Dodaj do ulubionych

pech IBSowca

03.06.06, 00:07
czasem wydaje mi sie, że mam jakiegoś szczególnego pecha związanego z IBSem.
no np. zajęcia przepadają na studiach zwykle w te dni, kiedy akurat czuje się
dobrze, świezo wypróżniona i mogę siedzieć ile wlezie na ćwiczeniach.a jak
xle się czuje to zawsze są.a ja tak czasem odliczam ile mi do końvca semestru
ćwiczeń zostało, ile moge opóścić, itd.
jak jadę do domu PKS ( 2 h) to zwykle trafiam na jakiś przepełniony kurs.
ludzie stoja, wisza nade mną, nie ma czym oddychac. czuje się
zgnieciona.panikuje.
i tylko słysze" dawno o tej porze tyle ludzi nie jechało"
albo szczyt wszytskiego - zjadłam na dworcu zapiekanke, bo postanowiłam
jechać do domu pociągiem, a tam w razie czego kibelek. kupiłam w kasie bilet,
po czym czytam ogłoszneie, że pociąg do mnie nie kursuje, jest komunikacja
zastępcza- autobus. bilet juz miała. musiałam jakoś wrócić. więc wsiadłam po
tej zapiekance do autbousu wypchanego po brzegi ludxmi, który zamaist 2 h,
jechał 3 h.


a dziś odwazyłam się wyjśc wieczorem z domu ze znajomymi do knajpy na
koncert. przyznam , że czułam sie ok. było miło. spotkałam kolegę z
podstawówki, który rzucił mi hasło "wyładniałaś":D co mnie nieco podbudowało;)
ale koncert się nie odbył, bo wpadli skini,dresy, czy jakieś tam mutanty i
skatowali wokaliste pod knajpa. przy okazji wpieprzyli jakimś pannom.
to oczywiście zburzyło mój wewnętrzny spokój, bo akcja była konkretna. gośc
wpada do knajpy i krzyczy żeby pomóc bo tamtego zabiją.oczywiście faceci z
mojego stolika polecieli. ja cała w strachu o mojego faceta, bo nie
wiedziałam, co się dzieje na zewnątrz.ech... no i wiadomo, brzuch się zaczął
odzywać. szkoda słów.


Obserwuj wątek
    • enterol250 Re: pech IBSowca 03.06.06, 10:45
      nic dodac ni ujac :]no bo jak np zrozumiec to ze jade niemal pustym autobusem
      przez warszawe (kto tu byl, wie jaka to meczarnia) kiedy sie czuje dobrze, a
      jak tylko mam zly dzien to włala - ledwo sie drzwi domykaja w autobusie. strach
      sie bac. albo piatkowe imprezy, caly tydzien wieczory mam w miare ok, ale
      piatek oczywiscie musi byc przesrany (doslownie i w przenosni, hehe). albo wisi
      nad nami zlowrogie fatum albo mamy taki przelacznik w glowach i sami generujemy
      takie sytuacje. moze jestesmy fenomenem przyrodniczym! :D

      pozdro,
      ent.
      • livia_kasia Re: pech IBSowca 03.06.06, 13:21
        Ja stawiam na przełącznik :-) Mam dokładnie tak samo - jak się świetnie czuje, to i autobus jest pusty, i do domu blisko... A jak mi źle - to zawsze jakiś korek się napatoczy, itp.
        Przesrane :-)

        K.
    • mwawrz79 Re: pech IBSowca 04.06.06, 10:58
      > zjadłam na dworcu zapiekanke
      Zapiekanka na dworcu!?!? Dla mnie, to bylby mega hardcore. W ogole rzadko kiedy
      pozwalam sobie na posilek przed podroza, a co dopiero taki rarytas, jak jedzenie
      w czasie podrozy...

      > a dziś odwazyłam się wyjśc wieczorem z domu ze znajomymi do knajpy
      A ja ostatnio nie odwazylem sie pojechac pociagiem na ktory mialem bilet :-(.
      Probowalem, bo wsiadlem, zostala jakas minuta do odjazdu, a ja juz po prostu w
      proszku. Wzialem plecak i wysiadlem. Ludzie naprawde dziwnie sie patrzyli, bo to
      byl jakis osobowy, co sie wlecze 2h, a im blizej odjazdy tym wieksza galareta ze
      mnie. Oczywiscie jak tylko wysiadlem wszystko mi przeszlo i potem czekalem w
      obcym miescie na nastepny pociag, ktory byl iles tam godzin pozniej... Zenada po
      prostu...
      • tomiis Re: pech IBSowca 04.06.06, 11:39
        I tak jesteś odważny! Ja pociągiem nie jechałem od 10 lat, a ostatni raz w obcym
        mieście jak byłem to samochodem na wizycie u lekarza no i oczywiscie dwa dni
        przed wyjazdem nic nie jadłem. Dla mnie komunikacja miejska to horror wiec takie
        rzeczy jak PKP czy PKS w moim zyciu nie istnieją.
        • maja1021 Re: pech IBSowca 05.06.06, 22:02
          Za to u mnie nie ma juz od dawna takiego czegoś jak dzień bez dolegliwości.Są
          to tylko krótkie chwile.No to tyle,trzeba być twardym.
      • liii_luuu Re: pech IBSowca 05.06.06, 12:18
        i po tej zapiekance i po megastresującej, za długiej podróży nic mi nie było.
        ale nerwów to ja tam nieźle zjadłam.
        nie wiem od czego to zalezy, że raz takie żarcie mi szkodzi, a raz nie.
        zawsze jak wracam do domu w piątek i jestem nieco wygłodzona, to rzucam się na
        co popadnie i w efekcie biegunka. raz, ze rozluxniam się po całym tygodniu i to
        wszytsko co jest zaklinowane stresem, puszcza, a dwa, że taka rewolucja
        pokarmowa w zołądku robi swoje.
        ale nie wiem dlaczego raz mogę zjeść pizzę i nic mi nie jest, a innym razem
        masakra.

        czasem nawet jak czuję się dobrze i teoretycznie mogłabym wyjść to oblatuje
        mnie strach, że przecież zjadłam w południe to i to, że dopiero może mnie po
        tym zacząc boleć brzuch.

        nie ma mowy o spontanicznym wyjściu. gdy mam zaplanowane jakieś obowiązkowe
        wyjście to cały dzień ścisła dieta.

        a na podróże pociągiem lub PKS jestem skazana:( i musze przeżyć. co tydzień 2h
        w jedną stronę.
        ale od psychiki na prawde duzo zależy. mam też czasem taki problem, że siedze w
        autobusie i nagle czuje, że strasznie chce mi isę sikać, az mnie brzuch zaczyna
        boleć. ale wtedy zaczynam rozmowe z samą sobą, że to przeciez idiotyzm, nie
        może mi isę chciec do WC , przeciez nic prawie nie piłam i przed odjazdem
        korzystała. staram się uspokoić. no i działa. ale to jest chore:|



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka