 Bardzo cenie twoja opinie i zawsze z ciekawością czytam twoje posty. Temat tu poruszony już był przez nas przegadany i naprawdę nie ma sensu do niego wracać. Ja po prostu nie wierze ze Bush i jego administracja popełniła błąd. Wierze ze nas oszukali. Dla mnie, bezkarność takiego kłamstwa doprowadzającego do wojny jest niedopuszczalna. Ja CHCE mięć glos w tym kraju i dlatego nie mogę dopuścić żeby mój prezydent nim manipulował. Jestem zarejestrowany jako niezależny ale za zwyczaj moje glosy lądowały po stronie republikanów. Głosowałem na GWB ale drugi raz już tego nie zrobię. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Re: Do Felusiaka IP: *.nyc.rr.com 09.10.04, 16:23 kingfish napisała: > Ja po prostu nie wierze ze Bush i jego administracja popełniła > błąd. Wierze ze nas oszukali. W takim wypadku i mnie sumienie nie pozwalaloby glosowac na oszusta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lesio Re: Do Felusiaka IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 09.10.04, 16:28 Pozostaje przy swoim zdaniu. Bez wzgledu na to, co sen. Kerry opowiada, jesli zostanie prezydentem - na dzien dobry bedzie "reality check". Chyba nie sadzisz, ze np. natychmiast zacznie dazyc do ratyfikacji nonsensu z Kyoto, za ktorym tak gardluje, albo wycofa sie z Iraku? Jedyna Jego obietnica, na ktora naprawde mozna liczyc - to wzrost podatkow (jak zwykle). Sa tez rzeczy, o ktorych na debatach ("oficjalnie") mowic nie wypada - np. nikt nie zajaknal sie nt. Francji i Niemiec i ich roli w sprawie Irackiej. Spojrzenie Kingfisha natomiast ("oszukali nas!") uwazam za przesadna symplifikacje. Co wiecej - zapewnienia demokratow, ze "zrobiliby to wlasciwie" sa goloslowne, i tak naprawde nie wychodza poza to jedno zdanie. Pierdolki typu "przygotowali by silna koalicje" to mrzonki. Odpowiedz Link Zgłoś
kingfish Re: Do Felusiaka 09.10.04, 16:44 Zapewnienie demokratów ze zrobią to czy tamto nie ma tu nic do rzeczy.. Słuszność wojny nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ja chce prezydenta który powie mi prawdę a nie to co ja chce usłyszeć w celu uzyskania mojego głosu w tak poważnej sprawie którą jest wojna. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: felusiak Re: Do Felusiaka IP: *.nyc.rr.com 09.10.04, 17:03 Jest rzecza oczywista, ze Kerry jako prezydent nie wycofa sie z Iraku. Nic nie zmieni sie w sprawie Kioto, zreszta Senat glosowal 98:1 przeciwko i na ratyfikacje nie ma szansy nawet jesli prezydent chcialby tego. Kerry rowniez nie przystapi do Miedzynarodowego Sadu Karnego. Cele amerykanskiej polityki zagranicznej nie ulegna zasadniczej zmianie i cala sfora tych, ktorzy opluwaja dzis Busha zacznie opluwac Kerry'ego. Sprawy bezpieczenstwa nadal beda dominowac i Kerry jako prezydent bedzie musial podejmowac niepopularne decyzje, ktore z pewnoscia nie przysporza mu zwolennikow. Natomiast proponowany wzrost podatkow i ich redystrybucja a takze szerokie pojmowanie roli rzadu stawia Kerry'ego na przeciwnym biegunie. Przeszedlem 8 lat walki klasowej i obiecanek za Clintona i naprawde nie chce do tego wracac. Codziennie Clinton obiecywal mi gruszki na wierzbie. Czy nikogo nie dziwi, ze 12 lat temu, w 1992 roku haslem kampanii bylo powszechne ubezpieczenie medyczne? Kerry znowu obiecuje to samo. To co do cholery robil "najlepszy prezydent wszechczasow" przez osiem lat swojej kadencji. PS. Predzej dalbym sobie odciac reke nizbym zaglosowal na Kerry'ego. Jak moge wierzyc czlowiekowi, ktory dzis przywoluje ojca obecnego prezydenta jako przyklad na budowanie koalicji w 1990 roku, a ktoru glosowal przeciwko akcji zbrojnej majac blogoslawienstwo Rady Bezpieczenstwa. Dzis mowi o "global test". Dlaczego zatem global test nie wystarczal przed 14 laty? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lesio Re: Do Kingfisha IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 09.10.04, 16:40 Moim zdaniem bledu nie popelniono - wojna w Iraku trwala od 12 lat i glownie z powodu swojej chronicznosci miala fatalne rezultaty: demonstrowala jak mozna grac Amerykanom na nosie, rozlazily sie sojusze, a zwykli Irakijczycy uzywali jak pies w studni. Jedynym bledem byl wybor pretekstu (BMR), ktory choc wowczas wygladal dobrze (rowniez dla demokratow i dla rzadow innych panstw) - teraz owocuje takimi pogladami jak Twoj. Odpowiedz Link Zgłoś
kingfish Re: Do Kingfisha 09.10.04, 16:57 Właśnie o to mi chodzi. Ja wcale nie uważam ze wojna z Irakiem była błędem. Nigdzie tego nie napisałem. Pisząc o błędzie miąłem na myśli przedwojenne przekonywanie nas ze WMD istnieją. Wmawiano nam ze Saddam mial konkretnych ośrodkach produkcji WMD. Wmawiali nam pierdolki Right now, Iraq is expanding and improving facilities that were used for the production of biological weapons. George W. Bush September 12, 2002 W XXI wieku kiedy satelita potrafi odczytać numer tabliczki rejestracyjnej twojego samochodu trudno uwierzyć ze to była zwykła pomyłka Pzdr Lece na ryby Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lesio Re: Do Kingfisha IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 09.10.04, 18:17 Skoro nie mozesz uwierzyc, ze byla to pomylka - masz znacznie wiekszy problem. Dlatego, ze Kerry mial wtedy identyczne zdanie jak Bush. Mozesz wiec smialo zalozyc, ze Jego decyzja bylaby identyczna (zreszta byla identyczna, tyle, ze na stanowisku senatora a nie prezydenta). Ergo, zaden z kandydatow nie zasluguje na Twoje zaufanie. Jezeli myslisz, ze polityka "wojny z terroryzmem" prez. Kerry'ego bedzie wyraznie rozna niz polityka prez. Busha - jestes w bledzie. Moim skromnym zdaniem, liczenie na "prawdomownosc" i "mowienie wszystkiego" przez politykow nie dosc, ze brzmi naiwnie, to stawia przed politykiem zadanie nie do wykonania. Nie mozna oczekiwac, ze beda oni otwarcie i szczerze mowic kazdemu o wszystkim, bedac zarazem "pokerzystami" przy swiatowym stoliku. Nie mozesz np. oczekiwac, ze Bush wypowie sie, ze "Francuzi zdradzali sojusz z USA handlujac bronia z Saddamem" - utrzymanie sojuszu z Francja jest wazniejsze niz ew. korzysc polityczna z klotni z Kerrym. Kerry'ego stosunek do tzw. "bezpieczenstwa narodowego" dobrze charakteryzuje fakt, o ktorym wspomnial Felusiak - w 1991 glosowal on przeciwko wojnie w Iraku, nie majac naciskow politycznych, majac b. szeroka koalicje i blogoslawienstwo UN. Jezeli tamta sprawa nie zdala jego slynnego "swiatowego testu" - znaczy to, ze nic tego testu nie zda. Dlatego v-prezydent mial racje, gdy niezbyt politycznie palnal, ze pod Kerrym zagrozenie wzrosnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Blong Re: Do Kingfisha IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 10.10.04, 04:24 a to ciekawe, ty twierdzisz ze senator ma dostep do wszystkich informacji co prezydent ? a moze kerry opieral swoje zdanie na tym co twierdzili bushewicy ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lesio Re: Do Blonga IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 11.10.04, 03:26 A tos-syn! Nie tylko Blonga oszukal, ale i Kerry'ego! Skaranie Boskie! Odpowiedz Link Zgłoś
kingfish Re: Do Kingfisha 11.10.04, 13:48 Nie zapominaj ze ludzie ktorzy twierdzili ze Irak ma WMD pracuja, sa zatrudniani i zwalniani przez samego prezydenta. Pamietasz tez przemowienie Busha przed samym glosowaniem w ktorym Bush stwierdzil ze Irak prubowal zdobyc bron jadrowa w Afryce? Faktem jest ze pare miesiecy przed tym przemowieniem Bush wiedzial ze takiej pruby nigdy nie bylo. To juz nie manipulacja faktami tylko zwykle klamstwo ktore Bush nazwal pomylka:- ) Nie ma pomylek w takich przemowieniach nad ktorymi pracuje caly sztab dobrze poinformowanych ludzi. Ja nie wierze ze to byla pomylka. Wierze ze nas oszukali. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mezel Re: BUSH czy KERRY ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 16:50 Kerry. Bush sie nie nadaje. Nie zna się na gospodarce i niepotrzebnie wciągnął swój kraj w długotrwałą wojnę. Ale głos należy oczywiście do Amerykanów. Odpowiedz Link Zgłoś
cyrik Re: BUSH czy KERRY ? 09.10.04, 18:24 Ja osobiscie glosowal bym na Busha moze go nie lubie ale wydaje mi sie on silnym przywodca Kerry troche moim zdaniem jest jakis dziwny (nie szczery) a jego przemowienia sa kiepskie nie maja tej mocy co Busha. Odpowiedz Link Zgłoś
sen.dzia.li Nawet sobie w ogóle nie wyobrażam, że ktokolwiek 10.10.04, 04:12 mógłby głosować na takiego typka, jakim jest Kerry. Choć oczywiście wiem, że Ameryka jest podzielona pół na pół, a pretendent może pokonać prezydenta. Dlaczego nie Kerry? Powodów jest pewnie sto tysięcy, najprostszy to ten, że co prawda obaj moga mówić, że chcą zmiejszyć presję fiskalną wywieraną przez państwo na człowieka, ale znamy ich obu i wiemy, że w tej sprawie wiarygodny jest tylko jeden, a drugi nie. Trudno mi powiedzieć na kogo bym głosował, bo prawie nic nie wiem o innych kandydatach, ale z tej dwojki oczywiście TYLKO Bush. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Przede wszystkim to zmobie. Z jego twarzy i oczu.. 11.10.04, 11:08 Gość portalu: M79 napisał(a): > Kogo popierasz i dlaczego? Ja osobiście głosowałbym za Bushem. Pan Kerry > to "chorągiewka" i demagog ... bije jakaś pustka i brutalność, mógłby być w filmie potworem Frankensteina i nie musiałby wcale grać. Ludzie czują to i odbierają podświadomie, mogą go nawet werbalnie popierać, ale gdy przyjdzie co do czego, to jakiś wewnętrzny głos każe im zagłosować na Busha, który jest normalnym człowiekiem. Wokół Kerry'ego wieje grozą, jak wokół psychicznego, który może zabić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mahoney Re: BUSH czy KERRY ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 13:54 bush oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mariner Re: BUSH czy KERRY ? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 14:31 Zadecydują na szczęście tylko Amerykanie. M. Odpowiedz Link Zgłoś