Gość: Szlomo
IP: *.kbn.gov.pl
30.01.02, 09:54
Przedstawiciele liberalnej prawicy lubią powoływać się na autorytet ekonomii,
żeby nadać swoim poglądom odpowiednią wagę i przebicie. Na tym Forum stale
czytam, jak to głupi lewacy czy lewicowcy powinni wreszcie nauczyć się podstaw
tej nauki, bo wtedy przestaliby pieprzyć od rzeczy i bujać w obłokach.
Reprezentanci prawicy schlebiają sobie, jacy to oni są mądrzy i wyedukowani, a
jacy głupi i ignoranccy są ludzie na lewo od centrum.
Ostatnio dochodzi w tej sprawie do bezprecedensowej hucpy. Naukowiec mający
tytuł profesora nauk ekonomicznych bez zahamowań wykorzystuje autorytet nauki
do zawstydzającej wypowiedzi propagandowej. W dzienniku „Życie” z 26-27
stycznia profesor Leszek Balcerowicz w odpowiedzi na pytanie, co państwo
powinno robić, odpowiada:
„Tutaj ekonomia bardzo wiele już ustaliła. Obrona narodowa, wymiar
sprawiedliwości, utrzymywanie porządku, utrzymywanie stabilności pieniądza,
przeciwdziałanie monopolom czy ochrona środowiska”.
To już komplet obowiązków państwa w świecie według Balcerowicza. Rozziew między
tą wypowiedzią a stanem ekonomii jest tak uderzający, że nawet „Gazeta
Wyborcza” zaprotestowała. „Gazetowy” Marek Beylin napisał w felietonie pod
zjadliwym tytułem „Ekonomia ustaliła” (GW, 29 stycznia), że „Ekonomia
nie ‘ustaliła’, że państwo ma porzucić te dziedziny [kulturę i edukację – Sz.],
to raczej problem wyobraźni ekonomistów. Nie od dziś badacze gospodarki
dowodzą, że na jej stan wpływa także wykształcenie ludzi, ich sprawność
myślenia, otwartość na świat i idee – czyli kultura. To są naczynia połączone,
niestety – nie w umyśle części polskich liberałów”.
Pójdę dalej, niż Beylin i przytoczę konkretną pracę poświęconą roli państwa. To
flagowe opracowane Banku Światowego z 1997 roku (World Bank Development Report
(1997)). Joseph Stiglitz, ówczesny główny ekonomista BŚ i ostatni laureat
nagrody Nobla z ekonomii, zawarł w opracowaniu stwierdzenia nawołujące do
wzmocnienia silnego i wydajnego państwa jako warunku wzrostu gospodarczego,
napisał też między innymi, że trzeba odejść od „religii, że rynki wiedzą
najlepiej”. Raport BŚ porównuje dane o wydatkach państwowych w relacji do PKB i
dochodzi do wniosku, że te wydatki od dawna rosną w krajach bogatych (OECD),
będąc już na poziomie dwukrotnie wyższym, niż w krajach biednych, gdzie ta
proporcja od dawna spada.
Dokąd chce prowadzić Polskę i Polaków „profesor ekonomii” Leszek Balcerowicz i
jego koledzy, też "profesorowie"?