hasz0
07.03.09, 07:56
Nikt się jednak specjalnie raportem CBŚ nie przejął i jego
informacje przeszły bez echa.
Wciąż bardzo głośno było za to o Kazimierzu Marcinkiewiczu.
Choć już tu i ówdzie dominował ton krytyczny, a Stanisław Janecki
z "Wprost" (nr 10) napisał,
że "Kazimierz Kichot i jego Isabel Dulcynea to nieźli artyści",
zaś ich historia "modelowo kiczowata" i "doskonale zagrana" "odciąga
od pytań o to, co właściwie robi Kazimierz Marcinkiewicz w banku
Goldman Sachs".
- Jednak gdy "Super Express" doniósł o tajemniczych wizytach
Marcinkiewicza w Ministerstwie Skarbu Państwa u Aleksandra Grada w
związku z prywatyzacją Polskiej Grupy Energetycznej, zapanowała
dziwna cisza.
"'Super Express' podał tę informację o siódmej rano i co?
Poza kilkoma blogami, nic. Nikt się nie oburza, nie potępia, nie
odcina (...). Gdzie specjalista od lepszego życia Polaków Tusk
(...). A Julia Pitera, twarda i nieugięta pogromczyni korupcji?" -