Gość: AdamM
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
26.07.03, 13:04
"Wierzymy w wolność, osobę ludzką, rodzinę, przedsiębiorstwo, kulturę włoską,
tradycję chrześcijańską oraz w szacunek dla słabszych" - tak brzmią główne
punkty "Karty zasad", ideowego wyznania wiary członków partii Forza Italia.
Berlusconi je rozwija w przemówieniach i w listach do obywateli. "Droga
przyjaciółko, drogi przyjacielu - tak zaczął list przed wyborami - spotkanie
wyborcze z 13 maja będzie spotkaniem z historią, zdecydowanym wyborem na
rzecz zmian we Włoszech, które zapewnią nam wolność, bezpieczeństwo i
dobrobyt".
Główne tezy z "Karty zasad" powtórzył również w wystąpieniu z 28 stycznia
2003 roku, wyliczając przy okazji, że w ciągu 18 miesięcy sprawowania władzy
rząd podwyższył najniższe wynagrodzenia i kwotę odliczeń podatkowych na
dzieci, obniżył podatki dla najuboższych, wprowadził ulgi dla
przedsiębiorstw, które przeznaczają dochody na własny rozwój. "2003 - pisze
dalej - to rok ważnych reform: rynku pracy, opieki zdrowotnej, szkolnictwa,
wymiaru sprawiedliwości, instytucji państwowych, prawa spółek i systemów
komunikacyjnych".
Berlusconi mówi prostym językiem. - To nie jest program ani prawicowy, ani
lewicowy. To po prostu trzeba zrobić - twierdzi. I wydaje się, że Włosi mu
wierzą - pomimo fatalnych opinii, jakie wystawia mu Europa. Jean-Francois
Revel z Akademii Francuskiej uważa, że powód tego jest jeden: wyborcom
bliskie są idee głoszone przez Berlusconiego, pomimo ostracyzmu, jaki go
spotyka ze strony polityków lewicowych. Ci natomiast starają się nie
przepuścić żadnej okazji, by zapowiedzieć przekształcenie Włoch w dyktaturę.
Oczywiscie do swoich Berlusconich spoleczenstwa muszą dorosnąć. Nasze jest na
razie na etapie uwielbienia dla miękkiego glosu, koloru krawata i koszuli
kandydata.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_030726/plus_minus_a_4.html