Gość: Krzys52
IP: *.proxy.aol.com
10.03.03, 05:42
Biskup smalcem robiony-------(art. z NIE)
Pił olej, żarł smalec, kręcił się na krześle obrotowym, aż w końcu został
biskupem.
Kiedy się z nim rozmawia, to od razu się czuje, że to dobry człowiek i
prawdziwy pasterz dusz ludzkich – napisała czytelniczka "Słowa Polskiego" (19–
20 lutego 2000 r.) zgłaszając naszego bohatera na listę wybitnych wrocławian.
My z bepe nie gadaliśmy, ale wierzymy, że jest dobrym człowiekiem, pasterzem
dusz, a nawet wybitnym wrocławianinem. Mamy w rękach komplecik ślicznych
dokumentów.
To m.in. korespondencja urzędowa, którą prowadził z Urzędem Celnym we
Wrocławiu dyrektor Caritas Archidiecezji Wrocławskiej ks. dr Edward Janiak,
obecny biskup Archidiecezji Wrocławskiej – prałat Jego Świątobliwości. Z
dokumentów wyłania się prawdziwe oblicze kościelnego bonzo i instytucji, w
której pracuje.
Caritas klik, klik
1 lutego 1993 r. ks. dr Janiak upoważnił pisemnie... Henryka Klika zam.
Trzebnica (...) do
reprezentowania Caritas Arch. Wrocławskiej i podpisywania dokumentów
dotyczących działalności CariKlik będącej przedsięwzięciem gospodarczym
Caritasu. Następnego dnia przyszły fiolet zwrócił się do władz Trzebnicy o
zarejestrowanie Zakładu "CariKlik", który ma podjąć produkcję krzeseł
obrotowych na podzespołach w części importowanych z Włoch i Niemiec.
Wymienioną działalność gospodarczą Caritas Archidiecezji Wrocławskiej
rozpocznie w oparciu o umowę z Henrykiem Klikiem. Wspólne przedsięwzięcie
gospodarcze Caritas i biznesmena Klika formalnie zarejestrowano na początku
maja 1993 r. Kilkanaście dni wcześniej Henryk Klik jako przedstawiciel firmy
H. Klik and Co. z Trzebnicy podpisał umowę z Kooperatiw Pierieswist z
siedzibą w St. Petersburgu przy ul. Newski Prospekt 22. Do końca roku Klik
miał rosyjskiej firmie sprzedać 8 tys. foteli obrotowych po – średnio – 140
marek niemieckich. Fotele miały trafiać do firmy Edward Corporation, St.
Petersburg, ul. Swiedowa reprezentowanej przez Edwarda Ptaka.
Gdy umowa była już gotowa, 19 kwietnia 1993 r. ks. dr Edward Janiak wywalił
pismo do dyrektora Urzędu Celnego we Wrocławiu: W związku z rozpoczęciem
działalności gospodarczej przez Caritas Arch. Wrocław w firmie przez nas
prowadzonej "Cariklik" – w Trzebnicy uprzejmie prosimy o bezcłowe odprawienie
części do krzeseł otrzymanych w darze od zakładów Linager Milano w Italii.
Informujemy też, że jest to forma pomocy kierowana do Caritas Arch.
Wrocławskiej wymagająca wielkiego wysiłku z naszej strony, aby uzyskać środki
dla ludzi najbardziej potrzebujących z terenu Dolnego Śląska. Wyprodukowane
krzesła planujemy przeznaczyć do wyposażenia domów opieki dla ludzi starych,
Seminarium Duchownych i szkół katolickich oraz instytucji dydaktyczno
szkoleniowych, które będą wykazywały zainteresowanie naszymi wyrobami.
Prosimy o nadanie stosownej interpretacji istniejącego prawa celnego, które
daje możliwość zwolnienia z opłat celnych od otrzymanych darów,
przeznaczonych na statutową działalność instytucji charytatywnej – Caritas
Arch. Wrocławskiej. Liczymy na życzliwe ustosunkowanie się do wnoszonej
prośby.
Do lutego 1994 r. było takich dostaw 10. Dyrektor Urzędu Celnego we Wrocławiu
zwolnił je z cła i podatku na podstawie ustawy o stosunku państwa do Kościoła
katolickiego w PRL, czyli na cele kultu. Urząd Skarbowy Wrocław Śródmieście
wspaniałomyślnie zwalniał księdza dyrektora z podatku obrotowego. Pomroczni
urzędnicy uwierzyli, że w kościołach, seminariach, a szczególnie w domach
starców szerokie zastosowanie znajdują krzesła obrotowe, jako szczególnie w
takich instytucjach przydatne.
Zapora, czyli kontrola
W lutym 1994 r. na polecenie GUC odbywały się kontrole celno-skarbowe w
różnych firmach podejrzanych o przekręty. Jedna z ekip trafiła – o zgrozo! –
do wrocławskiej Caritas. Badano dokumenty. Kontrola wykryła bezcłowy obrót
liturgicznymi krzesłami, a także dalsze ich losy. Choć dyrektor Janiak nie
przedstawił wszystkich dokumentów dotyczących świętych foteli i twierdził, że
reszta jest w firmie Cariklik, to kontrolerzy wykryli, że Caritas nie
przeznacza krzeseł na cele charytatywne. Wszystkie zwalniane z cła i podatków
transporty elementów foteli trafiały do firmy Cariklik, gdzie były montowane.
Obecny biskup tłumaczył, że ok. 30 ton zmontowanych krzeseł wróciło do
Caritas, a ta przekazała je m.in. do bibliotek, seminarium, kościoła leśnego,
ośrodka zakonnego Salwatorianie w Bagnie i Papieskiego Fakultetu
Teologicznego. Dokumentów jednak księżulo nie okazał. Znaleziono za to
dokumenty dowodzące, iż 100 foteli Caritas wysłała jako dar do St.
Petersburga. W zamian za ten "dar" otrzymała 12,5 tys. marek niemieckich od
firmy Edward Corporation zgodnie z umową sprzedaży tychże 100 foteli. Resztę
foteli Cariklik sprzedał prywatnej firmie Klika – H. Klik&Co, która
zwyczajnie je opychała. Zarobek Cariklik przekazywał Caritas, a ta
przeznaczała go ponoć na cele statutowe. Tak tłumaczył Janiak. Kontrolerzy
napisali odważnie w pewnym dokumencie, że do archidiecezji nie trafiają
wszystkie zmontowane fotele, a kościelne cwaniaki zwyczajnie nimi handlują.
Warto zaznaczyć, że 8 tys. foteli, o których mowa w umowie sprzedaży do
Rosji, liczone po 140 marek daje w sumie ponad 1,1 mln marek (dziś to będzie
ponad pół miliona euro), więc kasa była z tego niewąska. Mamy numery SAD,
czyli dokumentów odpraw celnych 10 tirów pełnych "darów" – części do foteli.
Każdy tir zabiera bez trudu 25–30 ton. Było to zatem najskromniej licząc 250
ton (ćwierć miliona kilogramów!) elementów. Gotowy fotel nie waży więcej niż
kilka kilogramów, a przy rachunku trzeba odjąć wagę tapicerki robionej w
Polsce, w Carikliku. Łatwo zatem załapać, jaka była skala tych
pseudocharytatywnych dostaw. I jaka kasa wchodziła w grę.
Kontrolerzy nie zobaczyli jednak dokumentów.
Święty smalec i kultowy olej
Ks. dr Edward Janiak, dziś biskup, nie ograniczał się do foteli. W połowie
grudnia 1993 r. zwrócił się do Romualda Brykmana, dyrektora Urzędu Celnego we
Wrocławiu, o zwolnienie z cła transportu oleju rzepakowego, sojowego,
słonecznikowego oraz smalcu. (...) Artykuły owe zgodnie z ilością, rodzajem i
wartością stanowią dar bratniego CARITAS Holandia, który nabył go po cenie
kosztów producenta... W tej sprawie dzisiejszy biskup tego samego dnia do
tego samego adresata walnął dwa pisma. W jednym prosił o możliwość bezcłowego
przywiezienia do Pomrocznej łącznie 120 ton oleju oraz 60–80 ton smalcu od
stycznia do końca marca 1994 r. Zaznaczył, że (...) dary te będą przeznaczone
na potrzeby własne instytucji kościelnych, zwłaszcza zaś dla prowadzonych
przez Kościół katolicki domów opieki społecznej i pomocy dla kościołów
wypełniających swą misję duszpasterską w parafiach i innych skupiskach
wiernych, a więc użyte jako pomoc dla najbiedniejszych i potrzebujących,
zgodnie z duchem posłannictwa Caritas nakazanego przez Kościół. Dyrektor
Brykman już po dwóch dniach wyraził zgodę. W drugim piśmie nie było już mowy
o takim detalu. Ks. dr Janiak prosił o zwolnienie z cła 3600 ton olejów,
które Caritas miała otrzymywać do końca 1994 r., i 600 ton smalcu, który miał
być przywieziony do Pomrocznej od stycznia do końca marca. (...) wiedząc, iż
przeznaczymy go do sprzedaży krajowym podmiotom handlowym, by uzyskane tą
drogą pieniądze przeznaczyć na pomoc dla potrzebujących, a więc wypełnić
nasze posłannictwo. Dyrektor Brykman może by i to pisemko łyknął, gdyby
przyszły biskup raczył napisać, że te 4,2 mln kilo tłuszczu rozda biednym i
potrzebującym. Janiak napisał jednak, że ma tym zamiar pohandlować, więc
Brykman zgody nie wydał.
Kontrolerzy stwierdzili, że w ciągu miesiąca Caritas zdążyła odprawić 4
transporty olejów i świętego smalcu. Ks. dr Janiak oświadczył ustnie, że
wszystkie te dary trafiały do rozlewni w świ