hasz0
21.12.07, 00:59
Stefan Niesiołowski jest najwyraźniej bezkonkurencyjnym w
agresywności politykiem Platformy Obywatelskiej, specjalizującym się
w pieniackich pohukiwaniach. Za główny cel swych jątrzących ataków
obrał Prawo i Sprawiedliwość. Nie zapomina jednak również o ciągłym
rozdawaniu na ślepo ciosów wszystkim innym inaczej myślącym niż on,
począwszy od Radia Maryja po Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę.
Wszystko to robi w imię wystawianej dziś przez niego na piedestał
Platformy Obywatelskiej jako rzekomo jedynej siły politycznej, która
jest prawdziwie mądra, słuszna, niezawodna, etc., etc.
Proplatformerskie pienia Niesiołowskiego czyta się dziś z większym
rozbawieniem, gdy pamięta się, z jaką zajadłością dokładał cztery
lata temu PO. Najwidoczniej myśli, że Czytelnicy już całkowicie
zapomnieli o tamtych jego "wyskokach", tak jak sam stara się to
robić. Odświeżmy więc pamięć Niesiołowskiego przypomnieniem takiej
oto "perełki" - jego ataku na PO w wywiadzie dla "Życia" z 1
sierpnia 2001 roku. Pytany o konkurentów wyborczych AWS Niesiołowski
stwierdził m.in., iż ocenia ich negatywnie, "zwłaszcza Platformę". I
dodawał wyjaśniająco: "Uważam, że PO to twór sztuczny i pełen
hipokryzji. Oni nie mają właściwie żadnego programu, nie wyrażają w
żadnej trudnej sprawie zdania. Nie występują pod własnym szyldem, bo
to ich zwalnia z potrzeby zajmowania stanowiska w trudnych sprawach.
To jest oczywiście gra na bardzo krótką metę. Udają, że nie są
partią, a nią są. Udają, że wprowadzają nową jakość, że są tam nowi
ludzie, a jaki to nowy człowiek jest z takiego Olechowskiego?
Piskorski z kolei skompromitował się sojuszem z SLD".
Ciekawe, że w tamtym wywiadzie Niesiołowski o wiele lepiej niż o PO
wyrażał się o PiS, które dziś wciąż atakuje. Powiedział m.in.: "O
PiS nie chcę mówić, tam są moi przyjaciele (...). Jest tam dużo
wspaniałych ludzi".
Ponad półtora miesiąca później Niesiołowski znów niezwykle ostro
zaatakował Platformę Obywatelską, stwierdzając m.in. w
tekście "Świecące pudełko", opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" 19
września 2001 roku: "Platforma jest przede wszystkim wielką
manifestacją (...). Platforma celowo prezentuje brak stanowiska we
wszystkich ważnych kwestiach społecznych i ekonomicznych, a
zwłaszcza politycznych oraz w sporach ideowych (jej przedstawiciele
nie mieli nic do powiedzenia na temat oddania hołdu organizacji
WiN). (...) W istocie jest takim 'świecącym pudełkiem' - mamy do
czynienia z elegancko opakowaną recydywą tymińszczyzny lub nowym
wydaniem Polskiej Partii Piwa, której kilku liderów znakomicie się
odnalazło w PO".
Ten, który "nie zmienia przekonań"
Tak negatywnie pisał o PO w 2001 r. jej najskrajniejszy dzisiejszy
obrońca - wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Stefan
Niesiołowski. Żeby było zabawniej, przypomnijmy, że w ulotce
przedwyborczej z 2001 r. dwukrotnie zachwalał siebie wytłuszczonym
drukiem jako tego, który "nie zmienia przekonań", który jest jak
najdalszy od karierowiczostwa.
Niedawno w dodatku "Gazety Wyborczej" - "Dużym Formacie" (nr z 14
listopada 2005 r.) M. Lizut zapytał Niesiołowskiego, jak to się
stało, że w czasie "karnawału Solidarności" (tj. lat 1980-1981)
gromił twórców KOR-u jako "pogrobowców Stalina". Przyciśnięty do
muru Niesiołowski przyznał: "Dziś tego żałuję". Dodajmy, że
Niesiołowski od wielu lat jest jedynym obok Halla "prawicowcem"
piszącym ciągle do "Gazety Wyborczej", wydawanej przez dawnych
twórców KOR-u, ich synów i wnuków, których Niesiołowski kiedyś
nazwał "pogrobowcami Stalina". Cóż za niebywała "stałość poglądów"!
Inny przykład. Dziś Stefan Niesiołowski występuje w roli
najagresywniejszego eksponenta liberałów z PO, choć 10 lat temu
tychże liberałów bardzo ostro odsądzał od czci i wiary. Przypomnijmy
choćby udzielony "Rzeczpospolitej" wywiad z 13-14 czerwca 1992 r., w
którym z prawdziwą pasją piętnował liberałów jako środowisko, które
chce zamknąć Kościół w getcie. Z jakim oburzeniem atakował wówczas
liberalny rząd Bieleckiego?! Mówił: "Mieliśmy przykład gabinetu
Bieleckiego, który wyrzucił wiceministra Kaperę za to, że powiedział
o istnieniu zboczeńców seksualnych. A o zboczeńcach seksualnych
można przecież przeczytać w każdej encyklopedii". Przypomnijmy, że w
tym samym czasie obecny przywódca partyjny Niesiołowskiego Donald
Tusk dosłownie "skakał z radości" na wieść o usunięciu z
rządu "niepoprawnego politycznie" K. Kapery.
Patrząc na zachowanie Niesiołowskiego, widzimy szczególnie wyraźnie
zarysowujący się dramatyczny wprost zwrot o 180 stopni, począwszy od
lata 1992 roku. Przez pierwsze lata po 1989 r. Niesiołowski był
wyraźnie jednoznacznym obrońcą wartości chrześcijańskich i
patriotyzmu, przeciwnikiem geremkowców, i "grubej kreski". Raptem
parę tygodni po obaleniu rządu Olszewskiego gruntownie się zmienił.
Niedawny wróg Unii Demokratycznej nagle rzucił się z pasją w
budowanie więzi ZChN z Unią Demokratyczną w imię tworzenia
fundamentów rządu Suchockiej. Rokita w swej książce "Alfabet Rokity"
wyjaśnia sukces idei powołania rządu Suchockiej błyskawicznym
dogadaniem się w tej sprawie z Niesiołowskim. Później był
najskrajniejszym apologetą współdziałania z Unią Wolności w rządzie
Buzka, wszystkich inaczej myślących wyzywając od "warchołów".
W anty-PiS-owskim pieniactwie "dzielnie" sekunduje Niesiołowskiemu i
Gronkiewicz-Waltz Bronisław Komorowski.