leje-sie
23.06.05, 12:41
Papierow tajne podpisywanie.
Mlodziez tego nie wie a niektorzy polityczni pedofile udaja, ze nigdy tego
nie bylo.
Integralnych opozycjonistow byla w PRL-u garstka. W porywach do stu - tych
policja bez klopotow przed wazniejszymi swietami panstwowymi i wizytami glow
obcych panstw wylapywala i na 24 lub 48 bez ceregieli zamykala.
Ze po 89 wielu kombatantow "powojennych" sie pojawilo w rodzaju Giertychow
czy Benderow (prosze dorzucac nazwisk - bo lista ta wielokroc dluzsza niz z
poprzedniego akapitu).
Poza wiec opozycja integralna czyli frontem totalnej odmowy zyla reszta
Polakow w wymuszonej symbiozie z systemem. Warto, by ktos pokusil sie o probe
opisania tej dzis wstydliwej codziennosci. Wtedy zas za normalnosc uwazana.
Normalne wiec bylo, ze (wszyscy?) pracownicy naukowi wyjezdzajacy na
stypendia zagraniczne wzywani byli na rozmowe. Dowiadywali sie w czasie
rozmowy, ze wrog Polski czyha na nich, zeby byli ostrozni i zeby po powrocie
zlozyli odpowiednie sprawozdanie. I podpisywali, nikt przeciez podpisu nie
odmowil by sobie zamknac kariere i zlamac zycie.
Wiec wnosze, ze kazdy z tytulem magistra sprzed 89, do ktorego szczescie sie
usmiechnelo i przez naukowe kontakty udalo mu sie prowadzic prace naukowa w
mniej lub bardziej renomowanej instytucji zachodniej (slow to zreszta
blyskawicznie traci swoja moc magiczna) podpisal co u do podpisania
podsunieto.
Kon-ktory-mowi otwiera sezon lowiecki? A dziwne, ze ojciec i dziad jego ze
sluzbami wspolpracowali wrecz jawnie i owocnie i nikt z tego zarzutu nie chce
ukrecic. Wspoplracowali dobrowolnie, nie pod szantazem. A moze nie dziwne?