benek231
03.12.19, 07:56
Eliza Michalik
3 grudnia 2019 | 06:00
Sednem afery Banasia nie są jego kamienice, pokoje na godziny i znajomi gangsterzy, tylko odpowiedź na pytanie: Czym jest układ, który chronił Banasia?
Człowiek często popełnia największy błąd, działając w pośpiechu, pytając siebie gorączkowo: „Co mam z tym zrobić?”, zanim jeszcze się zatrzyma i pomyśli, co tak naprawdę się stało, z czym właściwie mam to „coś” zrobić. Ten sam błąd popełniamy jako społeczeństwo i media. W pośpiechu i powierzchowności umyka nam sedno najważniejszych wydarzeń i afer, które mogłyby być przełomowe i na zawsze zmienić życie publiczne.
Winę za ten stan rzeczy ponoszą nie politycy, którym ta szybkość i bylejakość jest na rękę – bo nikt nie ma wtedy czasu na refleksję: co się naprawdę stało? W czym jest problem? Winę ponoszą ci, którzy o wydarzeniach dyskutują, a wnioski przedstawiają opinii publicznej, wpływając na jej wybory polityczne – publicyści, dziennikarze i eksperci – oczywiście nie wszyscy, lecz ci, którzy mają pamięć złotej rybki. O sprawach „strasznych” i „wstrząsających” zapominają po dwóch dniach i kompletnie nie interesuje ich zakończenie.
Nieumiejętność refleksji nad światem i zrozumienia mechanizmów zawiadujących różnymi zdarzeniami przez ludzi, których pracą i obowiązkiem jest tę refleksję mieć i te mechanizmy rozumieć, to moim zdaniem jedna z głównych przyczyn tego, że nasza polska rzeczywistość wygląda, jak wygląda.
Afera Banasia jest tego najlepszych przykładem. Obserwując reakcje medialne na nią (nie mam tu na myśli demaskujących i śledczych materiałów publikowanych przez media, lecz ludzi wypowiadających się w mediach), widzę, że wielu uważa, iż największym problemem jest sam Banaś oraz to, że ktoś taki mógł zostać szefem NIK.
Owszem, to jest problem – ale prawdziwy problem, groźny i zagrażający bezpieczeństwu państwa, tkwi gdzie indziej: w układzie służb i najważniejszych polityków w kraju, który – wszystko na to wskazuje – Banasia krył i który, wiedząc o jego przestępczych powiązaniach i niejasnych sprawach majątkowych, nie zrobił nic, przeciwnie, pozwolił mu zostać szefem NIK, bo ktoś na górze dał sygnał: „ten gość jest nasz, jego nie ruszamy”.
Dopiero kiedy Banaś zaczął szkodzić władzy, poszedł, jak pisze Paweł Wojtunik na Twitterze, sygnał zmiany podejścia z „chronimy” na zwalczamy” i zapadła decyzja polityczna, żeby Banasia odwołać. Dopiero wtedy CBA doszło do wniosku, że mógł popełnić przestępstwo i wtedy zaczęły się naciski Kaczyńskiego i Kamińskiego (moim zdaniem bezprawne i bez żadnego trybu), żeby podał się do dymisji.
Uważam, że afera Banasia, niebywała i bezprecedensowa, powinna być powodem do dymisji nie tylko Mariusza Kamińskiego, ale przede wszystkim premiera Morawieckiego. Ci urzędnicy pokazali, że są skrajnie niekompetentni i nieodpowiedzialni, a ich motywacje i działania niejasne, i że ich dalsze pozostawanie na stanowiskach zagraża bezpieczeństwu państwa.
Spokojne rozeznanie sedna sprawy, a następnie konsekwentne i ciągłe, aż do skutku, wyjaśnianie go opinii publicznej jest obowiązkiem mediów i wszystkich osób, które są medialnymi komentatorami i ekspertami. Nie należy podążać za sensacyjnymi wrzutkami, lecz spokojnie i ciągle od nowa mówić, gdzie naprawdę tkwi problem, gdzie leży rozwiązanie i kto jest za daną sytuację odpowiedzialny nie na poziomie powierzchownym, lecz rzeczywistym.
Dziś takim sednem afery Banasia nie są jego kolejne kamienice, pokoje na godziny i znajomi gangsterzy, tylko odpowiedź na pytania: Czym jest układ, który chronił Banasia? Kiedy powstał? Kto go tworzy? Kto nim zarządza? I dlaczego ten układ chronił właśnie Banasia? Kogo jeszcze chroni? Dlaczego?
Ile osób na ważnych państwowych stanowiskach może podlegać szantażowi, na ile z nich jest takie „trzymanie” jak na szefa NIK? Czy służby specjalne chronią państwo, polityków, a może działają jak agencja ochroniarska dla przestępczych interesów ludzi związanych z polityką?
Ja wiem, że mozolne wyjaśnianie takich spraw opinii publicznej brzmi nudno i nieatrakcyjnie i że dużo fajniej jest narobić szumu wokół jakiegoś zupełnie nieistotnego drobiazgu i podniecać się komentarzami na temat wypowiedzi pana A o panu B, ale w ten sposób nigdy nie pozbędziemy się rządów głupców, chciwców i nieodpowiedzialnych cwaniaków oraz krętaczy – przeciwnie, umocnimy je i zabetonujemy na zawsze.
Może więc warto podjąć trud i zacząć zadawać właściwe pytania właściwym ludziom o właściwe rzeczy.
wyborcza.pl/7,75968,25470474,w-aferze-banasia-nie-chodzi-o-samego-banasia.html
Ja moglbym miec pytanie dot. roli waszego zlodziejskiego kosciolka, Najmilsi, w dojsciu do wladzy tej przestepczej sitwy oraz jej trwaniu u koryta.