sz0k
29.07.08, 21:44
Za RzPlitą:
Zoofilia – nieszkodliwa słabostka?
Bartłomiej Radziejewski 28-07-2008, ostatnia aktualizacja 28-07-2008 05:05
Franklin Kameny, ikona środowiska gejowskich aktywistów w Stanach
Zjednoczonych, wystąpił ostatnio w obronie zoofilii.
Kameny zabrał głos, odpowiadając na opublikowany na stronie internetowej
organizacji Americans For Truth About Homosexuality artykuł na temat
rozpowszechniania filmów z pornografią zoofilską. Uznał prawo do kontaktów
seksualnych ze zwierzętami za jedno z „praw konstytucyjnych” i wezwał do
używania „większej ilości, lepszej i twardszej pornografii”, gdyż stanowi to
świetną manifestację amerykańskiego stylu życia.
W liście do AFTAH 83-letni Kameny napisał: „Zoofilia (...) wydaje się być
nieszkodliwą słabostką czy dziwactwem niektórych ludzi. Zatem tak długo, jak
zwierzę nie ma nic przeciwko (a rzadko ma), ja również nie mam nic przeciwko i
nie widzę powodu, dla którego komukolwiek miałoby to przeszkadzać”.
Poddając tę opinię pod dyskusję, redaktorzy strony AFTAH zadali kluczowe – ich
zdaniem – pytanie: jak stwierdzić, czy zwierzę będące przedmiotem ludzkiego
pożądania zgadza się lub się nie zgadza na stosunek seksualny. Odpowiedzi
udzielił jeden z sympatyków organizacji, homoseksualista o imieniu Richard. W
liście do redakcji stwierdził, że pytanie jest „dość głupie”, gdyż zdolności
komunikacyjne zwierząt są bardzo dobre. „Zwierzę wyraża zgodę za pomocą zęba,
pazura i kopyta” – wyjaśnił. Pomysłem akceptacji zoofilii jako jednej z wielu
„nieszkodliwych” preferencji seksualnych jest oburzony Wojciech Muża,
sekretarz generalny Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce. – To skandal
i idiotyzm. Badania jednoznacznie pokazują, że w wyniku kontaktów seksualnych
z ludźmi zwierzęta cierpią fizycznie i psychicznie. Wykorzystywanie niższej
świadomości i inteligencji zwierząt dla własnej przyjemności jest
niedopuszczalne – przekonuje Muża. Natomiast polskie środowiska gejowskie nie
zamierzają się na razie odnosić do tej kwestii. Robert Biedroń, prezes
Kampanii przeciw Homofobii, odmówił komentarza.
Frank Kameny jest uważany za jednego z ojców chrzestnych środowiska
amerykańskich aktywistów gejowskich. W latach 70. doprowadził do wykreślenia
homoseksualizmu z listy chorób psychicznych. W 1971 r. był pierwszym
kandydatem do Kongresu otwarcie przyznającym się, że jest gejem. Jego pisma
znajdą się wkrótce w Bibliotece Kongresu, a Narodowe Muzeum Historii
Amerykańskiej umieści w swoich zbiorach m.in. guzik z ukutym przez niego
hasłem „Gej jest Bogiem”.
www.rp.pl/artykul/168505.html
Przypadki pedofili bredzących w ten sam sposób są już dobrze znane. Tylko
czekać na nekrofili i innych dewiantów.
I gdzie są teraz te wszystkie dokowskie, snajpery, blongi i inne kretyny52,
które od lat tutaj pieprzyły, że pedalstwo to nie jest żadna dewiacja, nie ma
nic wspólnego z pedofilią i zoofilią i że "prawicowe oszołomstwo" jest
nienormalne twierdząc, że ustąpienie jednej dewiacji spowoduje w niedalekiej
przyszłości ustępowanie kolejnym dewiacjom.
Powtórka z Sodomy i Gomory nadchodzi lewackie barachło.