Gość: SZAK
IP: *.pl / 192.168.1.*
01.08.03, 14:55
Polski kawał pustyni
W Iraku pojawiły się już pierwsze kawały o Polakach. Dopóki budowaliśmy
drogi i mosty, nie było się z czego śmiać. Teraz jednak, szczególnie w
rejonie Basry, zaczęło powstawać sporo dowcipów o „patrolujących pustynię”.
Do niedawna opowiadanie dowcipów było w Iraku przestępstwem, za które
trafiało się do więzienia. Po upadku Saddama, Irakijczycy postanowili szybko
nadrobić zaległości. Opowiadamy sobie kawały jak leci przez parę godzin
między modlitwami. Nawet jak nie są śmieszne, to i tak się rechoczemy jak
dzieci – mówi Fadhil Al Sahar, mieszkaniec Basry. Miasto to w ostatnim
czasie stało się stolicą rozrywki – jak grzyby po deszczu powstają tam
teatry i kabarety. Największym przebojem cieszą się wiązanki estradowe
przeplatane dowcipami o Polakach, np. jedzie dwóch Irakijczyków przez
pustynię, jeden mówi do drugiego: a najbardziej to mnie wkurzają te winiety
na wielbłądy. Jesteśmy wdzięczni Allahowi, że zesłał nam polski kontyngent,
bo szybko zabrakłoby nam pomysłów. A Polacy świetnie w kawałach wypadają –
mówi Al Sahar. Tymczasem w oczekiwaniu na wojska rosyjskie, Irakijczycy już
zawczasu masowo tłumaczą i kserują wszystkie kawały o Polaku, Rusku i Niemcu
(tego ostatniego ze zrozumiałych względów zastępując Amerykaninem).
Zaczepiają nas ciągle tubylcy i każą sobie opowiadać kawały o Polaku, Rusku
i Niemcu - skarży się starszy sierżant sztabowy Piotr Pluta. Doszło do tego,
że polscy żołnierze płacą na targu nie pieniędzmi, ale opowiadaniem
dowcipów. Dowódca nam powiedział, że służba będzie ciężka, bo burze
piaskowe, upał i terroryści, ale to opowiadanie kawałów o Polaku, Rusku i
Niemcu jest gorsze niż Al-Kaida - mówi Pluta