gini
10.05.05, 08:15
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2698198.html
Minister Środa kontra szowinistyczne reklamy
Magdalena Środa
Fot. Adam Kozak / AG
Magdalena Kula 10-05-2005, ostatnia aktualizacja 09-05-2005 19:52
Reklama, która obraża kobiety. Widzimy je na ekranie telewizora półrozebrane,
gadające bzdury, w służbie mężczyzny. Minister Magdalena Środa uważa, że
takie reklamy naruszają przepisy o równym traktowaniu kobiet i mężczyzn.
Chce, by zniknęły z publicznej telewizji
Niedawno w mediach pojawiła się reklama piwa, w której trzech młodych
mężczyzn z upodobaniem podziwia z tarasu widokowego pupę młodej dziewczyny
pracującej na budowie. W reklamie jednego z operatorów telefonii komórkowej
niskie ceny połączeń wypisano na koszulce młodej dziewczyny - na prawie
nieosłoniętych piersiach niższa stawka połączeń w obrębie tej samej sieci z
hasłem "dla swojaków".
- Nie mogę nie reagować, gdy kobiety sprowadza się do roli obiektów
seksualnych albo wręcz pań świadczących usługi seksualne - mówi "Gazecie"
pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn Magdalena Środa. I
wylicza kolejne przykłady: - W jednej z reklam mężczyzna dostaje do wyboru
brunetkę lub blondynkę. Chłopiec z reklamy zupki w proszku bawi się Barbie i
Kenem, mówiąc, że "on ją zostawi, jeśli ona nie ma dla niego żadnych
kulinarnych propozycji na wieczór". To naruszenie podstawowych zasad etyki.
Dyskryminacja czy zły gust
Prof. Ewa Nowińska, znawca prawa autorskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego,
zaznacza, że z prawnego punktu widzenia trudno postawić wyraźną granicę,
między dyskryminacją, naruszeniem dobrych obyczajów i zwykłymi przejawami
złego gustu. - Być może dlatego w Polsce do tej pory nie mieliśmy głośnych
wyroków skazujących, za wykorzystywanie wizerunku kobiet, który godzi w ich
godność.
Biuro pełnomocnik Środy od kilku miesięcy przygląda się telewizyjnym
reklamówkom. Takich, które naruszają przepisy o równym traktowaniu kobiet i
mężczyzn, konstytucyjny zakaz dyskryminacji oraz postanowienia Krajowego
Programu na Rzecz Kobiet, jest - zdaniem Środy - coraz więcej. Wystosowała
więc list do szefowej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Danuty
Waniek: "Kobiety w reklamach są przedstawiane w sytuacjach dwuznacznych z
obyczajowego punktu widzenia lub są infantylizowane, to znaczy, sprowadzane
do roli istot prowadzących partnerskie rozmowy z serem, proszkiem do prania
czy z domokrążcą oferującym produkty higieniczne". Dodaje, że te reklamy są
szkodliwe społecznie, bo upowszechniają wizerunek kobiety "podległej,
podrzędnej, infantylnej, której jedyną formą aktywności jest seksualność,
opiekuńczość lub inne rodzaje nieodpłatnej pracy na rzecz rodziny".
Kwitnie dowcip koszarowy
Marcin Mroszczak, dyrektor kreatywny agencji DDB Warszawa, przyznaje, że nie
zna drugiego kraju, w którym przepisy dotyczące reklamy byłyby tak
liberalne: - W kampaniach kwitnie dowcip koszarowy. Pamiętam reklamę maszyny
do automatycznego pakowania listów, której towarzyszyło hasło "Wsadź mi" albo
billboardy reklamujące depilację laserową z hasłem "Zrzuć futerko na wiosnę".
Gdyby pojawiły się na przykład w Holandii, produkt natychmiast zostałby
zbojkotowany, w USA przepisy w ogóle nie pozwoliłyby na taką kampanię. A w
Polsce - nic.
Mroszczak twierdzi, że polskie agencje reklamowe odczuwają społeczne
przyzwolenie dla takich kampanii i odpowiadają na zapotrzebowanie na
siermiężny humor: - To na pewno źle świadczy o naszym poczuciu humoru,
agencje robią to jednak za przyzwoleniem klientów. Być może najwyższa pora,
by zacząć o tym rozmawiać.
Profesor Nowińska mówi, że w Polsce kwestia tego, co jest dopuszczalne w
reklamie, wciąż jest bagatelizowana. - W literaturze specjalistycznej i
kodeksach etyki reklamy wspomina się, że nadużywanie wizerunku kobiety jest
niedopuszczalne, ale to głosy wołającego na puszczy. Rynek rządzi się
brutalnym prawem: dozwolone jest wszystko, co się sprzedaje. Skutecznie
mógłby to zmienić jedynie sprzeciw opinii publicznej, naciski klientów i
organizacji pozarządowych.
Dwa lata temu właśnie organizacja feministyczna Ośka oprotestowała billboardy
Radia 94, na których znalazły się nagie kobiece piersi, sutki zastąpiły
pokrętła radia, a kampanii towarzyszyło hasło "Nas to kręci". Ośka zmusiła
Krajową Radę do przyjrzenia się audycjom radia.
Zmieńmy to choćby w TVP
- Być może w komercyjnych telewizjach niewiele uda się z tym zrobić, ale w
telewizji publicznej dla reklam upowszechniających dyskryminujące stereotypy
nie powinno być miejsca. To sprzeczne z jej misją - uważa minister Środa.
Proponuje powołanie instytucji, która analizowałaby reklamy i odrzucała te,
które sprzyjają dyskryminacji kobiet. - Taka instytucja istnieje we Francji,
wyłoniła się z organizacji pozarządowych. Jej naciski sprawiły, że reklamy
pokazujące szkodliwe społecznie stereotypy są we Francji źle widziane - mówi
Środa.
W Anglii dobrych standardów reklamy pilnuje rządowa instytucja ASA
(Advertising Standards Authority). Monitoruje media, a jeżeli pojawią się w
nich reklamy naruszające prawo lub obraźliwe, interweniuje u producentów albo
kieruje sprawę do sądu. Dzieje się tak często wtedy, gdy do ASA docierają
głosy oburzonych widzów.
- Podzielam odczucia minister Środy. Reklamy coraz częściej pokazują kobiety
jako istoty, które nie są w stanie samodzielnie podejmować decyzji i nawet
przy wyborze proszku do prania potrzebują wskazówek mężczyzn - odpowiada
Danuta Waniek na pismo Środy. Wczoraj zleciła monitoring reklam emitowanych w
ciągu trzech ostatnich miesięcy. - Gdy tylko poznamy jego wyniki, skierujemy
wnioski do stosownych instytucji - zapewnia.
Uwazaj Manka jak bedziesz chciala pobic swoj rekord to Sroda moze Ci
przeszkadzac.
Dobrze, ze Sroda nie czytala Twojego watku , w ktorym reklamujesz stringi.