Dodaj do ulubionych

dzisiaj skapitulowałam w kwestii parówkowej

23.11.05, 09:32
jestem mamą nieparówkową tzn. my starzy raczej nie jemy, mały to tej pory
objęty zakazem, panie w żłobku poinstruowane, natomiast wczoraj pani mi
zdradziła że takie końcóweczki to synek dostaje bo rzuca się kiedy inne dzici
jedzą , wczoraj widziałam na własne oczy jak zaatakowła talerz innej
dziewczynki, dzisiaj dostał jedną dla siebie jedną do poczęstowania, skończy
się to krostami na policzku ale co tam ...przyjemnosci są ważne ..;-) czy wy
też macie podobne KAPITULACJE na kącie ?
Obserwuj wątek
    • elle29 kapitulacje :-) 23.11.05, 09:40
      Jasne, że mam kapitulację - i to nie jedną
      Pierwsza - to słodycze. Zarzekałam się, że się nie poddam i dziecko nie będzie
      jadło. Nawet kiedyś rzuciłam posta w tym temcie na eDziekcu i potem ukazał się
      w całości jaki wstęp do tematu o wychowywaniu bez słodyczy - w czasopiśmie
      Dziecko.
      Ale niestety nie da się uniknąć zwłaszcza jesli jest spoty kontakt z innymi
      dziecmi, itp. Grunt to nie przesadzać.
      Druga kapitulacja to parówki - mój mały Niejadek uwielbia parówki i jest to
      jedyny posiłek jaki zjada bez marudzenia, wpychania, błagania, i całej otoczki.
      Trzecia - to klapsy.
      Obiecywałam sobie, ze nigdy nie uderzę. Niestety teraz córcia ma 2,9 latek i
      były już dwa klapsy po których długo nie mogłam dojść do siebie.
      • dagamama Re: kapitulacje :-) 23.11.05, 11:19
        ja chyba mam jeszcze więcej kapitulacji...
        niektóre "złe" rzeczy tak cieszą moje dziecko że nie mogę się powstrzymać by mu
        na to nie pozwalać
        np. telewizja - ma swoją bajkę Olinek-Okrąglinek i jak ją włącze to aż
        podskakuje z radości!
        a karmienie piersią - dwa razy próbowałam odstawić ;-) - za każdym razem taka
        histeria że serce mi mięknie - chyba jeszcze długo pokarmię ;-)...
        no i setki drobnych każdego dnia: np. klucze - mój synek uwielbia bawić sie
        kluczami, a ja potem chodzę po domu i szukam... ostatnio klucze z samochodu
        znalazłam w zamrażarce! dobrze że pilot nadal działa ;-)
    • ice_ice Re: dzisiaj skapitulowałam w kwestii parówkowej 23.11.05, 15:07
      Wychowywanie dziecka to naprawde trudna rzecz, w której jedną z najważniejszych
      zalet jest KONSEKWENCJA. Ale wiadomo - życie jest rózne, zdarzają się różne
      sytuacje, czasami jesteśmy w sytuacjach podbramkowych i chociaż sama staram się
      zachować tą konsekwencję za wszelką cenę, życie zmusza do czego innego.

      Ale ...! Proszę - radzę - nie rezygnuj w tym przypadku. Parówki są robione z
      odpadków mięsnych, tłuszczowych, kostnych, dopełniane wodą, sztucnzymi
      zagęszczaczami, koncentratami - to naprawdę nie jest nic dobrego dla dziecka.
      Mój mąz pracował kiedyś w zakładach mięsnych - nie raz i nie dwa zdarzyło się,
      że do kadzi z mięsem na parówki czy pasztet wleciała szmata, wiadro, jakieś
      papiery, a jak komus "wmieli" palec, to przecież nikt nie będzie za tym palcem
      marnował całej kadzi tego quasi-mięsa, bez względu na tragedię. Zawartość mięsa
      w parówce jest mizerna, a jeśli już, to to mięso jest najgorszej jakości.

      Nie pojmuję, jak matki mogą kupować swoim dzieciom parówki i uważać, ze to
      najlepsze dla dziecka. Tendencja jest taka, zeby dawać to gówno, przepraszam,
      ale nie mogę inaczej się wyrazić, maluszkom, a im młodsze, tym bardziej.
      Rozumiem, ze dorośli to jedzą, ale narażać maluchy, tak podatne, tak
      potrzebujące normalnego zdrowego jedzenia na to... nie rozumiem.

      Nie mamy zbyt dużo kasy, od dawna już wychowuję dziecko sama, ale wolę kupić 4
      plasterki jakiejś wędliny za 30 zł, niż kilo parówek za 6 zł.

      Pozdrawiam z życzeniami cierpliwości :)
      • mmmmm Re:przydlugie dzisiaj skapitulowałam w kwestii pa 23.11.05, 16:36
        tak się składa że mam podobne zdanie co do zawartości w parowkach zanim
        zrezygnowaliśmy sporo poczytałam, natomiast a/ nie zamierzam nimi żywić dizdza
        więc jeśli są nic nie warte to i tak nie zaszkodzi, w wiadra szmaty i palce
        jakoś nie wierze, natomiast najgorsze są korsewanty i chemia ktora obecna jest
        też w innych szlachetniejszych wędlinach wiem że gdyby mały dostawał codziennie
        wędliny czy np. parowki to sole i konserwanty odkładałby się i w końcu duże
        stężenie w oraganiżmie it. niedowiarkom którzy nei wierzą w szkodliwe stężenia
        konserwantów opowiem że mam kolege który przez 5 dni żywił się tylko zupkami
        chińskimi , skończyło się to wybuchem alergicznym na odtruciu w szpitalu,
        natomiast co zrobić w tym przypadku jeśli grupa dzici konsumuje moje dziedzko
        nie , będzie mu przyjemnie jak dostanie, można trzymac się zasad a może mogę
        podawać mu w sposób kontrolowany czyli ta parówka niech będzie ale raz w
        tygodniu albo raz w miesiącu(decyzji nie podjełam jeszcze;-)niedługo zacznie
        się amba ze słodyczami z przerażeniem patrze na dzieci które praktycznie żywią
        się tylko słodyczmi ...ale to jeszcze przedemną

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka