Gość: ***
IP: *.proxy.aol.com
23.03.03, 11:15
Cel: Bagdad Newsweek numer WS 01/03, strona 18.
Banalność strachu
Wydanie Specjalne
Potęga Saddama Husajna to nie tylko jego rodzina ani nawet ogromny i sprawny
aparat bezpieczeństwa. Przywódca Iraku ma całą rzeszę pomocników.
Miesiąc temu 19-letnia królowa piękności Niemiec miała nadzieję zobaczyć się
z prezydentem Saddamem Husajnem, ale musiało jej wystarczyć - jak sama
określiła - "bardzo długie spotkanie" z jego synem Udajem. Następnego dnia
przy śniadaniu plotła takie banały na temat swojej "misji pokojowej", że
dziennikarka "Newsweeka" Melinda Liu była właściwie pewna, że nigdy nie
wykorzysta tego materiału. Pojawił się jednak funkcjonariusz sił
bezpieczeństwa Husajna. - Ten wywiad nie był autoryzowany - ostrzegł - proszę
mi oddać notatki.
Ponieważ zapiski w notesie były zupełnie nieistotne, a agent bezpieki
agresywny, dziennikarka pokazała mu, co napisała: "Miss Niemiec mówi, że jej
głównym celem jest danie ludziom nadziei na pokój". Irakijczyk uśmiechnął się
szeroko i uścisnął dłoń korespondentki. - Pani jest wielką dziennikarką -
powiedział. - Przepraszam za kłopot. Proszę zrozumieć, ja wykonuję swoją
pracę.
Agent bezpieki jest pomniejszym funkcjonariuszem wypełniającym drugorzędne
obowiązki. Ale jest też częścią ogromnego aparatu podejrzeń, terroru,
zastraszania i kolaboracji - a to istota reżimu Saddama Husajna. Bez tej
rzeszy ludzi szpiegujących dla Husajna, zabijających dla Husajna, donoszących
na sąsiadów dla Husajna, samego Husajna by nie było. Co będzie, jeśli
dyktator zostanie teraz usunięty? Co stanie się z aparatem strachu?
Administracja George'a W. Busha opracowuje komputerową bazę danych,
zawierającą nazwiska setek irackich funkcjonariuszy zarówno wojskowych, jak i
cywilnych. W wywiadzie wojskowym i w CIA pracują specjalne grupy analityków,
śledzących kariery ważnych przedstawicieli reżimu.
Pentagon, konsultując się z departamentami Stanu i Sprawiedliwości, stara się
ustalić, którzy Irakijczycy mogą stanąć przed sądem za zbrodnie wojenne,
którzy mogą sympatyzować z Amerykanami czy nawet z nimi współpracować, a
którzy nie są ani zdeklarowanymi złoczyńcami, ani sojusznikami. I tych
ostatnich z pewnością jest najwięcej.
Niebywale trudno jest ustalić, kto - poza krewnymi Husajna - jest
naprawdę "zły". Irak Husajna to nie jest zwykła dyktatura. To jedno z
ostatnich prawdziwych państw totalitarnych, nawiązujące do hitlerowskich
Niemiec czy stalinowskiego Związku Sowieckiego. Sam Husajn nie ukrywa swojego
podziwu dla Stalina. A strach - jak mówił Stalin - jest kwestią działania
administracji. Każdy mieszkaniec Iraku jest otoczony - jak to nazywała Hannah
Arendt, pisząc o nazistach - "banalnością zła".
Nawet język reżimu jest przesiąknięty orwellowską nowomową, której zupełnie
nie przeszkadza ironia. Pierwszą podstawą władzy Husajna była okrutna tajna
policja, którą przemianował na "biuro kontaktów z obywatelami". Członkowie
rodzin są zachęcani do donoszenia na siebie. - Nawet w sypialniach każde
słowo czy ruch jest rejestrowane - mówi Ibrahim Al-Janabi, były szef irackiej
Narodowej Rady Bezpieczeństwa, obecnie mieszkający w Jordanii przywódca
opozycji.
Irakijka, która uciekła z kraju, ale boi się podać nazwisko, mówi, że
policjanci przepytują dzieci, czy ich rodzice mają np. zakazane anteny
satelitarne. - Trzeba od małego uczyć dzieci kłamać, z kim nie rozmawiać -
dodaje.