hugo_w2
30.07.07, 09:15
Zbliżający się sierpień przyniesie kolejną eskalację sporu o obwodnicę
Augustowa, która, według realizowanych obecnie planów, będzie przecinać
unikatową dolinę rzeki Rospudy.
Konflikt już dawno utracił lokalny charakter - o słuszności racji mieszkańców
Augustowa, wspieranych przez polski rząd oraz ekologów, mających za sobą Unię
Europejską, rozstrzygnie najprawdopodobniej trybunał w Luksemburgu.
Polska popierana jest między innymi przez Litwę, która widzi w obwodnicy
szansę na udrożnienie szlaków transportowych prowadzących w głąb Europy.
Obwodnica Augustowa, podobnie jak planowany objazd Suwałk mają w przyszłości
stać się elementami trasy Via Baltica. Z drugiej jednak strony dolina Rospudy
stanowi obszar chroniony Natura 2000, a ekolodzy i urzędnicy UE podkreślają
jej unikatowy charakter. Budowa 500-metrowej estakady nad doliną bezpowrotnie
musiałaby zniszczyć delikatny ekosystem.
Przerwa w pracach nad Rospudą, wymuszona okresem lęgowym ptaków, okazała się
tylko krótkim rozejmem, podczas którego obie strony przygotowywały się do
dalszej walki. Po 1 sierpnia możemy być świadkami dramatycznych wydarzeń,
ponieważ mieszkańcy Augustowa postanowili zablokować dostęp ekologów do lasu
nad Rospudą. Zapowiedziano także blokady dróg.
W całym sporze nie chodzi już tylko o ochronę przyrody i ułatwienie życia
mieszkańcom Augustowa, rozjeżdżanego codziennie kołami tirów. Okres ochronny
ptaków można było przecież wykorzystać na przykład nie na prężenie muskułów,
ale na rozpoczęcie prac przygotowawczych dla alternatywnego przebiegu
obwodnicy i całej Via Baltica. Rząd w Warszawie, stając po stronie
mieszkańców miasta, postanowił przetestować granice kompetencji prawa
polskiego i Unii Europejskiej. To kolejny front otwarty przez braci
Kaczyńskich w obronie "suwerenności" Polski. Trzeba jednak przypomnieć, że
wchodząc do Unii Europejskiej w 2004 Polska dobrowolnie zgodziła się na
przestrzeganie unijnego prawa w dziedzinie ochrony środowiska. Pacta sunt
servanda: czerpiąc pełnymi rękami fundusze z brukselskiej kasy, które
podkręcają jeszcze i tak już dynamiczny rozwój gospodarczy Polski, trzeba
także konsekwentnie honorować przyjęte zobowiązania. Nawet jeśli nie zawsze
są one po myśli władz w Warszawie.
Wojna o Rospudę nie przyniesie niczego dobrego. Przede wszystkim pogorszy i
tak już nie najlepszy wizerunek Polski w Unii Europejskiej. Skonfliktuje
między sobą całe grupy społeczne, a rozgłos medialny sprawi, że o obwodnicy
małego miasta na obrzeżu UE usłyszy cały kontynent. A jeśli luksemburski
trybunał wyda decyzję o zablokowaniu budowy, Polska stanie przed dylematem:
albo otwarcie łamać europejskie prawo, albo zaczynać od zera prace nad nowymi
planami budowy obwodnicy miasta. Oba rozwiązania trudno zaliczyć do
optymalnych.
Quelle PDN-NY(TD)