Dodaj do ulubionych

Kulinarne niezdary łaczmy się!

14.04.06, 15:56
Jeśli są takie osoby na naszym forum proponuję ujawnienie się i wzajemne
wsparcie :-) w tych ciężkich dniach! :-)
przy okazji moich prób przyrządzenia czegokolwiek innego niż jajecznica
zazwyczaj pojawia się setka pytań niezwykłej wagi. Dziś postanowilam przełamać
kolejną barierę i upiec ciasto drożdżowe. Najpierw wylałam wszytsko, co tylko
dało się wylać, a niektóre rzeczy nawet dwa razy, a obecnie usiluję przekonać
drożdże aby zechciały urosnąć. W czasie wykonywania kilku czynnosci wykonałam
kilkanaście telefonów do mamy. Kto się ze mną zmierzy?;-)
Hazardziści mają tu swietną okazję by poczynić zakłady ;-)))
Obserwuj wątek
    • zwierz.alpuhary Re: Kulinarne niezdary łaczmy się! 14.04.06, 21:46
      hmm... nieskromnie powiem, że do kulinarnych niezdar chyba się nie zaliczam, ale
      ostatnio robiłem pizzę Knorra z pudełka i ta czynnność doprowadzała mnie
      momentami do furii. Gdyby komuś też się to zdarzyło, mam jedną dobrą radę - pod
      żadnym pozorem nie zwracać uwagi na przepis na pudełku, tylko robić po swojemu
      (jeśli nie chcecie z frustracji rzucać ugniecionym ciastem o ściany;)
      • 111majka Re: Kulinarne niezdary łaczmy się! 14.04.06, 22:44
        A ja zza rzeki też mogę sie połączyć. Bo ja to się bardzo nadaję...
        Najbardziej jak chciałam zrobić sernik na zimno, żeby nie musieć piec. Wszystko było jak trzeba, ale
        gdy wlewałam masę do tortownicy, to mi się wylała spodem. Może była ciut niedomknięta, nie wiem.
        Resztę wlałam już do miski, włożyłam do lodówki. Po kilku godzinach sernik był ciągle w stanie
        płynnym. Wieczorem włożyłam do zamrażalnika. W nocy wrócił mój małżonek, bardzo hałasował w
        kuchni. Wszedł do pokoju ze słowami: "Kochanie, pyszny poncz zrobiłaś".
        Wypił cały mój sernik. Na zimno...
        • kubek A gdzie się w "Pruszkowie." składa życzenie św? 14.04.06, 22:56
          A ja lubię garkować i wypiekać.
          A ze Stary.prochazką to muszę wypić piwo
          bo też się nadziałem na klejo pizzę knorra!
          Kupiłem dwa pudełka i drugie to już
          podarowałem bratu chyba tak bez okazji :-)
      • cat_s Re: Kulinarne niezdary łaczmy się! 14.04.06, 22:56
        burza_gradowa napisała:
        > Kto się ze mną zmierzy?;-)
        > Hazardziści mają tu swietną okazję by poczynić zakłady ;-)))

        Burzo, z wrodzonej skromności nie pochwalę się własnymi 'dokonaniami' ale znalazłem przypadkiem takie fajne miejsce w necie, które może Cię nieco pocieszy... ;-)

        Oto kilka wyjątkowo 'smakowitych' fragmentów:

        * Zacznę od dziesiejszego gotowania kaszy - jedna przypalona, druga
        przypominająca nieokreśloną pulpę.
        A wzięło się to wszystko przez ryż - ktoś powiedział że namoczony szybciej
        się gotuje i owszem. Więc ja wpadłam na wspaniały pomysł i namoczyłam kaszę
        gryczaną i wyszło mi okropne to coś. DZIEWCZYNY BŁAGAM NIE MOCZCIE KASZY!!!

        * to ja sie przyznam :)
        kiedyś usmażyłam kogel-mogel, nigdy nie lubiłam surowych jajek :)
        ale tylko raz, he he

        * Ja upiekłam raz placek...tylko że zapomniałam dodać proszku do pieczenia.
        Efekt był wiadomy, surowe ciacho popłynęło kanałami.

        * Upiekłam biszkopt i w planach miał być z owocami i galaretką.
        I wiecie co zrobiłam? Na gorący biszkopt wlałam gorącą galaretkę!!!
        Powódź w kuchni ale jaki różowy biszkopt! i jaki nasączony!

        * Upieklam biszkopt bez...maki...wyrosl pieknie, tylko kiedy go naklulam zeby
        sprawdzic czy gotowy wyzional ducha jak balon... golebie na balkonie mialy
        darmowa "wyzerke".

        * ...moja "mądra" mama ;-) chciała coś przygotować dla gości, a że był drugi
        dzień Świąt Wielkanocnych, nie chciała stać nad garami. W lodówce stały
        sprawione zeberka, więc postanowiła je zrobić własnie w mikrofalówce...
        Jakiez było jej zdziwienie, kiedy po godzinie pieczenia wyciągła...wysuszone
        gnaty z żeberek ;-)Mięso po prostu nie było przykryte ani podlane woda, więc
        wyschło na wiór.
        Dobrze, że chociaż pies miał uczte...

        * Pierwszy raz piekłam ciasto karpatkę i nie wiedziałam, że to ciasto po
        upieczeniu powinno być lekko wilgotne. Piekę więc i po wyznaczonym czsie
        pieczenia sprawdzam - surowe, więc jeszcze chwila - znowu surowe, tak długo
        piekłam, że po wyjęciu z piekarnika mogłam tym ciastem zrobić komuś krzywdę
        takie było twarde

        Wybrałem tylko kilka... więcej tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=579&w=13544196

        Nie załamuj się, próbuj dalej! ;-)

        Pozdrawiam świątecznie
        cat_s
    • gocha59 Re: Kulinarne niezdary łaczmy się! 15.04.06, 02:13
      Nie powiem że źle gotuję, bo z reguły wszystko smakuje i domownikom i gościom, ale raz przydarzyło się. Jesteśmy u mamy mojego męża, niekoniecznie zwanej teściową, są dwie bratanice i nasz syn. Robię rano dzieciom śniadanie. Na życzenie - jajecznica.
      Jajka oczywiście wiejskie i tak próbuję - nie soliłam - no to troszkę posolę. Podałam dzieciom na stół. "Ciociu, to jest nie słone!" Dawaj, patelnia do kuchni i solę.... Za chwilę słyszę " Ciociu, ale dlaczego ta jajecznica jest słodka?"
      Okazało się że moja teściowa "trzyma cukier" w miseczce w której ja trzymm sól!!!!
    • milenkaj Re: Kulinarne niezdary łaczmy się! 18.04.06, 12:16
      najlepiej wychodza mi salatki, choc tez nie wszystkie
      i niby ciasto tzw. blok :)
    • burza_gradowa drozdżowe - porady:-) 18.04.06, 14:09
      Gdyby ktoś z Was porywał sie na zrobienia ciasta drozdzowego to mam do
      przekazania dwie rady mojej babci.. szkoda, ze sama usłyszałam je dopiero po
      fakcie, tzn jak wyszło mi z półtora kilo zakalca ;-) swoja drogą taki zakalec
      calkiem niezle smakuje np z powidłami śliwkowymi ;-)
      otóż:
      1. pamietaj, dawaj dwa albo nawet trzy razy tyle drożdzy ile jest napisane w
      przepisie!
      2. jesli chcesz, zeby ciasto nie było suche to oprócz masla dodaj do ciasta
      sporo oleju słonecznikowego.
      • zerozeroseven Re: drozdżowe - porady:-) 18.04.06, 15:39
        No i tutaj muszę zaprotestować.
        1. Z drożdżami trzeba postepować bardzo ostrożnie. Zdecydowanie nie polecam
        dodawania więcej drożdży niż to jest w przepisie ponieważ powoduje to zbyt duże
        wyrośniecie ciasta, które nastepnie zapada się pod swoim ciężarem.
        2. Co do oleju słonecznikowego to potwierdzam, że polepsza strukturę ciasta,
        ale nie zapobiega zakalcowi. W przypadku właściwej ilości drożdży o wystąpieniu
        zakalca decyduje w nastepnej kolejności jakość wyrobienia ciasta oraz czas
        wyrastania.
        3. Generalnie pieczenie ciast to nie szamanizm, ale nauka. Potrząsanie
        grzechotką i "myślenie magiczne" nie wystarcza. Potrzebny jest "dobry" przepis,
        czyli taki, który ZAWSZE daje właściwe rezultaty pozostawiając jednocześnie
        miejsce na własne eksperymenty (które jednak też trzeba wiedzieć jak robić ;) Z
        gotowaniem jest jak z treningiem sportowym tylko BARDZO precyzyjne dawkowanie
        wszystkich komponentów we właściwym czasie i właściwej ilości przynosi sukces.
        Wszelkie odstępstwa od dobrego planu to ZAWSZE totalna klapa.

        ___________________________________
        www.tcp.org.pl
        • burza_gradowa Re: drozdżowe - porady:-) 18.04.06, 15:43
          Niestety ewidentnie trafiłam na zły przepis. Kilka osób potwierdziło, ze
          uwzględnial zbyt mala ilość drożdzy. Z pewnością masz duzo razji, ale wierzę tez
          w wieloletnie doświadczenie babci. Mówi, ze zawsze daje bardzo duzo drozdzy, i
          widocznie na tyle umiejętnie postepuje potem z ciastem, ze nie dochodzi do
          katastrof o ktorych wspomnialeś.
          No cóz, ja się dopiero uczę, postaram sie pamietać wszystkie zasłyszane rady i
          niedługo spróbuję ponownie :-)
          • zerozeroseven Re: drozdżowe - porady:-) 18.04.06, 15:58
            Babcie pieką najlepsze ciasta i zawsze mają rację. :-D

            Ale tak między nami, to jeśli daje dużo drożdży to prawdopodobnie skraca
            jednocześnie okres rośnięcia. Możliwe też, że daje mniej cukru, stosuje
            specjalne proporcje mleka lub jajek, bądź też dodaje więcej soli co powoduje
            zatrzymanie procesu rośnięcia w pewnym momencie. Jak widzisz komponentów jakimi
            możemy sterować jest sporo. wszystkie one wpływają na konsystencję i smak
            otrzymanego ciasta.

            Nie bez znaczenia jest także gatunek i rodzaj używanych drożdży. Co innego np.
            drożdże instant (tych się daje zdecydowanie mniej) a co innego
            tzw. "naturalne". Ważny jest rodzaj stosowanego mleka. Istotna jest jego ilość!
            Odstępstwa rzędu 20-30 ml zdecydowanie zmienią konsystencję ciasta. Istotną
            rolę odgrywają też wszelkie dodatki, rodzynki itp. im ciasto "bogatsze" tym
            gorzej wyrasta i ma większe skłonności do zakalca.

            Pozdrawiam i życzę udanych eksperymentów.

            ___________________________________
            www.tcp.org.pl
    • ewa.c3 Kulinarnie 19.04.06, 17:03
      Co do ciasta drożdżowego to z moich doświadczeń :
      1.Wszystkie produkty powinny mieć tę samą temp. A więc np. jajka, mleko muszą
      być dłuższy czas poza lodówką .
      2. Miskę w której wyrabiam ciasto nieco podgrzewam
      3. Generalnie ciasto drożdżowe lubi ciepło i nie lubi przeciągów. I to żadna magia.
      4. Ciasto trzeba tak długo wyrabiać, by odchodziło od rąk a na powierzchni
      ,tworzyły się bąble ,( a w zasadzie takie ślady po ospie :)
      Tyle przypomniało mi się na tę chwilę.
      A tak wogóle to polecam podglądanie
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=777 . Sporo tam ciekawych przepisów
      obfotografowanych .
      • donika111 Re: Kulinarnie 20.04.06, 16:56
        A co powiecie na takie "drobiazgi" w przepisach jak: szczypta, odrobina, do
        smaku??? Przecież to czarna magia :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka