Całe dzieje bolszewizmu - to dzieje czystek. Sam bolszewtzm także zaczął się
od rozłamu. To „nasi", czyli bolszewicy, a to „nie nasi", czyli mieńszewicy.
Lenin w gruncie rzeczy nie robił nic innego, tylko oczyszczał swoją partię z
tych, którzy byli dla niego niewygodni. Przekartkujmy tomy dzieł Lenina, a
trudno nam będzie powstrzymać okrzyk zdziwienia: oto wódz, niczym pies pośród
sfory, nieustannie gryzie się ze swymi współtowarzyszami walki, natomiast
znienawidzonego caratu wcale nie atakuje. Obelgi, którymi Lenin częstuje
socjalistów, ludzi o zbliżonych poglądach, przewyższają ilością setki razy
te, skierowane przez Lenina pod adresem cara Mikołaja.Zagarnąwszy władzę,
Włodzimierz Iljicz zajmował się wyłącznie dokonywaniem czystek. Jego partia
wyrosła w walce - to prawda. Wymordowano rodzinę carską. Zlikwidowano
burżujów. Arystokrację, kupiectwo, inteligencję, chłopstwo... Jak leciało.
Współpracownicy Lenina wszyscy co do jednego również zajmowali się
czystkami. Pozbyli się swoich sprzymierzeńców eserowców. Anarchistów.
Mieńszewików. A potem zaczęła się walka z nacjonalizmem, z religią, wymyślono
„partię przemysłową". Rozprawiano się ze wszystkimi i wszystkich
unicestwiano. Kirowa zamordowano po to, by mieć pretekst do ukarania
rzekomych sprawców. Od razu wszak nastąpiła czystka w NKWD: nie ustrzegliście
Kirowa! Dalej czystka Leningradu: odpowiecie nam, sukinsyny, za Kirowa!
Następnie - całego kraju, pod hasłem poszukiwania zbrodniarzy, którzy
przygotowywali zamach na Kirowa. Wykryto tysiące organizacji
przestępczych -wszyscy ich członkowie polowali na Kirowa. W łonie partii
także nastąpiły aresztowania: musimy pomścić śmierć Kirowa! Zresztą w
szeregach partyjnych walka z wrogami nie ustawała nigdy. Towarzysz Stalin
wymyślił odchylenie prawicowe i wyrzucił z partii wszystkich tego
zwolenników. Potem było odchylenie lewicowe i taki sam los spotkał
oskarżonych o nie. Ale jak uderzyć w tych, którzy pozostawali całkowicie
wierni partii i każdy kurs, jaki przyjęła, uznawali za swój? Genialny Stalin
znalazł rozwiązanie i tego problemu: ogłosił, że w partii istnieje nader
niebezpieczne odchylenie prawicowo-lewackie. W tej sytuacji nikt już nie mógł
uniknąć ciosu. Gdy nie można komuś udowodnić odchylenia prawicowego ani też
lewicowego, można go oskarżyć o prawicowo-lewackie wypaczenie linii partii.
Pozostawali jeszcze centryści. Kiedy już zupełnie nie było się do czego
przyczepić, pytano: a cóż to wy, towarzyszu, wciąż się tak trzymacie centrum?
Taka postawa w istocie wydaje się podejrzana - wszyscy ulegają odchyleniom
i wahają się - a wy zawsze z partią? Oto prawdziwie wrogie nastawienie!
Haszowi z pozdrowieniami