zamiast wezwać SOS połączył się z knajpą ...
Mayday, Mayday, i jeszczej jedno piwo dej ...
brytyjski zeglarz z pośrodku atlantyku zadzwonił po wypadku na
pokładzie do gospodarza swojej stałej knajpy i został uratowany.
Żagle grzechotaly na wietrze , bez orientacji płynął yacht "Padolu"
na Atlantyku , 600 mil morskich (ok. 1100 km) na północny-wschód
wysp Bermudy.
Skipper Alan Thompson leży na pokładzie , wije się z bólu . Po
upadku zranił sobie biodra i pilnie potrzebuje pomocy.
z morskiej opresji ratuje żeglarza gospodarz jego stałej knajpy.
62 letni Thompson sięgnął do satelit-telefonu i zadzwomił do "Bull's
Head" w Chichester .
„on brzmiał b.powaznie , zdawał się mieć okropne bóle i nie mógł się
poruszać .Był też trochę skonfundowany - trzy razy go prosiłem o
powtórzenie pozycji ” powiedział gospodarz Roger Pocock .
Po telef-wezwaniu pomocy w sobotę wieczorem , Pocock postąpił
własciwie. Podał pozycję Thompson’a do straży przybrzeżnej w
Falmouth , która się natychmiast połączyła kolegami w USA.
Koledzy z Norfolk Virginia chcieli z pierwa udzilic pomocy
lotniczej , ale z uwagi na duży dystans użycie helikoptera było
niemożliwe. Zamiast tego , podszedł do niego „idący” w pobliżu
frachtowiec i podjął zranionego żeglarza ...
www.yorkshirepost.co.uk/news/MidAtlantic-rescue-but-Briton-
loses.3669159.jp
www.britishpubguide.com/cgi-bin/pubsearch.cgi?
results

ussex_West:959
www.timesonline.co.uk/tol/news/uk/article3182199.ece
www.rin.org.uk/sigs-branches/sea/small-craft-group/news/yachtsman-favours-phoneafriend-rescue
---------------------------