polski_francuz
18.10.20, 10:11
Niedawna dyskusja z forumowym kolega ze Stanow zastanowila nad tym skad sie biora tak asocjalne postawy jak jego.
Na forum na ktorym zazwyczaj pisuje mamy jednego forumowicza o dosc podobnej pogardzie do innych. Pisze z Niemiec i bierze sie za lepszego od Polakow i od Polek. Polacy sa dla niego klamcami a Polki prostytutkami. Jako, ze znam i Niemcy i Niemcow to zgaduje ze jego postawa wynika z lekcewazenia, ktorego sam kiedys doznal i za ktore sie teraz rewanzuje jak umie.
Wrocmy do kolegi z tego forum. Moja znajomosc Amerykanek i Amerykanow ogranicza sie do partnerow tenisowych z Australii, gdzie pracowalem 30+ lat temu. Ale wowczas zauwazylem ich wielka pewnosc siebie. I mysle, ze to wlasnie pewnosc siebie byla na rzeczy w niedawnej dyskusji.
Wasz kolega ma duzo racji w obserwacji polskiej sceny politycznej. Ale jego oceny sa podane jak lekcje do wysluchania przez nastolatkow a nawet przez dzieci. Niegrzecznymi dziecmi sa ci, ktorzy jego postawy nie popieraja. Zapytacie czy to jest wazne dla nas i czy warto o tym rozmawiac? Uwazam, ze warto i pojdzmy po tej nitce do klebka.
Amerykanska polityka charakteryzuje sie dosc podobna postawa. My cos mowimy a wy macie sie zatkac i poslusznie wykonywac co mowimy. Koniec koncow, Stany to demokratyczny kraj i sie umial przeciwstawic niemieckim mordercom masowym i ruskim imperialistom. Tyle,ze wlasnie z tym sluchaniem innych jest problem.
I tu wrocmy do polskiej polityki. Czy nie lepiej byloby poprawic stosunki z Rosjanami i z EU zamiast prosic o laske Amerykanow i placic za ich militarne uslugi?
PF