monhen
09.02.04, 05:14
Gazeta codzienna Nowiny (www.gcnowiny.pl) donosi:
Kosztowne dyżury
* Jeden dyżur świąteczny b.dyrektora kosztował szpital 2,6 tys. zł - mówi
obecna dyrektorka * Wszystko odbywało się zgodnie z prawem - odpowiada jej
poprzednik
Jasło. Dyrektorka szpitala uważa, ze jej poprzednik nie miał prawa sam siebie
zatrudniać jako lekarza i pobierać za to wysokiego wynagrodzenia. Żąda zwrotu
ok. 50 tys. zł. Zdaniem b. dyrektora, sprawę powinien rozstrzygnąć sąd.
Bogdan Naszkiewicz, w okresie gdy był dyrektorem, równocześnie pracował na
oddziale ortopedycznym jako lekarz. Jak wyliczyli inspektorzy NIK, w ciągu 7
miesięcy 1999 r. i 6 miesięcy 2001 r. z kasy szpitala wypłacono mu za to 49
tys. 279, 75 zł.
-Stawka za dyżury była kilkakrotnie wyższa, bo naliczano ją od pensji
zasadniczej, a kontrakt menedżersko-dyrektorski gwarantował ją na poziomie
nawet kilkunastokrotnej średniej krajowej. Pan dyrektor brał dyżury
świąteczne. Jeden jego dyżur kosztował szpital nawet 2,6 tys. zł, więcej niż
całomiesięczne wynagrodzenie lekarza - mówi Elżbieta Przybyszowska -
Constantine, obecna dyrektorka.
Były dyrektor, obecnie ordynator oddziału ortopedii, traumatologii,
mikrochirurgii i chirurgii ręki w jasielskim szpitalu tłumaczy, ze brał
dyżury, bo nie mógł sobie pozwolić na utratę kontaktu z zawodem. - Stawka za
dyżury była naliczana zgodnie z ustawą o ZOZ i interpretacją resortu zdrowia.
To normalna praktyka w szpitalach. Stawka ordynatora tez jest wyższa niż
zwykłego lekarza - mówi Naszkiewicz.
Dyrektorka szpitala, powołując się na ustalenia NIK, uważa, ze jej poprzednik
nie miał prawa sam siebie zatrudniać jako lekarza i pobierać za to wysokiego
wynagrodzenia.
Dyr, Elżbieta Przybyszowska-Constantine: W liście otwartym zaapelowałam do
ordynatora o zwrot pieniędzy. Mogłabym za nie kupić karetkę. Biorąc pod uwagę
finansową sytuację szpitala, nie do przyjęcia pod względem moralnym jest
wydanie z kasy szpitala prawie 50 tys. zł na dyżury i blisko 100 tys, zł na
szkolenia dla dyrektora.
Ordynator Bogdan Naszkiewicz: Sam zwróciłem się do sądu w tej sprawie i jeśli
uzna, że brałem pieniądze bezprawnie, oddam je. Kilka dni temu oboje z panią
dyrektor uczestniczyliśmy w rozprawie i zaskoczeniem jest dla mnie forma
porozumiewania się za pomocą listów otwartych.