Gość: Dzik
IP: *.pse.pl
05.02.03, 12:46
Rz. nr 30, 5.02.2003
Igor Janke
U progu kompromitacji
Po wybuchu afery Rywina politycy SLD deklarowali, że -
jako pomówieni przez Rywina - są najbardziej
zainteresowani w wyjaśnieniu sprawy do końca.
Jednak kolejne fakty - sposób powołania komisji
śledczej, to, że SLD nie godził się, by przewodniczył
jej przedstawiciel opozycji, brak politycznej równowagi
w jej składzie - przeczą tej deklaracji.
Obawy co do intencji koalicyjnych członków komisji
potwierdziło wczorajsze głosowanie nad wnioskiem posła
Ziobry. Dlaczego posłowie nie zgodzili się na
sprawdzenie m.in. billingów telefonicznych osób
związanych z SLD, których nazwiska pojawiają się w
związku z tą sprawą, np. Roberta Kwiatkowskiego? Jeśli
te osoby są całkowicie niewinne - w co należy wierzyć -
sprawdzenie rejestru rozmów telefonicznych pomogłoby w
ich oczyszczeniu.
Wczorajsza decyzja komisji pokazuje, że chce ona,
podobnie jak prokuratura, zawęzić śledztwo do osoby Lwa
Rywina. A przecież nie on jest w tej sprawie
najważniejszy. Najważniejsze jest to, czy działał - jak
sam twierdził - w imieniu grupy związanej blisko z
obozem władzy. Głównym zadaniem śledztwa nie jest
ustalenie, czy Lew Rywin był u Adama Michnika z
propozycją korupcji, bo to już wiemy, ale to, w czyim
imieniu tam był. Poprzestanie na stwierdzeniu, że Rywin
dopuścił się przestępstwa, oznaczać będzie ukręcenie
łba całej aferze.
Postawa większości posłów komisji i jej
przewodniczącego Tomasza Nałęcza dowodzi, że nie chcą
wyjaśnić, kto stał za Rywinem, albo boją się to zrobić.
Ich zachowanie trzeba uznać za kompromitujące i
podważające wiarygodność pierwszej w historii sejmowej
komisji
śledczej".