oleg3
20.01.20, 17:03
Czas Korwin-Mikkego zdaje się przemijać. Świadczy o tym jego fatalny wynik w prawyborach prezydenckich Konfederacji. Zarówno dla środowisk narodowych jak i dla samych wolnościowców jest to jednak dobra wiadomość – to znak, że Konfederacja ma szanse być czymś więcej niż jednorazową ciekawostką pokroju Kukiz’15 czy Ruchu Palikota.
W sobotę Krzysztof Bosak wygrał prawybory w Konfederacji i został kandydatem na prezydenta. Zwycięstwo byłego polityka LPR nie przypadło do gustu Januszowi Korwinowi-Mikke, który uważa, że Grzegorz Braun byłby lepszy w kampanii wyborczej.
Prawybory w Konfederacji miały charakter elektorski. W grudniu i styczniu odbyło się 16 konwencji wojewódzkich i wyborcy popierali swoich kandydatów. Łącznie 314 elektorów w Warszawie reprezentowało aż 9 polityków Konfederacji: Krzysztofa Bosaka i Grzegorza Brauna, ale też Konrada Berkowicza, Artura Dziambora, Janusza Korwina-Mikke, Jacka Wilka, Magdalenę Ziętek-Wielomską, Pawła Skuteckiego i Krzysztofa Tołwińskiego. Kandydaci, którzy zdobyli na zjazdach największe poparcie wyborców, mieli jednocześnie najwięcej głosów elektorskich.
Ostatecznie prawybory w Konfederacji wygrał Bosak - 51,9 proc. głosów elektorów, natomiast Braun zdobył 48,5 proc. Rezultat nie spodobał się Korwinowi-Mikke.