henrykszum
29.12.03, 19:25
"Fatwa - klątwa islamu" - artykuł "Rzeczpospolitej"
Poniższy tekst został skopiowany z wydania online dziennika "Rzeczpospolita"
dostępnego pod adresem: www.rzeczpospolita.pl. Jest on uzupełnieniem do
programu nadawanego w telewizji Polsat .
Behnam przeszedł na chrześcijaństwo, ponieważ znalazł w nim to, czego nie ma
w islamie - że można kochać nieprzyjaciół i przebaczać wrogom. Od swoich
byłych współwyznawców usłyszał: - Dla ciebie przebaczenia nie będzie.
Fatwa, zemsta islamu
Ali jest Persem. Mieszka w Augsburgu. Prosi, by nie podawać jego nazwiska: -
Prawo islamskie - szarijat - mówi, że każdy muzułmanin, który spotka mnie na
swojej drodze, ma prawo mnie zabić.
Ali został chrześcijaninem jeszcze w Teheranie. Jeden z przyjaciół zabrał go
na konspiracyjne nabożeństwo. Od tego czasu uczestniczył w podziemnym życiu
Kościoła. Gdyby on i jego znajomi zostali przyłapani na chrześcijańskich
praktykach, mogliby liczyć tylko na jeden wymiar kary: śmierć.
- W Iranie nie mogłem normalnie chodzić do kościoła - opowiada. - Wszystkie
nabożeństwa odbywały się w największym sekrecie. Uczestniczyli w nich tylko
ludzie wtajemniczeni, którym można zaufać. Umawialiśmy się telefonicznie,
potem spotykaliśmy się na jakimś placu albo na rogu ulicy. Nasza wspólnota
liczyła około 30 osób, ale dla bezpieczeństwa dzieliliśmy się na grupy
pięcio-, sześcioosobowe. Szliśmy razem do czyjegoś mieszkania, raz do
mojego, raz do kogoś innego, modliliśmy się po cichu, żeby nikt z sąsiadów
nie usłyszał. Pytany, czy czuł strach, zastanawia się przez chwilę: -
Oczywiście, ale miłość do Chrystusa była silniejsza niż strach przed
śmiercią.
Po 11 września 2001 roku coraz częściej pada pytanie, czy stosowanie
przemocy jest nierozerwalnie związane z islamem? Czy ci, którzy zabijają w
imię Allacha, pozostają wierni religii proroka Mahometa, czy też są
odstępcami od swej wiary?
W islamie nie ma jednego urzędu nauczycielskiego, reprezentatywnego dla
całej religii - takiego jak papiestwo w katolicyzmie. Istnieje wiele różnych
interpretacji Koranu i tradycji mahometańskiej. Niemniej przez całą historię
islamu znaczna część wyznawców Allacha pielęgnowała ideę dżihadu,
rozumianego jako walka zbrojna w imię religii muzułmańskiej. Sama idea
świętej wojny wynika zresztą z uniwersalistycznych roszczeń islamu.
W Koranie nie brak zachęty do stosowania przemocy. Sura IX, 5: "A kiedy miną
święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców tam, gdzie ich znajdziecie;
chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie na nich wszelkie zasadzki". Sura
XLVII, 4: "Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich
mieczem po szyi; a kiedy ich rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta".
Kto uśmierca niewiernego, ten wykonuje wolę Boga, jak przekonuje Sura VIII,
17: "To nie wy ich zabijacie, lecz Bóg ich zabijał. To nie ty rzuciłeś,
kiedy rzuciłeś, lecz to Bóg rzucił; aby doświadczyć wiernych doświadczeniem
pięknym".
Sura IX, 111: "Zaprawdę Bóg kupił u wiernych ich dusze i ich majątki, w
zamian za co otrzymają Ogród. Oni walczą na drodze Boga i zabijają i są
zabijani, zgodnie z Jego prawdziwą obietnicą w Torze, Ewangelii i w Koranie.
A kto wierniej wypełnia swoje przymierze niż Bóg? Cieszcie się więc z
handlu, jaki z Nim zrobiliście!"
Sura III, 157 - 158: "Z pewnością, jeśli zostaniecie zabici na drodze Boga
albo jeśli umrzecie - to przecież przebaczenie od Boga i miłosierdzie lepsze
jest od tego, co oni gromadzą. I na pewno jeśli pomrzecie albo jeśli
zostaniecie zabici, to ku Bogu zostaniecie zabrani!"
Więzienie dla sprzedwczyków
Przyjaciel Alego, Mohammad, również wyjechał do Niemiec. Niedawno oglądał
program telewizyjny, w którym pewien niemiecki naukowiec zachwalał islam
jako religię miłości. - Jeśli myślę inaczej niż oni i muszę z tego powodu
ponieść śmierć, czy to jest miłość? - pyta, zarazem sobie odpowiadając. -
Gdy wrócę do ojczyzny, na pewno zostanę zabity - dodaje. - Tak w Iranie
prawo traktuje tych, którzy porzucają islam dla innej religii.
Tak jest nie tylko w Iranie, lecz również w Arabii Saudyjskiej, Jemenie,
Mauretanii, Somalii, Sudanie i innych krajach muzułmańskich. Wyjątek stanowi
Turcja - kraj nie tylko świecki konstytucyjnie, ale także rygorystycznie
egzekwujący swoją laickość. Tam chrześcijanie mają jednak inne kłopoty.
Hayrettin jest Turkiem. Od trzynastu lat mieszka pod Frankfurtem. On również
prosi o niepodawanie swego nazwiska. Nie obawia się reakcji państwa
tureckiego, które za odejście od islamu nie każe śmiercią. Boi się
natomiast, że jego rodzina w Turcji może być narażona na atak nieznanych
sprawców, fanatyków islamskich.
Nawet w laickiej Turcji można trafić do więzienia za chrześcijaństwo. -
Pewnej nocy rozległo się głośne pukanie do drzwi - opowiada Hayrettin. -
Byli to policjanci, którzy zabrali mnie na posterunek. Zostałem aresztowany
za szerzenie propagandy chrześcijańskiej. Oskarżenie obejmowało wręczanie
innym osobom broszur, traktatów czy lektur biblijnych w celu skłonienia ich
ku chrześcijaństwu. W Turcji jakakolwiek działalność misyjna jest oficjalnie
zabroniona.
Hayrettin był w celi bity przez klawiszy, którzy wypominali mu, że sprzedał
ojczystą religię. Nie lubi jednak o tym opowiadać: - Nie ma się czym
chwalić. W porównaniu z tym, co przecierpieli i cierpią inni chrześcijanie w
krajach muzułmańskich, moje przeżycia były radosną przygodą.
Chrześcijanie na sprzedaż
Coroczne raporty organizacji praw człowieka donoszą regularnie o represjach,
jakie dotykają ludność chrześcijańską w krajach muzułmańskich. Każdego roku
z powodu prześladowań ginie kilkadziesiąt tysięcy chrześcijan, wielu w
państwach islamskich. Niekiedy są zabijani z wyroku władz, w majestacie
prawa; wielu ginie w wyniku samosądów, w zamieszkach lub zamachach bombowych
na kościoły. Jeszcze inni ponoszą śmierć z rąk "nieznanych sprawców".
Flamandzki benedyktyn, ojciec Willem de Smet, który przez 18 lat był
misjonarzem w Libanie, opowiada, że był w tym czasie świadkiem nawrócenia na
katolicyzm siedemnastu muzułmanów. Musieli oni jednak ukrywać swoją
konwersję przed najbliższymi. Wszyscy rozjechali się później po różnych
krajach świata, bo nie byli w stanie żyć dłużej w islamskim otoczeniu.
Najgorsza sytuacja panuje w Sudanie, gdzie muzułmańska większość z północy
kraju narzuciła swoje prawo religijne chrześcijanom i animistom z południa.
Często dochodzi do niszczenia kościołów, wysiedlania chrześcijan w miejsca
bezludne lub mordowania ich, także przez ukrzyżowanie. Jak donosi biskup Max
Gassis z diecezji El Obeid, prawdziwą plagą stało się porywanie chrześcijan -
zwłaszcza dzieci w wieku od 6 do 15 lat - i sprzedawanie jako
niewolników: "Dziewczęta są traktowane jak konkubiny i regularnie gwałcone
przez żołnierzy. Chłopcy często trafiają do wojskowych obozów, gdzie
przechodzą indoktrynację islamską i są szkoleni jako bojownicy świętej wojny
z chrześcijaństwem". O skali tego procederu świadczy fakt, że tylko w latach
1995 - 1999, m.in. dzięki mnichom z zakonu trynitarzy, udało się wykupić z
niewoli ponad 77 tysięcy osób.
Gwałty na chrześcijanach są też zjawiskiem powszechnym w Algierii,
Indonezji, Jemenie, Nigerii, Pakistanie czy Somalii. Jednak Terry Madison,
przewodniczący amerykańskiej organizacji "Open Doors", zajmującej się pomocą
prześladowanym wyznawcom Chrystusa, mówi, że na pierwszym miejscu wśród
państw prześladujących chrześcijan należałoby umieścić Arabię Saudyjską.
Zakazane tam są jakiekolwiek inne świątynie poza islamskimi (zakaz obejmuje
nawet kaplice w ambasadach), zabronione jest posiadanie Biblii, a nawet
noszenie krzyżyka na szyi. W styczniu 2000 roku za wspólną modlitwę w
prywatnym mieszkaniu do więzienia trafiło i było torturowanych 17
chrześcijan, w tym pięcioro dzieci w wieku od 3 do 12 lat. Jeszcze niedawno
w piątkowe po