mareczekk77
31.01.08, 10:32
Witam serdecznie.
Od dłuższego czasu czytam wasze forum, a że sam mam IBS to chciałbym
jakos się wam zaprezentować. Mam 29 lat, mieszkam w Warszawie,
objawy ibs zaczeły się 10 lat temu gdy poszedłem doswojej pierwszej
pracy w banku. Objawiały się częstymi bardzo bolesnymi biegunkami,
od których dosłownie(!) stawały włosy. Stresów bardzo dużych nie
miałem, poprostu pojawiło się to nagle. Później się zaczął horror,
czyli ciągłe wzdęcia, gazy i nerwowe biegunki.
Musze przyznać że ibs zepsuł mi kompletnie życie towarzyskie
zmaykajac mnie w domu. Każde wyjscie na miasto to straszny lęk czy
za przeproszeniem, nie narobię w spodnie. Dłuższa podróż pociągiem
czy samochodem ze znajomymi odpadała. Samemu się nie boję więc da
się to jakoś zrobić. W sumie dość dobrze opanowałem biegunki,
poznałem swój organizm, ale ze wzdęciami był koszmar. Wyobraźcie
sobie ze w moim małym mieszkanku (28m) jestem z dziewczyną, i mam
ochote przygazować :) po prostu koszmar. Gdy długo trzymam gazy,
musze się wypróżnić.
Leczyłem się ziołami Klimuszki (zaostzrenie objawów, odstawiłem
zioła po 2 tygodniach bo nie dało się po prostu żyć) przeróżne leki,
espumisan dzialal pierwsze 2 tyg potem zero reakcji, mantigastop
pogarszał wzdęcie. Brałem później enzymy świńskie :) pomagały ale na
zasadzie że raz likwidują wzdęcie, a raz powodują silną biegunkę.
teraz nie działają w ogóle. Rzuciłem palenie, 3 lata nie palę, zero
polepszenia na jelitach (na płucach za to tak:) ) nie jem mięsa -
poprawa olbrzymia. Odstawiłem słodycze i cukier, poprawa taka ze
prawie byłem zdrowy. Ale sa wyjątki, bo coś zjem nie tak i już się
zaczyna wzdęcie.
Teraz, koszmarem dla mnie jest ranna jazda autobusem, dostaję
napadów paniki gdy mnie w brzuchu kręci, i przewaznie biegne do domu
gdy wracam z pracy :) w domu wszystko jest ok :) wyjsciem jest
samochód ale jak ja przez całe miasto jade autem to jest to
nieopłacalne i w ogóle bez sensu wiec samochód używam w weekendy
(albo gdy jest powazne zagrozenie biegunką)a do pracy jeżdze
autobusami i tramwajami.
Najgorzej jest jednak z dziewczynami, lubie kobiety ale mój kontakt
z nimi jest znacząco utrudniony :))
Ważna wskazówka - gdy nie jem słodyczy, rano nie mam wzdęć. Jest ok,
jem co chcę. Później, nie ważne co jem, wieczorem mam silne wzdecie.
Na wypróznienia najlepszy jest błonnik czyli 2,3 łyżki otrębów
pszennych zjedzona po południu, ale powodują wzdęcie. Ale cos za
coś, wole mieć wzdęcie niż rano kilka godzin siedzieć w wc :) teraz
koncze tzw podwójna celulozę kupioną na allegro, i nie
zaobserwowałem żadnej poprawy. Myślę poważnie o hydrokolonoterapii.
A tak poza tematem, ulzyło mi że nie jestem sam, że nie tylko ja mam
takie problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie :) dzięki za wasze
wszystkie wpisy i że istnieje to forum.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Marek.