Dodaj do ulubionych

USTĄP, DARWINIE

10.09.02, 01:36
Uwaga :
do antysemickich tzw. "uczonych" (są na forum?) chcących karać grzywną lub
więzeniem lub odbierać prawa rodzicielskie dzieci ( mających w mózgach(?)
np. ideologie nazi z "argumentem" bo muszą ratować przed sfanatyzowanym
tłumem religijnych wyznawców Mojżesza - bo - tak też mówią - czystość umysłu
np. narodu musi być zachowana - 1942? - ) a przy tm zmuszających ich do
płacenia daniny na coś co jest niezgodne z ich światopoglądem (religią).

1. nikt nie ma prawa narzucać siłą swiatopoglądu to sie tyczy ewolucjonistów
jak i kreacjonistów itp.
2. cały aparat panstwowo-naukowy wymaga jak mleczarnia itp. sprywatyzowania (
nie zycze sobie aby moje pieniązki szły na czyjeś błedy i wypaczenia itp. -
pytam sie: co to za usługa za którą płacę? jeżeli mnie nieinteresuje -
rezygnuje! ( czyli ... rezygnuje) smile wniosek - znajdz sobie sponsorów (
teoria "wyższego umysłu"?) którzy opłacą przybory i emeryturke.
3. gdy "rydzykowy" dotacyjny kreacjonista lub "nierydzykowy-naukowy"
dotacyjny ewolucjonista nie wiedza jak zarabiać pieniadze już podpowiadam -
happeningi! promocje - figurek małpek! smile sprzedaż zmutowanych elementów wink
półszyje kopalnianej żyrafy - bulion "przypadek" od Knora z pewnoscią dużo
ludzi dobrowolnie to kupi - te jakże potrzebne do zycia towary na CHWAŁĘ
NAŁKI I KAGANKA WJEDZY.
4. kazdy wybierze to co mu najlepiej pasuje ( czytaj: sprzeda z zyskiem
kolekcjonerom książek i broszurek... )
5. life is brutalcrying - ... a dobór naturalny wyeliminuje darmozjadów a zostawi
tych którzy oferują potrzebne i uzyteczne usługi na tym materialnym łez
padole itd. a tak chlip chlip walcz o byt! walcz o byt! bądz pozyteczny dla
otoczenia! walcz o byt! bez przymusowej klerykalnej tacy! walczcie o byt!
dotacyjne frankenstainy smile)

preecz! z dotacyjnym lepperyzmem w nauce! niech argonauci eksperymentują
myślowo i materialnie za swoje,
atomy też mają swoje ograniczenia - ja również... to nuda!
no a ja jak zwykle trzymam kciuki za ortodoksów żydowskich walczących z
kultem dotacji (rządu baala) w ... nauce! :> trzymajta sie Chłopaki! laisez
faire!

_________________________________________________________________________



Teoria Darwina była kwestionowana od opublikowania w 1859 roku książki „O
pochodzeniu gatunków". Nie tylko z pozycji religijnych, jak chcieliby jej
wyznawcy. Pierwsza veto zgłosiła paleontologia, nie dokopawszy
się „brakujących ogniw" nakreślonych tam łańcuchów ewolucyjnych. Potem
statystyka wykazała niepodobieństwo
spontanicznych narodzin życia i wykształcenia jego obecnej różnorodności.
Gwóźdź do trumny przybiła ostatnio biochemia, odkrywając w przyrodzie
układy „nieredukowalnie złożone", które nie mogły powstać
metodą selekcji naturalnej.

USTĄP, DARWINIE


Adam czy Karol?

Darwin był świadom, że dane kopalne nie potwierdzają jego teorii. Jeśli udało
się powiązać jakiś gatunek z paroma niżej zorganizowanymi, brakowało
skamielin szeregu form pośrednich, których istnienie wymuszałby mechanizm
ewolucji. Gatunki pojawiają się w warstwach geologicznych już ukształtowane i
pozostają praktycznie niezmienne przez cały zapis kopalny. Na przykład żyrafa
od początku wyglądała niemal dokładnie tak jak dziś. Nie było „żyrafy ze
średnią szyją", a tym samym ewolucyjnej nitki prowadzącej ją do praantylopy.
(Patrz: Francis Hitching, „The Neck of the Giraffe: Where Darwin Went Wrong" -
„Szyja żyrafy: gdzie Darwin zbłądził").

Karol Darwin, zmuszony sfalsyfikować swą teorię albo naginać fakty, wybrał to
drugie. Wyjaśnieniem tego stanu rzeczy jest, jak sądzę, skrajna
niedoskonałość danych geologicznych - pisał w „O pochodzeniu gatunków".
Twierdził, że skamieliny form pośrednich tkwią gdzieś pomiędzy zbadanymi
warstwami, tylko nie zostały jeszcze odkryte. Raczkująca paleontologia
obiecała szybko uzupełnić drzewo ewolucyjne o brakujące fragmenty i zaczęła
doskonalić narzędzia. Ten stan trwa do dziś. Choć w ciągu 140 lat
nieustannych badań na terenie całego globu z coraz większą dokładnością
przekopywano kolejne warstwy gleby, wciąż nie udało się znaleźć żadnych
istotnych „brakujących ogniw" w teorii Darwina. Paleontolog Stephen J. Gould
w książce „Evolution's Erratic Pace" („Niepewny krok ewolucji") napisał:
Drzewa ewolucyjne będące ozdobą naszych podręczników mają dane tylko na
końcach i miejscach wyjściowych gałęzi; reszta jest wnioskowaniem - chociaż
rozsądnym, ale jednak nie świadectwem skamieniałości. Sztandarowym,
nagłośnionym przykładem jest archeopteryks - latający dinozaur, stanowiący
rzekomo formę przejściową między gadami a ptakami. Nie przeniknęło jeszcze do
powszechnej wiadomości odkrycie ptaka, żyjącego w tym samym czasie. A więc
ptaki okazują się co najmniej rówieśnikami archeopteryksa, nie zaś jego
potomkami.

Niekwestionowany jest na przykład fakt, że średnia długość dzioba zięby z
wysp Galapagos wahała się w odpowiedzi na zmiany klimatyczne (dlatego nazwano
ją ziębą darwinowską). Ale przecież nigdy nie do-
prowadziły one do jej metamorfozy w bociana. Nigdy nie zaobserwowano
całkowitego przekształcenia jednego gatunku w drugi, ani w laboratorium, ani
w stanie naturalnym. Ewolucyjną gradację obserwowano jedynie w obrębie
gatunku, na poziomie rodzajów i rodzin.

W odpowiedzi reformatorska frakcja ewolucjonistów sformułowała teorię zmian
skokowych. Oto w pewnym momencie peryferyjne, izolowane populacje danego
gatunku przechodzą gwałtowną ewolucję (czy raczej: rewolucję). Po upływie
kilku tysięcy lat (w perspektywie ewolucyjnej to chwila) równie szybko
przestają, popadając w ewolucyjną „staże". Wówczas ta niewielka zmutowana
populacja rozrasta się, najczęściej kosztem swych przodków, dając początek
nowemu gatunkowi. Niestety, populacje są tak małe, a zmiana tak szybka, że
przejście z jednego gatunku w drugi nie pozostawia śladów kopalnych. Teorii
tej nie da się więc zweryfikować empirycznie, ale ma ona inną podstawową
wadę: brak mechanizmu, który generowałby tak szybką metamorfozę. Gdyby
powstawała metodą naturalnej selekcji przypadkowych, drobnych mutacji - jak
głosi klasyczny dar-winizm - egzemplarze musiałyby krzyżować się prawie
nieustannie. Jak pogodzić to z faktem stałej, minimalnej liczebności
populacji?
Obserwuj wątek
    • wild [----------Motyl rozpościera oczy--------------]2 10.09.02, 01:38
      Motyl rozpościera oczy

      Nie trzeba grzebać w ziemi, by zwątpić w mechanistyczną wizję ewolucji. Mnie
      osobiście na antyewolucjonistyczny trop naprowadził mechanizm obronny pewnej
      odmiany motyli, które odstraszają drapieżniki rozpościerając skrzydełka ze
      wzorem do złudzenia przypominającym oczy sowy. Jak to możliwe - kombinowałem -
      by w skończonym czasie kolejne generacje motyl i-mutantów testowały
      nieskończoną liczbę różnych wzorków - od ikony Myszki Miki po miniaturę „Bitwy
      pod Grunwaldem" - by przypadkiem dojść do kombinacji z fotograficzną precyzją
      oddającą oczy sowy (włączając bliki światła na rogówce, które na przykład w
      malarstwie europejskim pojawiły się dopiero w renesansie)? Nawet jeśli
      niesłychanym przypadkiem powstał taki wzór, mógł zginąć na iks sposobów, zanim
      zdominował całą rodzinę. Ewolucjonista powie: wzór powstawał stopniowo. Ale
      przecież nie jest tak, że żaba boi się jakichkolwiek plam, by trwożyć się coraz
      bardziej w miarę uzupełniania brakujących szczegółów. Boi się tylko tych dwóch,
      o bardzo konkretnym kształcie i kolorze. Poza tym osiągnięcie wzoru metodą
      małych kroczków - stawianych na oślep, dodajmy, bo przecież motyl nie ma wpływu
      na swój wygląd, nawet go sobie nie uświadamia - tylko mnoży liczbę koniecznych
      przypadków. A przecież równolegle środowisko motyla, jego wrogowie i sojusznik
      (sowa) zmieniają się również. ltd. itp. Krótko mówiąc: wiedziałem, że coś nie
      gra, ale jako humanista musiałem czekać, aż naukowo wyrazi to fachowiec.

      Z radością powitałem więc książkę „Darwin's Black Box: the Biochemical
      Challenge to Evolution" („Czarna skrzynka Darwina: biochemiczne wyzwanie dla
      ewolucji") Michaela J. Behe, amerykańskiego profesora biochemii. Przedstawia w
      niej obserwowalne w przyrodzie układy „nieredukowalnie złożone" i wykazuje,
      dlaczego nie mogły powstać w wyniku selekcji naturalnej.

      Wietrzenie czarnych skrzynek

      System nieredukowalnie złożony potrzebuje licznych składników, zanim zacznie
      funkcjonować. Jest bezużyteczny bez choćby jednego z nich, tak jak bezużyteczny
      jest każdy z elementów wzięty z osobna. Behe przedstawia swoją ideę na
      przykładzie pułapki na myszy. Składa się ona z podstawki, sprężyny i pręta
      zaciskowego - każdy z elementów jest tu konieczny, ale niewystarczający. Nie
      jest tak, że za pomocą podstawki łapiemy trochę myszy, więcej gdy dodamy
      sprężynę, a mnóstwo po przyczepieniu pręta. Behe wylicza i analizuje przykłady
      układów nieredukowalnie złożonych z mikrobiologii: nerw wzrokowy, wić bakterii,
      skomplikowaną sekwencję zdarzeń,
      powodującą krzepnięcie krwi. Rozbiera na części rzęskę: podobną do włosa
      organellę,
      i przesuwającą substancje opływające komórkę lub umożliwiającą pojedynczym
      komórkom pływanie. Całość jest zbudowana z przynajmniej sześciu typów białek,
      odpowiedzialnych za ruch rzęski. Darwin nie mógł tego wiedzieć - z powodu
      ograniczeń XIX-wiecznej nauki, większość powyższych systemów była dla niego
      czarnymi skrzynkami (termin cybernetyczny, oznaczający układ o nieznanym
      mechanizmie działania, w którym dostępne są jedynie dane wejściowe i
      wyjściowe). O powstaniu oka napisał na przykład: Pytanie, w jaki sposób nerw
      stał się wrażliwy na światło nie obchodzi nas bardziej niż to, w jaki sposób
      powstało życie. Tymczasem obie kwestie okazały się kluczowe dla weryfikacji
      jego teorii (o tej drugiej za chwilę).

      Nonszalancja duchowego ojca ewolucjonistów okazała się cechą dziedziczną.
      Przegląd literatury biochemicznej (...) opublikowanej w ciągu ostatnich 10 lat
      ujawnia wielkie ZERO artykułów proponujących szczegółowe, testowalne modele
      stopniowej ewolucji jakiegokolwiek znanego systemu biochemicznego. Przy tempie
      zera artykułów w ciągu każdych 10 lat upłynie bardzo wiele czasu, zanim nauka
      przedstawi obiecane wyjaśnienie na temat, jak rozwinęło się życie - pisze
      Kazimierz Jodkowski w swojej książce „Metodologiczne aspekty kontrowersji
      ewolucjonizm-kreacjonizm". Istnienie układów nieredukowalnie złożonych to dla
      ewolucjonizmu olbrzymi problem. Nie mogły wyewoluować w stopniowych krokach,
      ponieważ dopóki ich struktura nie została skompletowana, nie istniała żadna
      funkcja, którą dobór naturalny mógłby selekcjonować. Z kolei twierdzenie, że na
      przykład zakodowany w genach pierwotniaków przepis na rzęskę powstał w wyniku
      zbiegu równoczesnych zdarzeń losowych (mutacji), jest absurdem z punktu
      widzenia rachunku prawdopodobieństwa.
      Ale ewolucjoniści nauczyli się ignorować statystyczne niepodobieństwa, nawet
      jeśli w mianowniku znajduje się liczba wielka jak Wszechświat.

      Organiczna zupa insłanł

      Darwin, jak wynika z przytoczonego wyżej cytatu, nie zajmował się powstaniem
      życia. Ale że była to ostatnia nisza w jego teorii, w której mógł zagnieździć
      się Bóg, o materialistyczne wyjaśnienie postarali się jego następcy. Podstawą
      nowoczesnych prac jest postawiona w latach dwudziestych XX w. hipoteza J. B. S.
      Haldane'a i A. I. Oparina. Twierdzili oni, że żywe komórki powstały podczas
      wieloetapowego procesu chemicznej ewolucji, którą zainicjowały reakcje prostych
      gazów w pierwotnej atmosferze Ziemi. Pod wpływem różnych źródeł energii -
      Słońca, błyskawic, promieniowania miały one utworzyć aminokwasy, cukry, puryny,
      które na obrzeżach oceanów i jezior uformowały tzw. zupę organiczną (ostatnio
      mówi się o pizzy, ale idea pozostała ta sama). W niej to narodziła się pierwsza
      protokomórka, która dała początek życiu na Ziemi. Hipoteza ta zawiera szereg
      paradoksów, o których pisze m.in. prof. biologii Dean H. Kenyon w artykule „The
      Creationist View of Biologie Origins" („Kreacjonistyczne ujęcie pochodzenia
      życia", wydanym po polsku w „Metodologicznych aspektach kontrowersji ewolucjo-
      nizm-kreacjonizm"). Otóż system syntetyzowania białek, tzw. aminoacylsyntetaz,
      do swego powstania wymaga istnienia tychże - mamy tu błędne koło, nie dające
      się przerwać i rozciągnąć w proces liniowy. Ponadto badania najstarszych skał
      wykazały, że w pierwotnej atmosferze Ziemi występowały znaczne ilości O2, który
      uniemożliwiałby przejście od gazów pierwotnych do bardziej złożonych związków.
      Nie znaleziono też żadnych śladów owej organicznej zupy (pizzy tym bardziej).

      Ale oderwijmy się od empirii i rozważmy prawdopodobieństwo, że aminokwasy
      ułożyły się w odpowiedniej kolejności, tworząc pierwszą sekwencję proteiny,
      konieczną do powstania jednokomórkowej ameby. Otóż wynosi ono 10 do -40.000;
      obliczyli je niezależnie astrofizyk Fred Hoyle i matematyk Chandra
      Wickramasinghe, którzy w 1981 roku wspólnie opublikowali książkę „Evolution
      from Space" („Ewolucja z kosmosu"). Tak znikome prawdopodobieństwo praktycznie
      wyklucza spontaniczne narodziny życia na Ziemi, nawet gdyby miało ono
      wielokrotnie więcej czasu niż marne setki milionów lat. Stada małp bębniące na
      chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira
      z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest
      wystarczająco olbrzymi, by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do
      pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane
      próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią - piszą naukowcy.

      Ale nie potrzeba skomplikowanych obliczeń, by zwątpić w spontaniczne powstanie
      helisy DNA. Biolog Charles Thaxton w głośnej książce „The Mystery of Life's
      Origin" („Tajemnica powstania życia") odwołuje się do potocznego doświadczenia.
      Cząsteczka DNA, podstawa życia, jest wiadomością. (...) My, ludzie, wiemy z
      doświadczenia, że jeśli jest jakaś wiadomość, oznacza to, że jakaś inteligencja
      stworzyła tę wiadomość. W podobnym duchu wypowiada się William A. Dembski, ale
      w miejsce potocznych pojęć wstawia matematyczne symbole. Ten specjalista od
      ciągów liczb aleatoryjnych (przypadkowych) potraktował darwinowski model
      ewolucji jako algorytm. Losowo generowane m
    • wild [----------Motyl rozpościera oczy--------------]3 10.09.02, 01:44
      Losowo generowane mutacje dopasowywane są w nim do wymogów środowiska, które z
      określonym prawdopodobieństwem akceptuje je bądź odrzuca. Gdy u Behego
      kluczowym pojęciem jest nieredukowalna złożoność, to Dembski postuluje celową
      złożoność życia. Wykazuje, że nie da się jej wykształcić przez działanie
      prostych, bezrozumnych bodźców (mutacji) ani takich samych praw (selekcji), ani
      też kombinacji obojga. Jeśli obserwujemy ją na wyjściu ewolucyjnego algorytmu,
      musiała istnieć na wejściu. Młody naukowiec porównuje swoje wnioskowanie do
      metod wykrywania inteligencji u zwierząt. Jeśli szczur bezbłędnie pokona
      skomplikowany labirynt, jego zachowania nie da się przypisać szczęściu ani
      mechanicznemu stosowaniu prostego schematu, na przykład ruchu konika
      szachowego. Przy pewnym poziomie złożoności pokonanie labiryntu wymaga
      strategii celowo złożonej. Ewolucja na Ziemi zbyt często i zbyt szybko
      znajdowała wyjście z labiryntu zmiennych warunków środowiskowych, aby przypisać
      ją działaniu mechanicznych praw. (Liczne prace Demb-skiego dostępne są na
      stronie www.leade-ru.com/offices/dembski).
      Dembski często cytuje swego imiennika Williama Paleya, angielskiego duchownego
      tworzącego na początku XIX w. W książce „Natural Theology" („Teologia
      naturalna") wydanej w 1802 r. (a więc pół wieku przed Darwinem) przedstawia on
      obrazowy argument za kreacjonizmem. Otóż jeśli znajdziemy w polu zegarek,
      przypiszemy jego wytworzenie inteligencji, a to na podstawie celowej złożoności
      mechanizmu. Działanie szeregu elementów podporządkowane jest jednemu celowi:
      wskazywaniu czasu. W naszym ciele znajduje się mnóstwo takich celowo i
      nieredukowalnie złożonych „zegarków", których budowę dopiero poznajemy.

      Inteligentny prefekt

      Istnieje debata na temat mechanizmu ewolucji. Debata ta nie dotyczy faktu
      ewolucji, napisał Philip Kitcher w książce „Abusing Science: Case Against
      Creatio-nism" („Poniewieranie nauki: sąd nad kreacjonizmem"). Współcześni
      kreacjoniści z Thaxtonem, Behem i Dembskim na czele wcale nie kwestionują
      faktu, że historia życia na Ziemi rozwijała się stopniowo. Nie przeczą też
      istnieniu międzygatunkowych podobieństw, ale odrzucają wyspekulowane pojęcie
      wspólnego przodka, poprzestając na stwierdzeniu wspólnego patentu. Wykazują, że
      ich autorem nie mogły być przypadkowe mutacje i mechaniczne prawa selekcji
      naturalnej. W ogrodzie życia ktoś majstrował - powiadają -siał, pielił,
      zostawiając po sobie widoczne ślady. Pytanie „kto?", wykracza poza możliwości
      (a może i kompetencje) współczesnej nauki. Jedno jest pewne: nie jest to
      uniwersalny wypełniacz, którym neokreacjoniści klajstrują dziury swych
      założonych z góry modeli. Udział inteligencji w narodzinach i rozwoju
      ziemskiego życia stwierdzono w wyniku stosowania ściśle naukowych procedur, po
      analizie i eliminacji innych możliwości. Każdy z autorów jest ekspertem w
      swojej dziedzinie, wychowanym - jak każdy z nas - na panującym od ponad 100 łat
      przekonaniu o niepodważalności teorii ewolucji. To nauka wyposażyła ich w
      klucze, którymi kolejno pootwierali czarne skrzynki; Darwin mógł je opukiwać
      tylko z zewnątrz. W większości z nich ku swemu zaskoczeniu znaleźli
      inteligentny projekt - i tak też nazwali swą koncepcję, którą przeciwstawili
      ewolucjonizmowi. Jako naukowcy nie uważają swoich wniosków za aksjomaty.
      Oczywiście, może się okazać, że się mylę. Gdyby ktoś wykazał, że - powiedzmy -
      pewien typ bakterii bez wici mógł stopniowo wytworzyć taki system albo
      wytworzyć nową, równie złożoną strukturę, to moja idea zostałaby gładko
      obalona - pisze Behe w „Czarnej skrzynce Darwina". Żaden ewolucjonista się do
      tego nawet nie przymierzył. Recenzenci zarzucają mu próbę ponownego
      wprowadzenia Boga (o którym Behe nie wspomina) i wyrażają przekonanie, że
      odpowiedź się znajdzie, jeśli darwiniści zachowają wiarę.

      Bartek Świderski

      www.proszynski.pl/czasopisma/nowafantastyka//2002/08/
      >smile
    • wild aquatica 10.09.02, 01:47
      W Europie i Azji żyje argurometo aquatica, tzw. pająk wodny. Przed złożeniem
      jaj samica tka wodoszczelną pajęczynę, którą mocuje do roślin porastających dno
      stawów i jezior. Następnie wypełnia ją pęcherzykami powietrza, przenoszonymi
      znad powierzchni miedzy włoskami odwłoka. Gdy pajęczyna wydyma się na kształt
      małej kopuły, samica składa w niej jaja, zabezpieczone przed drapieżcami
      warstwą wody.

      Trudno wyjaśnić istnienie pająka wodnego z ewolucyjnego punktu widzenia. Jeśli
      wcześniej żył na powierzchni, jak mógł stopniowo wykształcić złożoną
      umiejętność budowania podwodnych gniazd? Raczej nie metodą prób i błędów, bo
      nie wolno mu popełnić żadnego błędu tkając wodoszczelną pajęczynę, a potem
      systematycznie uzupełniając zapasy powietrza. Jeśli była to przypadkowa
      mutacja, równie dobrze możemy oczekiwać narodzin człowieka od urodzenia
      przystosowanego do życia na Marsie. Tryb życia pająka wodnego to przykład
      systemu celowo i nieredukowalnie złożonego, funkcjonalnego od początku do końca.
    • wild pro-ewolucyjni i pro-kreacyjni! :) wpiszcie linki! 10.09.02, 01:53
      a i skąd czerpiecie tę siłę do walki! a szukam kopalnych figurek z filmu
      Planeta Małp! smile)
      • wild kreacjonizm 10.09.02, 01:55
        KREACJONIZM to pogląd, wedle którego Wszechświat i zamieszkujące go organizmy
        zostały stworzone aktem woli siły nadprzyrodzonej. Najstarszy, kreacjonizm
        biblijny, jest fragmentem teologii i dotyczy opisu stworzenia świata przez Boga
        w Księdze Rodzaju. Kreacjonizm naukowy wykazuje konieczność zewnętrznej
        ingerencji w proces powstania Wszechświata (kreacjonizm fizykalny) i życia
        (biologiczny) na podstawie danych i metod naukowych.

        Przed Darwinem wśród biologów dominowali kreacjoniści, choć nie brakowało im
        ateistycznych adwersarzy. Najpoważniejszym był Lamarck, który w 1809 roku
        przedstawił pierwszą pełną teorię ewolucji; opierała się ona na założeniu, że
        cechy nabyte są dziedziczone (obalonym później przez Weismanna). Pod koniec XIX
        wieku proporcje się odwróciły -kreacjonizm zszedł na margines nauki, gdzie
        pozostaje praktycznie do dziś. Pewne ożywienie nastąpiło w latach
        sześćdziesiątych XX w., odkąd odnotowuje się stały wzrost liczebny krea-
        cjonistów. Wpłynęło na to szereg odkryć biologicznych, z ustaleniem budowy i
        mechanizmu działania białek - podstawy życia organicznego - na czele. Behe
        przeniósł rozważania o ich genezie z płaszczyzny statystyki do czystej logiki,
        nawiązując tym do tradycji wielkich kreacjonistów (logiczne dowody na istnienie
        Boga przedstawiali m.in. św. Anzelm i św. Tomasz z Akwinu).

        Kreacjoniści organizują się od lat; w roku 1932 powstało w Wielkiej Brytanii
        Evolution Protest Movement, od roku 1980 działające pod nazwą Creation Science
        Movemenł. W USA w roku 1963 powstało najpoważniejsze dziś na świecie
        towarzystwo kreacjonistyczne, Creation Research Society, wydające kwartalnik. W
        Polsce od 1993 roku działa kilkusetosobowe Polskie Towarzystwo
        Kreacjonistyczne, prowadzące m.in. stronę internetową www.creationism.org.pl.
    • pulbek Walcze! 10.09.02, 09:44
      wild napisał:

      > Uwaga :
      > do antysemickich tzw. "uczonych" (są na forum?)
      > chcących karać grzywną lub więzeniem lub odbierać prawa
      > rodzicielskie dzieci ( mających w mózgach(?)
      > np. ideologie nazi z "argumentem" bo muszą ratować
      > przed sfanatyzowanym tłumem religijnych wyznawców
      > Mojżesza - bo - tak też mówią - czystość umysłu
      > np. narodu musi być zachowana - 1942? - ) a przy tm
      > zmuszających ich do płacenia daniny na coś co jest
      > niezgodne z ich światopoglądem (religią).

      Niedawno poruszylem ten temat, wiec czuje sie wywolany do
      tablicy, chociaz ta poetycka inwokacja powinna mnie
      zniechecic do prob dyskusji juz na wstepie. Cos czuje,
      wildzie, ze chcesz sobie troche pokrzyczec i mnie
      poobrazac, a nie wymieniac argumenty. Ale moze sie myle?

      Prosiles o linki, podaje jeden:

      vuletic.com/hume/cefec
      .
      Zanim zaczniemy dyskusje, chcialbym wiedziec z kim
      rozmawiam, zeby wiedziec jakich argumentow uzywac.
      Odpowiedz prosze na kilka pytan:

      1. Czy wierzysz w Boga?
      2. Czy uwazasz ze istnieje cos takiego jak prawda?
      3. Czy uwazasz ze nalezy glosic prawde i walczyc z
      klamstwem? Czy Twoja religia to nakazuje?
      4. Czy uwazaz ze kreacjonizm jest prawda a ewolucjonizm
      -
      • wild ja też walcze! :) 10.09.02, 12:49
        z przymusowymi dotacjami smile mnie nie interesuje czy to Shiva czy Niva! mnie
        interesuje za co mam owoce swej pracy komuś oddawać? co to za nadludzie??
        większość zwykłych ludzi nawet na oczy niewidzi tych którzy żerują na nich w
        podatkach - i ja sie pytam dlaczego tak jest? bo nie są im potrzebni mają ich
        gdzieś - wniosek ich usługa jest zbędna - powrót do takiego stanu w którym
        każdy naukowiec lub pseudonaukowiec weryfikuje swoje spostrzeżenia stopniem
        potrzeb indywidualnych ludzi którzy gotowi są co miesiąc płacić dobrowolnie - i
        tylko tyle smile) będąc przy tym OBRONCAMI NAUKI i OSWIECENIA! ( czasy Ludwika IV
        który feudalnie sypie z cudzych kieszeni muszą sie skonyczć )
        to taki prezent dla walczacych z fanatykami o fanatyczne dotacje smile)

        PS. zastanawiałem sie czy zrobić zart i zaingerowac w artykuł czy też nie smile
        korciło mnie z małpeczkami no ale zrezygnowałem... wink

        • Gość: Pulbek Re: ja też walcze! :) IP: *.daimi.au.dk 10.09.02, 13:20
          wild napisał:

          > z przymusowymi dotacjami smile mnie nie interesuje czy to
          > Shiva czy Niva!

          Twoja walka z przymusowymi dotacjami jest godna uznania.

          Ale w swoim pierwszym liscie napisales cos wiecej.
          Napisales wlasnie to o Shivie i Nivie, czyli ze nie
          interesuje Cie co jest wykladane w szkolach i ze szkola
          prywatna moze nauczac czego chce.

          Po pierwsze:

          Wildzie, to co piszesz to liberalizm, i to wcale nie
          gospodarczy, a swiatopogladowy. Musisz miec swiadomosc ze
          aktualny papiez jest czemus takiemu przeciwny.
          Postmodernizm z katolicyzmem pogodzic sie nijak nie da.

          Po drugie:

          Mowisz ze nauka jest dobra tylko o tyle, o ile sie
          sprzeda. Pamietaj, ze dokladnie to samo mowil Lenin. I
          mylil sie, bo dobra nauka czasem sprzedaje sie dopiero po
          dziesiatkach lat (vide teoria kwantow, dzieki ktorej
          powstaly tranzystory i komputer, na ktorym to czytasz). I
          nie da sie przewidziec tego co sie sprzeda a co nie.

          Po trzecie:

          Prawo do poszukiwania prawdy jest prawem podstawowym.
          Maja je takze dzieci. Mozna (i trzeba) watpic,
          poszukiwac. Ale nie mozna oszukiwac i uczyc dzieci
          czegokolwiek co sie dzis sprzedaje.

          Pomijajac juz fakt ze kreacjonizm sie nie sprzedaje, bo
          do niczego praktycznego jak dotad nie doprowadzil.


          Wildzie, uczenie dzieci to powazna sprawa. Nie mozna im
          gadac byle czego, trzeba im przekazac najlepsze co sami
          wiemy i umiemy.



          Zeby bylo jasne:

          1. Nie interesuje mnie (w tym watku) problem przymusowych
          dotacji.

          2. Jestem za zakazem gloszenia klamstw. Przykladowo,
          jezeli jakas szkola zacznie uczyc dzieci ze wachanie
          kozich bobkow zabezpiecza przed uderzeniami pioruna,
          uznam dyrektorow i nauczycieli tej szkoly za przestepcow
          winnych pozbawienia dzieci mozliwosci zrozumienia
          otaczajacego je swiata.


          Czy tu sie zgadzamy?

          Pulbek.
          • wild światopoglądy i uzurpacje na dotacje... 11.09.02, 00:29
            zgadza sie jestem za prywatyzacją usługi nauczania...

            Gość portalu: Pulbek napisał(a):

            > Wildzie, to co piszesz to liberalizm, i to wcale nie
            > gospodarczy, a swiatopogladowy. Musisz miec swiadomosc ze
            > aktualny papiez jest czemus takiemu przeciwny.
            > Postmodernizm z katolicyzmem pogodzic sie nijak nie da.

            haha ja niegodze sie na kradzież moich materialnych pieniążków!
            pytam sie co to za usługa i ile kosztuje? dlaczego mam płacić?
            badanie naukowe muszek? haha

            wzmianke o "papiezu" - ignoruje ( szkoda mi czasu na to )







            > Po drugie:
            >
            > Mowisz ze nauka jest dobra tylko o tyle, o ile sie
            > sprzeda. Pamietaj, ze dokladnie to samo mowil Lenin. I
            > mylil sie, bo dobra nauka czasem sprzedaje sie dopiero po
            > dziesiatkach lat (vide teoria kwantow, dzieki ktorej
            > powstaly tranzystory i komputer, na ktorym to czytasz). I
            > nie da sie przewidziec tego co sie sprzeda a co nie.

            haha a Edison był nieukiem...
            kto Ci broni opłacać przez 50lat pierdzenie w stołek jakiemus profowi? :>>


            >
            > 1. Nie interesuje mnie (w tym watku) problem przymusowych
            > dotacji.

            ten wątek to pretekst do zabawy smile)

            > 2. Jestem za zakazem gloszenia klamstw. Przykladowo,
            > jezeli jakas szkola zacznie uczyc dzieci ze wachanie
            > kozich bobkow zabezpiecza przed uderzeniami pioruna,
            > uznam dyrektorow i nauczycieli tej szkoly za przestepcow
            > winnych pozbawienia dzieci mozliwosci zrozumienia
            > otaczajacego je swiata.
            >
            >
            > Czy tu sie zgadzamy?
            >
            > Pulbek.


            nie dla Mieszka I
            nie dla Hitlera za odbieranie dzieci ortodoksom Żydowskim
            nie dla Inkwizycji Myśli
            nie dla konkwisty
            nie dla tych co narzucają batem światopoglą np. dla Pigemjów czy też innych
            plemion
            nie dla Lenina i Marksa z ich "opium dla ludu"



            PS. założmy że ja ucze głupszych bzdetów - niezmusisz mnie płacić na coś co
            niechce - więc jako że walczych o prawe ewangelizowanie dzieci buehehehe -
            przejmujesz nad nimi władzę? jeżeli przejmujesz władze - wysupłasz z swojej
            kieszeni odpowiednią sumke która bedzie potrzebna do nauczania? smile) i znów kto
            za to zapłaci? haha - to ja założe stowrzyszenie dzieci fanatyków które bedą
            dobrowolnie finansowane przez Pulbeka i innych oswieconych - czysty
            zysk! smile))))) jaja


            tubylec.w
            • pulbek Re: światopoglądy i uzurpacje na dotacje... 11.09.02, 09:54
              wild napisał:

              > wzmianke o "papiezu" - ignoruje

              Szkoda. Ciekaw bylem jak laczysz nieskrepowany liberalizm
              z wiara chrzescijanska. No trudno.

              A moze nie jestes chrzescijaninem? Jezeli nie to po
              prostu napisz, od razu sie od Ciebie odczepie. Radykalny
              liberalizm-postmodernizm-materializm-ateizm jest dla mnie
              OK, chociaz sie z nim nie zgadzam.

              > > (vide teoria kwantow, dzieki ktorej
              > > powstaly tranzystory i komputer, na ktorym to
              > > czytasz).

              > haha a Edison był nieukiem...

              Wzmianke o Edisonie ignoruje (szkoda mi czasu na to).


              > ten wątek to pretekst do zabawy smile)

              Jak wszystko, co nie?

              Ja dziekuje bardzo. Bawie sie wylacznie w realu, z piwem.


              > nie dla Mieszka I
              > nie dla Hitlera za odbieranie dzieci ortodoksom
              > Żydowskim
              > nie dla Inkwizycji Myśli
              > nie dla konkwisty
              > nie dla tych co narzucają batem światopoglą np. dla
              > Pigemjów czy też innych plemion
              > nie dla Lenina i Marksa z ich "opium dla ludu"

              Nie rozumiem. Jak mam odpowiedziec na to skandowanie?


              > PS. założmy że ja ucze głupszych bzdetów - niezmusisz
              > mnie płacić na coś co niechce

              Ja wcale nie chce zebys na cokolwiek placil. Pisze o
              czyms zupelnie innym, nie wyrazilem sie jasno? W tym
              watku w ogole nie wspomnialem o zadnym placeniu, placenie
              to zupelnie inny problem.

              Tu nie chodzi o uczenie glupszych bzdetow. Chodzi o
              szerzenie klamstw.

              Jezeli faktycznie jestes radykalnym postmodernista to
              zapewne uwazasz ze nie ma czegos takiego jak "klamstwo",
              jest tylko cos co sie dobrze albo zle sprzeda. Jezeli tak
              uwazasz, to spoko.


              Pulbek.
              • wild to trudne do wytłumaczenia amaterialnym feudałom 11.09.02, 12:27
                pulbek napisał:

                > Szkoda. Ciekaw bylem jak laczysz nieskrepowany liberalizm
                > z wiara chrzescijanska. No trudno.

                7.niekradnij i zasada "oko za oko"(ortodoksi żydowscy ) nie ma ofiary nie ma
                przestępstwa - jest uszczerbek fizyczny w materii - jest przestepstwo - tak
                więc każda kara która neguje tę rozbudowaną teorie jest ignorowaniem praw
                materii - np. karanie za myśli a nie za fizyczny uszczerbek - stąd dochodzimy
                do prostego wniosku że tzw. własność "intelektualna" to irracjonalna fikcja
                materializatorów liter i alfabetu itd. hehe

                jeżeli np. papież Półubek chce mnie okraść na płaską ziemie lub emeryture na
                małpe Darwina - jest moim wrogiem - ignoruje podstawe chrzescijanstwa -
                dobrowolność - nie ma dobrowolnosći nie ma chrzescijanstwa - jest kradzież -
                jest kult Baala kult przemocy itd.

                o obronie przed napadem w innych wątkach! smile
                • Gość: Pulbek Re: to trudne do wytłumaczenia amaterialnym feuda IP: *.daimi.au.dk 11.09.02, 13:17
                  wild napisał:

                  > tzw. własność "intelektualna" to irracjonalna fikcja
                  > materializatorów liter i alfabetu itd. hehe

                  Oj, kupuje sie pirackie kompakciki na bazarku, co Wild?
                  Nieladnie, nieladnie...

                  Pulbek.
                  • wild amaterialni... 11.09.02, 13:26
                    Gość portalu: Pulbek napisał(a):

                    > wild napisał:
                    >
                    > > tzw. własność "intelektualna" to irracjonalna fikcja
                    > > materializatorów liter i alfabetu itd. hehe
                    >
                    > Oj, kupuje sie pirackie kompakciki na bazarku, co Wild?
                    > Nieladnie, nieladnie...
                    >
                    > Pulbek.

                    nie, wczoraj skopiowałem pornolki na drugi dysk - jaką "karę" mi proponujesz za
                    ten "grzech myśli nieczystych"? zdrowaśke? czy Inkwizycyjny pierdelek?
                    • pulbek Re: amaterialni... 11.09.02, 13:55

                      > nie, wczoraj skopiowałem pornolki na drugi dysk - jaką
                      > "karę" mi proponujesz za ten "grzech myśli
                      > nieczystych"? zdrowaśke? czy Inkwizycyjny pierdelek?

                      Ani mi w glowie Cie karac. I tak jestes przegrany bo za
                      pornolki pojdziesz do piekla, wiec dodatkowe karanie Cie
                      byloby niehumanitarnym kopaniem lezacego smile

                      Pulbek
    • Gość: doku fanatycy kłamią bez skrupułów IP: *.mofnet.gov.pl 10.09.02, 12:20
      wild napisał:

      > Pierwsza veto zgłosiła paleontologia, nie dokopawszy
      > się "brakujących ogniw"

      wszystkie brakujące ogniwa możesz sobie w muzeach oberzeć

      > Gwóźdź do trumny przybiła ostatnio biochemia, odkrywając w przyrodzie
      > układy "nieredukowalnie złożone", które nie mogły powstać
      > metodą selekcji naturalnej.

      Zwykłe kłamstwo, nie ma takich układów - właśnie o tym jest w ostatnim numerze
      Świata Nauki

      > Nie było "żyrafy ze
      > średnią szyją"

      kolejne kłamstwo - oczywiście że była

      > Karol Darwin, zmuszony sfalsyfikować swą teorię albo naginać fakty

      Darwin nie znał jeszcze odkrycia Mendla, więc nie umiał zinterpretować
      teoretycznie swoich odkryć. Dostrzegł fakt ewolucji, ale nie mógł zrozumieć jej
      mechanizmu - jedyne co mu przyszło do głowy to mieszanie cech, ale sam widział,
      że to mieszanie dawałoby trochę inne rezultaty

      > Sztandarowym,
      > nagłośnionym przykładem jest archeopteryks - latający dinozaur, stanowiący
      > rzekomo formę przejściową między gadami a ptakami. Nie przeniknęło jeszcze do
      > powszechnej wiadomości odkrycie ptaka, żyjącego w tym samym czasie. A więc
      > ptaki okazują się co najmniej rówieśnikami archeopteryksa, nie zaś jego
      > potomkami.

      Teraz mamy już mnóstwo wykopanych form pośrednich gadzio-ptasich i starych
      linii ptaków, które wymarły, jak archeopteryks. To doskonały przykład
      uzupełnienia brakujących danych. W miarę upływu czasu wykopalisk przybywa i
      teraz już jedynie budzi podziw fakt, że przy tak nikłych szansach zachowania
      szczątków, tak wiele szczątków przetrwało, że mamy już prawie pełen materiał.

      > Nigdy nie zaobserwowano całkowitego przekształcenia jednego gatunku w drugi,

      Np. mamy pełną ścieżkę przejścia od prakrów do wielorybów - wszystkie formy
      pośrednie już wykopano.

      > ani w laboratorium

      To tylko kwestia liczby pokoleń i liczby mutacji. W warunkach naturalnych nowe
      gatunki powstawały miliony lat. Jednak podczas badań nad mutacjami
      napromieniowywano muszki czy bakterie i powstawały nowe formy. Poza tym trzeba
      rozumieć, że odkrycie nowego gatunku (szczególnie wśród pierwotniaków czy
      bakterii) często jest wynikiem niedawnego powstania tego gatunku, a nie
      odkrycia czegoś, co się wcześniej ukrywało - to dotyczy np. nowych chorób
      zakaźnych. Natomiast na zaobserwowanie powstania nowego gatunku wśród dużych
      zwierząt nie możemy liczyć bez inżynierii genetycznej - przy odrobinie wysiłku
      umysłowego można to zrozumieć, ale niestety, ludzie religijni z zasady takich
      wysiłków nie podejmują.

      "zmiany skokowe"?! - manipulator wyciągnął jakąś starą błędną hipotezę.

      Wy, fanatycy, nic się nie uczycie. Przez całą historię ogłupiacie ludzi i stale
      przegrywacie z naukowymi odkryciami. Po co się w kółko od nowa kompromitować?
      Naukowcy coś odkryli, a wy się wymądrzacie, jakbyście prowadzili jakieś własne
      badania. A niczego takiego nie robicie, czytacie tylko to co naukowcy napiszą,
      a wasza konfuzja wynika tylko z tego, że czytacie zbyt mało, aby zrozumieć to,
      co przypadkiem wpadnie wam w oko.

      Zlitujcie się wreszcie nad sobą i zajmujcie się tymi waszymi gusłami, zamiast
      wciąż od nowa się ośmieszać.
      • Gość: barney Re: fanatycy kłamią bez skrupułów IP: *.gw.intertele.pl 10.09.02, 12:31
        Panie Doku,
        Niestety, popularna dziennikarska wiedza na temat siły teorii ewolucji
        (podobnie, jak dziennikarska wiedza na temat na temat jej bezsiły) nie
        wystarcza do rozstrzygnięcia poruszonych dylematów. Nie ulega wątpliwości
        jedno - teoria Darwina nie wydaje się juz tak niewzruszona. Mnożą się znaki
        zapytania. Jak wiele innych produktów nauki, teoria ta moze podzielić los
        dyktowany cyklem życia: powstanie - dojrzewanie - dorosłość - starzenie się -
        śmierć.

        • bigda1 Re: fanatycy kłamią bez skrupułów 10.09.02, 12:41
          Gość portalu: barney napisał(a):

          > Panie Doku,
          > Niestety, popularna dziennikarska wiedza na temat siły teorii ewolucji
          > (podobnie, jak dziennikarska wiedza na temat na temat jej bezsiły) nie
          > wystarcza do rozstrzygnięcia poruszonych dylematów. Nie ulega wątpliwości
          > jedno - teoria Darwina nie wydaje się juz tak niewzruszona. Mnożą się znaki
          > zapytania. Jak wiele innych produktów nauki, teoria ta moze podzielić los
          > dyktowany cyklem życia: powstanie - dojrzewanie - dorosłość - starzenie się -

          > śmierć.
          >

          Kazda teoria jest tylko przyblizeniem, a nie prawda objawiona. Jej
          niekompletnosc jest w nia wpisana jako cecha imanenetna. Kazde nowe odkrycie ja
          wzbogaca, modyfikuje, zmienia, czasami unicestwia dajac nowa teorie. Wzbogaca
          nasza wiedze, doswiadczenie, rozumienie swiata.
          Kreacjonizm jest dzieckiem wiary, wiec z rozumem nie ma nic wspolnego. To taka
          sama wiara jak objawienia. Dlatego kazda nowa teoria, czy stara nas wzbogaca i
          otwiera na nowe czasami wspaniale odkrycia, a kreacjonizm nas zamyka i odcina
          od wiedzy i rozumu, kierujac w strone mistyki.
          Mateusz
        • Gość: Pulbek Do barneya o teoriach naukowych IP: *.daimi.au.dk 10.09.02, 12:59
          Gość portalu: barney napisał(a):

          > Jak wiele innych produktów nauki, teoria ta moze
          > podzielić los dyktowany cyklem życia: powstanie -
          > dojrzewanie - dorosłość - starzenie się - śmierć.
          >

          Barney, masz absolutna racje. Taki jest wlasnie cykl
          zycia teorii naukowych. Zadna teoria (takze ewolucjonizm)
          nie pretenduje do bycia prawda absolutna i dokladna. Z
          pewnoscia bedzie uzupelniana, kto wie, moze nawet
          odrzucona?

          Ale zeby tak sie stalo, musza sie pojawic powazne
          argumenty, jednoznaczne wyniki badan, obiektywne
          interpretacje obserwacji. Musi sie pojawic nowa, lepsza
          teoria, ktora da rownie dobre skutki praktyczne, wyjasni
          wszystko dokladniej i prosciej.

          Kreacjonizm nie jest taka teoria. Jest oparty nie na
          analizie faktow, tylko na filozofii i religii. Nie
          przyniosl jak dotad zadnych skutkow praktycznych (dla
          porownania: ewolucjonizm przyniosl np. doswiadczenia
          Mendla, od ktorego zaczelo sie mnostwo rzeczy stosowanych
          dzis na co dzien, lacznie z lekami), nie wyjasnil niczego
          lepiej. Kreacjonizm zyje wylacznie wadami ewolucjonizmu
          (oczywiscie one istnieja, cudow nie ma), bo sam nie
          proponuje niczego, co moznaby sfalsyfikowac.

          Nauka jest bardzo potezna, Barneyu. Jezeli ewolucjonizm
          ma wady, to nauka jest zdolna go poprawic lub odrzucic.
          Odrzucanie podejscia naukowego to po pierwsze wylewanie
          dziecka z kapiela, po drugie -
      • wild o i też ZERO o "fanatycznej" biochemii?? :)) haha 10.09.02, 12:59
        ______________________________________________________________________________
        Przegląd literatury biochemicznej (...) opublikowanej w ciągu ostatnich 10 lat
        ujawnia wielkie ZERO artykułów proponujących szczegółowe, testowalne modele
        stopniowej ewolucji jakiegokolwiek znanego systemu biochemicznego. Przy tempie
        zera artykułów w ciągu każdych 10 lat upłynie bardzo wiele czasu, zanim nauka
        przedstawi obiecane wyjaśnienie na temat
        ______________________________________________________________________________


        • Gość: doku Przeczytaj "O pochodzeniu cnoty" IP: *.mofnet.gov.pl 10.09.02, 15:34
          wild napisał:
          > Przegląd literatury biochemicznej (...) opublikowanej w ciągu ostatnich 10
          lat
          > ujawnia wielkie ZERO artykułów proponujących szczegółowe, testowalne modele
          > stopniowej ewolucji

          Tam jest dużo o takich modelach. I nie kłam więcej. Możesz sobie wierzyć w co
          chcesz, ale kłamstwami nie obalisz dorobku nauk ścisłych i przyrodniczych.
          • wild czytam to co chce sam kupić, bez okradania innych 10.09.02, 21:46
            wymieniłeś JEDNA książke o tematyce ewolucja a biochemia - możesz wymienić
            jakąś drugą? głupi plebs może kupi ( za swoje? )

            Gość portalu: doku napisał(a):

            > wild napisał:
            > > Przegląd literatury biochemicznej (...) opublikowanej w ciągu ostatnich 10
            >
            > lat
            > > ujawnia wielkie ZERO artykułów proponujących szczegółowe, testowalne model
            > e
            > > stopniowej ewolucji
            >
            > Tam jest dużo o takich modelach. I nie kłam więcej. Możesz sobie wierzyć w co
            > chcesz, ale kłamstwami nie obalisz dorobku nauk ścisłych i przyrodniczych.

            to był cytat z artykułu popaprany lepperze ...

            ja dorobek ten mam gdzieś mogę? - ja sie pytam za co mam płacić co miesiąc
            darmozjadom? co to za potrzebna usługa i ile kosztuje? kto ma fundowac
            emeryture bezproduktywnym analizatorom kibla z muszkami owocówkami?

            powtarzam sie - tak samo jak jestem przeciwny dotacjom dla "krecjonistów" tak
            samo jestem przeciwny dotacjom na "ewolucyjne muszki" czy to jest jasne??

            ja neguje przymus na coś co mi nie jest potrzebne - jeżeli ktoś chce być
            naukowy to niech bedzie tak naukowy i dobrowolnie sie opodatkuje np. na zoo
            gucwinskiego itp.

            feudalny trep wije gniazdka za cudze bezproduktywnej masie "naukowców" za cudze


            • Gość: doku Teraz wszystko jest jasne IP: *.mofnet.gov.pl 11.09.02, 10:19
              wild napisał:

              > to był cytat z artykułu popaprany lepperze ...

              po prostu zapomniałem, że ty nie czytasz (lub nie rozumiesz) tego co cytujesz

              > powtarzam sie - tak samo jak jestem przeciwny dotacjom dla "krecjonistów" tak
              > samo jestem przeciwny dotacjom na "ewolucyjne muszki" czy to jest jasne??

              Jasne ale smutne

              Równie głupio zabrzmiałoby np.: "jestem przeciwny karaniu winnych tak samo jak
              jestem przeciwny karaniu niewinnych". Zamiast prezentować idee, ty je
              ośmieszasz.
            • Gość: doku Teraz wszystko jest jasne IP: *.mofnet.gov.pl 11.09.02, 10:21
              wild napisał:

              > to był cytat z artykułu popaprany lepperze ...

              po prostu zapomniałem, że ty nie czytasz (lub nie rozumiesz) tego co cytujesz

              > powtarzam sie - tak samo jak jestem przeciwny dotacjom dla "krecjonistów" tak
              > samo jestem przeciwny dotacjom na "ewolucyjne muszki" czy to jest jasne??

              Jasne ale smutne

              Równie głupio zabrzmiałoby np.: "jestem przeciwny karaniu winnych tak samo jak
              jestem przeciwny karaniu niewinnych". Zamiast prezentować idee, ty je
              ośmieszasz.
              • wild jeszcze raz...Wy tupiące śpołećnie-cerwone mrówki! 11.09.02, 12:39
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > wild napisał:
                >
                > > to był cytat z artykułu popaprany lepperze ...
                >
                > po prostu zapomniałem, że ty nie czytasz (lub nie rozumiesz) tego co cytujesz

                ktoś stwierdził tam że jest zero artykułow na temat - ewolucja - biochemia
                ja nie musze sie zgadzać - pytam sie jeszcze raz czy wymieniona książka to ta
                jedna? czy jeszcze coś jest? smile





                > > powtarzam sie - tak samo jak jestem przeciwny dotacjom dla "krecjonistów"
                > tak
                > > samo jestem przeciwny dotacjom na "ewolucyjne muszki" czy to jest jasne??
                >
                > Jasne ale smutne
                >
                > Równie głupio zabrzmiałoby np.: "jestem przeciwny karaniu winnych tak samo
                jak
                > jestem przeciwny karaniu niewinnych". Zamiast prezentować idee, ty je
                > ośmieszasz.

                ile kosztuje bilet na prezentacje tych idei? może przyjde i zgwiżdze? mogę? smile



                w.
                tubylec tak głupi że nierozumiejący za co płaci ideologom! OŚWIECCIE MNIE!!!

                nauka bez powiązania z wolnym rynkiem to bezproduktywny czerwony pryszcz itd.
                itd.

                www.uwstout.edu/chemistry/ignobel/igvideo2001.html
                • Gość: doku Możesz gwizdać, to sę przecież twoje ... IP: *.mofnet.gov.pl 11.09.02, 13:32
                  wild napisał:

                  > czy wymieniona książka to ta
                  > jedna? czy jeszcze coś jest? smile

                  Jest podana bogata bibliografia, nie będę jej przepisywał

                  > ile kosztuje bilet na prezentacje tych idei? może przyjde i zgwiżdze? mogę? smile

                  ... prezentacje
          • wild 'O pochodzeniu cnoty' i prekomunista Rousseau?:)) 10.09.02, 23:52
            pierdoloety fylozofyczne?

            ´umowa społeczna´

            ja ten zwrot tłumacze tak umowa komunistyczna - słowo "społecza" traktuje jak
            jeszcze jedne zamiennik słowa komunizm faszyzm

            dla mnie istnieje tylko umowa indywidualna decyduje za siebie a nie za innych w
            innym wypadku jest to feudalizm...



            wysylkowa.pl/ks77435.html
            O POCHODZENIU CNOTY
            RIDLEY MATT
            Wyd. REBIS Powiadom znajomego o książce

            Nasza cena: 25.50

            Oprawa: Miekka
            Język: POLSKI
            Ilość stron: 324
            ISBN: 83-7120-765-4

            Kolejna publikacja autora CZERWONEJ KRÓLOWEJ. Zdaniem zafascynowanego zoologia
            autora, ludzie przypominają mrówki - podobnie jak one żyją w złożonych
            społeczeństwach, które wykształciły wyrafinowany podział pracy. Ridley pyta
            jednak, jak potrafimy budować takie społeczności, skoro procesy ewolucyjne
            faworyzuja egoistów. Książka pokazuje, iż ludzki umysł rozwinął instynkt, który
            uczy nas czerpać korzyści ze współpracy, równocześnie eliminując jednostki
            łamiące ´umowę społeczną´. Bazując na filozofii Hobbesa i Rousseau, Riddley
            śłedzi ewolucję społeczeństwa - od genów, przez społeczności mrówek, małp, aż
            po ludzi.

            -----------------------------------------------------------------------------


            zrozum bolszewicki dotacyjnomaniaku - jeżeli jakaś praca naukowa nie posiada
            wartości materialnej za którą ktoś chce zapłacić przez X - czasu - jest
            bezuzyteczna - ewolucyjnie gine smile) dotowana nauka to kult lenina! zostają
            tylko te nauki które są potrzebne w zyciu człowieka te które w wolnym rynku
            zostają jako realnie potrzebne do produkcji dóbr smile
            te rozważania to popaprane mistyczno-gnostykie parareligijne bzdety - mnie
            interesuje materia teraz a nie skąd kurwa jest smile a te pajace myślą że są z
            kosmosu?? że niby są tak oderwani z tymi paronoidalnymi muszkami owocówkami od
            realnego zycia - wszystko kosztuje tak wszystko kosztuje więc niech płaci jak
            żebrak za chleb za wyżebrane lub zarobione inaczej ginie - przegrał nie
            potrafłi dostosować sie do wymagan ... społeczenstwa

            tak chce aby bezuzteczne hordy naukowców obiboków zjęły sie wreszcie
            zarabianiem pieniedzy lub...zdechły

            a ja np. czekam na pojazdy antygrawitacyjne - śmigłowce ( jedne z podstawowych
            elementów do rozwalenia pętli dróg-autostrad których nikt niechce budować - po
            co? chce latać :> )
            no ale trzeba rozwalić lobby bezuzytecznych fanatycznych filozofów + plus
            urzędniczą horde koncesjonomachów...
            smile

            Laises Faire! prorządowe buce
            • Gość: doku Bujanie w obłokach IP: *.mofnet.gov.pl 11.09.02, 13:35
              wild napisał:

              > Bazując na filozofii Hobbesa i Rousseau, Riddley
              > śłedzi ewolucję społeczeństwa

              ... bazuje na teorii gier, a szczególnie na rozwiązaniach problemu "dylematu
              więźnia". Nie mieszaj nauki z filozofią.

              > tylko te nauki które są potrzebne w zyciu człowieka

              To oczywiste. Tyle tylko, że większość ludzi nie ma ambicji samodzielnie
              decydować o tym, które nauki są im potrzebne. Ludzie m.in. dlatego łączą się w
              społeczeństwa i delegują swoją wolę i władzę na osoby kompetentne, że nie mogą
              uprawiać samodzielnie wszystkich nauk. Nie jest to oczywiście najważniejsza
              przyczyna organizacji społecznej (jestem przeciwnikiem technokracji), ale nie
              można udawać, tak jak ty, że ludzie chcą orientować się we wszystkim naukach i
              samodzielnie "kupować" to, co na wolnym rynku im zostanie zaoferowane i
              przekonująco zareklamowane jako pożyteczne.

              Rozwój nauki jest szybszy niż rozwój umysłowych zdolności człowieka. W
              przyszłości będzie więc jeszcze "gorzej" (nie zapłacz mi się tylko), jeszcze
              mniej zaufania ludzie będą mieli do własnej i cudzej orientacji w świecie
              nauki. Tym bardziej niechętnie powierzą finansowanie badań ludziom spoza świata
              nauki. Tym chętniej będą płacić podatki na badania podstawowe, bo coraz
              bardziej będą obawiać się hochsztaplerów sprzedających wszechmocną pseudonaukę
              typu psychotroniki.


              > te które w wolnym rynku
              > zostają jako realnie potrzebne

              Wolny rynek nie jest najlepszy dlatego, że jest jakimś idealnym odbiciem
              absolutu (nie ma wartości samej w sobie jak np. raj), ale jest najlepszy
              dlatego, że służy najlepiej ludziom (bo to człowiek ma najwyższą wartość). Ale
              wolny rynek nie jest sługą uniwersalnym i nie zaspokaja wszystkich potrzeb.
              Ludzie potrzebują także innego sługi - tym sługą jest państwo. Jeśli chodzi o
              badania naukowe, to ludzie oczekują od państwa pewnych usług i chętnie za nie
              płacą (tzw. podatki), chociaż wolny rynek też może wiele dla nauki zrobić.

              > chce aby bezuzteczne hordy naukowców obiboków zjęły sie wreszcie
              > zarabianiem pieniedzy lub...zdechły

              Jesteś w mniejszości, ludzie w większości nie chcą aby nauka umarła w ten
              sposób. Naukowcy cieszą się szacunkiem u ludzi ceniących mądrość i uczciwość.
              Kreacjoniści zaś to głupcy lub oszuści. Wolny rynek nie jest sługą, który ma
              obowiązek ścigać oszustów, ale musi nam udostępnić także ich ofertę. Eliminacją
              oszustów zajmuje się państwo.

              Oczywiście tak być nie musi. W epoce globalizacji być może policja przestanie
              być potrzebna, bo zastąpi ją pełna, wolna informacja z wolnego rynku. Jeżeli
              np. jakiś uzdrowiciel leczy przy pomocy dotyku, to gdzieś w internecie każdy
              będzie mógł sobie przeczytać, ilu pacjentów uleczył a ilu nie. Teraz na wolnym
              (ale nie globalnym) rynku mamy tylko takiego uzdrowiciela i zastęp ludzi,
              wyleczonych lub kłamców - nie znamy ilości ludzi, którym nie pomógł, a którym
              usiłował pomóc. Nie ma możliwości ustalenia, jaki procent skuteczności ma jego
              terapia, więc policja musi ścigać oszustów. Globalizacja, tak jak ja ją
              rozumiem, zapewni mi dostęp do opinii każdego pacjenta, więc kilku
              przekupionych oszustów czy przypadkiem uzdrowionych szczęściarzy nie będzie
              miało żadnego znaczenia, ani żadna reklama mnie nie oszuka.

              Jednak nauka to co innego. Na wolnym rynku nie ma (i będzie coraz mniej) takich
              informacji, które mogłyby dać przeciętnemu człowiekowi rozeznanie, które
              badania naukowe są warte kupienia w ten czy inny sposób. Tylko naukowcy mają
              dostateczną wiedzę o tym, jakie wykształcenie i które odkrycia były konieczne
              do zbudowania fabryki produkującej to czy tamto. Żaden biznesmen nie oceni
              nowego programu nowej uczelni pod kątem przydatności jej absolwentów dla jego
              firmy - ale zaufa zdaniu innych naukowców, którzy opiszą profil i poziom
              szkoły. Ta właśnie ciągnąca się przez pokolenia sieć zaufania ludzi ze
              środowisk nauki będzie coraz bardziej odcinać nauki podstawowe od wolnego
              rynku, a coraz więcej inwestorów będzie lokować część swoich zysków w
              niezależne laboratoria, cieszące się zaufaniem środowisk naukowych. A zaufanie
              to musi być coraz większe, bo konsumentowi na rynku coraz trudniej znać się na
              wszystkim.

              Jeśli było za trudne, to podam przykład, który jest tylko obrazowym
              uproszczeniem.

              Jeżeli nie możesz wybrać, do którego fryzjera pójść, to pytasz znajomych czy
              dobrze strzyże - wolny rynek szybko wyeliminuje złych fryzjerów.

              Jeżeli wybierasz dentystę, to musisz spytać znajomych, którzy kilka lat
              wcześniej leczyli zęby, czy plomby się trzymają - wolny rynek w końcu eliminuje
              złych dentystów, ale z trudem. Gdyby dentyści co kilka lat zmieniali np.
              miasto, to zła jakość ich usług nie mogłaby odstraszyć klientów. Tak samo
              działa dobór naturalny - mutacje psujące jakość starości nie są przez dobór
              eliminowane. Jest nawet przeciwnie - niska jakość obniża koszty, a to zapewnia
              przewagę nad uczciwą konkurencją. Mechanizmy wolnego rynku nie zapewniają
              jakości długotrwałej w porównaniu z szybkością zwrotu zainwestowanych
              pieniędzy. To nie tylko wolny rynek, ale także uczciwość i lenistwo (niechęć do
              przeprowadzek) dentystów wymuszają na nich wysoką jakość

              Jeżeli się wahasz, której firmy teleskop chcesz kupić, to musisz zaufać opinii
              naukowców, o których wiesz, że nie są związani z żadnym z producentów. Taka
              grupa naukowców opłacanych przez państwo musi istnieć i będzie się rozszerzać w
              miarę rozwoju nauki.
              • wild Urzednik RP motywuje socjalizm-leppera w nauce?:) 12.09.02, 12:39
                Gość portalu: doku napisał(a):

                >oczekują od państwa pewnych usług i chętnie za nie
                > płacą (tzw. podatki),

                HELLO! LUDZIE! zobaczcie geniuszy ( tylko część ) którzy każda pensje nie
                zarabiają a kradną - jak Lepper - HEJ! ludzie ta wyrównana masa obiboków dalej
                rżnie głupa? HEJ! Ludzie! to fajna zabawa! Hej ludzie! za cudze pieniądze
                i chętenie płacą podatki ( słowami osoby kótra żeruje z podatków )


                USA: Polak laureatem anty-Nobla z ekonomii WP 2001-10-11 (11:38)
                Nie tylko nagroda Nobla dopinguje uczonych całego świata do wzmożonych
                wysiłków. Przyznawany po raz jedenasty na Uniwersytecie Harvarda Ig Nobel to
                nagroda za najgłupsze osiągnięcia naukowe. W dziedzinie ekonomii otrzymał ją
                pracujący w Kanadzie Polak, Wojciech Kopczuk.

                Ku ogólnemu zaskoczeniu anty-Nobla w dziedzinie ekonomii otrzymał w tym roku
                Polak, Wojciech Kopczuk (University of British Columbia) wraz z Joelem
                Slemrodem (University of Michigan Business School). Odkryli oni prawidłowość
                pomiędzy śmiertelnością a zobowiązaniami wobec fiskusa. Naukowcy stwierdzili,
                że ludzie są w stanie "przesunąć" termin swego zgonu, jeśli mają nadzieje, że
                na skutek zmian legislacyjnych wypadnie im zapłacić niższe podatki. Jak
                powiedział dr Kopczuk, badania zajęły mu około godziny.

                W dziedzinie medycyny na najwyższe uznanie zasłużyła praca Petera Barssa z
                McGill University "Urazy spowodowane przez spadające orzechy kokosowe". Jak
                wykazało czteroletnie doświadczenie szpitala w Alotau (Papua Nowa Gwinea), aż
                2,5% zgłoszonych urazów miało związek z palmami kokosowymi. Ponieważ dojrzała
                palma osiąga od 24 do 35 metrów wysokości, a kokos wraz z łupiną od 1 do 4
                kilogramów, siła, z jaką uderza, może sięgać 1 tony. Orzechy powodują głownie
                urazy głowy, ramion i pleców. Autor pracy odnotowuje dwa przypadki śmierci na
                miejscu i dwa ciężkie urazy, wymagające otwarcia czaszki.

                Dwaj uczeni z Indii, Chittaranjan Andrade i B. S. Srihari z Narodowego
                Instytutu Zdrowia Psychicznego i Nauk Neurofizjologicznych Bangalore dostali Ig
                Nobla w dziedzinie zdrowia publicznego ­ za odkrycie, że osobnicy w wieku
                dojrzewania często dłubią w nosie. Naukowa nazwa tej rzadko wspominanej w
                literaturze medycznej formy aktywności to rhinotillexomania.

                Badania obejmujące 200 uczniów wykazały, że 7,6% robi to więcej niż 20 razy
                dziennie. Dla 17% nałogowe dłubanie stało się poważnym problemem, ujemnie
                wpływającym na inne dziedziny ich aktywności. U 1/4 badanych dochodziło
                niekiedy do krwawień z nosa.

                Innym ważkim problemem są wzdęcia. Niejednej osobie gazy jelitowe o przykrym
                zapachu utrudniły karierę zawodową lub wpłynęły ujemnie na życie osobiste. Przy
                diecie zawierającej rośliny strączkowe lub warzywa kapustne nie dawało się
                uniknąć takich komplikacji. Wydaje się że ostatecznym rozwiązaniem są
                gazoszczelne majtki z pochłaniaczem. Majtki te, uszyte z miękkiego, ale
                nieprzepuszczającego gazu materiału (wysokiej jakości nylon powlekany
                poliuretanem) są dodatkowo uszczelnione przez elastyczne ściągacze w talii oraz
                przy nogawkach. Z tylu znajduje się trójkątny otwór, a w nim ­ wymienny,
                wielowarstwowy pochłaniacz węglowy o dużej wydajności. Majtki mogą być prane, a
                żywotność wymiennego wkładu ­ zależnie od częstości i intensywności używania ­
                sięga nawet kilku miesięcy. Nagrodzonym Ig Noblem wynalazcą jest Buck Weimer z
                Pueblo w Kolorado.

                Laureatem w dziedzinie fizyki został David Schmidt (University of
                Massachusets). Niemal każdy zastanawiał się, dlaczego zasłonka
                prysznica "wpukla" się do środka i przykleja do wystających części ciała.
                Schmidt częściowo wyjaśnił to tajemnicze zjawisko za pomocą komputerowej
                symulacji prysznica. Okazuje się, że odpowiedzialny jest efekt Bernouliego: ­
                strumień wody z prysznica wytwarza strefę obniżonego ciśnienia, która zasysa
                zasłonkę. Wyniki opublikowano w lipcu bieżącego roku, jednak waga odkrycia nie
                pozwoliła długo czekać z nagrodą.

                Albert Einstein pracował kiedyś w biurze patentowym. Jednak nawet on nie
                dokonałby tego, co udało się w roku 2001 urzędnikom z Australii: przyznali
                patent na koło. Wynalazca koła okazał się tamtejszy prawnik John Keogh. Nagrodę
                w dziedzinie technologii otrzymują wspólnie urzędnicy i wynalazca.

                Łącząc astrofizykę z religią, Jack i Roxella Van Impe z Michigan zlokalizowali
                piekło. Ich zdaniem czarne dziury spełniają wszelkie warunki piekła. Nowego
                znaczenia nabiera zatem projekt stworzenia czarnej dziury w warunkach ziemskich
                w akceleratorach. Nagroda na pewno im się należy.

                Nagroda w dziedzinie psychologii przypadła Lawrence'owi W. Shermanowi z Miami
                University. Jego historyczna praca "Ekologiczne studium radości w małych
                grupach przedszkolaków" (opublikowana w "Child Development", vol. 46, no. 1,
                marzec 1975) objawiła światu, jak zachowują się rozbawione dzieci (śmieją się,
                wesoło wrzeszczą i robią różne rzeczy; objawy są zaraźliwe). Niektórym
                nauczycielom to się nie podoba. Najweselej jest grupom 7-9-osobowym,
                reprezentującym obie płcie. Sherman już w 1975 roku w pionierski sposób
                wykorzystał do obserwowania dzieci kamery wideo, rejestrując zapis 596 lekcji.

                Literatura popycha ludzkość ku wzniosłym ideałom. Nagroda w tej dziedzinie
                słusznie przypadła Johnowi Richardsowi z Bostonu (w Wielkiej Brytanii, nie w
                USA). Założył on Towarzystwo Ochrony Apostrofu, zajmujące się "ochroną i
                promocją" różnicy między liczbą mnogą a dopełniaczem dzierżawczym w języku
                angielskim.

                Pokojowego Ig Nobla dostał Viliumas Malinauskus z Grutas na Litwie, twórca 30-
                hektarowego parku rozrywki "Stalin World". Przypomina on łagier wypełniony
                posągami rożnych ważnych komunistów, zwłaszcza Lenina i Stalina. Można tam
                zjeść zimny barszcz z menażki, słuchając pieśni masowych. Wstęp 2 dolary. (pr)

                • Gość: doku Piękne przykłady przytoczyłeś IP: *.mofnet.gov.pl 12.09.02, 14:20
                  Dobrze one świadczą o kondycji nauki. Pokazują, że część środowisk naukowych,
                  to środowiska niezależne, dzięki czemu mają swobodę bawić się różnorodnymi
                  kierunkami badań. Świadomość istnienia takich naukowców daje mi poczucie
                  bezpieczeństwa, że nauka nadal będzie się rozwijać na pożytek poprawy mojej
                  starości i lepszego życia moich potomków. Chcę płacić więcej podatków na naukę
                  i uważam, że zbyt mała część budżetu idzie na naukę (a zbyt duża dla
                  państwowych przedsiębiorstw).
                  • wild buahahahahahahahahahahahaha... LEPPER W NAUCE!! 12.09.02, 22:54
                    Autor: Gość: doku IP: *.mofnet.gov.pl
                    Data: 12-09-2002 14:20 + dodaj do ulubionych wątków

                    + odpowiedz na list

                    + odpowiedz cytując


                    --------------------------------------------------------------------------------
                    Dobrze one świadczą o kondycji nauki. Pokazują, że część środowisk naukowych,
                    to środowiska niezależne, dzięki czemu mają swobodę bawić się różnorodnymi
                    kierunkami badań. Świadomość istnienia takich naukowców daje mi poczucie
                    bezpieczeństwa, że nauka nadal będzie się rozwijać na pożytek poprawy mojej
                    starości i lepszego życia moich potomków. Chcę płacić więcej podatków na naukę
                    i uważam, że zbyt mała część budżetu idzie na naukę (a zbyt duża dla
                    państwowych przedsiębiorstw).

                    --------------------------------------------------------------------------------

                    tak to było o tym!


                    USA: Polak laureatem anty-Nobla z ekonomii WP 2001-10-11 (11:38)
                    Nie tylko nagroda Nobla dopinguje uczonych całego świata do wzmożonych
                    wysiłków. Przyznawany po raz jedenasty na Uniwersytecie Harvarda Ig Nobel to
                    nagroda za najgłupsze osiągnięcia naukowe. W dziedzinie ekonomii otrzymał ją
                    pracujący w Kanadzie Polak, Wojciech Kopczuk.

                    Ku ogólnemu zaskoczeniu anty-Nobla w dziedzinie ekonomii otrzymał w tym roku
                    Polak, Wojciech Kopczuk (University of British Columbia) wraz z Joelem
                    Slemrodem (University of Michigan Business School). Odkryli oni prawidłowość
                    pomiędzy śmiertelnością a zobowiązaniami wobec fiskusa. Naukowcy stwierdzili,
                    że ludzie są w stanie "przesunąć" termin swego zgonu, jeśli mają nadzieje, że
                    na skutek zmian legislacyjnych wypadnie im zapłacić niższe podatki. Jak
                    powiedział dr Kopczuk, badania zajęły mu około godziny.

                    W dziedzinie medycyny na najwyższe uznanie zasłużyła praca Petera Barssa z
                    McGill University "Urazy spowodowane przez spadające orzechy kokosowe". Jak
                    wykazało czteroletnie doświadczenie szpitala w Alotau (Papua Nowa Gwinea), aż
                    2,5% zgłoszonych urazów miało związek z palmami kokosowymi. Ponieważ dojrzała
                    palma osiąga od 24 do 35 metrów wysokości, a kokos wraz z łupiną od 1 do 4
                    kilogramów, siła, z jaką uderza, może sięgać 1 tony. Orzechy powodują głownie
                    urazy głowy, ramion i pleców. Autor pracy odnotowuje dwa przypadki śmierci na
                    miejscu i dwa ciężkie urazy, wymagające otwarcia czaszki.

                    Dwaj uczeni z Indii, Chittaranjan Andrade i B. S. Srihari z Narodowego
                    Instytutu Zdrowia Psychicznego i Nauk Neurofizjologicznych Bangalore dostali Ig
                    Nobla w dziedzinie zdrowia publicznego ­ za odkrycie, że osobnicy w wieku
                    dojrzewania często dłubią w nosie. Naukowa nazwa tej rzadko wspominanej w
                    literaturze medycznej formy aktywności to rhinotillexomania.

                    Badania obejmujące 200 uczniów wykazały, że 7,6% robi to więcej niż 20 razy
                    dziennie. Dla 17% nałogowe dłubanie stało się poważnym problemem, ujemnie
                    wpływającym na inne dziedziny ich aktywności. U 1/4 badanych dochodziło
                    niekiedy do krwawień z nosa.

                    Innym ważkim problemem są wzdęcia. Niejednej osobie gazy jelitowe o przykrym
                    zapachu utrudniły karierę zawodową lub wpłynęły ujemnie na życie osobiste. Przy
                    diecie zawierającej rośliny strączkowe lub warzywa kapustne nie dawało się
                    uniknąć takich komplikacji. Wydaje się że ostatecznym rozwiązaniem są
                    gazoszczelne majtki z pochłaniaczem. Majtki te, uszyte z miękkiego, ale
                    nieprzepuszczającego gazu materiału (wysokiej jakości nylon powlekany
                    poliuretanem) są dodatkowo uszczelnione przez elastyczne ściągacze w talii oraz
                    przy nogawkach. Z tylu znajduje się trójkątny otwór, a w nim ­ wymienny,
                    wielowarstwowy pochłaniacz węglowy o dużej wydajności. Majtki mogą być prane, a
                    żywotność wymiennego wkładu ­ zależnie od częstości i intensywności używania ­
                    sięga nawet kilku miesięcy. Nagrodzonym Ig Noblem wynalazcą jest Buck Weimer z
                    Pueblo w Kolorado.

                    Laureatem w dziedzinie fizyki został David Schmidt (University of
                    Massachusets). Niemal każdy zastanawiał się, dlaczego zasłonka
                    prysznica "wpukla" się do środka i przykleja do wystających części ciała.
                    Schmidt częściowo wyjaśnił to tajemnicze zjawisko za pomocą komputerowej
                    symulacji prysznica. Okazuje się, że odpowiedzialny jest efekt Bernouliego: ­
                    strumień wody z prysznica wytwarza strefę obniżonego ciśnienia, która zasysa
                    zasłonkę. Wyniki opublikowano w lipcu bieżącego roku, jednak waga odkrycia nie
                    pozwoliła długo czekać z nagrodą.

                    Albert Einstein pracował kiedyś w biurze patentowym. Jednak nawet on nie
                    dokonałby tego, co udało się w roku 2001 urzędnikom z Australii: przyznali
                    patent na koło. Wynalazca koła okazał się tamtejszy prawnik John Keogh. Nagrodę
                    w dziedzinie technologii otrzymują wspólnie urzędnicy i wynalazca.

                    Łącząc astrofizykę z religią, Jack i Roxella Van Impe z Michigan zlokalizowali
                    piekło. Ich zdaniem czarne dziury spełniają wszelkie warunki piekła. Nowego
                    znaczenia nabiera zatem projekt stworzenia czarnej dziury w warunkach ziemskich
                    w akceleratorach. Nagroda na pewno im się należy.

                    Nagroda w dziedzinie psychologii przypadła Lawrence'owi W. Shermanowi z Miami
                    University. Jego historyczna praca "Ekologiczne studium radości w małych
                    grupach przedszkolaków" (opublikowana w "Child Development", vol. 46, no. 1,
                    marzec 1975) objawiła światu, jak zachowują się rozbawione dzieci (śmieją się,
                    wesoło wrzeszczą i robią różne rzeczy; objawy są zaraźliwe). Niektórym
                    nauczycielom to się nie podoba. Najweselej jest grupom 7-9-osobowym,
                    reprezentującym obie płcie. Sherman już w 1975 roku w pionierski sposób
                    wykorzystał do obserwowania dzieci kamery wideo, rejestrując zapis 596 lekcji.

                    Literatura popycha ludzkość ku wzniosłym ideałom. Nagroda w tej dziedzinie
                    słusznie przypadła Johnowi Richardsowi z Bostonu (w Wielkiej Brytanii, nie w
                    USA). Założył on Towarzystwo Ochrony Apostrofu, zajmujące się "ochroną i
                    promocją" różnicy między liczbą mnogą a dopełniaczem dzierżawczym w języku
                    angielskim.

                    Pokojowego Ig Nobla dostał Viliumas Malinauskus z Grutas na Litwie, twórca 30-
                    hektarowego parku rozrywki "Stalin World". Przypomina on łagier wypełniony
                    posągami rożnych ważnych komunistów, zwłaszcza Lenina i Stalina. Można tam
                    zjeść zimny barszcz z menażki, słuchając pieśni masowych. Wstęp 2 dolary. (pr)


    • kretenczyk Re: USTĄP, DARWINIE 10.09.02, 12:58
      Kreacjonisci na forum???
      Robi sie tu calkiem rozrywkowo!
      Chociaz to wstydliwe tak sie smiac z ludzkiej ulomnosci...
      Nie uchodzi, wszystkie dzieci sa nasze...
      Kreteńczyk
      • wild ja się smieje z leppera-dotacja w "teoriach" :)) 10.09.02, 13:04
        powiedz co musi mieć w mózgu taki "naukowiec" licząc na kaske z dotacji? smile
        raka? czy feudała?
        • bigda1 Re: ja się smieje z leppera-dotacja w 'teoriach' 10.09.02, 13:30
          wild napisał:

          > powiedz co musi mieć w mózgu taki "naukowiec" licząc na kaske z dotacji? smile
          > raka? czy feudała?

          Jest cos gorszego! Oto co ma w "mozgu" taki "naukowiec" :

          ______________________________________________________________________________
          Przegląd literatury biochemicznej (...) opublikowanej w ciągu ostatnich 10 lat
          ujawnia wielkie ZERO artykułów proponujących szczegółowe, testowalne modele
          stopniowej ewolucji jakiegokolwiek znanego systemu biochemicznego. Przy tempie
          zera artykułów w ciągu każdych 10 lat upłynie bardzo wiele czasu, zanim nauka
          przedstawi obiecane wyjaśnienie na temat
          --------------------------------------------
          Dodam tylko, ze nie chodzi tu o Kretenczyka oczywiscie!
          wink))
          Mateusz
          • wild mam! nowa teoria!! 11.09.02, 00:51
            czyżby i czeski Krecik przestał brać udział w walce z lobby "muszek"?
            smile
        • masaker o ewolucji i innych takich 10.09.02, 13:33
          Ja się jeszcze chciałem przypiąć do tych "nieredukowalnych złożonych" czy jak
          im tam. Tak się składa, że omawiany problem ewolucjoniści zauważyli już niemal
          od początku stworzenia obu teorii ewolucyjnych (doboru naturalnego i doboru
          płciowego) i rzeczywiście, nikt przez lata nie potrafił wytłumaczyć, jak
          powstają takie złożone systemy jak ów rysunek sowiego oka na skrzydle motyla.
          Czytałem jednak (ale nie pamiętam gdzie, więc cytatów i przypisów nie będzie),
          że najczęściej sprawa wygląda tak, że jakiś organizm posiada cechę "A", która
          pełni funkcję "a", a pod wpływem: mutacji, zmiany warunków naturalnych,
          przypadku (niepotrzebne skreślić), cecha "A" zaczyna wykonywać funkcję "b", na
          skutek czego organizmy nadal "przywiązane" do funkcji "a" zaczynają przegrywać
          rywalizację w walce o przetrwanie (dobór naturalny) lub rozmnożenie (dobór
          płciowy). W sposób pośredni wpływa to zmianę cechy "A" w "B". I tak bez końca.
          Siłą rzeczy sprawia to, że ewolucja jest procesem niekończącym się, bo zmiana
          elementu układu zmienia układ, co wymusza zmianę elementów itd. Mnie to
          przekonuje, a was?

          Działanie doboru naturalnego najlepiej widać na przykładzie gospodarki
          amerykańskiej oraz architektury. Weźmy na przykład obie wieże WTC - w ewolucji
          można by je porównać do cechy, która pojawiła się nagle jako odpowiedź
          przystosowawcza, i nagle zniknęła - ale nie na skutek braku przystosowania,
          lecz - przypadkowego zdarzenia (przypadkowego z punktu widzenia WTC i
          gospodarki amerykańskiej). Kreacjoniści za bardzo odmawiają siły sprawczej
          przypadkowi, argumentując, że to niepoważne, ale przecież przypadki się
          zdarzają i czasem mogą mieć decydujące znaczenie (np. uderzy w naszą planetę
          planetoida - oj, masło maślane). Czasami myślę, że główna różnica między
          ewolucojnistą a kreacjonistą to to, że ten pierwszy uważa, że życie, kosmos
          itp. nie mają swojego wewnętrznego planu, a ten drugi - że bez planu czy
          koncepcji ani rusz.
    • Gość: olomanolo Panie Wild IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 10.09.02, 15:10
      Zasadniczo nie mam zamiaru odpowiadac Panu, gdyz jest Pan
      znanym tutaj pieniaczem forumowym (zaledwie od kilku dni
      czytuje to Forumsmile. Niemniej urzywa Pan dosc perfidnej
      argumentacji, stad odniose sie do kilku spraw, w celu
      miejmy nadzieje sprostowania ewentualnego zametu, jaki
      lektura Panskich tekstow mogla wywolac w glowach osob
      mniej zorientowanych.

      Popierwsze, zwroce uwage na wyjatkowy brak kultury Pana.
      Otuz kilka osob w rzeczowy sposob obalilo zasadniczo
      calosc przytaczanych przez Pana argumentow Przeciw
      ewolucji. A Pan nie odniosl sie do nich ani slowem (Formy
      posrednie ptakow, wielorybow, Zrafa itd.). To zasadniczo
      juz Pana dyskfalifikuje.

      Co do Dotowania nauki. To co Pan powiedzial to czysta
      demagogia. Owszem np. Pani Tatcher (ktora generalnie
      bardzo cenie) popelnila blad i wprowadzila wolnorynkowe
      reguly w Angielskiej nauce liczac ze przemysl zacznie
      finansowac potrzebne dziedziny. No i wiele galezi nauki
      upadlo, a firmy poprostu kupowaly licencje. Szybko sie z
      tego wycofano. Ot taki przyklad:
      Badanie prozni:
      Czyz mozna sobie wyobrazic bardziej idiotyczne zajecie?
      Przez kilkadziesiat lat setki osob w wielu krajach
      staralo sie uzyskac maksymalnie "prozniana" wink proznie w
      warunkach laboratoryjnych. Oczywicie mieli swoje
      argumenty jak np. wzrost krysztalow. Ale generalnie byla
      to sztuka dla sztuki. A wlasnie zarowno produkcja
      twardych dyskow jak i CD odbywa sie w warunkach wysokiej
      prozni. Bez ich badan po wymysleniu "komputerow" trzeba
      by czekac latami aby stworzyc odpowiednie warunki do ich
      produkcji. A tak bylo jak znalazl. Takich przykladow
      moglbym mnozyc dziesiatki.
      Inna sprawa to wymog minimalnej efektywnosci naukowej.
      Fakt w przypadku "Polskiej Nauki???" (nie wiem czy w
      wielu dziedzinach to co sie w Polsce wyrabia zasluguje na
      ta nazwe) stopien defraudacji pieniedzy publicznych jest
      zatrwazajacy. To nie jest tak, ze w Polsce nie ma
      pieniedzy na badania. Sa, ale ich dystrybucja i
      wykozystanie, w wielu dziedzinach (moge mowic o medycynie
      i bilogii) uraga wszelkim zasadom. Choc np. polska fizyka
      znajduje sie na 7 miejscu w Swiecie, wiec nie wszystkie
      dziedziny nauki sa rownie slabe (medycyna 26 - bardzo
      "zabawne" kraje nas wyprzedzaja).
      Ale podkresle jeszcze raz. Nauka oraz wiedza nie sa
      dziedzinami poddajacymi sie "wolnej rece rynku", gdyz
      wtedy poprostu znikaja. Oczywiscie dana spolecznosc ma
      prawo wyboru i moze zdecydowac, ze NIE beda mieli u
      siebie nauki, uniwersytetow itd. Zycze szczescia.

      Mowi Pan "prywatne szkoly" - cuz widze ze Pan majetny (po
      rodzicach zapewnesmile gratuluje Panu.

      EWOLUCJONIZM - Jak sam Pan powiedzial jest Pan humanista.
      Niemniej to zwlaszcza humanisci powinni celowac z "logiki
      myslenia" i umiejetnosci syntezy. W swoim tekscie urzyl
      Pan wszelkich intelektualnych sztuczek jakie stosuja
      kreacjonisci.
      1. Atakuje Pan twierdzenia ewolucjonistow, ktorych oni
      sami nigdy nie wypowiedzieli potem z satysfakcja je obala.
      2. Stosowanie falszywych przeslanek i wykazywanie braku
      mozliwoscii wyjasnienia zjawisk przez teorie ewolucji.
      3. Cytowanie lub powolywanie sie na falszywe dane.

      Motorem Ewolucji sa zmiany genetyczne i tylko one. Jedyna
      weryfikacja tych mutacji jest ewentulana przydatnosc dla
      przezywalnosci osobnika i zwiekszenia liczby jego
      potomstwa oraz dalszych pokolen.

      Ewolucja jest bezkierunkowa i bezcelowa. Ale jak nie ma
      "nic" to nie ma innego kierunku niz stworzyc "cos". Jesli
      sa organizmy 1 komorkowe, to raczej trudno zeby sie
      redukowaly, tylko raczej zaczna tworzyc struktury
      wielokomorkowe.

      A teraz Tylko skrotowo:

      AD 1. Ewolucjonisci nie twierdza ze wszystko sie odbywa
      na zasadzie POWOLNYCH ZMIAN. WRECZ ODWROTNIE z reguly
      nowa cecha pojawia sie NAGLE. GWALTOWNIE. Choc oczywiscie
      ewolucja konczyn nieparzystokjopytnch byla stopniowa, ale
      oczywiscie tez skokami.

      Np.
      - Zanik jednego chromosomu (na skutek pekniecia i
      przylaczenie matrialu genetycznego przez inne
      chhromosomy) w lini ludzkiej byl zjawiskiem jednostkowym,
      podobnie jak pekniecie chromosomu Y i wchloniecie niemal
      calej inf. genetycznej w nim zawartej przez chromosom X.
      Jedno z tych zdazen mialo miejsce ok. 2 mln lat temu,
      drugie 200 tys (nie pamietam ktora z aberracji kiedy).
      Oczywiscie implikacja tego faktu jest chow wsobny u tak
      zmutowanych osobnikow. DZieci z Matka lub ojcem lub w
      obrebie rodzenstwa. smile no ale o TAAAKICH sprawach
      kreacjonisci nawet nie smia wspominac, chociaz czemu
      nie?? Grzech Pierworodny hmmm, to daje fascynujce pole do
      spekulacji na temat pamieci zdarzen itd. Wrecz Mistyczne
      powiazania.
      Acha, tak jako ciekawostka. To Nie my wyewoluowalismy z
      szympansow lub goryli, tylko one z lini ludzkiej smile. Ot
      "slepe odgalezienia" smile
      AD2. MOTYL. A czy nie wpadlo Panu do glowy ze ten Motyl
      wcale nie wyprobowal tych wszystkich kombinacji?? Ot taka
      dziala odstraszajaco i tyle. Jak nie toby Pan go nie
      zobaczyl bo by nie przetrwal i tyle i nie ma co tutaj
      filozofowac. Nawet nie jestem przekonany czy to ze akurat
      ludzaco przypomina sowe ma jakies znaczenie. NIe sadze
      zeby np. wazka mogla asocjowac na tym poziomie smile, co do
      ptakow tez nie jestem taki pewien. Sowa jest generalnie
      nocnym ptakiem..... A moze ten wzor ma zupelnie inne
      znaczenie? Pawi ogon jest przeklenstwem pawia. Wystawia
      go na atak wszelkich drapieznikow ktore widza go z
      kilometra. No ale czego sie nie robi dla Kobiet smile. Nie
      koniecznie WSZYSTKO ma sens, nie Zawsze musi byc
      wytlumaczone (choc to akurat przypadlosc na ktora wielu
      biologow "choruje"; - stad trudno Pana winic).

      AD3. Ten podpunkt zalatwili juz moi przedmowcy, ja tylko
      pozwole sobie zauwazyc ze niemal w kazdym Nature, Cell,
      Nucleid Acid Research, Gene sa artykuly dotyczace WLASNIE
      EWOLUCJI MOLEKULARNEJ. No ale trzeba umiec szukac i umiec
      zrozumiec chocby tytul publikacji, co nie jest takie
      trywialne, ale za tem nie powinno sie PUBLICZNIE
      wypiwiadac na temat o ktorym sie nie ma zasadniczo
      ZIELONEGO pojecia.
      Nowy Gatunek? Ot Prosze HIV np. Grypa, nowe odmiany
      gruzlicy. Gepard powstal zaledwie 200 000 lat temu - stad
      wszystkie osobniki nadal sa klonami, wykazuja stopien
      podobienstwa niemal identyczny jak blizniaki jednojajowe.

      Bo widzi Pan, gdyby Pan uprzejmie zapytal. "Cholera
      przeczytalem to i to w co mam wierzyc???". Nawet uzyl
      paru prowokacyjnych zdan, to wszystko byloby w porzadku.
      Ale Pan wyglosil swoje pogllady w fromie "Prawdy
      Ostatecznej". Jakim Prawem?

      To jest publiczne medium, nie jest pewne, czy np. mlode
      osoby zadadza sobie tyle trudu aby dotrzec do stosownych
      odpowiedzi. Jest generalnna Polska cywilizacyjna
      przypadloscia, ze nikt nie przywiazyje uwagi za rowno do
      slowa mowionego jak i pisanego i Pan jest tego najlepszym
      przykladem.

      Zaintresowanym osobom goraco polecam ksiazki napisane
      przez Marcina Ryskiewicza ("Mieszkancy Swiatow
      Alternatywnych" oraz "Przepis ewolucyjny: Jak zostac
      czlowiekiem") Autor w niestety nie dokonca przystepny
      (Teoria nie jest latwa - co widacsmile ale WYJATKOWO
      RZETELNY i UCZCIWY sposob wyjasnia wszelkie zalorzenia
      Teorii Ewolucji, nie pomijajac jej ulomnosci.

      Co do Ewolucji Molekularnej i prapoczatkow zycia, nalezy
      zaznajomic sie z Teoria Oparina, ktora w ostatnich latach
      w zmienionej formie rozwija sie z duzym sukcesem. Ot np.
      znane sa juz uklady organiczne samopowielajace sie -
      lancuchy RNA. Nie bede wchodzil w szczeguly.

      A ze ewentualnie zycie zostalo nam "zaszczepione" przez
      jakis meteoryt, owszem nie mozna tego wylkuczyc. Choc
      musialoby sie to zdarzyc dwukrotnie. Gdyz na poczatku
      byly 2 prakomorki. Jedna dala poczatek Krolestwom
      Zwierzat i Roslin a druga Krolestwu grzybow.

      Dziekuje za uwage i przepraszam za bledy ortograficzne,
      cuz niestety cierpie na dysgrafie i dysleksie, a nie mam
      mozliwosci sprawdzenia poprawnosci tego tekstu z polska
      ortografia.
      A na koniec powiem ze cos tak Pan Panie Wild, jestes Pan
      takim "Lepperem tego Forum" chyba. Chociaz arogancja i
      brakiem szacunku dla swoich c
      • Gość: Sala Re: Panie Wild IP: *.toya.net.pl 10.09.02, 15:47
        > Co do Dotowania nauki. To co Pan powiedzial to czysta
        > demagogia. Owszem np. Pani Tatcher (ktora generalnie
        > bardzo cenie) popelnila blad i wprowadzila wolnorynkowe
        > reguly w Angielskiej nauce liczac ze przemysl zacznie
        > finansowac potrzebne dziedziny. No i wiele galezi nauki
        > upadlo, a firmy poprostu kupowaly licencje. Szybko sie z
        > tego wycofano. Ot taki przyklad:

        Przemysl zaczal finansowac. Tylko nie pod tym katem, ktory jest potrzebny
        spolecznie a pod katem oplacalnosci.
        Natomiast co do walki Pani Thatcher ze zwiazkami zawodowymi, to jestem z calym
        sercem za.


        • masaker Re: Panie Wild 10.09.02, 15:57
          Gość portalu: Sala napisał(a):

          > Przemysl zaczal finansowac. Tylko nie pod tym katem, ktory jest potrzebny
          > spolecznie a pod katem oplacalnosci.

          Zgoda, ale czasem jakieś odkrycie, wynalazek itp. wydaje się na pierwszy rzut
          oka nieopłacalne i nieprzydatne, ponieważ nikt nie potrafi znaleźć dla tej
          wiedzy odpowiedniego zastosowania. O tyle zgadzam się z finansowaniem nauki z
          budżetu państwa, że generalnie naukę pcha do przodu ciekawość, a nie chęć
          zysku, co daje szerszą perspektywę. Oczywiście, jest super, jeżeli dokonania
          naukowe także przekładają się na pieniądze. Ale weźmy przykład paliw
          ropopochodnych - żaden naftowy szejk nie da nawet złamanego centa na
          opracowanie alternatywnych źródeł pozyskiwania łatwodostępnej energii. Co
          więcej - sądzę, że wielu "nafciarzy" chętnie sypnęłoby forsą, żeby zdusić w
          zarodku jakiś ciekawy pomysł, "podkupić" zdolnego naukowca albo kupić
          opracowaną licencję i ją zniszczyć. A przecież ci ludzie mają na uwadze zysk.

          > Natomiast co do walki Pani Thatcher ze zwiazkami zawodowymi, to jestem z
          > calym sercem za.

          Super! A co na to Darwin?
          • wild o wiara w materie liter? 11.09.02, 01:11
            masaker napisał:
            > Co
            > więcej - sądzę, że wielu "nafciarzy" chętnie sypnęłoby forsą, żeby zdusić w
            > zarodku jakiś ciekawy pomysł, "podkupić" zdolnego naukowca albo kupić
            > opracowaną licencję i ją zniszczyć. A przecież ci ludzie mają na uwadze zysk.

            "licencja" na wynalazek ognia koła czubka?? smile) haha własność intelektualna
            nieistnieje - istnieje tylko własność materialna

            ja własnie mam pomysł - ciekawe czy sypnął tak jak na dobrowolną dotacje na
            setne testowanie muszek :>>
            • masaker Re: o wiara w materie liter? 11.09.02, 12:42
              wild napisał:

              > "licencja" na wynalazek ognia koła czubka?? smile) haha własność intelektualna
              > nieistnieje - istnieje tylko własność materialna

              Jeżeli twierdzisz, że istnieje tylko własność materialna, to wytłumacz mi, po
              co ludzie kupują książki. Przecież jej druk jest niewielkiej wartości, a poza
              tym - gdyby nie było własności intelektualnej - wystarczyłoby wciąż drukować
              tylko jedną książkę - z pustymi stronami, a ludzie i tak by to kupowali. Skąd
              się u ciebie bierze przekonanie, że wszystko musi mieć wartość dającą się
              wyrazić w pieniądzu? Czy twoje posty również posiadają taką wartość? A jeśli
              nie - to dlaczego i po co istnieją?
              Tylko błagam - odpowiedz krótko bez tego wściekania się nt. dotacji, muszek,
              komunizmu itp., bo czasem ciężko cię zrozumieć.
              • wild co ma większą wartość 'Mein Kampf 11.09.02, 12:51
                masaker napisał:

                > wild napisał:
                >
                > > "licencja" na wynalazek ognia koła czubka?? smile) haha własność intelektualn
                > a
                > > nieistnieje - istnieje tylko własność materialna
                >
                > Jeżeli twierdzisz, że istnieje tylko własność materialna, to wytłumacz mi, po
                > co ludzie kupują książki. Przecież jej druk jest niewielkiej wartości, a poza
                > tym - gdyby nie było własności intelektualnej - wystarczyłoby wciąż drukować
                > tylko jedną książkę - z pustymi stronami, a ludzie i tak by to kupowali. Skąd
                > się u ciebie bierze przekonanie, że wszystko musi mieć wartość dającą się
                > wyrazić w pieniądzu? Czy twoje posty również posiadają taką wartość? A jeśli
                > nie - to dlaczego i po co istnieją?
                > Tylko błagam - odpowiedz krótko bez tego wściekania się nt. dotacji, muszek,
                > komunizmu itp., bo czasem ciężko cię zrozumieć.
                • wild czy książka z pustymi kartkami? 11.09.02, 12:52
              • Gość: olomanolo Panowie!! Po co gadac z kretynem? IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 11.09.02, 12:59
                Panowie,
                Umiescilismy juz odpowiednia ilosc informacji ktore
                obalily brednie tu przez dziczka wypisywane. Nie odniusl
                sie do ani jednego rzeczowego argumentu. Jak widac jego
                celem nie jest dyskusja, a jedynie samozachwyt nad wlasna
                he he he rezolutnoscia. smile)))))
                Przecietnie przytomny czlowiek powiniejn wyciagnac
                wlasciwe wnioski i tyle. A dziczek niech sobie szaleje... smile

                Serdecznie pozdawiam pozostalych dyskutantow.
                olo
                • wild Po co gadac z kretynem? IG-NOBEL już czeka! :) 11.09.02, 13:19
                  Gość portalu: olomanolo napisał(a):

                  > Panowie,
                  > Umiescilismy juz odpowiednia ilosc informacji ktore
                  > obalily brednie tu przez dziczka wypisywane. Nie odniusl
                  > sie do ani jednego rzeczowego argumentu. Jak widac jego
                  > celem nie jest dyskusja, a jedynie samozachwyt nad wlasna
                  > he he he rezolutnoscia. smile)))))
                  > Przecietnie przytomny czlowiek powiniejn wyciagnac
                  > wlasciwe wnioski i tyle. A dziczek niech sobie szaleje... smile
                  >
                  > Serdecznie pozdawiam pozostalych dyskutantow.
                  > olo

                  USA: Polak laureatem anty-Nobla z ekonomii WP 2001-10-11 (11:38)
                  Nie tylko nagroda Nobla dopinguje uczonych całego świata do wzmożonych
                  wysiłków. Przyznawany po raz jedenasty na Uniwersytecie Harvarda Ig Nobel to
                  nagroda za najgłupsze osiągnięcia naukowe. W dziedzinie ekonomii otrzymał ją
                  pracujący w Kanadzie Polak, Wojciech Kopczuk.

                  Ku ogólnemu zaskoczeniu anty-Nobla w dziedzinie ekonomii otrzymał w tym roku
                  Polak, Wojciech Kopczuk (University of British Columbia) wraz z Joelem
                  Slemrodem (University of Michigan Business School). Odkryli oni prawidłowość
                  pomiędzy śmiertelnością a zobowiązaniami wobec fiskusa. Naukowcy stwierdzili,
                  że ludzie są w stanie "przesunąć" termin swego zgonu, jeśli mają nadzieje, że
                  na skutek zmian legislacyjnych wypadnie im zapłacić niższe podatki. Jak
                  powiedział dr Kopczuk, badania zajęły mu około godziny.

                  W dziedzinie medycyny na najwyższe uznanie zasłużyła praca Petera Barssa z
                  McGill University "Urazy spowodowane przez spadające orzechy kokosowe". Jak
                  wykazało czteroletnie doświadczenie szpitala w Alotau (Papua Nowa Gwinea), aż
                  2,5% zgłoszonych urazów miało związek z palmami kokosowymi. Ponieważ dojrzała
                  palma osiąga od 24 do 35 metrów wysokości, a kokos wraz z łupiną od 1 do 4
                  kilogramów, siła, z jaką uderza, może sięgać 1 tony. Orzechy powodują głownie
                  urazy głowy, ramion i pleców. Autor pracy odnotowuje dwa przypadki śmierci na
                  miejscu i dwa ciężkie urazy, wymagające otwarcia czaszki.

                  Dwaj uczeni z Indii, Chittaranjan Andrade i B. S. Srihari z Narodowego
                  Instytutu Zdrowia Psychicznego i Nauk Neurofizjologicznych Bangalore dostali Ig
                  Nobla w dziedzinie zdrowia publicznego ­ za odkrycie, że osobnicy w wieku
                  dojrzewania często dłubią w nosie. Naukowa nazwa tej rzadko wspominanej w
                  literaturze medycznej formy aktywności to rhinotillexomania.

                  Badania obejmujące 200 uczniów wykazały, że 7,6% robi to więcej niż 20 razy
                  dziennie. Dla 17% nałogowe dłubanie stało się poważnym problemem, ujemnie
                  wpływającym na inne dziedziny ich aktywności. U 1/4 badanych dochodziło
                  niekiedy do krwawień z nosa.

                  Innym ważkim problemem są wzdęcia. Niejednej osobie gazy jelitowe o przykrym
                  zapachu utrudniły karierę zawodową lub wpłynęły ujemnie na życie osobiste. Przy
                  diecie zawierającej rośliny strączkowe lub warzywa kapustne nie dawało się
                  uniknąć takich komplikacji. Wydaje się że ostatecznym rozwiązaniem są
                  gazoszczelne majtki z pochłaniaczem. Majtki te, uszyte z miękkiego, ale
                  nieprzepuszczającego gazu materiału (wysokiej jakości nylon powlekany
                  poliuretanem) są dodatkowo uszczelnione przez elastyczne ściągacze w talii oraz
                  przy nogawkach. Z tylu znajduje się trójkątny otwór, a w nim ­ wymienny,
                  wielowarstwowy pochłaniacz węglowy o dużej wydajności. Majtki mogą być prane, a
                  żywotność wymiennego wkładu ­ zależnie od częstości i intensywności używania ­
                  sięga nawet kilku miesięcy. Nagrodzonym Ig Noblem wynalazcą jest Buck Weimer z
                  Pueblo w Kolorado.

                  Laureatem w dziedzinie fizyki został David Schmidt (University of
                  Massachusets). Niemal każdy zastanawiał się, dlaczego zasłonka
                  prysznica "wpukla" się do środka i przykleja do wystających części ciała.
                  Schmidt częściowo wyjaśnił to tajemnicze zjawisko za pomocą komputerowej
                  symulacji prysznica. Okazuje się, że odpowiedzialny jest efekt Bernouliego: ­
                  strumień wody z prysznica wytwarza strefę obniżonego ciśnienia, która zasysa
                  zasłonkę. Wyniki opublikowano w lipcu bieżącego roku, jednak waga odkrycia nie
                  pozwoliła długo czekać z nagrodą.

                  Albert Einstein pracował kiedyś w biurze patentowym. Jednak nawet on nie
                  dokonałby tego, co udało się w roku 2001 urzędnikom z Australii: przyznali
                  patent na koło. Wynalazca koła okazał się tamtejszy prawnik John Keogh. Nagrodę
                  w dziedzinie technologii otrzymują wspólnie urzędnicy i wynalazca.

                  Łącząc astrofizykę z religią, Jack i Roxella Van Impe z Michigan zlokalizowali
                  piekło. Ich zdaniem czarne dziury spełniają wszelkie warunki piekła. Nowego
                  znaczenia nabiera zatem projekt stworzenia czarnej dziury w warunkach ziemskich
                  w akceleratorach. Nagroda na pewno im się należy.

                  Nagroda w dziedzinie psychologii przypadła Lawrence'owi W. Shermanowi z Miami
                  University. Jego historyczna praca "Ekologiczne studium radości w małych
                  grupach przedszkolaków" (opublikowana w "Child Development", vol. 46, no. 1,
                  marzec 1975) objawiła światu, jak zachowują się rozbawione dzieci (śmieją się,
                  wesoło wrzeszczą i robią różne rzeczy; objawy są zaraźliwe). Niektórym
                  nauczycielom to się nie podoba. Najweselej jest grupom 7-9-osobowym,
                  reprezentującym obie płcie. Sherman już w 1975 roku w pionierski sposób
                  wykorzystał do obserwowania dzieci kamery wideo, rejestrując zapis 596 lekcji.

                  Literatura popycha ludzkość ku wzniosłym ideałom. Nagroda w tej dziedzinie
                  słusznie przypadła Johnowi Richardsowi z Bostonu (w Wielkiej Brytanii, nie w
                  USA). Założył on Towarzystwo Ochrony Apostrofu, zajmujące się "ochroną i
                  promocją" różnicy między liczbą mnogą a dopełniaczem dzierżawczym w języku
                  angielskim.

                  Pokojowego Ig Nobla dostał Viliumas Malinauskus z Grutas na Litwie, twórca 30-
                  hektarowego parku rozrywki "Stalin World". Przypomina on łagier wypełniony
                  posągami rożnych ważnych komunistów, zwłaszcza Lenina i Stalina. Można tam
                  zjeść zimny barszcz z menażki, słuchając pieśni masowych. Wstęp 2 dolary. (pr)

                  • masaker Wild, czekam na odpowiedź... 11.09.02, 13:36
                    ...na moje pytania.

                    Odpowiadam na twoje: nie czytałem "Mein Kampf", więc nie mogę powiedzieć, jak
                    ją oceniam, ale - sądząc po pomysłach jej czytelników z lat 30-tych XX wieku -
                    nie jest to dobra literatura. Choć z pewnością istnieje rzesza (hi, hi!) ludzi,
                    którzy "Mein Kampf" się zachwytują.

                    Powtarzam, że cały czas czekam, kiedy odpowiesz na zadane przeze mnie pytania.
                    Tylko nie syp przykładami w powyższym stylu, bo ja mógłbym zapytać, która
                    książka jest lepsza: telefoniczna, Biblia, "Pan Tadeusz" czy podręcznik do
                    geografii. Takie zestawy to nie jest argument, ale ucieczka przed odpowiedzią.
                    Więc nie uciekaj, wild, tylko odpowiedz.
                    • wild odpowiedz??? 11.09.02, 23:45
                      masaker napisał:

                      > ...na moje pytania.
                      >
                      > Odpowiadam na twoje: nie czytałem "Mein Kampf", więc nie mogę powiedzieć, jak
                      > ją oceniam, ale - sądząc po pomysłach jej czytelników z lat 30-tych XX wieku -

                      > nie jest to dobra literatura. Choć z pewnością istnieje rzesza (hi, hi!)
                      ludzi,
                      >
                      > którzy "Mein Kampf" się zachwytują.
                      >
                      > Powtarzam, że cały czas czekam, kiedy odpowiesz na zadane przeze mnie
                      pytania.
                      > Tylko nie syp przykładami w powyższym stylu, bo ja mógłbym zapytać, która
                      > książka jest lepsza: telefoniczna, Biblia, "Pan Tadeusz" czy podręcznik do
                      > geografii. Takie zestawy to nie jest argument, ale ucieczka przed
                      odpowiedzią.
                      > Więc nie uciekaj, wild, tylko odpowiedz.

                      jakież to pytania??? smile)

      • wild Nowy naukowy Bzdetolog broni dotacji dla kołchozu? 10.09.02, 21:54
        Starcze(?) bezzębny smile wiedziałem że tak napiszesz ja mam to gdzieś? zapytasz
        sie mnie gdzie?? :>>>>

        Gość portalu: olomanolo napisał(a):

        > Popierwsze, zwroce uwage na wyjatkowy brak kultury Pana.
        > Otuz kilka osob w rzeczowy sposob obalilo zasadniczo
        > calosc przytaczanych przez Pana argumentow Przeciw
        > ewolucji. A Pan nie odniosl sie do nich ani slowem (Formy
        > posrednie ptakow, wielorybow, Zrafa itd.). To zasadniczo
        > juz Pana dyskfalifikuje.

        ja Twój stołek mam gdzieś - poproś mnie ładnie o "swoją" dotacje - złodzieju
        a ja odpowiem - nie

        > Co do Dotowania nauki. To co Pan powiedzial to czysta
        > demagogia. Owszem np. Pani Tatcher (ktora generalnie
        > bardzo cenie) popelnila blad i wprowadzila wolnorynkowe
        > reguly w Angielskiej nauce liczac ze przemysl zacznie
        > finansowac potrzebne dziedziny. No i wiele galezi nauki
        > upadlo, a firmy poprostu kupowaly licencje.

        i prosze Pan Lepper dalej snuje komunistyczne wizje o braku potrzeb za które
        ktos chce cokolwiek zapłacić dobrowolnie? bo tak dużo jest pozytku z
        bzdetologów?


        PS. kult naukowej przemocy w zdobywaniu pieniędzy skradzionych ludziom którzy
        niechcą na nia płacic - naukowy neokomunista?
    • wild Ojcze Darwinie! czy ewolucja muszek dotacyjek...? 10.09.02, 23:18
      w mega-muszki Bzdetologoaury jest uwarunkowana "poglądami" na cudzą kieszeń?
      czy też srodowiskiem komunistycznym w którym walczy o byt o "rzadowe" ssanie
      dotacje?


      z prasy ewolucyjnej "Świat DOTACJI"

      -------------------------------------------------------------------------
      prof. dr. hab. doc. mgr. pzpr. Jan Masło Maślane (1954-czy jeszcze kradnie?czy
      jeszcze ewoluuje w "emeryte"?) jego największe osiągniecie to 10-letnia praca
      na dziesieciolecie pracy zawodowej naukowej! ( 10 X 12 po ileś złociszy +
      przybory + piórniki + kibel + muszki + jabłka + prototypy małp i kóz + ręczniki
      + prąd + woda + fotel bujany itd. itd.) MISTRZ musi mieć DOBRE warunki PRACY!

      nazwa pracy to "Ewolucyjne* przemiany śródstopia małpy i kóz w analizie
      spozywalności jabłek przez muszki w środowisku higieny człekokształtnego"

      ważne jest uzycie słowa "ewolucja" Kapłan D. pobłogosławi na dalszą prace
      duszpasterską w drugim 10-leciu w kibelku z wyewoluowanymi już muszkami i znowu
      10 X 12 ...


      Ogłoszenia parafialno-pro-ewolucyjne:

      Dziś po mszy za dusze Małpy Darwina odbędzie sie zbiórka na pokrycie kosztów za
      prąd dla brata Jana Masło Maślanego - spójrzcie miłosiernym okiem na tak
      potrzebną prace z którą w pocie czoła walczy... oklaski
      • kretenczyk Teraz dawaj dalej! 11.09.02, 09:00
        W koncu juz wszyscy sie znudzili, ale przeciez ewolucja to nie wszystko.
        Teraz wal piekny artykulik o tym, ze Ziemia jest plaska! Przeciez kazdy to
        widzi golym okiem! Jak dlugo damy sobie wciskac ciemnote roznym pseudonaukowcom
        liczacym na dotacyjki!
        A pozniej drugie superoszustwo niejakiego Kopernika. Przeciez kazdy codziennie
        widzi, ze to Slonce kreci sie wokol Ziemi! I jeszcze sie podszywa bezczelnie
        pod prawdziwego Polaka!
        Wal po oczach!!!

        Kreteńczyk
        • pulbek Proba odpowiedzi wildowej 11.09.02, 10:54
          Wild, sprobuje odpowiedziec za Ciebie smile :


          co, nastepny kolchoznik? niezmusisz mnie zebym placil za
          to ze ziemia jest okragla! jak bede chcial placic za to
          zeby byla plaska to bedzie plaska i co na to poradzisz
          >] a jak chcesz to plac pierdzacym w stolek profesorkom
          zeby ziemia byla okragla, nikt ci niebroni smile>) Nie dla
          narzucania ziemi przymusowego ksztaltu. zalozmy ze ziemia
          jest okragla a ja niechce za to placic i place za to ze
          jest plaska i co? place na to co chce i zadnych
          przymusowych dotacji na okragla ziemie ode mnie
          niedostaniesz. sam sobie finansuj ziemie zeby byla
          okragla.


          (za Wilda)

          Pulbek.

          • wild decyduj za siebie post-feudalny dotacyjnomaniaku 11.09.02, 12:13
            pulbek napisał:

            > Wild, sprobuje odpowiedziec za Ciebie smile :
            >
            >
            > co, nastepny kolchoznik? niezmusisz mnie zebym placil za
            > to ze ziemia jest okragla! jak bede chcial placic za to
            > zeby byla plaska to bedzie plaska i co na to poradzisz
            > >] a jak chcesz to plac pierdzacym w stolek profesorkom
            > zeby ziemia byla okragla, nikt ci niebroni smile>) Nie dla
            > narzucania ziemi przymusowego ksztaltu. zalozmy ze ziemia
            > jest okragla a ja niechce za to placic i place za to ze
            > jest plaska i co? place na to co chce i zadnych
            > przymusowych dotacji na okragla ziemie ode mnie
            > niedostaniesz. sam sobie finansuj ziemie zeby byla
            > okragla.
            >
            >
            > (za Wilda)
            >
            > Pulbek.
            >
        • wild czego chcesz ode mnie? 11.09.02, 12:11
          kretenczyk napisał:

          > W koncu juz wszyscy sie znudzili, ale przeciez ewolucja to nie wszystko.
          > Teraz wal piekny artykulik o tym, ze Ziemia jest plaska! Przeciez kazdy to
          > widzi golym okiem! Jak dlugo damy sobie wciskac ciemnote roznym
          pseudonaukowcom
          >
          > liczacym na dotacyjki!
          > A pozniej drugie superoszustwo niejakiego Kopernika. Przeciez kazdy
          codziennie
          > widzi, ze to Slonce kreci sie wokol Ziemi! I jeszcze sie podszywa bezczelnie
          > pod prawdziwego Polaka!
          > Wal po oczach!!!
          >
          > Kreteńczyk
    • wild IG-NOBEL-ranking patologii wsród "naukowców" ? 11.09.02, 12:49
      www.uwstout.edu/chemistry/ignobel/igvideo2001.html

      to tylko czubek góry naciągaczy w okradaniu ludzi na bezproduktywne zajęcia aż
      po emeryturke...

      jak tacy sie ludzie muszą czuć? co myślą o sobie? jeżeli sami naukowcy
      zauważają takie patologie? co własciwie tam sie dzieje?

      NAUKOWIEC BAWI SIE TEŻ ZA TWOJE PIENIADZE...




      -------------------------------------------------------------------
      Autor: Gość: olomanolo IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de
      Data: 10-09-2002 15:10


      Owszem np. Pani Tatcher (ktora generalnie
      bardzo cenie) popelnila blad i wprowadzila wolnorynkowe
      reguly w Angielskiej nauce liczac ze przemysl zacznie
      finansowac potrzebne dziedziny. No i wiele galezi nauki
      upadlo,
      -------------------------------------------------------------------

      CHLIP CHLIP upadło crying


      www.uwstout.edu/chemistry/ignobel/igvideo2001.html
      • bigda1 Re: IG-NOBEL-ranking patologii wsród 'naukowców' 11.09.02, 13:02
        wild napisał:

        > <a
        href="www.uwstout.edu/chemistry/ignobel/igvideo2001.html"target="_bla
        > nk">www.uwstout.edu/chemistry/ignobel/igvideo2001.html</a>
        >
        > to tylko czubek góry naciągaczy w okradaniu ludzi na bezproduktywne zajęcia

        > po emeryturke...
        >
        > jak tacy sie ludzie muszą czuć? co myślą o sobie? jeżeli sami naukowcy
        > zauważają takie patologie? co własciwie tam sie dzieje?
        >
        > NAUKOWIEC BAWI SIE TEŻ ZA TWOJE PIENIADZE...
        >
        >
        >
        >
        > -------------------------------------------------------------------
        > Autor: Gość: olomanolo IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de
        > Data: 10-09-2002 15:10
        >
        >
        > Owszem np. Pani Tatcher (ktora generalnie
        > bardzo cenie) popelnila blad i wprowadzila wolnorynkowe
        > reguly w Angielskiej nauce liczac ze przemysl zacznie
        > finansowac potrzebne dziedziny. No i wiele galezi nauki
        > upadlo,
        > -------------------------------------------------------------------
        >
        > CHLIP CHLIP upadło crying
        >
        >
        >No wlasnie!!! Przez cala niemal historie ludzkosci nikt tych przyglupow nie
        finansowal i bylo dobrze! Prosze zobaczyc do czego to doszlo gdy tylko ta
        uczona holota dorwala sie to kasy!!!
        Mateusz
      • wild IG-NOBEL2001-lista "laureatów" obalających kieszeń 11.09.02, 13:20
        USA: Polak laureatem anty-Nobla z ekonomii WP 2001-10-11 (11:38)
        Nie tylko nagroda Nobla dopinguje uczonych całego świata do wzmożonych
        wysiłków. Przyznawany po raz jedenasty na Uniwersytecie Harvarda Ig Nobel to
        nagroda za najgłupsze osiągnięcia naukowe. W dziedzinie ekonomii otrzymał ją
        pracujący w Kanadzie Polak, Wojciech Kopczuk.

        Ku ogólnemu zaskoczeniu anty-Nobla w dziedzinie ekonomii otrzymał w tym roku
        Polak, Wojciech Kopczuk (University of British Columbia) wraz z Joelem
        Slemrodem (University of Michigan Business School). Odkryli oni prawidłowość
        pomiędzy śmiertelnością a zobowiązaniami wobec fiskusa. Naukowcy stwierdzili,
        że ludzie są w stanie "przesunąć" termin swego zgonu, jeśli mają nadzieje, że
        na skutek zmian legislacyjnych wypadnie im zapłacić niższe podatki. Jak
        powiedział dr Kopczuk, badania zajęły mu około godziny.

        W dziedzinie medycyny na najwyższe uznanie zasłużyła praca Petera Barssa z
        McGill University "Urazy spowodowane przez spadające orzechy kokosowe". Jak
        wykazało czteroletnie doświadczenie szpitala w Alotau (Papua Nowa Gwinea), aż
        2,5% zgłoszonych urazów miało związek z palmami kokosowymi. Ponieważ dojrzała
        palma osiąga od 24 do 35 metrów wysokości, a kokos wraz z łupiną od 1 do 4
        kilogramów, siła, z jaką uderza, może sięgać 1 tony. Orzechy powodują głownie
        urazy głowy, ramion i pleców. Autor pracy odnotowuje dwa przypadki śmierci na
        miejscu i dwa ciężkie urazy, wymagające otwarcia czaszki.

        Dwaj uczeni z Indii, Chittaranjan Andrade i B. S. Srihari z Narodowego
        Instytutu Zdrowia Psychicznego i Nauk Neurofizjologicznych Bangalore dostali Ig
        Nobla w dziedzinie zdrowia publicznego ­ za odkrycie, że osobnicy w wieku
        dojrzewania często dłubią w nosie. Naukowa nazwa tej rzadko wspominanej w
        literaturze medycznej formy aktywności to rhinotillexomania.

        Badania obejmujące 200 uczniów wykazały, że 7,6% robi to więcej niż 20 razy
        dziennie. Dla 17% nałogowe dłubanie stało się poważnym problemem, ujemnie
        wpływającym na inne dziedziny ich aktywności. U 1/4 badanych dochodziło
        niekiedy do krwawień z nosa.

        Innym ważkim problemem są wzdęcia. Niejednej osobie gazy jelitowe o przykrym
        zapachu utrudniły karierę zawodową lub wpłynęły ujemnie na życie osobiste. Przy
        diecie zawierającej rośliny strączkowe lub warzywa kapustne nie dawało się
        uniknąć takich komplikacji. Wydaje się że ostatecznym rozwiązaniem są
        gazoszczelne majtki z pochłaniaczem. Majtki te, uszyte z miękkiego, ale
        nieprzepuszczającego gazu materiału (wysokiej jakości nylon powlekany
        poliuretanem) są dodatkowo uszczelnione przez elastyczne ściągacze w talii oraz
        przy nogawkach. Z tylu znajduje się trójkątny otwór, a w nim ­ wymienny,
        wielowarstwowy pochłaniacz węglowy o dużej wydajności. Majtki mogą być prane, a
        żywotność wymiennego wkładu ­ zależnie od częstości i intensywności używania ­
        sięga nawet kilku miesięcy. Nagrodzonym Ig Noblem wynalazcą jest Buck Weimer z
        Pueblo w Kolorado.

        Laureatem w dziedzinie fizyki został David Schmidt (University of
        Massachusets). Niemal każdy zastanawiał się, dlaczego zasłonka
        prysznica "wpukla" się do środka i przykleja do wystających części ciała.
        Schmidt częściowo wyjaśnił to tajemnicze zjawisko za pomocą komputerowej
        symulacji prysznica. Okazuje się, że odpowiedzialny jest efekt Bernouliego: ­
        strumień wody z prysznica wytwarza strefę obniżonego ciśnienia, która zasysa
        zasłonkę. Wyniki opublikowano w lipcu bieżącego roku, jednak waga odkrycia nie
        pozwoliła długo czekać z nagrodą.

        Albert Einstein pracował kiedyś w biurze patentowym. Jednak nawet on nie
        dokonałby tego, co udało się w roku 2001 urzędnikom z Australii: przyznali
        patent na koło. Wynalazca koła okazał się tamtejszy prawnik John Keogh. Nagrodę
        w dziedzinie technologii otrzymują wspólnie urzędnicy i wynalazca.

        Łącząc astrofizykę z religią, Jack i Roxella Van Impe z Michigan zlokalizowali
        piekło. Ich zdaniem czarne dziury spełniają wszelkie warunki piekła. Nowego
        znaczenia nabiera zatem projekt stworzenia czarnej dziury w warunkach ziemskich
        w akceleratorach. Nagroda na pewno im się należy.

        Nagroda w dziedzinie psychologii przypadła Lawrence'owi W. Shermanowi z Miami
        University. Jego historyczna praca "Ekologiczne studium radości w małych
        grupach przedszkolaków" (opublikowana w "Child Development", vol. 46, no. 1,
        marzec 1975) objawiła światu, jak zachowują się rozbawione dzieci (śmieją się,
        wesoło wrzeszczą i robią różne rzeczy; objawy są zaraźliwe). Niektórym
        nauczycielom to się nie podoba. Najweselej jest grupom 7-9-osobowym,
        reprezentującym obie płcie. Sherman już w 1975 roku w pionierski sposób
        wykorzystał do obserwowania dzieci kamery wideo, rejestrując zapis 596 lekcji.

        Literatura popycha ludzkość ku wzniosłym ideałom. Nagroda w tej dziedzinie
        słusznie przypadła Johnowi Richardsowi z Bostonu (w Wielkiej Brytanii, nie w
        USA). Założył on Towarzystwo Ochrony Apostrofu, zajmujące się "ochroną i
        promocją" różnicy między liczbą mnogą a dopełniaczem dzierżawczym w języku
        angielskim.

        Pokojowego Ig Nobla dostał Viliumas Malinauskus z Grutas na Litwie, twórca 30-
        hektarowego parku rozrywki "Stalin World". Przypomina on łagier wypełniony
        posągami rożnych ważnych komunistów, zwłaszcza Lenina i Stalina. Można tam
        zjeść zimny barszcz z menażki, słuchając pieśni masowych. Wstęp 2 dolary. (pr)
        • masaker Re: IG-NOBEL2001-lista 'laureatów' obalających ki 11.09.02, 15:21
          Jeszcze raz przypominam swój post, bo nie uzyskałem odpowiedzi.

          wild napisał:

          > "licencja" na wynalazek ognia koła czubka?? smile) haha własność intelektualna
          > nieistnieje - istnieje tylko własność materialna

          Jeżeli twierdzisz, że istnieje tylko własność materialna, to wytłumacz mi, po
          co ludzie kupują książki. Przecież jej druk jest niewielkiej wartości, a poza
          tym - gdyby nie było własności intelektualnej - wystarczyłoby wciąż drukować
          tylko jedną książkę - z pustymi stronami, a ludzie i tak by to kupowali. Skąd
          się u ciebie bierze przekonanie, że wszystko musi mieć wartość dającą się
          wyrazić w pieniądzu? Czy twoje posty również posiadają taką wartość? A jeśli
          nie - to dlaczego i po co istnieją?

          Tylko nie powtarzaj tego o "Mein Kampf", bo to tylko kwestia doboru książki, a
          nie odpowiedź na pytanie. Dlatego przeczytaj uważnie powyższy akapit i
          odpowiedz na postawione pytania.
    • Gość: Tepiciel debili Ale sie wkorwilem stracilem czas na wybryk debila IP: *.dip.t-dialin.net 12.09.02, 00:32
      ..... a mogbym ten czas na cos pozytecznego przeznaczyc.
      Mam jedna propozycje nie do odrzucenia dla ciebie.
      Jak wstaniesz od komputera to wyjdz z domu i idz skocz z najwyzszego mostu jaki znajdziesz i nie
      wkorwiaj tu wiecej nikogo?
      Zebym cie tu nigdzie nie musial juz wiecej czytac twojego kreacjonistycznego syfu mr. Wild - komprende?
      • wild faszystowski dotacyjny śmieciu-uczniu dr.Mengele? 12.09.02, 12:12
        Gość portalu: Tepiciel debili napisał(a):

        > ..... a mogbym ten czas na cos pozytecznego przeznaczyc.
        > Mam jedna propozycje nie do odrzucenia dla ciebie.
        > Jak wstaniesz od komputera to wyjdz z domu i idz skocz z najwyzszego mostu
        jak
        > i znajdziesz i nie
        > wkorwiaj tu wiecej nikogo?
        > Zebym cie tu nigdzie nie musial juz wiecej czytac twojego kreacjonistycznego
        sy
        > fu mr. Wild - komprende?

        haha! co więc i Ty chcesz ode mnie? smile



        PS. a naukwy dotacjonista dr. Menegele też tępił debili

        poczytaj sobie kapewu?

        www.auschwitz-muzeum.oswiecim.pl/html/pl/historia_KL/eksperymenty_ok.html
        • Gość: doku Zamiast wdawać się w łatwe pyskówki, uczyń wysiłek IP: *.mofnet.gov.pl 12.09.02, 12:32
          i podejmij poważną polemikę. Zrozumienie pewnych spraw daje prawdziwą
          satysfakcję. Skosztuj tego. Spróbuj zrozumieć, dlaczego część nauki musi być
          odizolowana od wpływu wolnego rynku.
          • wild chce odizolowac moją kieszen od obiboków naukowych 12.09.02, 12:46
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > i podejmij poważną polemikę. Zrozumienie pewnych spraw daje prawdziwą
            > satysfakcję. Skosztuj tego. Spróbuj zrozumieć, dlaczego część nauki musi być
            > odizolowana od wpływu wolnego rynku.

            interesuje mnie cena usługi - i co za to otrzymuje? TERAZ!

            ile i co?

            ile i co?

            co miesiąc?

            suma i zwrot jako usługa - nie ma usługi która mnie interesuje jako teoretyczny
            element panstwa - chcę aby została przekazana na to co wykonuje żle - ( jak to
            kołchoz )

            co rok?



            Autor: Gość: olomanolo IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de
            Data: 10-09-2002 15:10

            Owszem np. Pani Tatcher (ktora generalnie
            bardzo cenie) popelnila blad i wprowadzila wolnorynkowe
            reguly w Angielskiej nauce liczac ze przemysl zacznie
            finansowac potrzebne dziedziny. No i wiele galezi nauki
            upadlo
            __________________________________________________________________

            upadło bo było bezproduktywne - a to że ktoś bedzie zbierał na tace dla
            bezrobotnych prosze! ja mam swoje potrzeby...
            • Gość: doku mówiąc najprościej: otrzymujesz nowe odkrycia i... IP: *.mofnet.gov.pl 12.09.02, 13:52
              wild napisał:

              > interesuje mnie cena usługi - i co za to otrzymuje? TERAZ!

              ... wynalazki. To właśnie jest najcenniejsze, to czego nie można przewidzieć (a
              więc nie można w to zainwestować) ani nawet sobie wyobrazić. Na wolnym rynku
              firma inwestująca w nowe technologie zawsze będzie mogła zapłacić więcej
              naukowcowi niż firma inwestująca w badania podstawowe. Chyba że nie chcesz już
              żadnych nowych odkryć i wynalazków, to bym nawet zrozumiał, bo sam patrzę z
              niepokojem na rosnące koszty leczenia ludzi, którzy dawniej umarliby i nikt by
              się o ich śmierć nie obwiniał. A teraz sam fakt odkrycia drogiej, ale
              skutecznej terapii, powoduje, że nagle czujemy się winni za to, że nie możemy
              uratować pacjenta.
              • wild więc te wynalazki będę używał bez 'patentu'... 12.09.02, 21:59
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > wild napisał:
                >
                > > interesuje mnie cena usługi - i co za to otrzymuje? TERAZ!
                >
                > ... wynalazki. To właśnie jest najcenniejsze, to czego nie można przewidzieć
                (a
                >
                > więc nie można w to zainwestować) ani nawet sobie wyobrazić. Na wolnym rynku
                > firma inwestująca w nowe technologie zawsze będzie mogła zapłacić więcej
                > naukowcowi niż firma inwestująca w badania podstawowe. Chyba że nie chcesz
                już
                > żadnych nowych odkryć i wynalazków, to bym nawet zrozumiał, bo sam patrzę z
                > niepokojem na rosnące koszty leczenia ludzi, którzy dawniej umarliby i nikt
                by
                > się o ich śmierć nie obwiniał. A teraz sam fakt odkrycia drogiej, ale
                > skutecznej terapii, powoduje, że nagle czujemy się winni za to, że nie możemy
                > uratować pacjenta.

                więc prawo tzw. patentowe na monopolizacje czegokolwiek jest złamaniem mojego
                prawa do wynalazku jako osoby opłacająceje jego badania? smile) haha

                jeszcze raz:

                chcę mieć prawo do rezygancji z usługi "Twoja dobra przyszłość-za50lat" ( chyba
                jestem za mało religijny )
                lub wybór takich usług które ja wybieram i zechce wspierać ( już pisałem anty-
                grawitacyjne pojazdy anty-autostradowe plus nowy rodzaj magnum-anihilator do
                obrony przed mordercami - minimalizacja kosztów cudzego pochówku )
                masz racje z tą fiozofią - bezapelacyjnie na smietnik...

                PS. chcę wynalazki! video audio etc. ( ktos je opłaca? ) ale nie chce aby mnie
                ktos zmuszał na tace dla obiboków ewolucyjno-filozoficznych którzy NIC
                nieoferują a np. "tworzą" wirusy polio - przez 13 miesiecy dzien w dzien za
                cudze pieniądze - bezproduktywnie - ( zródło "Świat Nauki-Dotacji" )



    • wild FASZYZM TO INGERENCJA RZĄDU W WOLNY RYNEK 12.09.02, 12:28
      Przeciętny drobny biznesmen z lat dwudziestych utożsamiał ekonomiczną koncepcję
      wolnego rynku i kapitalizmu ze status quo. Z wolnościowego punktu widzenia
      utożsamienie to jest błędne, ale ponieważ wszystkie partie zainteresowane w
      status quo nazywały się "liberałami", obrońcami "rynku" i "kapitalizmu", można
      zrozumieć, że apolityczny, nie szkolony w ekonomicznej teorii biznesmen nie był
      w stanie dojrzeć różnicy pomiędzy kapitalizmem a gospodarką mieszaną. Dlatego
      myślał on o rynku jako o niepowodzeniu. Oczywiście nie podobało mu się
      rozwiązanie komunistyczne, bo chciał zachować swój majątek. Alternatywą był
      faszyzm, obiecujący znieść rynek, a utrzymać prawa własności.

      _______________________________________________________________________________
      Autor: masaker@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 11-09-2002 13:36 + dodaj do ulubionych wątków

      Odpowiadam na twoje: nie czytałem "Mein Kampf", więc nie mogę powiedzieć, jak
      ją oceniam,

      _______________________________________________________________________________

      już ci podpowiadamo o czym jest "Mein Kampf" o "dotacji" do nauki na którą w
      wolnym rynku nikt normalny nie dałby ani centa - dlatego aby móc manipulować
      pieniedzmi innych ludzi -wymyślił ingerence powiązaną z redystrybucją przy
      zachowaniu teoretycznej własności - "geniusz" na miare oświecenia społeczno-
      socjalistycznego? hahaha!


      a... inny benificjent systemu okradania tako rzecze...

      ______________________________________________________________________________
      Autor: Gość: olomanolo IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de
      Data: 10-09-2002 15:10

      Owszem np. Pani Tatcher (ktora generalnie
      bardzo cenie) popelnila blad i wprowadzila wolnorynkowe
      reguly w Angielskiej nauce liczac ze przemysl zacznie
      finansowac potrzebne dziedziny. No i wiele galezi nauki
      upadlo
      ______________________________________________________________________________

      jest dotacja która nie jest weryfikowana wolnym rynkiem - jest "patent" Adolfa
      Hitlera - faszyzm
      przynajmniej bedziecie wiedzieć jakie macie poglądy na otaczający świat! smile i
      jak zejdziecie z tej materi westchniecie! "ech jak miło było być faszystą i
      okradać ludzi z ich pracy - na bzdetologie chwała pro-naukowym tyranom -
      aglikom etc. etc. "
    • wild dotacyjna-lepperystyka naukowa na bazie małpy... 22.09.02, 00:59
      ______________________________________________________________________________
      John Robert Anderson
      Uczenie się i pamięć integracja zagadnień ( bierdolety i kluski )

      Historia badań nad uczeniem się i pamięcią
      Psychologia jako nauka ma niewiele ponad sto lat. Od samego początku uczenie
      się stanowiło ważne pole badań. Jednym z powodów tego wczesnego zainteresowania
      była teoria ewolucji Karola Darwina. Opublikowanie jego dzieła O pochodzeniu
      gatunków w 1859 roku okazało się przełomowe dla świata intelektualnego,
      dowodziło bowiem, jak selekcja naturalna zmieniła gatunki, aby były lepiej
      przystosowane do środowiska, w którym żyją. Teoretycy uczenia się spostrzegali
      swoje poszukiwania jako naturalne rozwinięcie koncepcji Darwina, który był
      zainteresowany adaptacją zachodzącą u poszczególnych gatunków z pokolenia na
      pokolenie, oni zaś zajmowali się adaptacją zachodzącą u poszczególnych
      przedstawicieli danego gatunku w trakcie jego życia osobniczego. Zrozumienie
      związków pomiędzy ogólną
      ____________________________________________________________________________

      [...] dowodziło bowiem, jak selekcja naturalna zmieniła gatunki, aby były
      lepiej przystosowane do środowiska, w którym żyją [... ]

      słowo "zmieniła" określa czas przeszły więc ewolucja się skonczyła? ci ludzie
      sami siebie negują taka to wiara "była" naukowego-dotacyjnego-lenina



      Krótki Kurs SSAnia Dotacyjnego ver.1
      -------------------------------------


      John Robert Anderson
      Uczenie się i pamięć integracja zagadnień ( sranie w banie )


      . Na przykład ludzie rodzą się z odruchem ssania, który ulega aktywizacji, gdy
      usta dziecka znajdą się w pobliżu piersi matki. Poprzez uczenie się organizm
      kształtuje swoje zachowanie tak, by odzwierciedlało to, czego nauczył się o
      swoim środowisku naukowym

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka