Dodaj do ulubionych

Nałęcz do Miodowicza

27.08.05, 07:35
Warszawa, dn. 26 sierpnia 2005r.
Tomasz Nałęcz
Rzecznik Kandydata na Prezydenta RP
Włodzimierza Cimoszewicza
Szanowny Panie Pośle i Pułkowniku
Z ogromnym zdumieniem i zażenowaniem wysłuchuję Pana coraz gwałtow-niejszych wypowiedzi na mój temat. Nie szczędzi mi Pan obelg i inwektyw, a co dla mnie najboleśniejsze posługuje się też zwykłym kłamstwem. Patrzą na to tysiące naszych rodaków i jeszcze bardziej utwierdzają się w przekonaniu co do niskiego morale coraz liczniejszej grupy ludzi uprawiających politykę.
Takie zachowanie nie ma najmniejszego sensu. Niczego nie wyjaśnia i powo-duje, że ludzie tylko odwracają się od spraw publicznych. Dlatego zwracam się do Pana z apelem o zrezygnowanie w naszej wymianie zdań z rynsztokowego, zupackiego słownictwa i o skoncentrowanie się na kwestiach merytorycznych.
Ze swojej strony uprzejmie deklaruję, że nie szukam z Panem okazji do polemicznej wymiany ciosów, lecz jedynie pragnę uzyskać konkretne odpowiedzi na pytania, które pozwoliłyby mi zrozumieć rolę, jaką odegrał Pan w wydarzeniach poprzedzających i towarzyszących przesłuchaniu Anny Jaruckiej przez Sejmową Komisję Śledczą.
Pytanie pierwsze. W jaki sposób skontaktował się Pan z Anną Jarucką i dlaczego doszedł do wniosku, że powinna ona złożyć zeznania przed Komisją? Jest to kwestia o pierwszorzędnym znaczeniu, bo dzisiaj wszystko wskazuje na to, że Anna Jarucka przedstawiła Komisji sfałszowany dokument i w oparciu o niego złożyła fałszywe zeznania. W tej sytuacji, w ocenie mojej, ale jak sądzę także opinii publicznej, nie uniknie Pan moralnej i politycznej odpowiedzialności za doprowadzenie do Komisji świadka świadomie wprowadzającego w błąd posłów i godzącego swoimi fałszywymi zeznaniami w dobre imię Marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza.
Pytanie drugie. Dlaczego na własną rękę gromadził Pan informacje na temat oświadczeń majątkowych Włodzimierza Cimoszewicza? Przecież nie mają one żadnego związku z zadaniami zleconymi przez Sejm Komisji Śledczej.
Pytanie trzecie. Czy są jeszcze jakieś inne prywatne śledztwa, które na własną rękę prowadzi Pan przeciwko Włodzimierzowi Cimoszewiczowi?
Pytanie czwarte. Kim była tajemnicza osoba, która skontaktowała Pana z Anną Jarucką, a być może Annę Jarucką z Panem? Czy ta osoba ma lub miała w prze-szłości coś wspólnego ze służbami specjalnymi?
Pytanie piąte. Dlaczego w działaniach poprzedzających stawienie się Anny Jaruckiej przed Komisją pominięty został poseł Zbigniew Witaszek, jak wynika z zeznań Anny Jaruckiej jej sąsiad i dobrze znany członek Komisji Śledczej? Dlaczego autorem tej operacji został Pan a nie najbardziej predysponowany do wykonania tej roli sąsiad osoby zainteresowanej skontaktowaniem się z Komisją Śledczą?
Pytanie szóste. Ile razy spotkał się Pan z Anną Jarucką przed jej wezwaniem przed Komisję? Czy w tych spotkaniach uczestniczyły jakieś inne osoby? Jeśli tak to kto i czy miały one coś wspólnego ze służbami specjalnymi?
Pytanie siódme. Czy Pan nie wie, że członek Komisji powinien jak ognia unikać prywatnych, poufnych spotkań z osobą mającą składać zeznania przed Komisją, gdyż może to poważnie osłabić, bądź wręcz zniweczyć wartość dowodową tych zeznań?
Pytanie ósme. Co było przedmiotem Pana spotkań z Anną Jarucką? Czy czyniliście Państwo jakieś uzgodnienia na temat spraw, które miały być przedmiotem przesłuchania przez Komisję? Czy rozmowy te były w jakiś sposób dokumentowane?
Pytanie dziewiąte. Z zeznań Anny Jaruckiej wynika, że w czasie tych poufnych spotkań pokazywała ona i przekazywała Panu dokumenty, o których potem informowała Komisję. Jakie to były dokumenty i czy było wśród nich najsłynniejsze dzisiaj sfałszowane upoważnienie do zamiany oświadczenia Włodzimierza Cimoszewicza?
Pytanie dziesiąte. Czy znał Pan wcześniej oświadczenie wygłoszone przez Annę Jarucką 16 sierpnia 2005r. przed Komisją Śledczą?
Pytanie jedenaste. Dlaczego wnioskował Pan o natychmiastowe skserowanie tekstu tego oświadczenia i polemizował z posłami wnioskującymi o spisanie tej wypowiedzi? Przyzna Pan, że tak może zachowywać się tylko człowiek, który ma pewność, że Anna Jarucka dysponuje gotowym, nadającym się do powielenia tekstem.
Pytanie dwunaste. Dlaczego tak bardzo zależało Panu, aby w najmniejszym stopniu niezweryfikowane, jak dzisiaj już wiadomo wręcz sfałszowane zeznanie Anny Jaruckiej jak najszybciej trafiło do rąk dziennikarzy i za ich pośrednictwem do opinii publicznej?
Pytanie trzynaste. Dlaczego z takim pośpiechem wybiegł Pan do dziennikarzy i upublicznił treść, jak dzisiaj wiadomo, sfałszowanego dokumentu? Moment Pańskiego pozowania do zdjęć na tle tego oświadczenia został starannie utrwalony w wielu przekazach. W związku z tym, czy mógłby Pan łaskawie wytłumaczyć, co było źródłem tryumfalnej satysfakcji malującej się wówczas na Pańskim obliczu? Ciekawi mnie bardzo, czy w chwili obecnej pozostał u Pana choćby najmniejszy ślad tamtego zadowolenia?
Pytanie czternaste. Jak to jest możliwe, żeby tak wysokiej klasy fachowiec jak Pan – pułkownik służb specjalnych i były szef polskiego kontrwywiadu nie potrafił właściwie ocenić i zdemaskować tak prymitywnie sfałszowanego dokumentu, jak w/w upoważnienie z 20 kwietnia 2002r.?
Pytanie piętnaste. Czy Pan rzeczywiście nie wie, że dokumenty zachowane jedynie w kserokopiach winny być traktowane ze szczególną nieufnością? Dlaczego z taką energią przeciwstawiał się Pan opiniom kolegów z Komisji, przestrzegających przed łatwym dawaniem wiary kserokopii dokumentu, od którego na milę pachniało oszustwem?
Pytanie szesnaste. Czy rzeczywiście tak wysokiej klasy fachowiec jak Pan pułkownik służb specjalnych i były szef polskiego kontrwywiadu nie potrafi odróżnić na dokumencie odręcznego podpisu od jego podobizny odciśniętej za pomocą pieczęci z faksymile? Jest to chyba niemożliwe, bo od wielu lat uczę studentów historii i taka umiejętność wymagana jest od nich już od pierwszych lat studiów.
Pytanie siedemnaste. Nawet zakładając, choć naprawdę trudno w to uwierzyć, że dał się Pan nabrać jak dziecko na tak naiwnie sfałszowany dokument, to ciągle aktualnym pozostaje pytanie, czy dzisiaj Pan, as polskiego wywiadu, uważa za autentyczny dokument powstały jakoby 20 kwietnia 2002r, a ostemplowany pieczęcią z faksymile podpisu, która w dyspozycji MSZ była dopiero w dwa miesiące i dziesięć dni po tej dacie. Czy Pan rzeczywiście uważa, że takie cuda są możliwe? Czy obowiązkiem pułkownika służb specjalnych, na poziomie elementarnym, nie było w takiej sytuacji staranne, bezstronne i krytyczne zweryfikowanie tych nieusuwalnych sprzeczności i wyciągnięcie prostych wniosków, nawet wówczas gdy były one sprzeczne z założoną przez Pana tezą?
Pytanie osiemnaste. Dlaczego widząc tak podejrzany dokument, Pan, specjalista najwyższej klasy, nie zaproponował mniej doświadczonym kolegom podjęcia rutynowych czynności sprawdzających?
Pytanie dziewiętnaste. Dlaczego nie sprawdził Pan czy 20 kwietnia 2002r. Jarucka i Cimoszewicz w ogóle byli w MSZ, w pracy? Wystarczy rzut oka na kalendarz, aby się przekonać, że była to sobota, a w taki dzień urzędy na ogół nie funkcjonują. A jeśli już minister jest tego dnia w pracy, to musi to być odnotowane w jego osobistym kalendarzu. Gdyby podjął Pan tę rutynową czynność sprawdzającą łatwo by Pan ustalił, że 20 kwietnia 2002r. ministra Cimoszewicza nie było w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, podobnie jak pracowników sekretariatu, który był tego dnia nieczynny.
Pytanie dwudzieste. Tak wysokiej klasy specjalista jak Pan musi wiedzieć, że o dacie złożenia oświadczenia majątkowego świadczy nie data na nim wypisana, lecz datownik odciśnięty przez urzędnika. Dlaczego nie sprawdził Pan tej informacji? Gdyby Pan to uczynił łatwo zorientowałby się Pan co do fałszywości zeznań Anny Jaruckiej. Nie mogła ona przecież zamienić w dniu 20 kwietnia 2002r. oświadczenia majątkowego ministra Cimoszewicza, skoro to świadczenie, jak dowodzi datownik odciśnięty przez urzędnika, zostało złożone dopiero 25 kwietnia.
Szanowny Panie Pułkowniku!
Przyzna P
Obserwuj wątek
    • babariba-babariba Re: Nałęcz do Miodowicza (II) 27.08.05, 07:37
      Warszawa, dn. 26 sierpnia 2005r.
      (...)
      Szanowny Panie Pułkowniku!
      Przyzna Pan, że tych pytań, a można by je jeszcze uzupełniać, nie jest mało. Przyzna Pan też, że w tej sytuacji nie sposób zadać pytania najważniejszego, o rzeczywistą rolę odegraną przez Pana w całej tej sprawie.
      Mnie najbardziej kojarzy się ona z inną, nie mniej głośną sprawą sfałszowania tzw. lojalki Jarosława Kaczyńskiego. W obydwu przypadkach przy pomocy sfałszowanego dokumentu usiłuje się oczernić i pozbawić czci osoby niewygodne ze względów politycznych. Wydaje mi się, że Pan, szef kontrwywiadu także w tamtych, napiętnowanych aferą inwigilowania prawicy czasach, powinien być na takie przypadki szczególnie uczulony. Tym bardziej dziwi mnie, że wykazał się Pan w Komisji Śledczej tak niewytłumaczalnym dla mnie brakiem czujności i fachowych umiejętności pułkownika służb specjalnych. Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem dla obrony Pańskiego poczucia czujności i fachowych umiejętności w tej sytuacji byłaby hipoteza, że postępując w ten sposób realizował Pan inny scenariusz.
      Przy okazji chciałbym prosić Pana Pułkownika o wyjaśnienia w jeszcze jednej, poruszonej ostatnio przez tygodnik „Przegląd” sprawie. W piśmie tym czytam:
      „Jak ustaliła „Trybuna”, na początku lat 90. kierowany przez Miodowicza Zarząd Kontrwywiadu UOP wprowadził do struktur „Solidarności” tajnego agenta. Był to działacz „S”, który od 1990r. współpracował z UOP, a dwa lata później wszedł w skład grupy „N”, czyli „nielegałów”, funkcjonariuszy pracujących pod przykryciem w różnych cywilnych instytucjach. O jego zatrudnienie w tym charakterze wnioskował sam Miodowicz. Agent był członkiem Komisji Krajowej „S”, a w czasach, kiedy związek uczestniczył w tworzeniu AWS i rządzeniu Polską, należał do kręgu osób podejmujących najważniejsze decyzje kadrowe i biznesowe… Sprawą miała zająć się Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych, ale przez ponad rok nie znalazła na to czasu.” („Przegląd”, nr 34 z 28 sierpnia 2005r., s. 11)
      Panie Pułkowniku!
      Czy rzeczywiście miał Pan coś wspólnego z tak skandalicznym zachowaniem, jak wprowadzenie w wolnej, demokratycznej Polsce agentury służb specjalnych do władz niezależnego i samorządnego związku zawodowego? Ta sprawa nie może pozostać bez wyjaśnienia, zwłaszcza w dwudziestą piątą rocznicę powstania „Solidarności”.
      Panie Pułkowniku!
      Będę Panu zobowiązany za odniesienie się do tych wszystkich kwestii. Proszę tylko nie reagować inwektywami, jak to się dotychczas działo z Pana strony w odniesieniu do mojej osoby. Po inwektywy sięgają bowiem ludzie nie potrafiący odwołać się do żadnej merytorycznej argumentacji. Ponowny taki sposób zachowania zmuszony będę uznać nie tylko za dowód braku dobrego wychowania, ale także za istotne i wymowne świadectwo we wszystkich wyżej poruszonych kwestiach.
      I na zakończenie jeszcze jedna kwestia. W swojej wypowiedzi dla Radia Zet z dnia 24 sierpnia 2005r. był Pan (nie)uprzejmy nazwać mnie „aparatczykiem PZPR oddelegowanym na front ideologiczny przebiegający w wyższych uczelniach”. Jest to ordynarne kłamstwo. Owszem, byłem w PZPR, ale niczego nieuczciwego i podłego nie uczyniłem. Nigdy natomiast nie byłem aparatczykiem, czyli pracownikiem aparatu PZPR. Nikt mnie też do niczego nie oddelegowywał, bo Uniwersytet Warszawski był zawsze, poczynając od ukończenia studiów, moim miejscem pracy. Proszę więc nie kłamać i nie obrażać przy okazji własnego Ojca, który według Pana określeń byłby autentycznym „aparatczykiem”, czyli członkiem najwyższych władz PZPR. Niech mi będzie wolno zauważyć, że znam Pana Ojca i bardzo go szanuję.
      Czasem dobrze jest, Panie Pułkowniku, zanim się coś powie chwilę pomyśleć. Warto spróbować, szczerze namawiam.
      Pozostaję ze zwyczajowymi w takich sytuacjach wyrazami szacunku.
      • danutki Re:D O B R E----->ale cyrk/ntx 27.08.05, 08:54

        • babariba-babariba kurs 'zamknięcia' akcji Orlenu: 27.08.05, 09:49
          1 luty 2002 - 22,90 PLN
          2 luty - 22,50
          4 luty - 22,00
          5 luty - 22,00
          6 luty - 21,70
          7 luty - 20,20
          8 luty - 20,30
          9 luty - 21,50
          12 luty - 21,00
          13 luty - 21,30
          www.money.pl/gieldy/archiwum/latami/kursy,akcji,notowania,GPW,20020213,ciagle,akcje.html
          durna jest ta cimoszka, sprzedała akcje w dołku największym smile))
          • danutki Re: kurs 'zamknięcia' akcji Orlenu: 27.08.05, 10:10
            bardzo ciekawe
            szkoda ze nie wyuczyłam się na finansistkę
            bardziej jednak zainteresowała mnie jednak inna firma niż PKNORLEN
            nie mam jednak w sobie tej złotej zyłki ryzyka
          • patience Re: kurs 'zamknięcia' akcji Orlenu: 27.08.05, 10:30
            babariba-babariba napisała:

            > 1 luty 2002 - 22,90 PLN
            > 2 luty - 22,50
            > 4 luty - 22,00
            > 5 luty - 22,00
            > 6 luty - 21,70
            > 7 luty - 20,20
            > 8 luty - 20,30
            > 9 luty - 21,50
            > 12 luty - 21,00
            > 13 luty - 21,30
            >
            www.money.pl/gieldy/archiwum/latami/kursy,akcji,notowania,GPW,20020213,ciagle,akcje.html
            > durna jest ta cimoszka, sprzedała akcje w dołku największym smile))

            Niekoniecznie durna. Akcje to znakomita czyszczalnia pieniedzy pozyskanych droga
            nielegalna, na przyklad z lapowek.
            • babariba-babariba to jest całkiem nowa i bardzo odkrywcza... 27.08.05, 10:44
              ...hipoteza smile))
              Masz jakieś szczegóły???
              • patience Re: to jest całkiem nowa i bardzo odkrywcza... 27.08.05, 10:52
                Mam podejrzenia zwiazane z zrodlami przychodow corki. Emigranci polscy bywajacy
                na forum swiat jak juz sie zaczynaja zwierzac, to twierdza, ze wujek sam im
                zadnych prezentow nie dawal. A w te akcje poszlo sporo kasy, nawet na warunki
                amerykanskie.
              • danutki Re: to jest całkiem nowa i bardzo odkrywcza... 27.08.05, 10:56
                babariba-babariba napisała:

                > ...hipoteza smile))
                > Masz jakieś szczegóły???
                >

                nowa?
                odkrywcza?
                ale jak...prywatyzuje się fabrykę i robolom też daje akcje...to nie ma się co
                dziwić,że te akcje darmowe bielmem zasłaniają rozum...większości
                i po cichutku rosną fortuny...czystej forsy
                czy to nie Piskorski się sam przyznał, ze pierwszy milion zarobił na giełdzie?
                i co?
                stracił coś na ujawnieniu tej "tajemnicy"?
                • patience Re: to jest całkiem nowa i bardzo odkrywcza... 27.08.05, 11:03
                  Danutka, te miliony zarobione na gieldzie to kit. Mozna zarobic milion, owszem,
                  ale najpierw trzeba wlozyc. No i oprocz zarobienia mozna stracic, a tymczasem
                  parlamentarzysci polscy jakby immunizowani na straty, oni tylko zarabiajawink)
                  Gielda to czyszczalnia kasy, niektorzy w tym celu kupuja knajpy, ale miliona sie
                  nie wyczysci przez knajpe, to za duze pieniadze. Dlatego gielda.
                  • danutki Re: to jest całkiem nowa i bardzo odkrywcza... 27.08.05, 11:25
                    patience napisała:

                    > Danutka, te miliony zarobione na gieldzie to kit. Mozna zarobic milion,
                    owszem,
                    > ale najpierw trzeba wlozyc. No i oprocz zarobienia mozna stracic, a tymczasem
                    > parlamentarzysci polscy jakby immunizowani na straty, oni tylko zarabiajawink)
                    > Gielda to czyszczalnia kasy, niektorzy w tym celu kupuja knajpy, ale miliona
                    si
                    > e
                    > nie wyczysci przez knajpe, to za duze pieniadze. Dlatego gielda.

                    zgoda
                    i mieli całe 15 lat aby wyprać te swoje wszystkie machlojki i przekręty ręka w
                    rękę z mafią i przy dźwięcznym akompaniamencie gongu rozpoczynającego kazdy
                    dzień sesji giełdowych. i te radosne twarze...
                    i te achy i ochy do kamery jak to giełda wspiera polski system równowagi
                    gospodarczo-finansowej i tylko w ten sposób..gospodarka kapitalistyczna ma
                    miernik swojej efektywności. ja nie twierdzę, ze tak nie jest,ale...zbyt dużo
                    rekinów i mątwy w oceanie to....a też osmiornice oplatające...eh, to już
                    ocean...wiedzy, a ja tylko mała płoteczka a teraz to już raczej glon tylko...
                    • aquanet Re: to jest całkiem nowa i bardzo odkrywcza... 27.08.05, 11:59
                      danutki napisała:

                      > patience napisała:
                      >
                      > > Danutka, te miliony zarobione na gieldzie to kit. Mozna zarobic milion,
                      > owszem,
                      > > ale najpierw trzeba wlozyc. No i oprocz zarobienia mozna stracic, a tymcz
                      > asem
                      > > parlamentarzysci polscy jakby immunizowani na straty, oni tylko zarabiaja
                      > wink)
                      > > Gielda to czyszczalnia kasy, niektorzy w tym celu kupuja knajpy, ale mili
                      > ona
                      > si
                      > > e
                      > > nie wyczysci przez knajpe, to za duze pieniadze. Dlatego gielda.
                      >
                      > zgoda
                      > i mieli całe 15 lat aby wyprać te swoje wszystkie machlojki i przekręty ręka w
                      > rękę z mafią i przy dźwięcznym akompaniamencie gongu rozpoczynającego kazdy
                      > dzień sesji giełdowych. i te radosne twarze...
                      > i te achy i ochy do kamery jak to giełda wspiera polski system równowagi
                      > gospodarczo-finansowej i tylko w ten sposób..gospodarka kapitalistyczna ma
                      > miernik swojej efektywności. ja nie twierdzę, ze tak nie jest,ale...zbyt dużo
                      > rekinów i mątwy w oceanie to....a też osmiornice oplatające...eh, to już
                      > ocean...wiedzy, a ja tylko mała płoteczka a teraz to już raczej glon tylko...

                      Nutko, wpadłaś w morsko-wodny nastrój tylko, że chyba nawet jako płotka nie
                      pasujesz do towarzycha rekinów i osmiornic, bo płotka to ryba słodkowodna ...
                      sad( A Piskorski? No cóż! potraktujmy go, jako kolejny cud nad Wisłą ...

                      aquanet
                      • danutki Re: to jest całkiem nowa i bardzo odkrywcza... 27.08.05, 13:48
                        aquanet napisała:

                        > Nutko, wpadłaś w morsko-wodny nastrój tylko, że chyba nawet jako płotka nie
                        > pasujesz do towarzycha rekinów i osmiornic, bo płotka to ryba słodkowodna ...
                        > sad( A Piskorski? No cóż! potraktujmy go, jako kolejny cud nad Wisłą ...
                        >
                        > aquanet
                        >
                        >
                        >


                        a przed oczami -jak o tym oceanie pisałam-widziałam siebie jako szprotkę.
                        już wiem dlaczego napisałam płotka!
                        a)bo tak się mowi potocznie
                        b)szprotki idą ławicami a ja tu tylko jedna jestem
                        płotki nawet nie rozpoznam naa zdjęciu, za to szprotki....ale już od dawna ich
                        nie jadam-pozostało wspomnienie z dzieciństwa
            • institoris1 pomylily Ci sie miesiace 27.08.05, 11:19
              Cimoszewicz sprzedal akcje na poczatku stycznia.
              i.
              • babariba-babariba żadnej pomyłki nie było, test był to tylko :))) 27.08.05, 22:15


            • jaceq Re: kurs 'zamknięcia' akcji Orlenu: 27.08.05, 17:33

              patience napisała:
              > Niekoniecznie durna. Akcje to znakomita czyszczalnia pieniedzy
              > pozyskanych droga nielegalna, na przyklad z lapowek.

              Skąd taki pomysł? Akcji nie kupuje się raczej inkognito, nawet tych na
              okaziciela. Można je kupić za pieniążki raczej dobrze udokumentowane, już
              wyprane. Akcje ponadto mają to do siebie, że ciągną tzw. smugę za sobą.

              _____________________________
              "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka