Dodaj do ulubionych

_________________Hugo ciasteczkowy spie'przaj_____

07.04.08, 09:15
Wiecie do jakiego gatunku oszczerców i szacherów nalezycie?

Jaka rolę wypełniacie?

Jakie podłożone przez bolszewię w stanie wojennym miny propagandowe
wysadzacie?

Jak Wam qrva nie wstyd żyć w "tym" kraju, zarabiać, a paracować na
taką opinię Polaków w Europie i na świecie? Jakby Polak to był
potomek Hitlera&Stalina (tak przecież polemizujecie z Prawdziwymi
Polakami!
- Takich argumentów używacie nawet do mnie; - antysemita,
hitlerowiec, faszysta, bolszewik, komuch!!!)
Takich argumentów dostarczacie dzieciom kató i oprawcówkatem w
aparacie ucisku sowieckiego okupanta Polski! Jestescie az tak naiwni
że o tym nie wiecie:
„Komu dostarczacie argumentów?” „Kto na tym zyskuje?”
„Pomagaliście docinkami Rysieczkowi7 – nieprawda to ?”

Dziś naprzeciw antykomunistycznej polityce historycznej jaką jeszcze
można usłuszeć jedynie w Radiu Maryja,
do którego dzwonią staruszki, żony bohaterów podziemia wlnościowego,
AK, powstańców warszawskich, „rycerzy wykletych”, wygnańców na
Sybir, skazanych nasmierć za Andersa, na banicję, na wyroki za walkę
z Hitlerem, szyka nowanych przez nowych satrapów – często
swoichoprawców, Ubowców, którzy faryzejsko wpisali się do związku
szykanowanych przez stalinizm i hitleryzm. Teraz niszczą pomniki
Katynia, pomniki żołnierzy AK, tablice honorujace podziemie
walczące zobu okupantami Polski! W Gdasku, w Lublinie, na Śląsku....
w całej Polsce! Rozpacz tych ludzi którym ubowcy i synalkowie
okupantów wydzieraja ostatnie
kawałki domu i ogródka – słyszałem taką szlochającą staruszkę
wczoraj w RM po 22:00
wdowę po bohaterze wrzesnia, PW, odznaczonego Virtuti, siostrę
bohatera bitwy o Anglię wpadło do morza
nic nie dostała za majątek zabużański, teraz zabiera jej burmistrz
działkę z ogródkiem bodaj w Krasniku.
Jakże zakłamana przez Stalina i jego razwiedkę oraz okragłostołowców
jest nasza hostoria, jaka ofensywa, jakie zakłamanie, jakie fortuny
płaci się liskom...

Do budowania HISTORII POLSKI stanęli agenci V kolumny
z oszczerczą wizją groźnej dla Europy Polski postendeckiej.
Kumple komandossy - ci rewolucjoniści pod ochronnym parasolem
tatusiów, kórzy w Marcu krzyczeli do swoich TOWARZYSZE! Którzy
nawoływali od napaści Poslki na Egipt, nagradzaja NOWYCH historyków !

Wpajaja młodzieży polskiej i niezorientowanemu światu, że komunizm
był mniejszym złem! A ofiarami i wypędzonymi oni! A najwiekszą hańbą
dla Polski jest okres w którym uczciwi Polacy nadstawiali ubowcom
karki krzycząc „Prasa Kłamie”, „Precz z komuną”!

Co jest więc prawdziwym złem w Polsce poskomunistycznej, Polsce
Okrągłostołowej?
Oczywiście ciemnogrodzka i moherowa endecja.

To jest to faryzejskie przekonanie bazujące na tezach
komunistycznych historyków, dziennikarzy, tej całej zaprzedanej
elicie kulturalnej, tych filmowców, aktorów, często, gęsto z
rozrzewnieniem
wspominających kariery artystyczne i laury otrzymywane w państwie,
które Polakom zgotowało Katyń.

Tam się upijają zamiast dbać o nasze sprawy!
Solidarnościową lewica na spółkę z nowymi demokratami walczy z
rzekomym endeckim złem..
Komunizm nie przeorał społeczeństwa, nie stworzył z Polaka nowego
człowieka, nie obalił Kościoła, nie wyplenił ludowej wsi PGR-ami,
zachował literaturę choć wyrzucił ją z lektur, a filmami walczących
o Polskę z nowym najeźdźcą i nowym okupantem posłał na wysypisko
smieci wraz z Maćkiem z „Popiołów”
wbrew historycznej prawdzie. Choć złamał ułańską szablę na lufie
hitlerowskiego tanku Lotnej
Polsce! Choć upodlił twórcę Enigmy tak by nawet koledzy zza biurka
nie mogli o tym wiedzieć kto pomógł najbardziej wygrać II Wojnę
Swiatową!

Chociaż uruchomił w filmie nieczynną polską karuzelę za murami Getta.
Dostał za to Oscara za całokształt. Nie dopuszczono do Oscara filmu
o Katyniu
Dostał za to fałszerz!. Jakie to znamienne dla cywilizacji
żydowskiej, która pokonała łacińską. Nagradzano Grossa. Bo rok 1989
zamiast być społeczną rewolucją, okazał się historyczną zamrażarką,
z której polskie społeczeństwo wychodzi polskie dokładnie takim,
jakim było przed 1939 rokiem. A więc - wedle opisu lewicy -
niechętne Żydom, nowoczesności, tolerancji, demokracji, postępowi.
Jednym słowem, ciemnogród.

Podczas gdy jedna strona sądziła, że najcięższą, być może śmiertelną
chorobą polskiej duszy jest kwaśniewszczyzna, druga utrzymywała, że
dmowszczyzna. Jedni sądzili, że wychowanie Polaków do demokracji
może się dokonać poprzez wykorzenienie braku wrażliwości na zło
komunizmu, drudzy że poprzez uwrażliwienie Polaków na zło
antysemityzmu. Bo z całego katalogu wad Polski endeckiej, lewa
strona jako wadę naczelną wybrała antysemityzm. Uznała ją za plagę
plag, kwintesencję przesądu, największego wroga leżącej u podstaw
demokracji tolerancji dla innych.

W latach 90. zderzenie się tych dwóch postaw było główną osią
polskiej polityki. Kto pamięta publicystykę z tego okresu, ten wie,
że prawicowe media pisały niemalże wyłącznie o patologiach
komunistów z okresu sprzed i po 1989 roku. Natomiast lewicowe
obsesyjnie wracały do jednej tylko kwestii - antysemityzmu, zarówno
dawnego jak i obecnego. Agentura górą. A Wy? Komu służycie?
Obserwuj wątek
    • hasz0 _________________Walczycie z Radiem Maryja w 07.04.08, 09:39
      imię pluralizmu medialnego?

      Jakimi argumentami szermujecie w walce znim?
      Piszecie o możliwości pełnej wypowiedzi w RM?
      O tporuszanych tam sprawach? Dlaczego o tym nie pieszecie?
      Słuchałem wczrajszej audycji "Rozmów niedokonczonych"

      Czy Ariadna mogłaby sie na ten temnat wypowiedzieć zamiast szydzić
      i kpić by potem jak niepyszna ucieć w niewiedzę polityczną?

      A jak taka matka wychowa poskie dzieci?
      Na bredniach Scana czy może na bredniach nagradzanego przez nominacje
      na ukradzionej opozycji antykomunistycznej gazecie?

      To 11 członków Solidarności i reszta Polaków mln miało nie mieć
      prasy wyborczej tylko dzieci KPP i część komandosów
      w pierwszych wolnych wyborach?

      Bo tak mi tu argumentujecie gdy opisuje numer ze znaczkiem "S"
      i hucpę z milirdem $ na wyborczą od Moskala z USA...

      Wstydu nie macie?


      "Adam Michnik: - Pani Hania była dowcipna, mądra, promieniowała
      życzliwością dla ludzi, pogodą ducha, niezależnością myślenia, a to
      wszystko połączone z twardym kanonem wartości. W ich domu panował
      klimat nie tyle antykomunistyczny, co akomunistyczny. Nie było tam
      śladu komuny ani w języku, ani w tematach rozmów, mówiło się o
      poezji, o literaturze. Pani Hania była osobą wewnętrznie wolną, w
      jej towarzystwie było całkiem inaczej niż w znanych mi
      komunistycznych domach, gdzie - czy byli za, czy przeciw - czuło się
      ten szczękościsk. Ojciec pani Hani przynależał do lewicowo-
      liberalnej inteligencji bliskiej wczesnemu PPS-owi, pani Hania była
      dziedziczką tej tradycji i z niej wyrósł Janek. Robienie z niego
      polakożercy jest kretynizmem. Może wychowanie w takim domu rzutuje
      na poglądy Janka w sprawie żydokomuny, on nie dostrzega, że istniała
      odrębna formacja Żydów komunistów i że to jest problem. To nie był
      jego świat. Pewnie Janek uważa, że nie można o tym pisać, jak piszą
      o tym łajdacy. Ja jednak, kiedy czytam w "Strachu", że życie Żydów
      po wojnie w Polsce było koszmarem, mam w tyle głowy, że znajomi mego
      ojca, żydowscy komuniści z przedwojennym stażem więziennym,
      dostawali mieszkania w alei Róż, gdy tymczasem w aresztach i
      więzieniach trzymano AK-owców po kostki w gó..e."

      • hasz0 ___________Uczulenie na prymulkę 07.04.08, 09:41
        Jan Tomasz Gross: - Tę zajadłość odziedziczyłem po mamie.
        Mawiała: "Jedni są uczuleni na prymulkę, a ja na endeków".

        • hasz0 ___________Brak uczulenia na Wolińską 07.04.08, 09:55
          Jan Józef Lipski wspominał, jak w Klubie Krzywego Koła, gdzie
          spotykała się po październiku '56 opozycyjna inteligencja
          warszawska, pojawiło się dwóch uczniów ze szkolnymi tarczami na
          ramieniu, Adam Michnik i Janek Gross. I że obaj potem współtworzyli
          międzylicealny klub dyskusyjny, gdzie zapraszali na dyskusje
          ówczesnych rewizjonistów: Zygmunta Baumana, Włodzimierza Brusa,
          Jacka Kuronia.
          - Gdy zakładaliśmy Klub Poszukiwaczy Sprzeczności, Janek miał 14
          lat, ja 15 - opowiada Michnik, wówczas kolega szkolny Grossa z
          Liceum Batorego. - Obydwaj wiedzieliśmy, że w Polsce jest dyktatura
          oparta na kłamstwie, tyle że ja byłem zbuntowanym komunistą,
          interesował mnie Trocki i różnice między młodym Marksem a starym
          Marksem, a Janka to nic nie obchodziło. Jego zajmował Tomasz Mann.
          #:
          - a oto relacja kogos kto nie wiedział o swoim pochodzeniu:
          "Obroniłem doktorat w kwietniu 1968 r. Kilka miesięcy później
          spotkałem przewodniczącego Związku Młodzieży Socjalistycznej w UJ.
          Gdy mu powiedziałem, że jestem po doktoracie, ironicznie
          zauważył „O, pozwolono panu". Długo nie rozumiałem tego komentarza,
          ale potem ktoś mi wyjaśnił, że była to aluzja do mojego pochodzenia
          żydowskiego, o którym nie wiedziałem w tym czasie"

          www.rrd.org.pl/content/view/289/1/
          i dalej:
          Termin „syjonista" wszedł do obiegu w Polsce właśnie w końcu lat
          1960tych. Funkcjonował w przede wszystkim w propagandzie, której
          celem stało się zrównanie bycia Żydem z realnym lub potencjalnym
          agresorem izraelskim. Niemniej jednak, karta żydowska była w Polsce
          komunistycznej rozgrywana wcześniej. Koniec czasów stalinowskich
          zaznaczył się rywalizacją dwóch odłamów w PZPR, umownie określanych
          jako tzw. grupa puławska i tzw. grupa natolińska. W pierwszej było
          sporo komunistów pochodzenia żydowskiego, a w drugiej nie. Tak
          złożyło się przy tym, że wśród puławian było sporo partyjnych
          reformatorów, natomiast natolińczycy proponowali twardy socjalizm o
          obliczu nieco nacjonalistycznym. W mniej oficjalnym obiegu operowano
          epitetami „chamy" (grupa natolińska) i „Żydy" (grupa puławska).
          Obie grupy deklarowały zerwanie ze stalinizmem, ale musiały operować
          odmienną retoryką, puławianie ostrzegali przed zamordyzmem,
          natomiast natolińczycy czynili aluzje do żydowskiego pochodzenia
          wielu wysokich funkcjonariuszy aparatu państwowego w latach 1945-
          1955, czyli okresu stalinowskiego. Gomułka, który sam był oskarżany
          po II wojnie światowej o tzw. odchylenie nacjonalistyczne nie był
          związany z żadną z tych dwóch grup, ale popierała go przede
          wszystkim frakcja puławska. Sprawy te są bardzo dokładnie
          naświetlone w książce Witolda Jedlickiego, „Chamy i Żydy", Paryż
          1963.
          Grupa natolińska przekształciła się w tzw. partyzantów (nazwa
          pochodziła stąd, że było wśród nich wielu uczestników komunistycznej
          partyzantki antyniemieckiej), których przywódcą był gen. Mieczysław
          Moczar, minister spraw wewnętrznych. Dzielili oni komunistów na tzw.
          krajowców (tj. partyzantów działających w Polsce) i tych, co
          przyszli w szynelach Armii Czerwonej. Retoryka partyzantów
          skierowana była przede wszystkim przeciwko grupie puławskiej i stąd
          szybko nabrała akcentów antyżydowskich. Sam Gomułka był początkowo
          raczej neutralny w tym konflikcie, ale odchodzenie od idei
          październikowych kierowało go w stronę partyzantów. Wynik wojny
          sześciodniowej, zerwanie stosunków z Izraelem i anty-arabskie
          nastroje społeczne sprawiły, że partyzanci mogli przystąpić do
          energicznego ataku. Jasne było, że nie zrealizują swych celów
          politycznych bez objęcia mniej lub bardziej kluczowych stanowisk w
          PZPR, państwie i jego agendach, w szczególności w wojsku i milicji,
          w ogólności wszędzie tam, gdzie byli syjoniści (wedle nowego
          rozumienia tej kategorii). A ponieważ Gomułka nie miał żadnego
          interesu politycznego w bronieniu swych niedawnych sojuszników,
          kampania syjonistyczna miała zielone światło

          • hasz0 ____"wspomniana korelacja jest znacząca " 07.04.08, 10:01
            Na Śląsku na serio obawiano się ponownego otwarcia obozu w
            Oświęcimiu. Po czwarte, Żydów rzeczywiście spotykały przykrości.
            Dzwoniono do nich z pogróżkami i obelgami czy wypisywano wyzwiska na
            drzwiach. Ktoś może powiedzieć, że były to prowokacje. Być może, ale
            na pewno nie da się wyjaśnić w ten sposób przypadku, gdy córeczka
            mojego przyjaciela przyszła z płaczem do domu i zapytała, dlaczego
            dzieci wyzywają ją od Żydówek i czy to coś złego być Żydem. Po
            czwarte, pojawiły się typowe mityczne szeptanki. Sam słyszałem, jak
            trzech utytułowanych politologów na serio zastanawiało się, czy
            Schaff chodził do kahału po instrukcje polityczne. W końcu ustalili,
            że tak. Młodszy kolega z Wydziału Prawa UJ opowiadał mi, jak to
            Irena Szewińska (panieńskie nazwisko: Irena Kirszenstein) zgubiła
            pałeczkę w sztafecie 4 x 100 m. na olimpiadzie w Meksyku (jesień
            1968) w biegu półfinałowym, aby w ten sposób zemścić się za marzec.
            Na nic nie zdało się tłumaczenie, że zdobyła złoty medal na 200 m. i
            brązowy na 100 m., a szanse sztafety polskiej na medal były żadne.
            Mój rozmówca wiedział swoje. Tak więc, zarówno propaganda oficjalna
            jak i reakcje codzienne mieściły się w tradycyjnym repertuarze
            antysemickim. Bo Żydzi są w Polsce uprzywilejowani, bo nią rządzą i
            rządzili, bo stalinowcy przefarbowali się na liberałów, bo jak
            zwykle spiskują przeciw Polsce i jej szkodzą, bo są kosmopolitami,
            bo sprzymierzają się z wrogami Polski (sojusz izraelsko-niemiecki)
            itd. Nic nowego, ale i nic starego, ponieważ podobne akcenty
            pojawiają się i dzisiaj. Może nie grozi nam dyktatura ciemniaków w
            sensie Kisielewskiego, ale warto pamiętać, że propaganda antysemicka
            zawsze współwystępuje z innymi niezbyt chwalebnymi poglądami. Marzec
            1968 był tego przykładem jaskrawym, ale nie jedynym. Niech więc
            będzie ostrzeżeniem na teraz.


            Komentarz (1)
            1. Mój marzec w lipcu
            Napisał(a) Jan KozłowskiTen adres e-mail jest ukrywany przed
            spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć ,
            na temat 14-03-2008 08:19
            W lipcu 1968, jako student czwartego roku, odbywałem służbę wojskową
            w Lidzbarku Warmińskim. W jednostce odbywało służbę zasadniczą kilku
            byłych studentów, wcielonych do wojska, czyli praktycznie
            relegowanych ze studiów. Takie prawo ówczesna władza niestety miała.
            To wspomnienie powodowało u mnie silną alergię na pomysły "brania w
            kamasze" za niepokorność. Odetchnąłem z ulgą po zapowiedzi
            wprowadzenia zawodowej armii. Przynajmniej jedno narzędzie
            niedozwolonego nacisku zniknie z naszego kraju. Żeby jeszcze na
            wiecznie żywy antysemityzm znaleźć jakiś sposób!

            Raport


            Only registered users can write comments.
            Proszę się zalogować.

            Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
            AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
            All right reserved
            • hasz0 ______i w ten to sposób upokorzony przedprognozowo 07.04.08, 12:15
              bo wtedy nie nie czuł się jeszcze upokorzony nie wiedząc o swoim
              pochodzeniu -
              (czyżby to anlogia od "swiadka nienaocznego"?)
              - owocuje póxniej dewiacją psychiki obsesyjnego narastającego
              antypolonizmu! To dopiero dziwny syndrom jakże widoczny na
              Aquanecie... obraził go ktoś w rodzaju Kwaśniewskiego
              przewodniczący ZMS!

              Ale pojawiajaca się jak za dotknięciem różdżki Michnika i Grossa
              perwersyjna nienawiść kieruje się do bezpartyjnego narodu...
              polskiego!
              Który mi z Was to najlepiej wytłumaczy?

              Powtórzony cytat z tego wątku"


              Kilka miesięcy później spotkałem przewodniczącego Związku Młodzieży
              Socjalistycznej w UJ. Gdy mu powiedziałem, że jestem po doktoracie,
              ironicznie zauważył „O, pozwolono panu". Długo nie rozumiałem tego
              komentarza, ale potem ktoś mi wyjaśnił, że była to aluzja do mojego
              pochodzenia żydowskiego, o którym nie wiedziałem w tym czasie"


              A potem obawa, że Polacy uruchomią Oświęcim czyli niemiecki
              Auschwitz!

              Sami sprawdzcie w linku to nie jest wic!
              www.rrd.org.pl/content/view/289/1/
              • hasz0 ________________Może Scan by to wyajsnił? 07.04.08, 12:19
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=77977327&a=77980100
                • pan.scan Z przyjemnością, 07.04.08, 12:23
                  dostaniesz u nich zniżkę.

                  www.psychiatra-wroclaw.pl/
                  • hasz0 Masz na myśli Dyrektora Szpiala Psychiatrycznego? 07.04.08, 12:31
                    W Gołubiu dyrektor Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku Leszek
                    Trojanowski zniszczył pomnik dowódcy "Gryfa Pomorskiego" Józefa
                    Dambka. Twierdzi, że miał do tego prawo, gdyż obelisku, który stoi
                    na jego prywatnej działce, nie ma w żadnym planie zagospodarowania
                    przestrzennego.

                    Doniesienie do prokuratury w tej sprawie złożył pomorski poseł PiS
                    Zbigniew Kozak.

                    Kamień z pamiątkową tablicą ku czci zabitego przez Niemców w marcu
                    1944 r. dowódcy Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski" por.
                    Józefa Dambka stoi w kaszubskim Gołubiu od 1972 r. W 1994 r. przy
                    postumencie postawiono i poświęcono drewniany krzyż.

                    Jak powiedział prezes Kaszubsko-Kociewskiego Stowarzyszenia im.
                    Tajnej Organizacji "Gryf Pomorski" Roman Dambek, właściciel działki
                    wraz z najbliższą rodziną oderwał mosiężną tablicę, odciął krzyż u
                    nasady oraz uszkodził ogrodzenie. Dalszej dewastacji pomnika
                    zapobiegli m.in. okoliczni mieszkańcy, doszło do rękoczynów. Policja
                    zabezpieczyła teren, uniemożliwiając dalszą rozbiórkę pomnika.

                    Trojanowski wyjaśnił, że działkę, na której znajduje się obelisk
                    nabył od prywatnej osoby w 1998 r. "Od tego czasu wielokrotnie
                    zwracałem się do gminy oraz osób ze stowarzyszenia +Gryf Pomorski+ z
                    pytaniem, kto jest właścicielem pomnika, ponieważ nie ma go w żadnym
                    miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Do obelisku nikt
                    się jednak nie przyznał" - wyjaśnił. Dodał, że prosił władze gminy o
                    przeniesienie pomnika w inne miejsce, ale apele te były bezskuteczne.
                    • hasz0 ___________________To on Cię za darmo leczył? /n 07.04.08, 12:33
                    • hasz0 Jak Wy kupujecie te działki odWójtów i Burmistrzów 07.04.08, 12:37
                      tak łatwo?

                      Ta na Helu jest jeszcze do kupienia? A co z lodami w szpitalach?
                      W psychiatrycznych też kręcą?
                      www.odkrywca-online.pl/zniszczyl-pomnik-dowodcy-gryfa-pomorskiego-jozefa-dambka,509302.html


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka