Antypremier
Internauci wybrali najgorszego premiera
Leszek Miller jest najgorzej ocenianym premierem w historii III
Rzeczpospolitej. Wańka-wstańka polskiej sceny politycznej, don Leszek trwa na
stołku, otoczony partyjnymi aferami. Zdaniem Czytelników, to idealny...
antypremier.
oto co napisal dzis super express. niewesolo dzieje sie na naszym podworku
Leszkowi Millerowi powinęła się w tym roku noga nieraz. Rozpad koalicji,
wojna z prezydentem Kwaśniewskim, fatalne decyzje kadrowe (minister Łapiński,
Aleksander Nauman), wysokie bezrobocie, a przede wszystkim afery - od Rywina
po zbożową i lekową.
Ludzie go nie chcą
Jak wynika z sondaży CBOS, od czterech miesięcy poparcie dla Millera
utrzymuje się na poziome 16 proc., czyli najniższym w historii premierów III
RP. A przecież w ciągu 14 lat najnowszej historii Polski bywały równie
dramatyczne sytuacje, a kolejni premierzy dopuścili się wpadek, które niczym
cienie przylgnęły do ich kariery politycznej.
Najdotkliwiej odczuł to Józef Oleksy, zmuszony do dymisji oskarżeniem o
szpiegostwo. I choć udowodnił, że było bezpodstawne, sprawa do dziś blokuje
mu karierę. Oleksy uznał więc objęcie funkcji premiera za najgorszą decyzję w
swoim życiu.
Drewniany Waldek
Kariery nie zrobił także jedyny polski premier, który sięgnął po stanowisko
szefa rządu dwa razy - Waldemar Pawlak, zwany drętwym lub drewnianym
Waldkiem. Milczące usta i tępo wbity w jeden punkt wzrok stały się zmorą nie
tylko dziennikarzy, ale i polityków. Nazywano go pierwszym strażakiem
Rzeczpospolitej (jest szefem Ochotniczej Straży Pożarnej), któremu nie udało
się ugasić żadnego pożaru. Raczej je rozniecał. Wstrzymał reformę
samorządową, prywatyzację, miesiącami rządził bez ministra finansów, spraw
zagranicznych i szefa policji. Ale jedno mu trzeba przyznać - wprowadził
chłopów na salony.
Spłynął z powodzią
Przed nim był nie cieszący się zbytnią sympatią Jan Olszewski z jego
gabinetem osobliwości (sam nie umiał odczytać nazwisk zgłaszanych przez
siebie ministrów). Do odejścia Olszewskiego zmusiła nawałnica wokół
lustracji.
Na kaprysach przyrody popłynął Włodzimierz Cimoszewicz. Notowania rządu stały
świetnie, lecz traf chciał, że Polskę nawiedziła powódź stulecia.
Zrozpaczonym ludziom premier powiedział jedynie, że powinni się byli
ubezpieczyć. Tych słów, a także niespełnionych obietnic szybkich domów dla
powodzian nie zapomnieli Cimoszewiczowi wyborcy. Dziś jest szefem dyplomacji
i wyżej już chyba nie zajdzie.
Hanna Suchocka i Jan Krzysztof Bielecki byli premierami jednego mgnienia
wiosny. Suchocka premierostwo straciła na wniosek Solidarności, której udało
się przeforsować wotum nieufności.
Jan Krzysztof Bielecki był natomiast odpryskiem wiktorii Lecha Wałęsy w
wyborach prezydenckich. Jak żartuje dziś Bielecki, przez kilka miesięcy udało
mu się rozwiązać RWPG i Układ Warszawski, ale nie udało scalić Sejmu.
Najdłuższy Buzek
Jedynym, który przetrwał całą kadencję, czyli cztery lata, okazał się Jerzy
Buzek. Udało mu się to za cenę całkowitej utraty poparcia dla własnego
ugrupowania AWS. Rząd Buzka zdołał wprawdzie wprowadzić Polskę do NATO, ale
potem spóźniał się w negocjacjach z Unią Europejską. Głównie zapamiętano mu
nieustanne kłótnie prawicy.
Siła żółwia
W tym orszaku premierów nie może zabraknąć pierwszego szefa wolnej Polski -
Tadeusza Mazowieckiego, autora grubej kreski. Odszedł, gdy poległ w walce o
prezydenturę nie tylko z Lechem Wałęsą, ale i Stanem Tymińskim.
Nasi Czytelnicy nie dali Mazowieckiemu najwyższej oceny, ale w świecie
polityków uchodzi za "dobre towarzystwo". To właśnie premiera Mazowieckiego u
swego boku chcieli mieć prezydent Kwaśniewski i premier Miller, gdy
podpisywali w Atenach tego roku traktat o wejściu Polski do Unii Europejskiej.
Państwo się rozpada w oczach
Prof. Paweł Śpiewak, socjolog:
- Za najgorszego premiera III RP uważam Leszka Millera. Sprawia wrażenie
kompletnie bezradnego wobec problemów gospodarczych. Na niską ocenę społeczną
wpływa także, a może przede wszystkim olbrzymia liczba afer. Rodzi się
przekonanie, że jeszcze chwila, a to państwo przestanie istnieć.
Zawsze najgorzej ma obecny
Krzysztof Dzierżawski z Centrum Smitha, ekonomista:
- Najgorszego premiera nie umiem wskazać. Za to jestem pewien, że najlepszym
był Tadeusz Mazowiecki - miał najgorszą sytuację i najlepiej z niej wyszedł.
Miller przejął dorobek poprzedników i nie zrobił nic gorszego niż oni. A jego
negatywna ocena społeczna wynika z tego, że zawsze najgorzej ma obecnie
rządzący.
Najbardziej rozczarował
Marcin Wolski, satyryk:
- Najgorszym premierem III RP jest Miller. Najwięcej obiecywał i najbardziej
rozczarował. Mając takie poparcie, z jakim startował, i takie możliwości
osiągnął niewiele. Ale nie jest najwdzięczniejszym materiałem do parodii. Pod
tym względem niezastąpiony był Waldemar Pawlak - ze swoim nieruchomym
wzrokiem, drewnianymi ruchami i lapsusami.