12.01.09, 18:20
Sory, wiem, ze truje, ale musze o to spytac.

Macie zony/mezow? Jak zony/mezowie/znajomi/przyjaciele/obcy ludzie reaguja na
wasze objawy (gazy, burczenie, biegunki)?

Bo u mnie w domu nikt sie tym nie przejmuje, nie zwraca na to uwagi. Za to w
szkole czuje sie jak jakis dziwolag. Zaburczy mi glosno w brzuchu i od razu
jakies dziwne spojrzenia. Oni wszyscy jakby nigdy nie pierdzieli i jakby nigdy
im w brzuchu nie burczalo (fakt, na lekcji nie burczy). Nie rozumiem tych
spojrzen, przeciez nic im nie zrobilam.

I te reakcje wlasnie bola mnie najbardziej. Mama mowi, zebym sie tym nie
przejmowala, ale jak tu sie nie przejmowac.

Obserwuj wątek
    • hanca84 Re: Reakcje 13.01.09, 21:31
      Prawda jest taka, że wielu osobom burczy w brzuchu, gazy też mają
      wszyscy, tylko niektórzy mniej.


      Burczeniem sie nie przejmuj, napewno nikt nie zwraca uwagi. Na
      zajęciach na uczelni lub w szkole wielu osobom burczy w brzuchu z
      głodu. Zawsze możesz zacząć otwierać piórnik czy książke w tym
      czasie żeby trochę poszumieć. Jeśli sie ktoś będzie głupio patrzył
      obróć to w żart, moja koleżanka zawsze mówiła, że to jej dzidziuś
      sie wierci :)

      Co do biegunek to one najbardziej dokuczają nam, bo to my musimy
      szukać wc lub rezygnowac z wyjazdu. Znajomych to raczej mało
      obchodzi, czemu często wstajemy od piwa i wychodzimy. Niektórzy mają
      problemy z nerkami i zachowują się podobnie.

      Jeśli ktoś pyta, wytłumacz normalnie, że masz biegunki, ale poza tym
      nic Ci nie jest, nie zarażasz. Naprawde bliska osoba - partner,
      przyjaciele, rodzice - powinni Cię zrozumieć. Przeciez są różne
      choroby, osoby niepełnosprawne, czy chore przewlekle też mają
      własne, szczęśliwe rodziny.

      • estutweh Re: Reakcje 13.01.09, 22:25
        Moze wielu osobom burczy, ale przynajmniej tego nie slychac :( Bo u mnie to jest
        najwiekszy problem, ze jak glosno mi burczy to sie na mnie glupio patrza.
        • mackk84 Re: Reakcje 14.01.09, 11:02
          Najważniejsze to zdać sobie sprawę, że nie jesteśmy sami z takimi problemami.
          Podobno na IBS choruje 10-20% dorosłych, a

          Podczas ostatniego wyjazdu narciarskiego, okazało się że, na 5 osób, 4 mają
          jakieś problemy gastrologiczne... Ja IBS, kolega wrzód na dwunastnicy (czasami
          miał wymioty), kolejny kolega też narzekał, wspominał, ze miał robioną
          kolonoskopię, a takiego badania od tak się nie robi. Koleżanka miała wzdęcia i
          przez wyjazdem ostatniego dnia jadła tylko kaszkę mleczną, bo by potem nie
          usiedziała całą drogę na miejscu. Grunt że nikt sie nie krył z tym, ja też
          swobodnie mogłem powiedzieć że kiepsko się czuję i każdy to rozumiał.

          Dwoje moich znajomych ma IBS, następny kolega nie wiadomo co, ale po ostatniej
          imprezie rano, długo siedział na kibelku i podobno ma tak często. Może się
          okazać że osoba z naszego bliskiego otoczenia też cierpi chociaż tego nie widać.
          Bo w końcu z moich znajomych o moich problemach wie tylko kilka osób.

          IBS i problemy gastrologiczne to częściowo choroba cywilizacyjna niestety.
          Stres, złe nawyki żywieniowe, do tego coraz większy syf jaki jemy - konserwanty
          etc. Byłem niedawno w Niemczech i to co nam serwuje Unia to makabra. Kupić tam
          półprodukty graniczyło z cudem. Większość dań gotowa, oczywiście masa
          konserwantów i cholera wie czego. I jak my mamy się potem czuć dobrze.

          Uszy do góry. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to krępujące, ale pamiętaj-
          najlepiej w życiu jest tym, którzy nie przejmują się zdaniem innych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka