hafsa
07.05.07, 16:51
Witam,
wiem, ze temat byl juz tu walkowany wielokrotnie....
Ale chcialam sie podzielic swoim wlasnym doswiadczeniem w leczeniu wlasnego
brzucha, ktory faktycznie zyje wlasnym zyciem..
Na IBS choruje od kilku lat, raczej postac zaparciowa, choc bywaja dni
(pojedyncze) gdy mam biegunke.
Robilam wszystkie badania-od gastroskopii, USG po kolonoskopie( w
znieczuleniu ogolnym, bo bol byl nie do zniesienia). Bralam leki:Duspatalin,
Debridat, Meteospasmyl. Czasem pomoagaly, w wiekszosci przypadkow nie.
Zaczelam obserwowac, co mi pomaga, co szkodzi, co neuralne...wykluczylam z
diety wiekszosc produktow dochodzac do jakiejs absurdalnie krotkiej listy.
Az ktos podszepnal mi: Makrobiotyka. Procz diety hatha joga.
Generalnie taki model zywienia jest ok, wyproznienia codziennie, malo wzdec,
czasem bole. Ale odstepstwa w postaci zwyklego chleba czy bulki, jogurtu czy
zjedzenie czegos poza domem wlasciwie konczy sie tak samo zle dla
mnie.Bolami, wzdeciami, ktore sa bardzo uciazliwe dla mnie.
Podczytuje to forum od jakiegos czasu nie smiac sie odezwac. Czy na scisla
diete bede skazana do konca zycia?
Wiem, ze ta chorobe trzeba polubiec, nauczylam sie pozycji jogi, gdy cos
mocno dolega-silny bl czy wzdecia. Joga lagodzi...
Teraz mam wzgledny spokoj. No, moze bole po sniadaniu, ale do tego mozna
przywyknac..az sie boje, jak dlugo...
Mam 2 rodzaje ubran-jedne, gdy brzuch jest normalny i drugie, gdy jest wzdety
( 2 rozmiary wieksze spodnie...)
Sama nie wiem, co chcialam tu napisac. Moze po porstu przywitac sie?