Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
04.07.03, 03:53
Szanowni Panstwo,
przy okazji obecnie toczacych sie dyskusji na temat autentyzmu (slaskiego,
chazarskiego,czy kaszubskiego) poczucia odrebnosci narodowej i etnicznej,
kwestionowania ich zasadnosci, oprotestowywania np.wnoszonych obecnie przez
Slazakow postulatow autonomii, chcialbym sie wspolnie z Wami Panstwo,
zastanowic nad innymi aspektami wynikajacymi z tych pytan.
Po pierwsze.
Czy zadania przyznania prawnej odrebnosci, i wynikajacych stad przywilejow,
jakiejkolwiek grupie etnicznej zamieszkujacej terytorium RP, powinny byc
uznawane przez nas za zasadne, w kontekscie naszych historycznych doswiadczen
jako narodu, jak i wyznawanej przez wiekszosc spoleczenstwa moralnosci i
etyki chrzescijanskiej? Czy tez nalezy je z cala sila, jako grozne dla
zachowania porzadku panstwa i demokracji,odrzucac ?
Po drugie.
Czy w interesie polskiej racji stanu, panstwa demokratycznego, bedacego na
etapie umacniania swoich struktur demokratycznych, lezy takie
wykrystalizowanie zagadnien mniejszosci, aby mogly one zostac nalezycie
(zgodnie z rzeczywistoscia) w pierwszym rzedzie rozeznane ? A w konsekwencji
sprawiedliwie uregulowane ?
*
Wiekszosc polskich mniejszosci narodowych prowadzi dzis publicznie byt
pozorny. Wyjatkiem jest mniejszosc niemiecka. Z uregulowana prawnie sytuacja.
Z zagwarantowanymi prawami. Z wlasna reprezentacja w Sejmie.
Nie mozna powiedziec tego samego, o sytuacji innych mniejszosci narodowych
zyjacych (tak jaby) pollegalnie. Mysle tu o polskich Bialorusinach,
Litwinach, Ukraincach, Slazakach. Rowniez o polskich Zydach.
Czy nie jest bledem przymykanie oczu na fakt, iz jednak cale sto
siedemdziesiat tysiecy osob (Slazakow) deklaruje przynaleznosc do tej nie
istniejacej oficjalnie grupy narodowej ? Przeciez w demokratycznym panstwie
wszyscy obywatele powinni miec dobre prawo do tego, aby okreslic swa
przynaleznosc etniczna, zgodnie ze swym wlasnym przekonaniem.
Odbieranie tego prawa mniejszosciom, moze tylko powodowac grup tych
alienacje, potwierdzac (jak widac istniejace) poczucie nieaakceptowania ich
wyraznie artykulowanej odrebnosci. Prowadzic moze tez (hipotetycznie), w
dalszej przyszlosci, do groznych konfliktow i wasni etnicznych.
*
Zwrocmy uwage, iz sytuacja prawna mniejszosci narodowych w Polsce pozostaje w
dalszym ciagu na poziomie wyznaczonym im jeszcze w PRL. Obecnosc mniejszosci
ledwie sie zauwaza i toleruje. Otacza milczeniem jako cos wstydliwego.
Sankcjonuje jedynie poprzez zezwolenie na prowadzenie zrzeszen i zwiazkow
kultywujacych wlasna kulture, jezyk i tradycje.
Jest to oczywiscie sytuacja niezdrowa i patologiczna.
(Moze bowiem generowac zachowania, ktore okazjonalnie obserwujemy dzis, na
przykladzie dzialalnosci czesci srodowiska polskich Zydow, tworzacych
nieformalne kliki i koterie, realizujace niekoniecznie tylko etniczne
interesy grupy).
Istnienie tej sytuacji jest wynikiem (powszechnego dosc w Polsce) blednego
zalozenia, iz pomiedzy wiekszoscia etnicznie polska, a mniejszosciami
deklarujacymi inna przynaleznosc narodowa, nie istnieje konflikt interesow.
Nie ma wiec powodow, dla ktorych nalezaloby tworzyc plaszczyzne ich
demokratycznego rozwiazywania.
Oczywistosc falszywosci takiego zalozenia oparta jest chocby na ostatnich
wynikach spisu powszechnego, zawierajacego dwie ciekawe dla interesujacego
sie tematyka obserwatora informacje.
Pierwsza z nich wskazuje na obecnosc niestniejacych (wydawalo sie) do tej
pory w Polsce Slazakow.
Druga - ze obecnosc "oficjalnych" Zydow w Polsce ulegla dosc nagle
zastraszajacemu zmniejszeniu. O dwie trzecie.
Te dwie obserwacje sa bardzo wymowne. Szczegolnie wowczas, gdy zadamy sobie
trud odczytywania rozmaitych danych statystycznych, tych nowych, i tych
sprzed lat, niekoniecznie doslownie.
Tedy istnienie (specyficznej, odmiennej niz polskiej, etnicznej wiekszosci)
sfery interesow grup mniejszosciowych powoduje, iz aby nie schodzily one do
podziemia, zeby tam je realizowac, aby nie mialy szansy przeistaczac sie w
rodzaj piatej kolumny, a wiec nade wszystko, w naszym najlepiej rozumianym
polskim interesie - prawidlowego ulozenia demokratycznego panstwa - jest
stworzenie takiej regulacji prawnej, ktora zabezpieczalaby kazdej z
mniejszosci nalezne jej prawa. Tak, aby mozna bylo sprawy konfliktowe
rozwiazywac przy pomocy mechanizmow demokratycznych. Nie spychac pod dywan, w
udawany niebyt. Gdzie tylko moga rosnac w sile, zamieniac sie w patologie.
Niezle sa regulacje obowiazujace dzis etnicznych Niemcow zamieszkujacych w
Polsce. Moglyby sluzyc za przyklad prawidlowego ulozenia stosunkow z
wszystkimi mniejszosciami.
Niezainteresowanie dzis nasze tymi sprawami, nieuregulowanie ich, moze
potencjalnie zaowocowac w przyszlosci (tak dzieje sie czasem zagranica)
zagrozeniami duzo powazniejszymi, anizeli nam sie to obecnie wydaje.
Euromir