Gość: Ania
IP: 213.46.162.*
18.02.03, 08:06
Izraelski żołnierz podważa legalność styczniowego ataku na Palestyńczyków
Tomasz Żuradzki 04-02-2003, ostatnia aktualizacja 04-02-2003 18:43
Izraelski sąd wojskowy usunął z elitarnej jednostki wywiadu porucznika za
odmowę wykonania rozkazu, który mógł spowodować śmierć wielu niewinnych
Palestyńczyków. Jednocześnie sąd wszczął postępowanie w sprawie legalności
rozkazu wydanego oficerowi
Oskarżony porucznik, którego nazwiska nie podano do publicznej wiadomości,
służył w elitarnej jednostce wywiadu 8200. Został oskarżony o umyślną odmowę
udziału w przygotowaniach do zbombardowania siedziby organizacji Fatah w
mieście Nablus na Zachodnim Brzegu. Planowany nalot miał być odwetem za dwa
samobójcze ataki w Tel Awiwie w styczniu tego roku, w których śmierć poniosło
23 Izraelczyków. W rezultacie odmowy wykonania rozkazu przez oficera nalot
został odwołany.
Izraelska gazeta "Maariv" cytuje kolegów porucznika, którzy mówią, że podjął
on decyzję, gdy dowiedział się, jak wielu ludzi będzie przebywać w budynku
będącym celem nalotu. Według oficera odwet miał być wymierzony w przypadkowe
osoby, w żaden sposób niezaangażowane w działalność antyizraelską.
Sąd wojskowy orzekł, że oficer mógł zgłosić co najwyżej swoje zastrzeżenia do
przełożonych, ale nie miał prawa odmawiać wykonania rozkazu.
Sprawa oficera podzieliła izraelską armię. - Nauczano nas, że za wyjątkiem
kilku bardzo specyficznych sytuacji zabijanie nie jest zgodne z prawem. W
wojsku wielu ludzi stoi po stronie oskarżonego porucznika - powiedział
izraelskiej gazecie żołnierz chcący zachować anonimowość.
W izraelskiej armii za niewykonanie rozkazu orzeka się zazwyczaj karę
więzienia. Oskarżony porucznik został potraktowany dużo łagodniej. Oficjalne
oświadczenie armii głosi tylko, że "został on zwolniony ze swojego
stanowiska". Sąd wojskowy wszczął też precedensowe postępowanie w sprawie
legalności rozkazu wydanego porucznikowi.
Ruch "objectorów" (czyli rezerwistów, którzy odmawiają służby na terenach
okupowanych) nasilił się na początku zeszłego roku, kiedy 53 żołnierzy
rezerwy napisało list otwarty, w którym zaprotestowało przeciwko
wykorzystywaniu ich w wojnie, której celem jest "podbijać, eksmitować,
głodzić i upokarzać Palestyńczyków". Potem wielu izraelskich żołnierzy
protestowało podczas operacji "Mur Obronny" w marcu i kwietniu 2002 r., gdy
wojsko zniszczyło obóz w Dżeninie.
Pod koniec zeszłego roku w izraelskiej armii zaczęła działać specjalna
komisja pod kierownictwem gen. Icchaka Harela mająca badać zabójstwa
palestyńskich cywili przez armię. Zaraz potem szef sztabu zarządził, że każda
śmierć Palestyńczyka musi zostać zbadana w ciągu 72 godzin. Zarządzenia te
nie przyczyniły się jednak do orzekania bardziej surowych kar w stosunku do
winnych. Żołnierz odpowiedzialny za zabicie w grudniu zeszłego roku 95-
letniej palestyńskiej staruszki skazany został jedynie na 65 dni więzienia.
.