Gość: Krzys52
IP: *.proxy.aol.com
30.03.03, 06:11
Oryginalnie zamiescilem na F.A. niniejszy tekst 3 pazdziernika, 2001roku.
Tekst rozwinal sie w watek, ktory okazjonalnie "podbijalem" (np. na pierwsza
rocznice). Dzis chcialem uzyc ten tekst dla przypomnienia niektorym przyczyn
wojny z Irakiem (niektorym sklerotykom) ale okazalo sie, ze ...nie ma sladu
po tamtym watku (ten sam tytul) oraz po samym tekscie. Wyparowal, czy co? A
moze ja nic takiego nigdy nie zamieszczalem? Na szczescie mam swoje fajle:
..
..
.......Witam Wszystkich
....Wczesniej, tj. przed doswiadczeniem widoku Palestynczykow jak dzieci
cieszacych sie z efektow barbarzynskiego ataku terrorystow na USA, moj
stosunek do Palestynczykow i ich sprawy byl raczej obojetny. No, moze za
wyjatkiem krotkiego okresu po ataku organizacji Czarny Wrzesien na
izraelskich olimpijczykow w Monachium, ktora to zbrodnia takze mna
wstrzasnela. Wobec slusznych dazen palestynczykow poszla ona jednak szybko w
zapomnienie.
....Oczywiscie podenerwowany bylem tym razem takze z powodu rownoleglej
bytnosci mojej corki na wakacjach w Europie. Terrorysci zaatakowali Stany na
tydzien przed jej planowanym powrotem. Ba, caly w nerwach i pelen obaw bylem.
Jednakze, i tego jestem absolutnie pewien, to nie owczesny stan mojej
psychiki ustawil mnie zdecydowanie negatywnie wobec Palestynczykow. Potrafie
zapanowac nad emocjami, zwlaszcza, ze od powrotu corki minely juz dwa
tygodnie.
....W miejsce nastawienia sie na uzyskanie wlasnej panstwowosci
Palestynczycy postawili na zwalczanie Izraela. Trwali w tym przez ponad
cztery dekady. Takze w wojnach Izraela z Arabami i Egiptem nie pozostawili
Izraelowi najmniejszych zludzen co do wlasnego stosunku do zydowskiego
panstwa. A ten byl skrajnie wrogi. Pomimo tego, ze panstwo Izrael zostalo
utworzone z woli powojennych mocarstw, uznane przez ONZ, jak i rozpoznane
przez caly zachodni swiat. Palestynczycy woleli byc manipulowani przez
Sowietow i uzywani do osiagania ich zimnowojennych celow. Nienawisc wziela
gore nad zdrowym rozsadkiem.
....Oczywiscie mialem duzo sympatii dla panstwowotworczych dazen
Palestynczykow, ale jednoczesnie zdawalem sobie sprawe, ze – poprzez wybor
srodkow realizacji wytyczonych celow - oni sami podcinaja galaz na ktorej
siedza. Biedni i slabi stawiaja na sposoby prowadzace do samowyniszczenia.
Choc mogli zyc obok Zydow, obok panstwa Izrael (oraz w nim) i rozwijac sie.
Przeciez zyli zgodnie z Zydami nie tylko pod administracja brytyjska.
....Choc takze wychowany bylem w martyrologiczno-powstanczej tradycji, to
jednak mam do niej bardzo krytyczny stosunek. Znajomosc glupoty narwanych i
nieodpowiedzialnych wspolplemiencow wywolujacych skazane na niepowodzenie
powstania, doprowadzajacych tym samym do smierci wielu tysiecy ludzi,
powodujacych podupadanie kultury oraz kazdorazowe wyniszczanie etapowego
dorobku, ustawily mnie mocno niechetnie do “polskiego etosu”. Przez analogie,
zatem, nie moglem widziec sprawy palestynskiej w bardziej przyjaznym swietle.
W sumie – a sami sobie winni byli - wyszlo na obojetnosc.
....Niegdys w swoich uniwersyteckich dyskusjach z Palestynczykami wylozylem
jednemu z nich – solidnie podbudowany polskimi dazeniami
niepodleglosciowymi, doswiadczeniami powstanczymi i ta cala nasza
martyrologia – wlasny poglad na ich szanse na sukces. Po krotce, dowiedzial
sie, ze ich szanse na wygrana sa niemal zadne, jako ze sa oni biedni, slabi,
i glupi. Tak jak niegdys bylismy my, przy czym odrodzenie panstwowosci nie
zawdzieczamy bynajmniej sobie, lecz (glownie) woli USA.
....Te dyskusje mialy miejsce w czasach gdy Palestynczycy siedzieli sobie w
obozach uchodzcow na jordanskiej pustyni. Gdzie trafili, najpierw, w wyniku
dolaczenia do Arabow w wojnach z Izraelem, a pozniej – skutkiem wyrzucenia
ich na zbity pysk przez krola Hasana, ktorego goscinnosci - probujac podkopac
monarchie i przejac rzady – znaczaco naduzyli. Przy czym zasadniczym powodem
koczowania Palestynczykow na pustyni byla ich odnosna decyzja oraz wola
pozostania. A przeciez, w wiekszosci, mogli wrocic do swoich domostw.
....Zydzi nie zostali zrzuceni do Palestyny AD 1948. Oni tam juz byli. Od
zawsze. Choc wtedy, w czasach II wojny swiatowej, dzielili zgodnie z
Palestynczykami miejsce znajdujace sie pod brytyjska administracja. Swiat
arabski, a w nim Palestynczycy do calkiem niedawna nie uznawal panstwa Izrael
i zwalczal je. Wyrosly na gruncie nienawisci do Izraela terroryzm w dalszym
ciagu kontynuuje tradycje dzialan w imie walki z Zydami oraz z popierajacych
ich Zachodem – na czele z USA.
....Patrzac na radujacych sie Palestynczykow zdalem sobie sprawe, ze – bez
wzgledu na ich racje – mam przed oczami ludzi popierajacych terrorystow.
Ludzi z posrod ktorych rodza sie terrorysci. A takze ludzi w ktorych
zbrodniarze znajduja wsparcie duchowe i moralne; ludzi potwierdzajacych sens
i potrzebe dzialan, dodajacych otuchy i zagrzewajacych do kolejnych akcji.
Patrzylem na ludzi bez ktorych wspolczesny terroryzm islamski nie mialby
racji bytu.
....Doskonale zdaje sobie sprawe, z tego, ze patrzylem na ludzi bardzo
mlodych, niedoswadczonych, na glowy rozpalone a i postrzelone niezle. By nie
powiedziec glupie. Bo na dzieci glownie patrzylem. Problem moj w tym
jednakze, iz afirmacja zbrodni pozostanie dla mnie afirmacja bez wzgledu na
wiek osoby zachecajacej do zabijania. Przy czym powyzsze nabiera szczegolnej
ostrosci gdy pamieta sie, o tym, ze bez owej pochwaly i wsparcia swiata
arabskiego terroryzm islamski nie mialby szans na rozwiniecie skrzydel.
....Zamach na USA zasadniczo zmienil moj kat postrzegania Palestynczykow,
oraz ich sprawy. Glownie dlatego, ze “ich sprawa” juz dla mnie nie istnieje.
Przepadla w zderzeniu z moim poczuciem zagrozenia z ich strony. Pomimo
przedstawionego powyzej rationale, ustawiajacego mnie raczej obojetnie do
Palestynczykow tkwila jednakze we mnie przynajmniej odrobina sympatii dla ich
celow. Teraz nie mam juz sympatii dla nich. Aktualnie widze Palestynczykow
jako ludzi (przynajmniej) radujacych sie z udanego zamachu na zycie moje czy
moich bliskich. Lub majacych w tym bezposredni udzial. Jako ludzi ktorzy,
gloryfikujac zbrodnie, pomagaja w jej ciaglym urzeczywistnieniu sie – tworza
warunki dla jej zaisnienia.
....Nie pierwszy to raz dokonany byl zamach w imie walki z Zachodem, i
popierajacymi Izrael Stanami – w imie poparcia dla sprawy palestynskiej. Nie
pierwszy tez raz widzialem radujacych sie a tanczacych na ulicach tak
Palestynczykow jak i innych Arabow. Na ogol ludzi bardzo mlodych, zapalonych
a niezbyt potrafiacych myslec. Tak mlodych jak porywacze samolotow ktore
posluzyly jako sterowane bomby.
....W wyniku nakazu Arafata tasma z radujacymi sie Palestynczykami zostala
skonfiskowana, gdyz szkodzila sprawie palestynskiej. Z ktorym to spojrzeniem
jak najbardzie sie zgadzam. Tymi tancami narobili sobie Palestynczycy
niezlego smrodu na swiecie. Takze wsrod antysemitow chetnie siegajacych dotad
po argument palestynski. Bo przeciw Izraelowi. Choc tak naprawde majacych
rzeczonych palestynczykow w tym samym przedziale co Zydow. Teraz nie
dysponuja juz antysemici tym jakze pieknym argumentem. I to nie byle jakiej
wagi, jako ze uzywajacemu argumentu palestynskiego raczej niewygodnie bylo
zarzucac antysemityzm.
....Ale powyzsze, dla odmiany, ze zlosliwa satysfakcja odnotowuje. Widzialem
bowiem radujacych sie Palestynczykow. I jeden za duzo taniec.
..
....Z powazaniem
.....K.P.