Dodaj do ulubionych

skutki kulinarnych grzechów

06.02.06, 23:07
Po kulinarnych breweriach, jakie zafundowałam sobie podczas weekendu, dziś czułam się naprawdę okropnie. Miałam biegunkę, zaparcie i gazy w tym samym momencie (niestety ten moment trwał 6 godzin).Ot, skutki głupoty i łakomstwa.
Obserwuj wątek
    • enterol250 Re: skutki kulinarnych grzechów 07.02.06, 14:15
      ciekawam, coz to byly za rewelacje, hmm??? daj znaki, ragazza4.
    • asia23bb Re: skutki kulinarnych grzechów 07.02.06, 16:17
      Ale ja Cie rozumiem, bo gdy skusze sie na cos, bo juzpo prostu nie moge
      wytrzymac (z lakomstwa i zazdrosci, ze inni sie zazeraja), tez potem cierpie....
      trzymaj sie, moze cos na poprawe trawienia by Ci choc troche pomoglo?
      • kimono24 Re: skutki kulinarnych grzechów 07.02.06, 17:22
        calkiem niedawno zasilalam grono uczestnikow tego forum opowiesciami o swoich
        licznych dolegliwosiach brzuchowych.
        pisalam juz jakis czas temu ze wizyta u doktora Bielewicza z CePeLeku zdzaiala
        cuda... musze przyznac ze moje nastawienie do calej sprawy zwiazanej z bolami
        brzucha, licznymi zapraciami lub biegunkami, gazami itd :) bylo okropne i
        negatywne. Od czasu wizyty jest duzo lepiej - jestem w stanie powiedziec nawet
        ze czuje sie calkiem wyleczona.
        Wydaje mi sie ze duze znaczenie mialo tutaj wlasnie pozytywne nastawienie i
        staranie sie niemyslenia o tym co sie w nim dzieje - odeszlo jak reke odjal.

        Jem co chce i kiedy chce - moge wyjsc z domu po jedzeniu i czuje sie dobrze
        nie musze obmyslac trasy autobusowej biorac pod uwage WC obok :)
        na prawde nie myslac o tym co jem i ze mi to zaszkodzi moge normalnie
        funkcjonowac.... kiedy automatycznie wlaczam myslenie: na pewno mi zaszkodzi
        tak sie staje i jest mala rewolucja

        polecam wszystkim - nastawcie sie pozytywnie
        dostalam od niego Meteospasmyl ... pomaga w przyjmnowaniu pokarmow :)
        jest dobrze i tego tez Wam zycze

        owszem jak kazdemu normalnemu czlowiekowi zdarza mi sie miec ble brzucha ale
        nie zastanawiam sie ciagle o tym co sie w nim dzieje

        Marta
        • enterol250 Re: skutki kulinarnych grzechów 07.02.06, 21:09
          Marto, nie chce byc zlym prorokiem i odbierac Tobie radosci z wyleczenia, ale
          skoro Ty sama "wmowilas" sobie chorobe, to rownie dobrze dr Bielewicz mogl
          Tobie "wmowic" cudowne ozdrowienie. oczywiscie, podejscie pacjenta jest wazne,
          i to wydaje mi sie w kazdej chorobie, ale leczenie przez zanegowanie choroby
          wydaje mi sie watpliwe i kojarzy mi sie z psychomanipulacja. obym sie mylila.
          pozdro,

          (tez) marta
        • asia23bb Re: skutki kulinarnych grzechów 07.02.06, 22:03
          wybacz, ale jesli lekarz 'uleczyl cie' slowami, to na pewno nie bylas chora,
          moze faktycznie 'wmowilas' sobie chorobe, podczas gdy byly to dolegliwosci
          zdarzajace sie kazdemu.
          Samo pozytywne myslenie nie zdziala NIC, ani nas nie wyleczy nie nie przyniesie
          ulgi w przypadku silnych bolow, biegunki itp.
          Ludzie, darujcie sobie takie posty, bo to kompletna bzdura
          • kimono24 Re: skutki kulinarnych grzechów 09.02.06, 16:21
            mysle ze zadne z Was tak na prawde nie stara sie myslec pozytywnie ... ciagle
            piszecie czego nie mozna jesc, jak was boli itd
            czy ktos z was wybral sie na jakis dugi spacer i po prostu cieszyl sie chwila?
            czy po prostu zjadl cos "czego niby nie moze" i nie pomyslal jejku ale fajnie,

            to nie chodzi ze lekarz wmowil mi wyleczenie ani ze ja wmowilam sobie chorobe
            z tego co wiem to zespol jest po czesci choroba psychosomatyczna ...
            nie mozesz mowic ze nie bylam chora dlatego ze bylam u kilkunastu lekarzy itd
            Lekarz po prostu ze mna rozmawial, powiedzial ze musze sie inaczej nastawic
            ze nie moge ciagle 24/7 myslec o swoim brzuchu i o tym co znim zwiazane

            staralam sie na poczatku tak robic i jest dobrze
            dlaczego mialabym pisac rzeczy nieprawdziwe
            zylam z tym czyms tyle lat i wiem ze mimo ze czasami jest jeszcze zle to caly
            ogrom dolegliwosci wymyslacie sobie sami..

            mysle ze jestescie zadowoleni z tego ze mozecie ciagle pisac o swoich
            biegunkazch, gazach, samotnosci z tym zwiazanej - slyszac opowiesci innych
            tylko utwierdzacie sie ze jestescie chorzy.
            wiem przynajmniej dlaczego pozytywny post zostal tak przyjety - Wy lubicie to
            miec, lubicie ten stan i pisanie, i narzekanie itd
            ale nie robicie nic oprocz wpiepr..... LAREMIDU, GASTOPOW it

            • liii_luuu Re: skutki kulinarnych grzechów 09.02.06, 16:56
              starałam się myśleć pozytywnie, zapomnieć o tym, cieszyć chwilą i żyć normalnie.
              miałam nawet taki czas kiedy myślałam, że jest już ok. zaczęłam w miarę
              normalnie jeść. i nagle bum. przydarzyło się to co zawsze się przydarza.

              jestem w domu, wyluzowana, wszytsko ok. jem kolacje i co potem? cholerne gazy,
              wzdęcia. nie myślę o tym, nie zwracam uwagi, a jednak jest.

              jestem ze swoim chłopakiem, jest pięknie, cudownie. dopóki nie wezmę
              czegokolwiek do ust.dosłownie czegokolwiek. wszytsko co przejdzie przez moje
              gardło powoduje wzdęcia, gazy. i żadne pozytywne podejście tego nie zmieni.

              dzień przed okresem biegunka. chocbym prawie nic nie jadła.

              jadłam sobie przez kilka dni jabłka jakbym była normalna, jogurty. to póxniej
              nie mogłam dojść do siebie:(

              nie lubię tego. nie upajam się swoim stanem. wkurza mnie to. nienawidze tego,
              bo niszczy mi całe życie. wiele razy chciałąm wujść temu na przeciw, zyć na
              przekór temu. nie da się.
              kiedy już wydaje mi się ze wychodze na prostą to wszytsko się nagle wali.


            • enterol250 Re: skutki kulinarnych grzechów 09.02.06, 19:11
              marta, to nie tak. to co napisalam nie bylo proba zakwestionowania Twojej
              choroby. wyrazilam tylko powatpiewanie co do metody dr Bielewicza - taka mam
              nature, sceptyczna, ot co. zapewniam Cie ze moj stan psycho-fizyczny w zaden
              sposob mnie nie cieszy, nie mam tendencji ekschibicjonistycznych ani
              martyrologicznych. moze troche postawe franciszkanska, hehe. po prostu pierwsze
              primo nie potrafie kontrolowac reakcji wlasnego ciala i czuje sie w nim jak
              wiezien, a drugie primo czuje sie wyniszczona psychicznie przez ciagly bol. tu
              nie ma zadnych wymyslonych dolegliwosci. zwyczajnie, wyzej d... nie
              podskoczysz. ale ze poczucie humoru mam to juz chyba wszyscy wiedza na tym
              forum, wiec prosze mi nie implikowac malkontentstwa i czarnowidztwa. o!
              pozdro,
              ent.
            • asia23bb Re: skutki kulinarnych grzechów 09.02.06, 19:26
              Po pierwsze: pewna jestem, ze wiekszosc z nas stara sie myslec pozytywnie, ale
              takie myslenie ani nie leczy, ani tez nie jest lekiem na 'cale zlo' gdy nie
              mozesz pracowac z powodu ciaglej biegunki, albo zajmowac sie dzieckiem, bo
              zwijasz sie z bolu. Dlatego tez trudno jest cieszyc sie spacerem czy zjedzeniem
              czegos niedozwolonego.
              Po drugie, nie wymyslamy sobie swoich dolegliwosci, sa one faktem, takim jak
              kto, ze jak sie najesz kapusty i fasoli, to masz masz gazy, a jak wypijesz
              mleko, to masz biegunke (np), itd.
              Po trzecie, wcale nie jestesmy zadowoleni z tego, ze piszemy tu o swoich
              problemach, ale jestesmy zadowoleni, ze jest takie miejsce, gdzie mozna sie
              wygadac i pozalic, gdyz wiekszosc bliskich tego nie rozumie
              Gratuluje 'wyleczenia', ale jesli nie podoba ci sie to, ze ludzie sie tu zala,
              to nie czytaj i nie pisz. Moim zdaniem to forum ma byc miejscem ludzi, ktorzy
              rozumieja swoje problemy i wspieraja sie nawzajem.
              Przykro mi, ze musialam sie tak dosadnie wyrazic, ale mam po dziurki w nosie
              pseudorad ludzi, ktorzy najwyrazniej niewiele rozumieja...
              • kimono24 Re: skutki kulinarnych grzechów 09.02.06, 23:23
                chcialam tylko powiedziec ze wszystkie te rzeczy o ktorych piszecie nie byly mi
                obce, wiadomo ze nie mozna zadnego przypadku do innego przypasowywac ... ale
                jednak

                po 1 : mleko, jogurty itd - coz, kiedy zaczal mnie jakies 4 lata temu pobolewac
                brzuch lekarz od razu powiedzial: odstaw te rzeczy bo bedzie szkodzilo, stad te
                biegunki (badania wszystkie piekne wyniki)
                czasami sie jeszcze skusilam bo ogolnie uwielbiam cos takiego - ale jak
                zaczynalam jesc to od razy lampka mi sie w glowie zapalala: Marta, lekarz mowil
                ze to Ci zaszkodzi, pewnie zaraz bedzie rewolucja - i co, po 10 minutach juz
                wlasciwie bolal brzuch, przelewalo sie itd i do kibla :)
                po 2: kapusta, groch itd - kazdy ma po kapuscie gazy :))))))))))) i czesto po
                kapuscie czysci i "zwyklych" ludzi wiec ... co za problem?
                po 3: balam sie jesc na miescie - bo zaraz bede musiala do ubikacji, bo bedzie
                bolal brzuch itd - myslalam o tym patrzac na kebaby, dania w menu w
                restauracji, na obiedzie z Klientem kiedy ciagle mowilam: nie, jakos dzis nie
                mam apetytu .... w tamtym okresie kiedy sie skusilam zawsze ladowalam w
                ubikacji w knajpie ..
                teraz: jem ale nie mysle, badz staram sie nie myslec - i NIC sie nie dzieje...

                w ogole takich przypadkow jest milion: czysto psychologiczny to ten z
                obmyslaniem tras autobusowych ...
                no wiadomo ze czasami mi tez cos sie dzieje, ale mysle o tym ze kazdemu sie
                zdarza
                ja nie mowie ze to CUDOWNE wyleczenie, mowie ze w tej chorobie, i jestem tego
                pewna na prawde duze znaczenie ma nasza wlasna glowa - w koncu to w glownej
                mierze ona wszystkim dowodzi.
                nie wiem jak u Was z wynikami - ja wszystkie mialam OK - byc moze u mnie to
                jakas psychoza byla :")

                Asia 23bb - przepraszam, zle mnie zrozumialas
                mialam wrazenie ze posty pozytywne na tym forum nigdy nie spotykaja sie z
                pozytywnym odbiorem ... bo czesto sa krytykowane, ze nie prawda, ze bujda itd
                mi nie przeszkadza ze sie tutaj osoby zala, ja tez to robilam
                ja rozumiem Wasze problemy bo tak bylo - ale poczytaj te wszystkie posty - na
                prawde jest tu zbyt duzo biadolenia, a mniej smiechu z tego ze tak jest ,
                ewentualnie porad typu: idz tam, zrob to - ja zrobilem, jest lepiej
                czyta sie to forum i ja przynajmniej odbierm takie wrazenie ze wszyscy to
                uwielbiaja gadac o tym samym w szarych barwach itd

                w kazdym badz razie trzymam kciuki za wszystkich i przepraszam jesli komus
                sprawilam przykrosc

                nie jest mile jesli piszesz: pseudorady ludzi ktorzy najwyrazniej niewiele
                rozumieja - to wlasnie w tym zadaniu jest zawarta cala Twoja zgorzknialosc ta
                sytuacja i niemoc - moze warto byloby pochodzic do psychologa - mi pomogl
                tez ...
                • asia23bb Re: skutki kulinarnych grzechów 10.02.06, 09:08
                  Ok, nie ma co ciagnac takiej dyskusji.
                  Wiadomo,ze sporo tu narzekania, ale nie dziw sie-ludzie walczacy z IBSem juz
                  tyle lat, ktorzy maja naprawde nieraz kolosalne problemy w zyciu, maja prawo
                  sie zalic i maja prawo byc zgorzkniali.
                  W kazdym razie zycze Ci oby Twoj stan bez dolegliwosci utrzymal sie na zawsze
                  pzdr
    • liii_luuu Re: skutki kulinarnych grzechów 09.02.06, 12:08
      ja postanowiłam że koniec z takimi kulinarnymi grzeszkami. oczywiście
      postanowienie było podjęte w chwili skrajnego załamania, podczas okropnych
      problemów z jelitami.
      sama już nie wiem z czego to było. wszytsko się poskładało.
      od kilku dni była chora, piłam fervex używalam bioparox do gardła. pozatym
      bardzo intensywnie się uczyłam. pozwoliłam sobie na jedzenie jogurtów.surówka z
      kapusty pekińskiej w dużej ilości. niby zdrowe rzeczy. pechowo wypadł dzień
      przed okresem, co u mnie zazwyczaj równa się z biegunką.
      ale tak źle jak tego dnia to jeszcze nie było nigdy:(
      dzień, właściwie to wieczór przed egzaminem. wiec i stres.
      wszytsko tak sie razem pozlepiało. nie spałam pół nocy. koszmarnie bolał mnie
      brzuch.w ogóle to cały dzień nie mogłam jeść. zaczęło sie od troche
      luźnijeszych wypróżnień a skończyło na totalnej biegunce:( to była najgorsza
      noc w moim życiu:( myślałam, że to się nie skończy do rana i nie dam rady iść
      na egzamin:(:( załamałam się całkowicie:( już planowałam że rzuce studia bo nie
      dam rady z tym dalej funkcjonować.
      a rano wszystko było ok. i fizycznie i psychicznie. tak jakby ta noc była tylko
      koszmarem. właściwie to czułam się świetnie. dostałam jeszcze 5 z egzaminu więc
      skakałam z radości.
      w tej radości chciałam sobie to jakoś nagrodzić. alkohol odpada. miałam
      straszną ochotę na pyszną kremówkę. ale jak sobie przypomniałam co się działo w
      nocy , ech... zero przyjemność z życia. nawet słodyczy boję sie jeść:(

      teraz staram się dostarczać organizmowi tyle pokarmu ile potrzebuje do życia.
      nie jeść zbyt dużo i zbędnych rzeczy.
      czasem zgrzesze pączkiem . i od razu myslę sobie jak się gdzieś odkłada w
      jelitachi zalega tam:( jak zjem za duzo na obiad to to samo.
      mam zaparcia. i jak sobie pomyslę, że już trzeci dzień nie byłam w WC a zjadam
      dość dużo, to wpadam w panikę, bo tego syfu w jelitach musi strasnzie dużo
      zalegać. i w końcu to musi się wydostać:(

      kiedyś bałam się że zjem coś i dostanę biegunki. teraz boję się kilku
      następnych dni. bo iwem że po zjedzeniu raczej nic mi nie bedzie tka od razu.
      ten pokarm zacznie robić rewolucje jak sobie dotrze do jelit, jak tma sobie
      poleży.
      • hipix Re: skutki kulinarnych grzechów 10.02.06, 21:26
        cześć
        widzisz liii_luuu tu trafiłaś w sedno dolegliwości wielu ludzi z tą chorobą
        ja też często analizuje co się dzieje w moim organiźmie jak coś zjem że
        najpierw żołądek potem wlewają się tam kwasy i rozpuszczają to wszystko
        wyobrażam sobie jak to tam wygląda następnie dwunastnica i jelita itd
        można by tak w nieskończoność
        większość z nas dokładnie wie jak funkcjonuje nasz organizm co jak i kiedy
        potem gdy zauważy że coś chyba nie tak ( zacznie bulgotać pobolewać ) od razu
        wie że zaraz się zacznie i będzie gorzej ( i tak często jest, ja u siebie wiem
        że jak zaboli z lewej strony to biegunka jak kłuje to zaraz brzuch będzie
        rozdęty itd.)
        cały problem jest w tym że kazdy musi znaleźć swój sposób na to jak to pokonać
        leki owszem są pomocne i to że ludzie rozmawiają o tym tu to bardzo dobrze ale
        wiemy że jak jakiś lek działa na Ciebie to na mnie wcale nie musi z czego
        wniosek że wyleczyć się z tego lekami nie da rady ( przynajmniej teraz bo nie
        ma takiego środka który to uczyni w 100% u wszystkich )
        za to z głową nie da się ot tak wmówić sobie że jestem zdrowy i po sprawie
        tak więc w pierwszym etapie samoleczenia się trzeba doprowadzić do takiego
        stanu emocjonalnego by być pewnym że od tego się nie umiera i będziemy żyć dalej
        a jeśli będziemy żyć to trzeba to życie jakoś poukładać
        następnie bynajmniej ja skupiłem się ( dobre prawda he he ) na moim problemie
        podstawowym biegunkach co z tym zrobić ( bule brzucha skręcania to był wtedy
        mały problem ) chodziłem do lekarza a on to o IBS wiedział połowę tego co ja
        i co tu zrobić, trzeba się leczyć samemu na to wychodzi
        zacząłem testować na sobie leki lekarz przepisywał mi co tydzień jakiś nowy i
        wreszcie trafiliśmy na mnie działa sulpiryd ( no bynajmniej bardzo pomaga )
        w tym momencie morale mi wzrosło i jak narazie w tym etapie mojej walki jestem
        raz lub dwa razy w miesiącu mam biegunkę która jest raczej w lekkiej postaci
        ostatni posiłek staram się jeść o godzinie 17 ( jak zjem puźniej to w nocy mam
        mdłości albo mnie brzuch boli no i w końcu jest wc )
        są produkty które jak zjem to na 100% będzie bieganie do wc i staram się je
        omijać ( choć czasem łakomstwo wygrywa i potem się męcze, ale pewnie każdy to
        zna )
        no ale dalej do sprawy teraz pracuję nad tym by wyeliminować bolący brzuch,
        wzdęcia itp i tu to jestem pewien że sprawa siedzi w głowie bo żadne leki na to
        mi nie pomogły a nastawienie psychiczne owszem
        gdy jestem zajęty i coś robię co mnie interesuje dolegliwości ustępują (
        oczywiście nie zawsze tak jest ) ale to dobra wskazówka i dodam że jeżeli ktoś
        jest w pierwszej fazie swojego dochodzenia do siebie tzn. boi się o siebie
        myśli że w końcu się wykończy to najpierw musi wyeliminować ten stan bo
        zrozumieć fakt że jednak się nie wykończy to chyba sedno sprawy
        w tym momencie ( bynajmniej ja ) próbuje nie analizować reakcji swojego
        organizmu nie przejmuje się biegunką lub tym że brzuch boli ( przeważnie jak u
        kogoś dochodzi do poprawy i dolegliwości powracają to dostaje ogromnego doła i
        wszystko zaczyna się od początku )
        czuje że jak przestanę analizować swój organizm to będzie lepiej ( narazie się
        staram )
        na koniec dodam nie czytajcie zbyt często książek o tematyce zdrowia bo tylko
        pogarszają nasz stan ( człowiek myśli a może to nie ibs tylko co innego zaczyna
        kombinować i tylko sobie swój stan psychiczny pogarsza)
        dodam że swego czasu moj stan był naprawdę opłakany nie chciałem iść do pracy,
        życie mnie nie cieszyło wszystkie radości odeszły gdzieś daleko i w koło było
        szaro nic nie jadłem i ledwo stałem na nogach ( kiedyś nie mogłem wejść po
        schodach na 4 piętro ) i co z tego teraz byle drobnostka mnie cieszy
        i tak już ma być
        a wierzę że będzie jeszcze lepiej
        pamiętajcie wiara czyni cuda ( nie żeby odrazu do kościoła wszyscy lecieli i
        takie tam )
        po prostu jutro będzie lepiej i myślcie tak co dzień
        3majmy się w kupie ( bez obrazy taki mały dowcip na koniec co by humor
        poprawić )
        • ragazza4 Re: skutki kulinarnych grzechów 10.02.06, 23:30
          Forumowiczu hipix, na pewno Twoje doświadczenia są ciekawe, ale niestety nie potrafię przebrnąć przez ten obszerny tekst bez znaków przestankowych i dużych liter:). Na ewentualne zarzuty odpowiadam od razu: tak, czepiam się szczegółów, tak - dbam o czystość języka,tak - uważam że wypowiedź to także forma, tak - jestem nawet trochę złośliwa:). Pozdrawiam!!!!
          • ragazza4 Re: skutki kulinarnych grzechów 10.02.06, 23:34
            Acha, widziałam kiedyś taki zabieg w "Ulissesie" J. Joyce'a, ale to tylko artysta może sobie na to pozwolić:)))
          • hipix Re: skutki kulinarnych grzechów 11.02.06, 10:34
            Oj tam czepiasz się, aczkolwiek przepraszam. Następnym razem napewno zastosuję
            się do twoich wskazówek. W skrócie uważam że ibs jest formą złej komunikacji
            pomiędzy mózgiem a naszym układem trawiennym ( przedewszystkim z jelitami które
            posiadają dużą ilość komórek nerwowych ). Prawdopodobnie u nas występuje jakieś
            dodatkowe połączenie między tymi organami ( powoduje to prawdopodobnie jakaś
            długotrwała sytuacja stresowa która jest stymulatorem tego dodatkowego
            połączenia ), i w tej sytuacji większa ilość bodźców wysyłanych z mózgu trafia
            do jelit i odwrotnie co powoduje że odczówamy ból brzucha naprzykład po
            jedzeniu co u normalnego człowieka nie występuje. Jedynym sposobem by temu
            zapobiec jest wymyślić sposób by upośledzić to dodatkowe połączenie, co można
            uczynić między innymi psychoterapią lub farmkologicznie. Na środkach
            farmakologicznych narazie nie możemy polegać gdyż takowych w zasadzie jeszcze
            nie ma, pozostaje więc zadziałać na swoją świadomość co też próbuje czynić
            wielu z nas. Skutki śą różne jak widać z wielu tu zamieszczonych wypowiedzi,
            czasami działają a czasami nie. Uważam że skuteczny sposób na pozbycie się ibs
            ( chociaż by na jakiś czas ) tkwi w kazdym z nas, musimy tylko go odnalźdź.
            Potrzeba do tego wiele samozaparcia i czasu, którego wielu z nas brakuje.
            Choroba jest bardzo skomplikowana jak i sposób walczenia z nią, tak więc łatwo
            nie będzie, ale wierze że wcześniej czy puźniej każdy mocno tego chcący
            znajdzie na nią swój sposób ( przeglądając to forum widzę, że są ludzie którzy
            takowy na ibs mają ).
            Jak widzisz Ragazo4, postarałem się jakoś te kropki i przecinki wstawiać.
            Uważam też że szczegóły są ważne i należy zwracać na nie uwagę.
            Dodam że złość piękności szkodzi, więc nie bądz złośliwa bo nie warto.
            Pozdrawiam Cię, i całą Resztę która tu zagląda.
            Hej
            • ragazza4 Re: skutki kulinarnych grzechów 11.02.06, 22:08
              Zgadzam się z Tobą - ibs musi być leczony przede wszystkim od strony psyche. Dodam jeszcze coś od siebie - przypuszczam że ibs chwyta przede wszystkim ludzi o osobowości introwertycznej, czyli takich, którzy wszelkie frustracje duszą w sobie latami,być może też nieśmiałych, borykających się latami z przezwyciężeniem swoich ułomności, czy po prostu ludzi łatwo poddających się wszelkiego rodzaju nerwom, napięciom. Na pewno wielu forumowiczów zaprzeczyłoby mojej teorii,ale jakby tak głębiej pogrzebać w życiorysach, to u każdego coś by się znalazło. O psychicznej genezie choroby świadczy chociażby taki szczegół jak całkowite wyciszenie objawów podczas jakiejś bardzo zajmującej czynności. Być może w jakiejś dalekiej przyszłości powstanie lek, który ustabilizuje nasze jelita, ale na razie szansę widzę wyłącznie w leczeniu głowy, czy jak kto woli: duszy. Pozdrawiam gorąco hipixie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka