perla_
06.11.03, 09:30
54-letni Gary Ridgway przyznał się w Seattle do zamordowania 48 kobiet.
Ridgwaya, z zawodu lakiernika samochodowego, zatrzymano w grudniu 2001 i
oskarżono o zamordowania ośmiu kobiet.
Oskarżony utrzymywał, że jest niewinny. Obecne przyznanie się do winy
gwarantuje mu, że nie zostanie skazany na karę śmierci.
Mordowanie kobiet - głównie prostytutek i dziewcząt, które uciekły z domu -
Ridgway rozpoczął w 1982 roku. W latach 80. padło na niego podejrzenie, ale z
braku dowodów nie postawiono mu zarzutów. Dopiero udoskonalona analiza DNA,
umożliwiły ponowne zatrzymanie go i oskarżenie.
Teraz Ridgway mówi, że zabijał powodowany nienawiścią do prostytutek i że
zwłoki ukrywał nad rzeką koło Seattle.
"Chciałem zabić tak wiele kobiet, o których myślałem że są prostytutkami, jak
tylko potrafiłem" - powiedział Rideway, cytowany przez wszystkie serwisy
informacyjne.
"Większość z nich zabiłem po pierwszym spotkaniu i nie przypominam sobie
dobrze ich twarzy - wyznał Ridgway, cytowany przez serwis BBC News. -
Wybierałem prostytutki także dlatego, ponieważ łatwiej było je usunąć bez
rozgłosu. Wiedziałem, że ich zaginięcie nie będzie natychmiast zgłoszone,
może nawet nigdy. Wybierałem je, by zabić ich jak najwięcej i nie zostać
złapanym".
Sąsiedzi i koledzy z pracy uważali Ridgwaya za "miłego, nie rzucającego się w
oczy faceta".
Żaden z seryjnych morderców w USA nie dokonał tylu zabójstw, co Ridgway. Jego
zatrzymanie w 2001 roku zakończyło najdłuższe poszukiwania seryjnego zabójcy
w Stanach Zjednoczonych
_________________________________________________________
Przyznał się, zwłoki zostaną znalezione lub już je wskazał, i tylko dzięki
temu, że przestraszył kary śmierci się.
Perła