Dodaj do ulubionych

ND is the best

IP: *.po.punkt.pl / 10.0.16.* 21.11.02, 10:22
Przeglądając dzisiaj te najlepsze pismo satyryczne natknąłem się na taki
tekst:
----
W galaktyce NGC 6240, oddalonej o 400 milionów lat świetlnych, odkryte
zostały dwie krążące wokół siebie superwielkie czarne dziury, z których każda
ma masę co najmniej miliona słońc - poinformowali astronomowie amerykańscy.
Odkrycia dokonało kosmiczne obserwatorium Chandra, wystrzelone przez NASA w
1999 roku.

Czarna dziura - przypomnijmy - ma tę miłą właściwość, że wchłania całą
otaczającą ją materię - nie przepuści nawet promieniom świetlnym, które nie
mogą się z niej wydostać. Jeden centymetr sześcienny materii waży tam
miliardy ton. Grawitacja przekracza nasze możliwości pojmowania.
A czy na Ziemi też są czarne dziury? Astronom, słysząc tak sformułowane
pytanie, dostałby zapewne ataku śmiechu, po czym w długim wywodzie zacząłby
tłumaczyć laikowi mniej więcej to, co mnie (jako takiemu właśnie laikowi)
udało się streścić w trzech zdaniach. Aby jednak oszczędzić astronomom
zbędnego trudu, spieszę donieść, że to była taka metafora, przenośnia. Nie
miałem na myśli czarnej dziury jako obiektu astronomicznego. Chodziło mi o
różne organizacje, w funkcjonowaniu których dostrzegam daleko idące
podobieństwo do czarnych dziur: wsysanie wszelkich obiektów (np. państw wraz
z ich pieniędzmi) do swego wnętrza oraz fakt, że ten kierunek ruchu jest
wyłącznie jednostronny (możesz wejść, o wyjściu zapomnij - nie ma takiej
możliwości!).
No więc, czy są takie czarne dziury na Ziemi, czy nie? Są, są... nie trzeba
daleko szukać...
----
Ci ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka