28.06.04, 11:25
witajcie!
jutro wieczorem wyjeżdżamy już do Warszawy na operację... jestem tak bardzo
zestresowana... już noc mam w plecy... a co bedzie dzisiaj, jutro i pojutrze?
żoładek mam w gardle!! brrr...:( nie pamiętam, żebym kiedykolwiek, cokolwiek
tak przeżywała... chyba wolałabym jeszcze raz zdawać maturę i wszystkie
egzaminy na studiach niż przechodzić przez to :(...

...nie palę od około dwóch lat, ale czuję, że dzisiaj sięgnę po jakąś
fajeczkę...na rozładowanie stresu... no i może jakaś setka przez snem...??
...chyba że jakieś ziołowe leki usakajajace??... sama nie wiem co gorsze??

...ciekawa jestem czy też tak panikowałyście przed operacją...czy to ja mam
jakieś problemy i powinnam zasięgnąć rady psychologa??

...napiszcie mi proszę czego mogę spodziewać sie po operacji..tzn. jak
dziecko będzie reagować na bodźce zewnętrzne? czy bedzie nieprzytone?,
senne?... czy wogóle będzie mozna nawiązać z nim jakiś kontakt?

pozdrawiam wszystkich gorąco!
trzymajcie proszę za nas kciuki!!

zestresowana aga
Obserwuj wątek
    • barbarek1 Re: :( 28.06.04, 12:10
      Jesteśmy po operacji 2 m-ce, bardzo, bardzo się denerwowaliśmy, a tymczasem
      minęło to szybciej niż byśmy się tego spodziewali. W IMiD są naprawdę świetni
      specjaliści. Kiedy podawałam małego pani anestezjolog otworzył oczy i
      powiedział: mama. Potem były 2 godz. czekania, najlepiej pospacerować, zrobić
      zakupy, bo później może być ciężko gdzieś wyjść. Najgorszą chwilą dla mnie był
      moment kiedy zobaczyłam małego, w nosku krewka, a on płacze. I tak przepłakał
      cały dzień i podobno noc (nie można być z dzieckiem). Najgorsze chyba 2 doby,
      braliśmy zastrzyk na noc więc trochę pospał. Po 4 dniech jechaliśmy do domu,
      Bartek pił już z butli i zaczął się usmiechać. 2, 3 tygodnie miał tak na
      dojscie do siebie. Jesteśmy już po kontroli i wszystko jest ok. U Was tez
      bedzie dobrze. Nie można powiedzieć, że nie ma się czym martwić, ale trzeba
      sobie powiedzieć, że będzie ok, bo własnie tak będzie. (i nie warto palić),
      bedzie tyle zamieszania, że nie będzie się czasu denerwować.
    • martinimartini Re: :( 28.06.04, 12:36
      hej, w czwartek idziemy do logopedy, możemy cię odwiedzić...
      gośka
      • mamanicole Re: :) 28.06.04, 13:20
        z checią się z Tobą spotkam...jesli będziesz mogła to puść mi proszę smsa jak
        już będziesz u logopedy...jeżeli bedzie taka możliwość to ja Cię odnajdę lub po
        prostu nas odwiedź!
        moje nazwisko Szporko, a mój naumer telefonu to 0603708312.

        ...a tak wogóle to jestem zszokowana, że pobyt w szpitalu trwa 4 dni
        (odpowiedź Barbary)...a mi sie wydawało, że 7... czyżby już w czwartym dniu
        ściągali szwy?
        aga
        • barbarek1 Re: :) 28.06.04, 13:30
          my jesteśmy po rozszczepie samego podniebienia, więc nasz pobyt trwał 4 dni, a
          może nawet byłoby to 3 dni, ale była to niedziela i nie zdecydował się na
          wyjście ze szpitala dopóki małego nie zobaczył dr Piwowar.
    • ewcia232 Re: :( 28.06.04, 14:15
      Hej
      Doskonale rozumie co przezywasz, bo przezywalam to samo dwukrotnie w ubieglym
      roku, w odstepie 6 tygodni (czerwiec i sierpien). Przy czym najgorszy byl
      czerwiec, ponieaz Wiktorynka miala wtedy łatane podniebieni i z jednej strony
      warge. Wtedy po tej operacji przestala mi jesc smoczkiem, nie chciala jesc
      lyzeczka - dobrze, ze mialam Multitabs, to karmilam ja zakraplaczem z tych
      kropelek. Dopiero w domu zaczela jesc lyzeczka. Spotkalam tam wspanialych
      ludzi - towarzyszy niedoli, ktorzy byli dla mnie wsparciem psychicznym. Kup
      sobie jakies slabe ziolowe leki uspakajace (lepiej jest zniesc wtedy oddawanie
      dziecka na sale operacyjna i oczekiwanie na nie w trakcie operacji). A tak w
      ogole to zycze Wam obu pogody ducha w tych trudnych dniach - trzymajcie sie
      dziewczyny!:))
      Ewa
      P.S. My obie z Wiktoria jedziemy na operacje autoprzeszczepu w dziaselka 4
      listopada. Z jednej strony nie moge sie doczekac kiedy to bedzie a z drugiej
      strony ogarnia mnie strach...
    • kaskazuza Re: :( 28.06.04, 17:43
      Będę trzymać za Was kciuki. Zobaczysz, szybko wszystko minie i znowu bedziecie
      w domu.
      Zuzka po pierwszej operacji była nieco kołowata, a po drugiej poznała nas od
      razu i powitala ślicznym uśmiechem.
      Powodzenia :)
      • edki16 Re: :( 28.06.04, 17:57
        Ja również trzymam kciuki. Na pewno wszystko będzie dobrze. Przed operacją nie
        spałam całą noc, strasznie się denerwowałam, bałam się że Szymek będzie płakał
        z głodu, a on nic. Po operacji prawie cały dzien spał a gdy zaczynał płakać
        dostawał środki przeciw bólowe. W nocy zakradałam się pod salę i nadsłuchiwałam
        czy nie płacze, ale spał. Nie martw się, bo Nicol powina mieć uśmiechniętą i
        spokojną mamę inaczej ona też będzie niespokojna. Pozdrawiam i mocno trzymam
        kciuki Edyta
    • mamanicole dzieki 29.06.04, 09:56
      dziekuję bardzo za wszelkie słowa otuchy i dodatkowe informacje... niestety
      dzisiejszą noc też mam w plecy...dopiero nad ranem chwycił mnie Morfeusz w
      swoje objęcia, a tu już dziecię się domagało zabawy :) na szczęście mąż wziął
      małą a ja mogłam spokojnie podrzemać dwie godzinki...

      czuję, że po operacji...jak tylko puszczą mnie nerwy to zasnę kamiennym snem...
      i trudno będzie mnie dobudzić...obym tylko nie przespała całego lata :)

      ...teraz kończę się pakować...a około 21 wyjeżdżamy...
      pozdrawiam gorąco

      nadal zestresowana aga!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka