Dalajlama contra Osama ben Laden

24.10.02, 19:55
a moze czas by Świat pokazał,że metoda Dalajlamy jest skuteczniejsza?
naiwne?
a jest lepsze wyjscie?
d_
    • wesoly3 Re: Dalajlama contra Osama ben Laden 24.10.02, 19:56
      dalajlama contra szaron ?
      • d_nutka Re: Dalajlama contra Osama ben Laden 25.10.02, 06:29
        wesoly3 napisał:

        > dalajlama contra szaron ?


        wesoły!
        przestań mnie już denerwować.
        jeżeli mamy już szukać współcześnie winnego za sytuację na bliskim wschodzie to
        tym winnym jest ONZ.
        1.po co w 48 uchwalało rezolucję o powstaniu państwa Izrael na terenach
        protektoratu brytyjskiego w Palestynie?
        2.a jak uchwaliło,to czemu nie dopilnowało wypełnienia do końca?
        3.czy ONZ doprowadziło swoimi rezolucjami do końca jakiegoś konfliktu?
        4.a nagrodę pokojową wzieło!
        5.wydaje na siebie dużo pieniędzy!czy ma swoje biznesy dochodowe?
        ot i tyle .
        d_
        • tyu Dalajlama... a Lew Tołstoj 25.10.02, 08:59
          d_nutka napisała:

          > wesoly3 napisał:
          >
          > > dalajlama contra szaron ?
          >
          >
          > wesoły!
          > przestań mnie już denerwować.
          > jeżeli mamy już szukać współcześnie winnego za sytuację na bliskim wschodzie
          > to tym winnym jest ONZ.
          > 1.po co w 48 uchwalało rezolucję o powstaniu państwa Izrael na terenach
          > protektoratu brytyjskiego w Palestynie?
          > 2.a jak uchwaliło,to czemu nie dopilnowało wypełnienia do końca?
          > 3.czy ONZ doprowadziło swoimi rezolucjami do końca jakiegoś konfliktu?
          > 4.a nagrodę pokojową wzieło!
          > 5.wydaje na siebie dużo pieniędzy!czy ma swoje biznesy dochodowe?
          > ot i tyle .
          > d_



          A tak patrząc z zupełnie innej strony, D_nutko.
          Kiedyś, poczytawszy trochę na temat poglądów Lwa Tołstoja i jego postawy
          niesprzeciwiania się złu, pomyślałem: aberracja. Jak można nie sprzeciwiać się!
          Dziś widzę w tym głęboki sens.
          Zło żyje, gdy walczy. Walka z nim dostarcza mu zatem sił.
          Teraz nadal uważam, że walka ze złem jest możliwa, a nawet konieczna
          - a zarazem rozumiem i popieram postawę Tołstoja.
          Paradoks?
          Może tak, ale nie sprzeczność.
          Ta walka MUSI trwać, ale nie może być toczona metodami SIŁOWYMI.
          To również propagował Tołstoj: najwyższe moralne potępienie - tak!
          Ale nie opór siłowy.
          Tworzenie warunków, atmosfery, mentalności, w których zło nie będzie miało
          szans na przetrwanie, a tym bardziej na rozwój.
          Kto, jak kto, ale Ty rozumiesz mnie z pewnością bardzo dobrze.
          I z pewnością nie zaprzeczysz, że postawa taka jest do zastosowania
          zarówno na Bliskim Wschodzie
          jak i tutaj, na Forum.
          Przecież tyle rozmawialiśmy na te tematy...
          Pokój Ci, D_nutko: pokój, szalom i salem.
          tyu
          • d_nutka Re: Dalajlama... a Lew Tołstoj .... i Tyu 25.10.02, 10:06
            tyu napisał:

            >
            > A tak patrząc z zupełnie innej strony, D_nutko.
            > Kiedyś, poczytawszy trochę na temat poglądów Lwa Tołstoja i jego postawy
            > niesprzeciwiania się złu, pomyślałem: aberracja. Jak można nie sprzeciwiać
            się!
            > Dziś widzę w tym głęboki sens.
            > Zło żyje, gdy walczy. Walka z nim dostarcza mu zatem sił.
            > Teraz nadal uważam, że walka ze złem jest możliwa, a nawet konieczna
            > - a zarazem rozumiem i popieram postawę Tołstoja.
            > Paradoks?
            > Może tak, ale nie sprzeczność.
            > Ta walka MUSI trwać, ale nie może być toczona metodami SIŁOWYMI.
            > To również propagował Tołstoj: najwyższe moralne potępienie - tak!
            > Ale nie opór siłowy.
            > Tworzenie warunków, atmosfery, mentalności, w których zło nie będzie miało
            > szans na przetrwanie, a tym bardziej na rozwój.
            > Kto, jak kto, ale Ty rozumiesz mnie z pewnością bardzo dobrze.
            > I z pewnością nie zaprzeczysz, że postawa taka jest do zastosowania
            > zarówno na Bliskim Wschodzie
            > jak i tutaj, na Forum.
            > Przecież tyle rozmawialiśmy na te tematy...
            > Pokój Ci, D_nutko: pokój, szalom i salem.
            > tyu


            Osmelę się jednak z tobą nie zgodzić Tyu.
            Inaczej rozumiem postawę pokojową a jej zastosowanie w pewnych sytuacjach.
            Dalajlama może zawsze być "pokojowy" bo jest mnichem i nie ma rodziny,żony i
            dzieci.
            Ale gdy "przyjdą podpalić twój dom" trzeba walczyć.
            I to też jest walka ze złem.
            Ważne są intencje walki.
            Bierność też nie zawsze jest dobrą metodą.
            LICZĄ SIĘ INTENCJE jako praprzyczyna środków przyjętej obrony koniecznej.
            d_
            ps.
            Postawa bohatera z "Wojny i Pokoju",Piotr, mnie drażnił.
            Nie mogłam zrozumieć kiedyś i dziś jego postawy.
            Wygodnej postawy intelektualnego humanisty,widzi i myśli i nic nie robi tylko
            myśli i gada.
            I patrzcie jaki ja mondry jestem!
            Ja myślę!
            Ja nie myślę,a czasem jeśli nawet,to po to by wiedzieć.
            • tyu Dalajlama a... gdy przyjdą podpalić dom 25.10.02, 10:46
              d_nutka napisała:

              > tyu napisał:
              >
              >
              > > A tak patrząc z zupełnie innej strony, D_nutko.
              > > Kiedyś, poczytawszy trochę na temat poglądów Lwa Tołstoja i jego postawy
              > > niesprzeciwiania się złu, pomyślałem: aberracja. Jak można nie sprzeciwiać
              > > się!
              > > Dziś widzę w tym głęboki sens.
              > > Zło żyje, gdy walczy. Walka z nim dostarcza mu zatem sił.
              > > Teraz nadal uważam, że walka ze złem jest możliwa, a nawet konieczna
              > > - a zarazem rozumiem i popieram postawę Tołstoja.
              > > Paradoks?
              > > Może tak, ale nie sprzeczność.
              > > Ta walka MUSI trwać, ale nie może być toczona metodami SIŁOWYMI.
              > > To również propagował Tołstoj: najwyższe moralne potępienie - tak!
              > > Ale nie opór siłowy.
              > > Tworzenie warunków, atmosfery, mentalności, w których zło nie będzie miało
              >
              > > szans na przetrwanie, a tym bardziej na rozwój.
              > > Kto, jak kto, ale Ty rozumiesz mnie z pewnością bardzo dobrze.
              > > I z pewnością nie zaprzeczysz, że postawa taka jest do zastosowania
              > > zarówno na Bliskim Wschodzie
              > > jak i tutaj, na Forum.
              > > Przecież tyle rozmawialiśmy na te tematy...
              > > Pokój Ci, D_nutko: pokój, szalom i salem.
              > > tyu
              >
              >
              >
              > Osmielę się jednak z tobą nie zgodzić Tyu.
              > Inaczej rozumiem postawę pokojową a jej zastosowanie w pewnych sytuacjach.
              > Dalajlama może zawsze być "pokojowy" bo jest mnichem i nie ma rodziny,żony i
              > dzieci.
              > Ale gdy "przyjdą podpalić twój dom" trzeba walczyć.
              > I to też jest walka ze złem.
              > Ważne są intencje walki.
              > Bierność też nie zawsze jest dobrą metodą.
              > LICZĄ SIĘ INTENCJE jako praprzyczyna środków przyjętej obrony koniecznej.
              > d_
              > ps.
              > Postawa bohatera z "Wojny i Pokoju",Piotr, mnie drażnił.
              > Nie mogłam zrozumieć kiedyś i dziś jego postawy.
              > Wygodnej postawy intelektualnego humanisty,widzi i myśli i nic nie robi tylko
              > myśli i gada.
              > I patrzcie jaki ja mondry jestem!
              > Ja myślę!
              > Ja nie myślę,a czasem jeśli nawet,to po to by wiedzieć.



              Tak, jak Ty to przedstawiłaś, rozumuję i ja, może tylko w poprzedniej
              wypowiedzi położyłem nacisk na inne aspekty postawy WSTĘPNIE pokojowej,
              nastawionej na budowę moralnego potępienia zła, a nie na "wet za wet".

              Jest oczywiste, że w sytuacji realnego, fizycznego zagrożenia TRZEBA walczyć -
              także czynnie. Ale:
              sytuacja na Bliskim Wschodzie do takich nie należy. Tam OBIE strony mają swoje
              racje i swoje bóle. Rośnie żal wobec sprawców tego bólu - żal WZAJEMNY.
              Rośnie skala środków odwetu za ten ból - po obu stronach.
              Czy TO ma sens?
              Czy TAKIE sytuacje są rozwiązywalne metodą "wymierzenia sprawiedliwości"?
              Tak, to TEŻ. Zbrodnie - czy to popełnione przez arabskich terrorystów, czy
              przez izraelskich żołdaków - muszą być osądzone. Ale to będzie SKUTEK, a nie
              przyczyna pokoju. Pokoju, który MUSI się zacząć od przewartościowania swych
              postaw przez OBIE strony.
              Coś bezwzględnie trzeba PRZECIĄĆ. Ale będzie to możliwe dopiero wtedy, gdy
              OBIE nienawidzące się społeczności COŚ zrozumieją.

              A na Forum?
              Czy ludziom bez sumień należy głupio tłumaczyć się z absurdalnych zarzutów,
              stawianych Ci metodą "łapaj złodzieja"? Bez sensu, prawda? "Poznacie po
              owocach" - to ludziom uczciwym a myślącym wystarczy.

              I w TAKICH właśnie sytuacjach widzę wyższość tołstojowskiej postawy.
              Hej!
              smile
              tyu
              • d_nutka Re: Dalajlama a... gdy przyjdą podpalić dom 25.10.02, 11:08
                tyu napisał:

                >
                >
                > Tak, jak Ty to przedstawiłaś, rozumuję i ja, może tylko w poprzedniej
                > wypowiedzi położyłem nacisk na inne aspekty postawy WSTĘPNIE pokojowej,
                > nastawionej na budowę moralnego potępienia zła, a nie na "wet za wet".
                >
                > Jest oczywiste, że w sytuacji realnego, fizycznego zagrożenia TRZEBA walczyć -

                > także czynnie. Ale:
                > sytuacja na Bliskim Wschodzie do takich nie należy. Tam OBIE strony mają
                swoje
                > racje i swoje bóle. Rośnie żal wobec sprawców tego bólu - żal WZAJEMNY.
                > Rośnie skala środków odwetu za ten ból - po obu stronach.
                > Czy TO ma sens?
                > Czy TAKIE sytuacje są rozwiązywalne metodą "wymierzenia sprawiedliwości"?
                > Tak, to TEŻ. Zbrodnie - czy to popełnione przez arabskich terrorystów, czy
                > przez izraelskich żołdaków - muszą być osądzone. Ale to będzie SKUTEK, a nie
                > przyczyna pokoju. Pokoju, który MUSI się zacząć od przewartościowania swych
                > postaw przez OBIE strony.
                > Coś bezwzględnie trzeba PRZECIĄĆ. Ale będzie to możliwe dopiero wtedy, gdy
                > OBIE nienawidzące się społeczności COŚ zrozumieją.
                >
                > A na Forum?
                > Czy ludziom bez sumień należy głupio tłumaczyć się z absurdalnych zarzutów,
                > stawianych Ci metodą "łapaj złodzieja"? Bez sensu, prawda? "Poznacie po
                > owocach" - to ludziom uczciwym a myślącym wystarczy.
                >
                > I w TAKICH właśnie sytuacjach widzę wyższość tołstojowskiej postawy.
                > Hej!
                > smile
                > tyu


                Tyu!
                zacznę od końca.
                Mam inny wzorzec moralnej postawy czynienia pokoju niż Tołstoj.
                Tołstoj był tylko pisarzem.
                Pisał co myślał,że byłoby dobrze gdyby tak było.
                Miał jeszcze swoje realne życie.
                Czy zawsze według swoich mentalnych wypowiedzi?

                A tera Bliski Wschód i konflikt palestyńsko izraelski.
                z pewną przykrością muszę stwierdzić,że twoja wypowiedź świadczy iż temat znasz
                tylko z relacji prasowo-telewizyjnych określonej opcji politycznej.
                i jak mam z tobą dyskutować na ten temat?
                jak poczytasz inną opcję i poznasz li tamten kraj i ludzi-to może wtedy
                porozmawiamy i na ten temat.
                na razie wybacz mi niechęć do tej dyskusji,ale PRAWDY nie znasz.
                d_
                • d_nutka Re: Dalajlama a... suplement do Tyu 25.10.02, 11:14
                  Tyu!
                  zrobiłeś założenie ,że znasz już PRAWDĘ o Bliskim Wschodzie,a przecież nawet
                  nie wiesz czy zobaczysz jutro też wschód słońca.
                  obyś zobaczył!
                  smile))
                  d_
                  • tyu Re: Dalajlama a... 25.10.02, 11:27
                    d_nutka napisała:

                    > Tyu!
                    > zrobiłeś założenie ,że znasz już PRAWDĘ o Bliskim Wschodzie,a przecież nawet
                    > nie wiesz czy zobaczysz jutro też wschód słońca.
                    > obyś zobaczył!
                    > smile))
                    > d_


                    Prawda, D_nutko, rzadko jest poznawalna do końca. Dlatego nie mogłem zrobić
                    takiego założenia.
                    Ale wydaje mi się, że znam ją przynajmniej na tyle, by móc coś na ten temat
                    powiedzieć.
                    I mówię: po OBU stronach są ludzie żyjący poczuciem krzywdy zaznanym od tej
                    drugiej strony. Po OBU stronach są ludzie chcący rozwiązać zaistniałą sytuację
                    siłowo. Po OBU stronach NIE WSZYSCY tacy są, ale TAKIE myślenie zdominowało
                    działania. Działania dążące do siłowego pokonania tej drugiej strony.
                    To nic nie da.
                    TRZEBA zmienić ludzką mentalność. Po OBU stronach, oczywiście.
                    Jedni nie będą wówczas popierać terrorystów - wtedy ci stracą i bazę
                    i "publiczność", czyli motywację,
                    drudzy przestaną popierać w wyborach ludzi typu Sharona...

                    Jakie błędy widzisz w moim rozumowaniu?
                    tyu
                    • d_nutka Re: Dalajlama a... 25.10.02, 11:34
                      tyu napisał:

                      >>
                      > Prawda, D_nutko, rzadko jest poznawalna do końca. Dlatego nie mogłem zrobić
                      > takiego założenia.
                      > Ale wydaje mi się, że znam ją przynajmniej na tyle, by móc coś na ten temat
                      > powiedzieć.
                      > I mówię: po OBU stronach są ludzie żyjący poczuciem krzywdy zaznanym od tej
                      > drugiej strony. Po OBU stronach są ludzie chcący rozwiązać zaistniałą
                      sytuację
                      > siłowo. Po OBU stronach NIE WSZYSCY tacy są, ale TAKIE myślenie zdominowało
                      > działania. Działania dążące do siłowego pokonania tej drugiej strony.
                      > To nic nie da.
                      > TRZEBA zmienić ludzką mentalność. Po OBU stronach, oczywiście.
                      > Jedni nie będą wówczas popierać terrorystów - wtedy ci stracą i bazę
                      > i "publiczność", czyli motywację,
                      > drudzy przestaną popierać w wyborach ludzi typu Sharona...
                      >
                      > Jakie błędy widzisz w moim rozumowaniu?
                      > tyu


                      widzę błędy ,a może główny ,podstawowy błąd.
                      piszesz o skutkach ostatnich 50 lat!
                      a historia trwa dłużej.
                      d_
                      • tyu Re: Dalajlama a... 25.10.02, 11:56
                        d_nutka napisała:

                        > tyu napisał:
                        >
                        > > Prawda, D_nutko, rzadko jest poznawalna do końca. Dlatego nie mogłem zrobić
                        > > takiego założenia.
                        > > Ale wydaje mi się, że znam ją przynajmniej na tyle, by móc coś na ten temat
                        > > powiedzieć.
                        > > I mówię: po OBU stronach są ludzie żyjący poczuciem krzywdy zaznanym od tej
                        > > drugiej strony. Po OBU stronach są ludzie chcący rozwiązać zaistniałą
                        > > sytuację siłowo. Po OBU stronach NIE WSZYSCY tacy są, ale TAKIE myślenie
                        > > zdominowało działania. Działania dążące do siłowego pokonania tej drugiej
                        > > strony.
                        > > To nic nie da.
                        > > TRZEBA zmienić ludzką mentalność. Po OBU stronach, oczywiście.
                        > > Jedni nie będą wówczas popierać terrorystów - wtedy ci stracą i bazę
                        > > i "publiczność", czyli motywację,
                        > > drudzy przestaną popierać w wyborach ludzi typu Sharona...
                        > >
                        > > Jakie błędy widzisz w moim rozumowaniu?
                        > > tyu
                        >
                        >
                        > widzę błędy ,a może główny ,podstawowy błąd.
                        > piszesz o skutkach ostatnich 50 lat!

                        Tak! I o ludziach ŻYWYCH, którzy PO OBU STRONACH pragną normalnie żyć.
                        Nie o postaciach historycznych.

                        > a historia trwa dłużej.
                        > d_

                        I gdyby nie to (bo to TEŻ uwzględniam!), to Państwo Izrael nie miałoby ŻADNYCH
                        moralnych podstaw do odrodzenia się po stuleciach... A ma.
                        • d_nutka Re: Dalajlama a... 25.10.02, 12:03
                          tyu napisał:

                          > d_nutka napisała:
                          >
                          > > tyu napisał:
                          > >
                          > > > Prawda, D_nutko, rzadko jest poznawalna do końca. Dlatego nie mogłem
                          > zrobić
                          > > > takiego założenia.
                          > > > Ale wydaje mi się, że znam ją przynajmniej na tyle, by móc coś na ten
                          > temat
                          > > > powiedzieć.
                          > > > I mówię: po OBU stronach są ludzie żyjący poczuciem krzywdy zaznanym
                          > od tej
                          > > > drugiej strony. Po OBU stronach są ludzie chcący rozwiązać zaistniałą
                          >
                          > > > sytuację siłowo. Po OBU stronach NIE WSZYSCY tacy są, ale TAKIE myśle
                          > nie
                          > > > zdominowało działania. Działania dążące do siłowego pokonania tej dru
                          > giej
                          > > > strony.
                          > > > To nic nie da.
                          > > > TRZEBA zmienić ludzką mentalność. Po OBU stronach, oczywiście.
                          > > > Jedni nie będą wówczas popierać terrorystów - wtedy ci stracą i bazę
                          > > > i "publiczność", czyli motywację,
                          > > > drudzy przestaną popierać w wyborach ludzi typu Sharona...
                          > > >
                          > > > Jakie błędy widzisz w moim rozumowaniu?
                          > > > tyu
                          > >
                          > >
                          > > widzę błędy ,a może główny ,podstawowy błąd.
                          > > piszesz o skutkach ostatnich 50 lat!
                          >
                          > Tak! I o ludziach ŻYWYCH, którzy PO OBU STRONACH pragną normalnie żyć.
                          > Nie o postaciach historycznych.
                          >
                          > > a historia trwa dłużej.
                          > > d_
                          >
                          > I gdyby nie to (bo to TEŻ uwzględniam!), to Państwo Izrael nie miałoby
                          ŻADNYCH
                          > moralnych podstaw do odrodzenia się po stuleciach... A ma.


                          Tyu!
                          ręce mi opadły
                          indifferent
                          d_

                          ps.
                          a jakie moralne odstawy miała Polska do odrodzenia w 18r?
                          a potem walczyła?
                          a może mi się to wszystko śni?
                          • tyu Re: Dalajlama a... 25.10.02, 12:22
                            d_nutka napisała:

                            > > > widzę błędy ,a może główny ,podstawowy błąd.
                            > > > piszesz o skutkach ostatnich 50 lat!
                            > >
                            > > Tak! I o ludziach ŻYWYCH, którzy PO OBU STRONACH pragną normalnie żyć.
                            > > Nie o postaciach historycznych.
                            > >
                            > > > a historia trwa dłużej.
                            > > > d_
                            > >
                            > > I gdyby nie to (bo to TEŻ uwzględniam!), to Państwo Izrael nie miałoby
                            > > ŻADNYCH moralnych podstaw do odrodzenia się po stuleciach... A ma.
                            >
                            >
                            > Tyu!
                            > ręce mi opadły
                            > indifferent
                            > d_


                            Bezzasadnie, zapewniam! Czy fakt, że wg mnie ŻADNA ze stron nie ma monopolu na
                            rację, jest dla Ciebie aż tak szokujący?


                            > ps.
                            > a jakie moralne podstawy miała Polska do odrodzenia w 18r?
                            > a potem walczyła?
                            > a może mi się to wszystko śni?


                            Pisałem o tym na Forum kilka(naście?) dni temu, w wątku Stoika o
                            antysemityźmie, ale mogę powtórzyć.
                            Na terenach odrodzonej Polski Polacy MIESZKALI cały czas. BYŁY tereny, gdzie
                            stanowili absolutną większość. Nie musieli swych ziem odbierać nikomu.
                            Na terenach obecnego Państwa Izrael niezbędna była paromilionowa imigracja, by
                            Żydzi mogli stanowić tam większość. Kosztem Arabów, dla których tereny te TEŻ
                            były od stuleci ziemią ojców... Siłowe wysiedlanie Arabów było początkiem zła,
                            które trwa do dziś.
                            Zła - pomimo, że wg mnie moralne prawo do tych ziem zachowali również Żydzi.
                            Nieco więcej u Stoika.

                            Podnieś ręce, proszę. Ale nie w geście poddania...
                            wink
                            tyu
                            • d_nutka Re: Dalajlama a... 25.10.02, 12:47
                              tyu napisał:

                              >
                              > Pisałem o tym na Forum kilka(naście?) dni temu, w wątku Stoika o
                              > antysemityźmie, ale mogę powtórzyć.
                              > Na terenach odrodzonej Polski Polacy MIESZKALI cały czas. BYŁY tereny, gdzie
                              > stanowili absolutną większość. Nie musieli swych ziem odbierać nikomu.
                              > Na terenach obecnego Państwa Izrael niezbędna była paromilionowa imigracja,
                              by
                              > Żydzi mogli stanowić tam większość. Kosztem Arabów, dla których tereny te TEŻ
                              > były od stuleci ziemią ojców... Siłowe wysiedlanie Arabów było początkiem
                              zła,
                              > które trwa do dziś.

                              no to jesteśmy na własnym podwórku właśnie!
                              a wysiedleńcy z za bUga?
                              a wysiedleńcy z Prus i Pomorza Zachodniego i aż do Odry?


                              > Zła - pomimo, że wg mnie moralne prawo do tych ziem zachowali również Żydzi.
                              > Nieco więcej u Stoika.
                              >
                              > Podnieś ręce, proszę. Ale nie w geście poddania...
                              > wink
                              > tyu


                              ręce nadal opadnięte ale nie z rezygnacji w dyskusji i braku argumentów.
                              może nowy tydzień "wzmocni" twoją orgumentację.
                              Czasem jest ciekawa.
                              szanse same wchodzą mi do ręki.
                              tak trzymać.
                              d_
                              • Gość: d_nutka Re: Dalajlama a...Tyu IP: *.pl-net.pl 25.10.02, 22:39
                                Tyu,
                                zasmuciłeś mnie swoimi poglądami w tym wątku.
                                d_
              • wild ślepy Dalajlama gdy przyjdzie Che burzyć cudzy dom 25.10.02, 11:21
                pokojowy delegat totalitarnej partii PZPR ( bajka nr.1 ) fan Che Guewary

                www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=1895176&a=1895176


                pokojowy "dylemat" polskiego narodowego-socjalisty Gabriela i NOWYCH poglądów
                na świat z przemocą tj. bez przemocy delegata Tyu...

                www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=3301994&a=3305147


                i o Światobliwośći w "dyskusji" z A.M. o niekapiatlizmie niesocjalizmie a ...

                www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=2834701&a=2834701


                pytanie na deser:

                Czy sciąganie haraczu ( przymusowego podatku VAT etc. ) przez biznezmenów jest
                przemocą czy nie? jeżeli tak - dylemat przemocy zostanie ujawniony na plenum
                PZPR? czy SLD ( "biznezmen" Borowski? )

              • Gość: # Kto zwyciezyl? IP: *.wroclaw.tpsa.pl 25.10.02, 11:25
                tyu napisał:

                > > > Kiedyś, poczytawszy trochę na temat poglądów Lwa Tołstoja i jego post
                > awy niesprzeciwiania się złu, pomyślałem: aberracja. Jak można nie sprzec
                > iwiać się! Dziś widzę w tym głęboki sens.
                > > > Zło żyje, gdy walczy. Walka z nim dostarcza mu zatem sił.
                > > > Teraz nadal uważam, że walka ze złem jest możliwa, a nawet konieczna
                > > > - a zarazem rozumiem i popieram postawę Tołstoja.
                > > > Paradoks?
                > > > Może tak, ale nie sprzeczność.
                > > > Ta walka MUSI trwać, ale nie może być toczona metodami SIŁOWYMI.
                > > > To również propagował Tołstoj: najwyższe moralne potępienie - tak!
                > > > Ale nie opór siłowy.

                Toz to po prostu oportunizm realny z wirtualnym sprzeciwem.
                I na to liczyl Stalin u Tolstoja.
                • tyu Re: Kto zwyciezyl? 25.10.02, 11:33
                  Gość portalu: # napisał(a):

                  > tyu napisał:
                  >
                  > > > > Kiedyś, poczytawszy trochę na temat poglądów Lwa Tołstoja i jego post
                  > > > > awy niesprzeciwiania się złu, pomyślałem: aberracja. Jak można nie
                  > > > > sprzeciwiać się! Dziś widzę w tym głęboki sens.
                  > > > > Zło żyje, gdy walczy. Walka z nim dostarcza mu zatem sił.
                  > > > > Teraz nadal uważam, że walka ze złem jest możliwa, a nawet konieczna
                  > > > > - a zarazem rozumiem i popieram postawę Tołstoja.
                  > > > > Paradoks?
                  > > > > Może tak, ale nie sprzeczność.
                  > > > > Ta walka MUSI trwać, ale nie może być toczona metodami SIŁOWYMI.
                  > > > > To również propagował Tołstoj: najwyższe moralne potępienie - tak!
                  > > > > Ale nie opór siłowy.
                  >
                  > Toz to po prostu oportunizm realny z wirtualnym sprzeciwem.
                  > I na to liczyl Stalin u Tolstoja.


                  Haszu!
                  1. Sprzeciw NIE JEST I NIE MOŻE BYĆ wirtualny! On MUSI coś budować, tworzyć,
                  a zatem - w TYM sensie - musi być CZYNNY. Ale siła FIZYCZNA - na końcu, jako
                  ostateczność.

                  2. Czy nie pomyliłeś Tołstoja z kim innym, np. z Sołżenicynem?
                  Lew Tołstoj umarł w 1910 roku!

                  Nawiasem - czy Sołżenicyna nazwałbyś oportunistą tylko dlatego, że walczył
                  piórem, nie kałachem?
                  • d_nutka Re: Kto zwyciezyl? 25.10.02, 11:44
                    tyu napisał:

                    > Haszu!
                    > 1. Sprzeciw NIE JEST I NIE MOŻE BYĆ wirtualny! On MUSI coś budować, tworzyć,
                    > a zatem - w TYM sensie - musi być CZYNNY. Ale siła FIZYCZNA - na końcu, jako
                    > ostateczność.

                    jak rozumiesz "czynny sprzeciw"?
                    czy tylko siła broni palnej?
                    czy ilość mięsa armatniego?
                    dalej nie podpowiadam.

                    >
                    > 2. Czy nie pomyliłeś Tołstoja z kim innym, np. z Sołżenicynem?
                    > Lew Tołstoj umarł w 1910 roku!

                    tu nie widzę "pomyłki" Hasza.
                    Stalin nie spalił książek Tołstoja.
                    Tołstoj Stalinowi był przydatny nawet po swojej śmierci biologicznej.

                    >
                    > Nawiasem - czy Sołżenicyna nazwałbyś oportunistą tylko dlatego, że walczył
                    > piórem, nie kałachem?

                    A co ma Sołżenicyn do Tołstoja?
                    Sam podajesz ważne daty a potem taka wolta?
                    d_
                    • Gość: # Najpierw H_Z95 z dywersyfikacja a teraz Tyu z Tols IP: *.wroclaw.tpsa.pl 25.10.02, 11:55
                      tojem.


                      Zobaczymy jaka bedziecie miec pamiec w moim wieku!
                    • tyu Re: Kto zwyciezyl? 25.10.02, 12:05
                      d_nutka napisała:

                      > tyu napisał:
                      >
                      > > Haszu!
                      > > 1. Sprzeciw NIE JEST I NIE MOŻE BYĆ wirtualny! On MUSI coś budować, tworzyć,
                      > > a zatem - w TYM sensie - musi być CZYNNY. Ale siła FIZYCZNA - na końcu,
                      > > jako ostateczność.
                      >
                      > jak rozumiesz "czynny sprzeciw"?
                      > czy tylko siła broni palnej?
                      > czy ilość mięsa armatniego?
                      > dalej nie podpowiadam.


                      Nie ma potrzeby! Odpowiedź jest w ostatnim zadniu: wyraźnie rozróżniam siłę
                      fizyczną oraz sprzeciw czynny (a zatem - i widoczny i mający swoje realne
                      skutki), jako pojęcie znacznie od niej szersze.


                      > > 2. Czy nie pomyliłeś Tołstoja z kim innym, np. z Sołżenicynem?
                      > > Lew Tołstoj umarł w 1910 roku!
                      >
                      > tu nie widzę "pomyłki" Hasza.
                      > Stalin nie spalił książek Tołstoja.
                      > Tołstoj Stalinowi był przydatny nawet po swojej śmierci biologicznej.


                      Może był, ale jako twórca powieści o walce z najeźdźcą z zewnątrz (wtedy
                      Napoleon, teraz Hitler). Nie jako wzorzec dla "człowieka radzieckiego"!


                      > > Nawiasem - czy Sołżenicyna nazwałbyś oportunistą tylko dlatego, że walczył
                      > > piórem, nie kałachem?
                      >
                      > A co ma Sołżenicyn do Tołstoja?
                      > Sam podajesz ważne daty a potem taka wolta?


                      Właśnie podobieństwo postaw - a zarazem fakt, ze żył w czasach stalinowskich
                      (oraz poststalinowskich) represji. Czyli, że również współcześnie można było
                      prezentować taką postawę.

                      > d_

                      tyu
                      • d_nutka Re: Kto zwyciezyl? 25.10.02, 12:23
                        tyu napisał:

                        > d_nutka napisała:
                        >
                        > > tyu napisał:
                        > >

                        to niżej to moje
                        > > > > jak rozumiesz "czynny sprzeciw"?
                        > > czy tylko siła broni palnej?
                        > > czy ilość mięsa armatniego?
                        > > dalej nie podpowiadam.
                        >
                        >

                        Tyu
                        > Nie ma potrzeby! Odpowiedź jest w ostatnim zadniu: wyraźnie rozróżniam siłę
                        > fizyczną oraz sprzeciw czynny (a zatem - i widoczny i mający swoje realne
                        > skutki), jako pojęcie znacznie od niej szersze.

                        coś mętnie mi to objaśniłeś.
                        "wyraźnie rozróżniam siłę fizyczną oraz sprzeciw czynny"
                        tego nie zrozumiałam.
                        siła fizyczna=sprzeciw czynny?
                        opór bierny potrafi(i jest) być też szkodliwy.
                        to zależy w którym miejscu występuje i czy jest za czy przeciw.


                        to niżej to moje
                        >
                        >
                        > > > 2. Czy nie pomyliłeś Tołstoja z kim innym, np. z Sołżenicynem?
                        > > > Lew Tołstoj umarł w 1910 roku!
                        > >
                        > > tu nie widzę "pomyłki" Hasza.
                        > > Stalin nie spalił książek Tołstoja.
                        > > Tołstoj Stalinowi był przydatny nawet po swojej śmierci biologicznej.
                        >
                        >

                        Tyu
                        > Może był, ale jako twórca powieści o walce z najeźdźcą z zewnątrz (wtedy
                        > Napoleon, teraz Hitler). Nie jako wzorzec dla "człowieka radzieckiego"!
                        >
                        >

                        No i walczyli jeden imperialista z drugim imperialistą.
                        jaka dla nas nauka?
                        Księstwo Warszawskie i Marysieńka?

                        To nizej moje
                        > > > Nawiasem - czy Sołżenicyna nazwałbyś oportunistą tylko dlatego, że wa
                        > lczył
                        > > > piórem, nie kałachem?
                        > >
                        > > A co ma Sołżenicyn do Tołstoja?
                        > > Sam podajesz ważne daty a potem taka wolta?
                        >
                        >

                        Tyu
                        > Właśnie podobieństwo postaw - a zarazem fakt, ze żył w czasach stalinowskich
                        > (oraz poststalinowskich) represji. Czyli, że również współcześnie można było
                        > prezentować taką postawę.
                        >
                        > > tyu


                        o kim tu piszesz?
                        O Sołżenicynie jak sadzę.
                        a gdzie zbieżność z Tołstojem?
                        oj,pogmatwałeś strasznie,a ja tylko głupia n_tka jestem
                        d_
                        • d_nutka Re: Kto zwyciezyl?____miły suplement 25.10.02, 12:54
                          a po przejściu Napoleona na Moskwę Polska wzbogaciła się o "Perłę Bałtyku"!
                          i tu tkwi rozwiązanie pewnej zagadki z dawien dawna zadanej.
                          smile))
                          d_
                        • tyu D_nutce - z DUŻYMI kropkami nad 'i' 25.10.02, 16:46
                          d_nutka napisała:

                          > tyu napisał:
                          >
                          > > d_nutka napisała:
                          > >
                          > > > tyu napisał:
                          > > >
                          >
                          > to niżej to moje
                          > > > > > jak rozumiesz "czynny sprzeciw"?
                          > > > czy tylko siła broni palnej?
                          > > > czy ilość mięsa armatniego?
                          > > > dalej nie podpowiadam.
                          > >
                          > >
                          >
                          > Tyu
                          > > Nie ma potrzeby! Odpowiedź jest w ostatnim zadniu: wyraźnie rozróżniam siłę
                          > > fizyczną oraz sprzeciw czynny (a zatem - i widoczny i mający swoje realne
                          > > skutki), jako pojęcie znacznie od niej szersze.
                          >
                          > coś mętnie mi to objaśniłeś.
                          > "wyraźnie rozróżniam siłę fizyczną oraz sprzeciw czynny"
                          > tego nie zrozumiałam.
                          > siła fizyczna=sprzeciw czynny?
                          > opór bierny potrafi(i jest) być też szkodliwy.
                          > to zależy w którym miejscu występuje i czy jest za czy przeciw.


                          Ufffff... No to od początku.
                          "Czynny sprzeciw" może przyjmować b. różne formy: od polemik prasowych, czy
                          literackich, po walkę zbrojną. Czynny - czyli wymagający jakiegoś DZIAŁANIA
                          (a nie tylko rozmyślań w ciszy gabinetu) i mający SKUTKI PRAKTYCZNE (a więc
                          odpada np. pisanie "do szuflady").
                          Pisanie artykułów, czy książek TEŻ jest formą czynną, bo sprawia, że ludzie
                          zaczynają widzieć sprawy inaczej, niż do tej pory. I skutki praktyczne może
                          mieć ogromne - od wyników wyborów w krajach demokratycznych po spowodowanie
                          walk wyzwoleńczych w krajach okupowanych.
                          Walka zbrojna jest więc oczywiście jedną z form czynnego sprzeciwu, ale nie
                          jedyną. I jest nim - w takim sensie, jaki przedstawiłem - również bierny
                          opór. "Bierny opór" jako forma "czynnego sprzeciwu"? Tak! Życie jest pełne
                          paradoksów! A że pozory braku sprzeciwu zostają w tym wypadku zachowane, to już
                          inna sprawa.


                          > to niżej to moje
                          > >
                          > >
                          > > > > 2. Czy nie pomyliłeś Tołstoja z kim innym, np. z Sołżenicynem?
                          > > > > Lew Tołstoj umarł w 1910 roku!
                          > > >
                          > > > tu nie widzę "pomyłki" Hasza.
                          > > > Stalin nie spalił książek Tołstoja.
                          > > > Tołstoj Stalinowi był przydatny nawet po swojej śmierci biologicznej.
                          > >
                          > >
                          >
                          > Tyu
                          > > Może był, ale jako twórca powieści o walce z najeźdźcą z zewnątrz (wtedy
                          > > Napoleon, teraz Hitler). Nie jako wzorzec dla "człowieka radzieckiego"!
                          > >
                          > >
                          > No i walczyli jeden imperialista z drugim imperialistą.
                          > jaka dla nas nauka?
                          > Księstwo Warszawskie i Marysieńka?


                          Nie męcz! W ten sposób dojdziemy do epoki kamienia łupanego, a nie o to chodzi.
                          Chodziło mi o to, że pewne aspekty pisarstwa Lwa Tołstoja mogły być doraźnie
                          wykorzystane przez Stalina, ale nie propagowana przez Tołstoja postawa wobec
                          życia.


                          > To nizej moje
                          > > > > Nawiasem - czy Sołżenicyna nazwałbyś oportunistą tylko dlatego, że
                          > > > > walczył piórem, nie kałachem?
                          > > >
                          > > > A co ma Sołżenicyn do Tołstoja?
                          > > > Sam podajesz ważne daty a potem taka wolta?
                          > >
                          > >
                          >
                          > Tyu
                          > > Właśnie podobieństwo postaw - a zarazem fakt,ze żył w czasach stalinowskich
                          > > (oraz poststalinowskich) represji. Czyli,że również współcześnie można było
                          > > prezentować taką postawę.
                          > >
                          > >
                          > > > tyu
                          >
                          > o kim tu piszesz?
                          > O Sołżenicynie jak sadzę.
                          > a gdzie zbieżność z Tołstojem?


                          WŁAŚNIE TUTAJ: w podobieństwie postaw (wg mnie, oczywiście).


                          > oj,pogmatwałeś strasznie,a ja tylko głupia n_tka jestem
                          > d_


                          Nie udaj! I tak nie uwierzę.
                          wink
                          I - miłego weekendu.
                          tyu
    • Gość: Polityk Re: Dalajlama contra Osama ben Laden IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 22:55
      Dalajlama zwiał jak tchórz z Tybetu więc niech się nie wypowiada.
    • d_nutka Re: Terroryzm ofiary contra terroryzm agresora 26.10.02, 10:04
      Jedno zdanie z apelu rodzin zakładników do Władimira Putina.

      „Prosimy, niechże Pan rozpocznie rokowania z komendantami polowymi, z Asłanem
      Maschadowem i nie pozwoli, aby polała się niewinna krew”

      A w Czeczeni polało się już morze niewinnej krwi i to po obu stronach.

      I powraca odwieczne pytanie.
      Czy cel uświeca środki?
      TAK.
      Cel uświeca środki jeśli tym celem jest DOBRO CZŁOWIEKA,obrona jego
      niezbywalnych PRAW .Praw,które nie naruszają praw innych do posiadania tych
      samych praw.
      Tym „uświęconym” celem NIE jest -i być NIE może- „dobro” pieniądza i władzy.
      d_
      • Gość: Senin zgubiliscie gdzies Dalajlame po drodze.. IP: 144.138.125.* 26.10.02, 11:25
        Z calym buddyzmem, i reszta...???
      • d_nutka Re: Terroryzm ofiary contra terroryzm agresora 26.10.02, 12:56
        Mam cztery pytania.
        1.Ilu członków rodzin uwolnionych z teatru zakładników byłaby dzisiaj
        skłonna ponownie napisać taką petycję do Putina?
        2.Czy któraś z rodzin ofiar akcji odbicia zakładników napisałaby podobny list
        w podobnej sytuacji?
        3.Ile „urodziło” się następnych czeczeńskich bojowników-terrorystów na miejsce
        tych zabitych w teatrze?
        4.Jaka będzie eskalacja terroryzmy ofiary i agresora po tej akcji?
        d_
    • Gość: Blong Re: Dalajlama contra Osama ben Laden IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 17:42
Pełna wersja