ingalill23
28.06.11, 13:48
Witajcie, znalazłam to forum przypadkiem, już część tematów przeczytałam. Poczytałam trochę w internecie i zdaje się, że mam ZJN!!!
Opisze jak to się zazwyczaj zaczyna. Otóż pamiętam jeszcze z czasów szkoły podstawowej, że przed ważnymi sprawdzianami z przedmiotów których nie lubiłam (matematyka, fizyka) zawsze odczuwałam skurcze w żołądku. Głównie przed wejściem do klasy, jak już weszłam i zaczynały się lekcje czy klasówki ból mijał. Ogólnie to całe dzieciństwo byłam wychowywana przez mamę pod tzw kloszem, wielu chorób zakaźnych nie przechodziłam, bo mama miała znajomych lekarzy często mnie do nic "targała" i dostawałam, na zwykłe przeziębienia albo antybiotyki, albo zastrzyki z penicyliny, a potem na odporność delbetę (którą podobno dostawało się dawniej w wojsku). Moja mama niestety jest bardzo wrażliwym człowiekiem, byle kichnięcie czy zwykłe wymioty od razu latała ze mną do lekarza. Przez ciągłe branie antybiotyków dostałam grzybicy nerek (nie mogłam zrobić siusiu w ciągu dnia, nerki były jakby zapchane). Tak się męczyłam przez pół życia, dopóki nie wyszłam za mąż i nie poszłam do szpitala na badania z mężem, gdzie miły lekarz po serii badań powiedział, że mam grzybicę i wyleczył mnie z tych dolegliwości, teraz siusiam normalnie - jeden kłopot z glowy, ale zostaly biegunki....
Po podstawówce przyszły czasy liceum i tu podobnie, klasówka z fizyki - skręcanie w żołądku i zaczęły się wycieczki do toalety (2-3 razy przed klasówkami). Oczywiście w trakcie klasówki wszystko przechodziło nagle. Dodam, że byłam bardzo nieśmiałą osobą i najlepiej czułam się w domu, miałam 2-3 sprawdzone koleżanki. Oczywiście wspomniane perypetie z lekarzami w dzieciństwie spowodowały stres przed każda wizyta u lekarza, szczególnie nowego, którego nie znałam. Oczywiście wtedy również ból brzucha, czasami biegunka przed wyjściem z domu.
Na studiach to się nasiliło. wywnioskowałam, że im jestem starsza tym jest gorzej. Od niedawna mieszkam z mężem za granicą, mieszkam w Turcji, tutaj nie każdy zna dobrze angielski, ja tureckiego uczę się od niedawna, ale nie znam go na tyle, żeby sama się dogadać.
W każdym razie zauważyłam odkąd tu mieszkam i większość czasu spędzam w domu (nie pracuję), to coraz gorzej jest mi wyjść gdzieś. Na przykład wczoraj pojechaliśmy z mężem do urzędu załatwiać pewne sprawy. Była kolejka, w której czekaliśmy aż 3 godziny, oczywiście w ciągu tych 3 godzin latałam do toalety co 30 min, wszystko zaczęło się jak dotarłam do tego urzędu. Nie wiem czym się stresowałam, bo to były tylko formalności, ale jednak...
Kiedyś oglądaliśmy mieszkania, omówiliśmy się w biurze nieruchomości, tam dostałam takich bóli, że zanim przyjechał właściciel, myśmy jechali do domu, bo ja musiałam isc do wc, takie miałam skręcanie w jelitach, taki ból, że myślałam, że umrę...
Przed każdym moim wyjściem np z koleżanką na miasto, gdy ona po mnie przyjeżdża mam to samo, skręcanie w jelitach i wc. Z Polski przywiozłam węgiel i nifuroksazyd na zatrucia, ale oczywiście wszystko wybrałam, bo byłam przekonana, że to jakieś zatrucia, że coś złego zjadłam, chociaż ja sama gotuje i mąż je w domu i jemu nic nie jest, a mnie zawsze coś musi być, rzadko jemy na mieście. Rano nic nie mogę zjeść, mdli mnie jak np wstanę o 7-8 rano, nawet nie mogę łyka herbaty wypić - tak zawsze było nawet w dzieciństwie, moja babcia ma to samo - może to dziedziczne? Dopiero mój żołądek domaga się jedzenia tak ok 9 -11 rano. Czasami cały dzień mogę nie jeść i dopiero wieczorem mi sie zachce - wiem, ze to nie zdrowo. W każdym razie, jeśli czekamy z mężem na gości w domu też bolą mnie jelita i muszę kilka razy dać się do Wc. Najlepiej czuję się blisko domu. Jeszcze na spacer i po zakupy z mężem mogę jeździć, chociaż ostatnio dostałam takich bóli w supermarkecie po zjedzeniu pizzy i dobrze, że tam była toaleta, gdzie spędziłam godzinę z biegunką. Nie wiem za bardzo do jakiego lekarza z tym iść. Tu nie ma przychodzi, jeśli coś się dzieje trzeba jechać do szpitala, tam jest poliklinika. Znaleźć lekarza, który będzie mówił po angielsku to loteria, mój mąż pracuje wiec nie może wszędzie ze mną chodzić...
Teraz szykuje sie dobra praca dla mnie, która będzie wymagała kontaktów z ludźmi, wyjazdów, samodzielności - jak ja sobie poradzę? Ogarnia mnie strach, że będe musiała co chwilę latać do WC, że jedynym wyjściem będzie kupno pampersa dla dorosłych...
Musze dodać, że staramy sie o dziecko, gdzies czytalam, ze ciaza jest dobra na wszelkie doleglowosci, mam nadzieje, ze wyleczy mnie z ZJN o ile to wlasie to?
Nie mam zaparć, nie mam wzdęć, gazów też nie, no chyba, że mam mieć biegunkę wtedy tak. Z żołądkiem problemów nie ma, ale np nie mogę pic mleka czy jeść jogurtów (nie mogę tez mieszać np warzyw z owocami, czy np warzyw ze śmietaną, jogurtem), bo od razu biegunka gotowa i mdłości. W ciąży nie jestem , bo jak opisałam, te biegunki to mam od kilkunastu lat, głownie jak się czymś zestresuje, ewentualnie jak mam coś załatwić, ktoś ma do mnie przyjść czy ja z kimś mam się spotkać. Koszmarne to jest...nawet jak jedziemy w odwiedziny do znajomych czy rodziny, przed wyjściem muszę iść do WC, po przyjeździe również...potem jakoś jest lepiej. Ogólnie zauważyłam ze jest to coraz częstsze i gorsze, boję się, że niedługo w ogóle nie będe mogła wyjśc z domu, bo od razu mnie to złapie.
Do tego podróżowanie stało sie koszmarem, a kiedyś było przyjemnością,teraz modle się, zeby dojechać, bez problemów na lotnisko, bo tam sa na pewno toalety, to samo w samolocie. Unikam jazdy autobusami, bo tam toalet zazwyczaj nie ma.
Myslicie, ze to ZJN??? Macie jakieś domowe sposoby na to?
Co ciekawe jak wezme wegiel , albo np stoperan to mi przechodzi i pozniej normalnie moge funkcjonowac, jednak nie chce byc uzalezniona od lekarstw...może coś mi doradzicie? do jakiego lekarza powinnam z tym pojsc do zwyklego internisty czy moze do gastrologa???
Dzięki za zrozumienie!